<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648</id><updated>2012-01-24T14:32:37.552+01:00</updated><category term='Obiadowe'/><category term='Pieczywo'/><category term='Muffiny'/><category term='Makarony'/><category term='Zupy'/><category term='Napoje'/><category term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><category term='Tips and Tricks'/><category term='Przegryzki'/><category term='Na słodko'/><title type='text'>Rynn’s Om Nom Nom.</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>118</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2220793534921449735</id><published>2012-01-22T18:39:00.002+01:00</published><updated>2012-01-22T18:42:40.250+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Mleczne ciasteczka kokosowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6iK9g21gTBA/TxxJlGaOV-I/AAAAAAAAA8c/ufmnUFf4DjA/s1600/mleczneciastka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-6iK9g21gTBA/TxxJlGaOV-I/AAAAAAAAA8c/ufmnUFf4DjA/s1600/mleczneciastka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6iK9g21gTBA/TxxJlGaOV-I/AAAAAAAAA8c/ufmnUFf4DjA/s1600/mleczneciastka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pyszny przepis w oryginale pochodzi od &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/07/Mleczne-ciasteczka.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;, ale po paru pieczeniach poddałam go kilku modyfikacjom. Same ciastka były trochę zbyt mdłe, a dodatek kokosa fajnie to przełamuje. Ponadto moim zdaniem zdecydowanie zbyt łatwo było je przypalić, więc nieco zmieniłam sposób ich pieczenia. Najfajniejsze jest w nich to, że robi się je szybciutko - nie trzeba ich chłodzić, wałkować, wykrawać. Wystarczy utoczyć dwie blachy kuleczek i w pół godziny mamy kopiasty talerz ciasteczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciastka są lekko miękko-kruche w środku, idealnie komponują się ze szklanką mleka jako drugie śniadanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka w proszku&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru-pudru&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;150g miękkiego masła&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;100g białej czekolady&lt;br /&gt;50g wiórków kokosowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 45min&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt&lt;/i&gt;: 6-8zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miękkie masło miksujemy z cukrem-pudrem. Dodajemy jajka, miksujemy. Dodajemy mleko, proszek do pieczenia, wanilię, miksujemy. Dodajemy mąkę, miksujemy. Czekoladę siekamy w drobną kosteczkę, dodajemy razem z wiórkami kokosowymi, zagniatamy. Ciasto powinno być dość twarde. W rękach toczymy kuleczki wielkości orzecha włoskiego, dość mocno spłaszczamy. Układamy na blasze w niedużych odstępach (trochę rosną). Pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni, kontrolując ich wygląd - ciacha w minutę potrafią zbrązowieć i przypalić się, zwłaszcza od dołu. Kiedy ciacha zaczynają być złote na brzegach to czas, żeby je wyciągać - u góry mogą być bledsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jeżeli ktoś ma ochotę na darmowy rysunek mojego autorstwa, to na moim rysunkowym blogu jest minikonkurs-loteria, zachęcam do wzięcia udziału :) &lt;a href="http://bzdurynn.blogspot.com/2012/01/schadenfreude-i-konkurs.html"&gt;Link do konkursu. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2220793534921449735?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2220793534921449735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2012/01/mleczne-ciasteczka-kokosowe.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2220793534921449735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2220793534921449735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2012/01/mleczne-ciasteczka-kokosowe.html' title='Mleczne ciasteczka kokosowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6iK9g21gTBA/TxxJlGaOV-I/AAAAAAAAA8c/ufmnUFf4DjA/s72-c/mleczneciastka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4846174522712051548</id><published>2012-01-05T15:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-12T18:01:32.467+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Sprzedajne ku...charki!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nz6ikal6x9o/TwWquvgdr3I/AAAAAAAAA50/hwLXVCwFBmQ/s1600/wospomnom.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="307" src="http://3.bp.blogspot.com/-nz6ikal6x9o/TwWquvgdr3I/AAAAAAAAA50/hwLXVCwFBmQ/s320/wospomnom.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy pamiętacie zeszłoroczną akcję sprzedawania kuchareczek na WOŚP? Tak, tak, w tym roku też startujemy! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętacie? Kliknijcie tu:&lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/szok-afera-kup-mnie.html"&gt; Szok Afera!&amp;nbsp; &lt;/a&gt;W skrócie -&lt;b&gt; z okazji finału WOŚP na aukcjach wystawiamy...siebie :) &lt;/b&gt;do wylicytowania są kolacje, obiady i desery z osobami z całej Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja, niestety, z racji stanu zajętego, wystawiać się nie będę, ale obejmuję pieczę nad tegorocznymi dziewczynkami (...kogo to ze mnie czyni?). Jeżeli któraś z głodnych Pań zaglądających na mojego bloga ma chrapkę na gotującego dżentelmena...zapraszam na bloga Miśka, &lt;a href="http://student-gotuje.blogspot.com/2012/01/sprzedajemy-sie-wosp.html"&gt;Studenckie Gotowanie&lt;/a&gt;, gdzie znajdziecie nasze tegoroczne propozycje~&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z przyjemnością więc przedstawiam wam nasze tegoroczne, sprzedajne kucharki! &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. A może właśnie TY masz ochotę dołączyć? Jeżeli tak, to szybciutko napisz mi maila na rynn@piekarzynek.pl !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Kl6zuaEmPuk/TwWrNlOnOFI/AAAAAAAAA6A/m1F8DKzWqNA/s1600/kinga.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://1.bp.blogspot.com/-Kl6zuaEmPuk/TwWrNlOnOFI/AAAAAAAAA6A/m1F8DKzWqNA/s320/kinga.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kinga z Krakowa&lt;/b&gt; -  pokręcona osoba mająca milion pomysłów. Realizuje tylko te najbardziej pokręcone. Robi świetny blok czekoladowy a do tego śliczną &lt;a href="http://www.nasycalniamarzen.pl/"&gt;biżuterię&lt;/a&gt;. Podróże stopem udowodniły, że na słodkie oczy jest w stanie załatwić wszystko. Na obiad zaprasza do miasta Kraka - jeśli tylko obiad odbędzie się w miarę szybkim terminie, później to kwestia dogadania się.&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583121"&gt; Link do jej aukcji znajdziecie tu. Klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7-v7QRbSobk/TwWrk-emEaI/AAAAAAAAA6M/dBjHnLKyT2Y/s1600/DSC_0589.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-7-v7QRbSobk/TwWrk-emEaI/AAAAAAAAA6M/dBjHnLKyT2Y/s320/DSC_0589.JPG" width="183" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ania z Krakowa&lt;/b&gt; -  na przystawkę proponuje grzanki z pomidorami, kozim serem i bazylią (mniam!), jako danie główne - łosoś, pieczone ziemniaczki i warzywa (mniam!!) a jeżeli aukcja osiągnie odpowiednią cenę - babeczki albo piernik na deser :) dopuszczalna również opcja paczuszki ze słodkościami na wynos. Możliwość zamiany rybki na coś innego. &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583097"&gt;Link do jej aukcji znajdziecie tu. Klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-clqQ1c-KX00/TwWrz-aA82I/AAAAAAAAA6Y/eQp4JdB_6-E/s1600/Madzia.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-clqQ1c-KX00/TwWrz-aA82I/AAAAAAAAA6Y/eQp4JdB_6-E/s320/Madzia.JPG" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na aukcji mega wypasiony obiadek z deserem przygotowany&lt;br /&gt;przez dwie przesympatyczne, może nieco zwariowane (ale w granicach finezji) przemiłe istotki z &lt;b&gt;Bielska-Białej.&lt;/b&gt; Danie pozostanie tajemnicą do ostatniego momentu, ale na pewno będzie smaczne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583153"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Os2cPPoWYvY/TwWr2YM-G1I/AAAAAAAAA6g/yNBqU7kIjO0/s1600/Gosia.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-Os2cPPoWYvY/TwWr2YM-G1I/AAAAAAAAA6g/yNBqU7kIjO0/s320/Gosia.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kucharzyć będą&lt;b&gt; Gosia &lt;/b&gt;- anglistka z zamiłowaniem do podroży i&lt;br /&gt;wolontariatu, oraz &lt;b&gt;Magda&lt;/b&gt; - fizjoterapeutka, artysta, kucharz, kelner, akrobata ;) &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583153"&gt;Link do ich aukcji znajdziecie tu. Klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-I2EcOIsB33s/TwWssotYXAI/AAAAAAAAA6s/0GPtHvbe7ig/s1600/j.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-I2EcOIsB33s/TwWssotYXAI/AAAAAAAAA6s/0GPtHvbe7ig/s320/j.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Joanna z Krakowa&lt;/b&gt; - jak śniadanie, to tylko do łóżka. Jak obiad - to ruskie pierogi. Jak deser - to szarlotka. Jak nie Kraków - to odbierz ją z dworca, dostawa na terenie Polski gratis. Polonistka, poza tym sympatyczna. Lubi inteligentnych mężczyzn, ale ugotuje dla każdego. &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583139"&gt;Link do jej aukcji znajdziecie tu, klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kx_8xl46ADM/TwWtAGnp-VI/AAAAAAAAA64/c6nCoJxHJNc/s1600/Zdj%25C4%2599cie0062%252B.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-kx_8xl46ADM/TwWtAGnp-VI/AAAAAAAAA64/c6nCoJxHJNc/s320/Zdj%25C4%2599cie0062%252B.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do sprzedania są trzy sympatyczne dziewczynki z &lt;b&gt;Krakowa -&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Ania góralka, pogodna Asia i Joasia&lt;/b&gt;, z którymi będzie można zjeść: zieloną zupę krem z brokułów, zielono-czerwoną lazanię ze szpinakiem, ciasto marchewkowe w kolorze marchewkowym na deser :) Po konsultacji z kupcem - możliwy inny zestaw do uzgodnienia. &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583079"&gt;Link do aukcji znajdziecie tu, klik! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bpMPs0m0xYk/TwWzcnYfDNI/AAAAAAAAA7Q/9MxXy6oGwPU/s1600/293338_2399002824816_1543386464_32616521_1777969262_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bpMPs0m0xYk/TwWzcnYfDNI/AAAAAAAAA7Q/9MxXy6oGwPU/s320/293338_2399002824816_1543386464_32616521_1777969262_n.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RX00k4CPV1M/TwWyzZJGWqI/AAAAAAAAA7E/TCkPZr75DhE/s1600/31854_1456975551282_1440157167_1180157_8199853_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Katarzyna:&lt;/b&gt; Z urodzenia Polka, z charakteru Ukrainka, potrafi zjeść więcej niż niejeden niedźwiedź i wypić więcej niż niejeden wielbłąd. Posiada ukryte skłonności do destrukcji objawiające się jej głośnym i druzgocącym (ale także zaraźliwym) śmiechem oraz okazjonalną chęcią rzucenia jajkiem w losowym kierunku. Jej zdolności kulinarne nie zostały jeszcze szerzej przetestowane, ale nawet jeśli okażą się nieadekwatne, z nawiązką zrewanżuje się dobrą zabawą po posiłku, przy wspólnym oglądaniu programów w pralce.&lt;b&gt; Kolacja do odebrania w Drohobyczu lub Lwowie.&lt;/b&gt; Przy okazji Katarzyna oprowadzi po mieście i opowie ze szczegółami historię wszystkich okolicznych nagrobków. &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=583318"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-v0p15C4JwbE/TwjBpmba6MI/AAAAAAAAA7Y/91_ly_Vsw6M/s1600/310340_241799249211917_208376249220884_679720_111392168_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-v0p15C4JwbE/TwjBpmba6MI/AAAAAAAAA7Y/91_ly_Vsw6M/s320/310340_241799249211917_208376249220884_679720_111392168_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kochająca gotować&lt;b&gt; Aneta z Krakowa&lt;/b&gt; zaprosi swojego szczęśliwego nabywcę na zieloną kolację, jako że od 11 roku jest wege. A kto myśli, że wege to tylko tofu i sałata mocno się myli :) Od pewnego czasu koncertuje w klimatach reagge, więc może podczas kolacji uda się wam namówić ją na zanucenie kilku piosenek... &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=595225"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9zWUI9AAj_s/TwjCFOvfjYI/AAAAAAAAA7g/bkR-es1lfHo/s1600/Maroko+%2528505%2529.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-9zWUI9AAj_s/TwjCFOvfjYI/AAAAAAAAA7g/bkR-es1lfHo/s320/Maroko+%2528505%2529.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Oto Kasia. &lt;b&gt;Krakowska to Kasia.&lt;/b&gt; Też miła to Kasia. I gotuje miło, cokolwiek się chce.&lt;br /&gt;Pewnie opowiedziałaby o sobie więcej, ale...zapomniała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja opowiem. Dużo podróżuje, choć jest kobietą i fizykiem jednocześnie ( a to trudna, codzienna sztuka!). &lt;br /&gt;Może więc zaoferować wyjątkowo przysmak tych wakacji, czyli marokańską harirę wraz z mnóstwem ciekawych, stopowych historyjek.&lt;br /&gt;Potrafi być demonem w kuchni - obserwowanie jej popisów nie nadaje się dla osób o słabym sercu i kobiet w ciąży. &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=589955"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RkNwmk7cu6w/TwjCUMNY0jI/AAAAAAAAA7o/eyozMv2o7Jk/s1600/DSC01483%25281%2529.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-RkNwmk7cu6w/TwjCUMNY0jI/AAAAAAAAA7o/eyozMv2o7Jk/s320/DSC01483%25281%2529.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Ewelina z Krakowa - romanistka z zamiłowaniem do podróży, najchętniej jednośladem lub na stopa. Ceni rowerową elegancję  ( &lt;a href="http://wolnyrower.blogspot.com/2011/10/sesja-rowerowa-w-parku-krakowskim.html"&gt;http://wolnyrower.blogspot.com/2011/10/sesja-rowerowa-w-parku-krakowskim.html&lt;/a&gt; ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chętnie przygotuje coś z francuskiej kuchni i podzieli się swoimi pasjami przy lampce wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=588835"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik!&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TbLgiXt6hBM/TwoNzI7wArI/AAAAAAAAA7w/IgwuxEkVA5c/s1600/wosp.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-TbLgiXt6hBM/TwoNzI7wArI/AAAAAAAAA7w/IgwuxEkVA5c/s320/wosp.jpg" width="230" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Asia z Krakowa&lt;/b&gt; mówi o sobie: "gotuję wszystko i ze wszystkimi. Dajcie mi tylko składniki ;) Mogę zaproponować kuchnię włoską, polską, trochę indyjskiej lub wietnamskiej – co wolisz. Chętnie przygotuję tez coś na zamówienie, nawet dla kilku osób (tyle ile pomieści moje małe mieszkanko)."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=601883"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-agDiWg4-jAc/TwoN1fVtRpI/AAAAAAAAA74/CgBDA-PeoTY/s1600/PICT0127.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-agDiWg4-jAc/TwoN1fVtRpI/AAAAAAAAA74/CgBDA-PeoTY/s320/PICT0127.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Katarzyna z Wrocławia&lt;/b&gt; (jeszcze przez pół roku studentka, tancerka, żeglarka,&lt;br /&gt;wariatka) proponuje obiad po studencku. Jej specjalność: zapiekanki makaronowe i ziemniaczane, dokładne menu do uzgodnienia z wygrywającym aukcję. Na deser muffinki. Mimo studenckich klimatów nikt nie wyjdzie od niej głodny :) Obiad do odebrania we Wrocławiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=601949"&gt; Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-m7TDFy-x3GE/TwoN2_Ur-AI/AAAAAAAAA8A/yyQyf3Qjii4/s1600/profilowe.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-m7TDFy-x3GE/TwoN2_Ur-AI/AAAAAAAAA8A/yyQyf3Qjii4/s320/profilowe.jpg" width="274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Julita z Nowej Iwicznej&lt;/b&gt; (niedaleko &lt;b&gt;Warszawy&lt;/b&gt;) mówi tak: najlepiej wychodzą mi lekkie potrawy jak włoskie makarony, risotta, curry i zupy krem, ale zrobię też i gulasz, i pierogi i pizzę. Inspirację i przepisy czerpię z couch-surfingowania - od Laponii po Chorwację i od Portugalii po Estonię, więc zapraszam wszystkich podróżników i tych, którzy cenią sobie podróże kulinarne. Zaczniemy od aperitifu, a skończymy na desce z serami, deserze i dobrym winie. Na późny obiad/kolację zapraszam do Nowej Iwicznej (30 min. od centrum Warszawy), ale rozważę też 'gościnne występy' w okolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=597601"&gt;Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik!&amp;nbsp; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0-6aB4z-iGk/Tw8RtvmS-HI/AAAAAAAAA8Q/1csAqUd5aVQ/s1600/DSCN2484.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://2.bp.blogspot.com/-0-6aB4z-iGk/Tw8RtvmS-HI/AAAAAAAAA8Q/1csAqUd5aVQ/s320/DSCN2484.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Studentka dwóch krakowskich uczelni, marząca o pracy Krokodyla (ITD), doceniająca pracę Policji - zwłaszcza po ostatnich przygodach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedmiotem aukcji jest ciasto „Martynka”, które szybciej znika niż potrzebny jest czas na jego przygotowanie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=613061"&gt; Tutaj znajdziecie link do jej aukcji, klik!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy nadzieję, że już wkrótce dołączy do nas więcej dziewczyn, zaburzając krakowską dominację ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.Wystawia się również Sqll, współtwórca Piekarzynka i mój dobry przyjaciel! Klepnijcie go tam, bo jego lasagne jest grzechu warta :) &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=586357"&gt;Klik klik!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4846174522712051548?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4846174522712051548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2012/01/sprzedajne-kucharki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4846174522712051548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4846174522712051548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2012/01/sprzedajne-kucharki.html' title='Sprzedajne ku...charki!'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nz6ikal6x9o/TwWquvgdr3I/AAAAAAAAA50/hwLXVCwFBmQ/s72-c/wospomnom.png' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6659875127225214068</id><published>2011-12-22T12:38:00.000+01:00</published><updated>2011-12-22T12:38:22.808+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Creme brulee</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W3BnsmXFwFw/TvMUTi8KYxI/AAAAAAAAA5c/jY7awPpI4Mo/s1600/cremebrulee2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-W3BnsmXFwFw/TvMUTi8KYxI/AAAAAAAAA5c/jY7awPpI4Mo/s400/cremebrulee2.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Arystokrata wśród francuskich deserów. Chrupiąca, karmelowa skorupka pęka pod stuknięciem łyżeczki, a pod spodem czeka delikatne, śmietankowo-waniliowe, kremowe wnętrze. Grzech jeść, ale jeszcze większy - odmówić sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie rok temu dostałam od taty na święta mały, ręczny palnik gazowy, który służy właśnie do karmelizowania cukru na tym deserze. Ale spokojnie - jeżeli go nie macie, to wystarczy, że wstawicie posypany cukrem deser na kilkanaście sekund pod mocno nagrzany grill od piekarnika, i też wyjdzie. Ale trzeba bardzo uważać - granica między słodkim, chrupiącym karmelem a przypalonym, gorzkim okropieństwem jest cieniutka ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis od jakiegoś czasu jest zapisany w mojej przepisowej książce, ale ostatnio zorientowałam się, że pochodzi od&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2008/02/Creme-brulee.html"&gt; Doroty&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;300ml śmietanki 30%&lt;br /&gt;4 żółtka&lt;br /&gt;3 łyżki cukru-pudru&lt;br /&gt;Laska wanilii&lt;br /&gt;Cukier do posypania&amp;nbsp; - zwykły lub trzcinowy (u mnie akurat tym razem zwykły). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto: trzy kokilki (to takie porcelanowe, niskie naczynia w których można piec)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 4-5h (studzenie)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 8zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmietankę wlewamy do niewielkiego garnuszka. Przecinamy strąk wanilii na pół, wyskrobujemy ziarenka, dodajemy do śmietanki. Doprowadzamy na malutkim ogniu do wrzenia, narkotyzując się unoszącym się zapachem wanilii. Odstawiamy do wystudzenia. W kubeczku ucieramy żółtka z cukrem-pudrem, krótko, do połączenia. Gdy śmietanka jest już ostudzona dodajemy do niej żółtka, mieszamy dokładnie, żeby nie było żadnych grudek. Rozdzielamy masę na nasze kokilki (u mnie - trzy) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 100 stopni. Pieczemy krem 45 minut, do godziny. Powinien być lekko galaretkowaty na środku. Wstawiamy do lodówki (lub, przy obecnej, zimowej już pogodzie - za okno :)) na przynajmniej 2-3 godziny, aż będzie zupełnie zimny. Po tym czasie wysypujemy na każdy łyżkę cukru i karmelizujemy - specjalnym palnikiem lub metodą piekarnikową, opisaną powyżej. Warstwa karmelu nie powinna być zbyt gruba, bo będzie ciężko ją przebić łyżeczką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rSg9-vUWOnE/TvMUQUdmJJI/AAAAAAAAA5U/4BCzgzv0ieM/s1600/cremebrulee1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-rSg9-vUWOnE/TvMUQUdmJJI/AAAAAAAAA5U/4BCzgzv0ieM/s320/cremebrulee1.jpg" width="238" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6659875127225214068?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6659875127225214068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/creme-brulee.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6659875127225214068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6659875127225214068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/creme-brulee.html' title='Creme brulee'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-W3BnsmXFwFw/TvMUTi8KYxI/AAAAAAAAA5c/jY7awPpI4Mo/s72-c/cremebrulee2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7916698287374738853</id><published>2011-12-20T16:50:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T22:07:26.539+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Pierniczki kamyczki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q5GpvQzjSvI/TvCuNRQ1X4I/AAAAAAAAA44/-e1Q5JlDqig/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-q5GpvQzjSvI/TvCuNRQ1X4I/AAAAAAAAA44/-e1Q5JlDqig/s400/3.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bez tych pierniczków nie ma u mnie świąt. Może się walić, palić, możemy nie mieć czasu - pierniczki są zawsze. To chyba pierwsze ciastka które piekłam, jeszcze jako mały szkrab, z mamą - mama toczyła kuleczki, a ja swoją porcję wałkowałam i wycinałam ulubione, nie wiedzieć czemu, koguciki, grzybki i gwiazdki (kogucik na Wigilię, kto to widział w ogóle).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obowiązkowe było też siedzenie przy piekarniku, obserwowanie jak pierniczki się złocą i przy okazji - świąteczne pogaduchy o wszystkim i o niczym. W zasadzie mam z tymi ciasteczkami same dobre wspomnienia, zawsze więc wracam do tego przepisu, niczego w nim nie zmieniając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa oczywiście od ich twardości - pierniczki są twarde, kruche i świetnie nadają się na ozdoby choinkowe. W piekarniku nie rozlewają się zbyt mocno, więc dziurki wykrojone przed pieczeniem zachowują swój kształt. Po ozdobieniu białym lukrem i przewleczeniu ładnej tasiemki będą śliczną ozdobą na choince. Miękną po ok. 1,5-2 tygodnia. Jeżeli chcecie przyspieszyć ten proces, to zamknijcie je w puszce ze skórką od jabłka - zmiękną w 2-3 dni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli posiadacie zestaw różnej wielkości wykrawaczek-gwiazdek to pokuście się o zrobienie choinki - gwiazdki od największej do najmniejszej układamy na sobie, przekładając je malutkimi kółeczkami lub, w moim przypadku, najmniejszą gwiazdką. Polukrowane, zaśnieżone, ozdobią świątecznie mieszkanie. A po świętach można je schrupać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ładnie ozdobione i zapakowane pierniczki będą też miłym, drobnym upominkiem dla znajomych - jeżeli opakujecie w celofan taką śnieżynkę-bombkę na pewno sprawicie komuś przyjemność małym kosztem, polecam. Ja regularnie od kilku lat obdarowuję najbliższych przyjaciół takimi właśnie paczuszkami :)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_8uPqGy8yRI/TvCuRNdU5uI/AAAAAAAAA5A/E-7-xTOno4w/s1600/4.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-_8uPqGy8yRI/TvCuRNdU5uI/AAAAAAAAA5A/E-7-xTOno4w/s400/4.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1kg + 100g mąki + do podsypywania&lt;br /&gt;0,5 litra miodu sztucznego&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1,5 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 paczka przyprawy do piernika&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;2 łyżki wody &lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;ok. 10zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 2-3h&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnku mieszamy miód, cukier, wodę i masło. Podgrzewamy na malutkim ogniu aż do rozpuszczenia i delikatnego bąbelkowania. Wsypujemy przyprawę do piernika, mieszamy dokładnie. Bardzo, bardzo powoli dodajemy przesiane 100g mąki, wciąż mieszając, żeby nie porobiły się grudy. Po dodaniu całej mąki trzymamy mieszaninę na ogniu jeszcze chwilę, po czym odstawiamy. Teraz musimy poczekać, aż odpowiednio się wystudzi - uwaga na palce przy sprawdzaniu temperatury ;) nie może zupełnie się ochłodzić, bo stwardnieje. Powinna być na tyle ciepła, żeby nie parzyć rąk. W misce mieszamy mąkę z sodą. Dolewamy naszą miksturę, mieszamy lekko łyżką, wbijamy&amp;nbsp; trzy jajka i zagniatamy elastyczne ciasto. Ostrzegam, to potrwa ;) to zagniatanie było dla małej Mnie zawsze wyzwaniem. Ciasto będzie się lekko kleić, nie należy się tym bardzo martwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ciasto jest już gotowe odrywamy z niego kawałki wielkości pięści, i na blacie obficie posypanym mąką wałkujemy na ok. 3-4 milimetry. Prawdopodobnie z góry też trzeba będzie je omączyć. Wykrawamy ulubione kształty ciasteczek i układamy na wyłożonej papierem blasze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 150 stopni, aż lekko wyrosną i się przybrązowią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla leniwych - można również z ciasta toczyć kuleczki wielkości orzecha włoskiego, wtedy trzeba je będzie piec trochę dłużej, dobrze wtedy też zwiększyć ilość sody do 1,5 łyżeczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze mała dygresja. &lt;b&gt;Bardzo uważajcie kupując przyprawę do piernika&lt;/b&gt; - cwani producenci chcą nam wcisnąć mąkę w cenie 120zł za kilogram ;) zerknijcie na skład waszej przyprawy - jeżeli znajduje się tam mąka, to należy z niej zrezygnować. Mąka jest tanim wypełniaczem który sprawia, że przyprawy jest więcej, ale jest oczywiście przez to mniej aromatyczna i, cóż, podrabiana. U mnie na czarnej liście wylądował Prymat, w którym to mąka jest wymieniona na pierwszym miejscu w składzie (sic!). Polecam za to np. Kamis, nigdy się jeszcze na nim nie zawiodłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IEADkJZtyLM/TvCuEp1Qr1I/AAAAAAAAA4o/I0yDsW-CQO4/s1600/1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-IEADkJZtyLM/TvCuEp1Qr1I/AAAAAAAAA4o/I0yDsW-CQO4/s400/1.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lukrowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli macie ochotę, to możecie swoje pierniczki ozdobić śnieżnobiałym lukrem - nada im to uroku :) polecam przepis na tzw. royal icing - lukier który jest odpowiednio sztywny, dość szybko zastyga i łatwo nim manipulować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składa się on z:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 białka&lt;br /&gt;1 szklanki cukru-pudru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miseczce ucieramy łyżką cukier z białkiem, można też dodać ulubiony barwnik albo ciut soku z cytryny (ale wtedy trzeba dodać więcej cukru). W zależności od wielkości białka pewnie będziecie musieli go odrobinę zagęścić lub rozcieńczyć - nałóżcie odrobinę lukru na papier patyczkiem szaszłykowym, jeżeli trzyma kształt, to wszystko jest ok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja do lukrowania używam specjalnych buteleczek które kupiłam w zeszłym roku w sklepie Tchibo, są bardzo wygodne, ale możecie użyć też woreczka z uciętym rogiem albo papierowej tutki, jak wam wygodniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RjYy9wxpj2I/TvCuJX6ZXAI/AAAAAAAAA4w/OTiDPaSeKIc/s1600/2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-RjYy9wxpj2I/TvCuJX6ZXAI/AAAAAAAAA4w/OTiDPaSeKIc/s400/2.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-J0lZ-341yak/TvCuUXbm_RI/AAAAAAAAA5I/F_JqBm9oujc/s1600/5.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-J0lZ-341yak/TvCuUXbm_RI/AAAAAAAAA5I/F_JqBm9oujc/s400/5.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A jak u was idą przygotowania do świąt? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7916698287374738853?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7916698287374738853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/pierniczki-kamyczki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7916698287374738853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7916698287374738853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/pierniczki-kamyczki.html' title='Pierniczki kamyczki'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-q5GpvQzjSvI/TvCuNRQ1X4I/AAAAAAAAA44/-e1Q5JlDqig/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7960638858955958259</id><published>2011-12-02T20:05:00.000+01:00</published><updated>2011-12-02T20:05:19.286+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Kolakakor - karmelowe ciasteczka.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TxvFzmAYvGo/TtkhFvu58UI/AAAAAAAAA30/RCi4m_dInzA/s1600/kolakakor.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-TxvFzmAYvGo/TtkhFvu58UI/AAAAAAAAA30/RCi4m_dInzA/s400/kolakakor.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większości osób pewnie wiadomo, że nasz &lt;a href="http://www.piekarzynek.pl/"&gt;kalkulator kaloryczny&lt;/a&gt;, Piekarzynek, jest też miniagregatem blogów kulinarnych. Przeliczając dla siebie zazwyczaj korzystam z programu, ale zaglądam na stronę właśnie po przepisy - przeglądam je codziennie odruchowo. I tak trafiłam na te pyszne ciasteczka na &lt;a href="http://sniadanieutiffanyego.blogspot.com/2010/01/kolakakor.html"&gt;blogu Kasi i Marcina&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te szwedzkie (podobno) ciasteczka są chrupiące z wierzchu, w środku cudownie się ciągną, a najwspanialsze jest w nich to, że mają mało składników i ekspresowo się je robi. Nie ma żadnego toczenia 127547 kuleczek czy mrożenia ciasta i wycinania, o nie. Wszystkim moim znajomym bardzo smakowały, nie wiedzieć czemu szukali w nich jakiegoś tajemnego składnika. Podejrzliwe bestie. Po cieście z cukinią wszyscy&amp;nbsp; nagle się doszukują...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g masła&lt;br /&gt;200g ciemnego cukru trzcinowego (koniecznie ciemny cukier, to on nadaje ten karmelowy smak)&lt;br /&gt;1 łyżka miodu (w oryginale: golden syrup)&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;300g mąki&lt;br /&gt;Opcjonalnie: cynamon (dodałam łyżeczkę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;30 min&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 6-7zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste jak funt kudeł, jak mawia mój Tata. Miksujemy miękkie masło z cukrem, dodajemy resztę składników, miksujemy aż się połączy. Wykładamy dużą, piekarnikową blachę papierem do pieczenia. Ciasto dzielimy na 4 części, rolujemy wałeczki które układamy koło siebie na blasze i mocno spłaszczamy. Jeżeli macie duży piekarnik, to wałeczki rozleją się i po upieczeniu będziecie je kroić w ukośne paski. Mój piekarnik jest dość mały, więc wszystko zlewa się w jeden wielki kwadrat, i bardzo mi to pasuje. Bo oto po 15 minutach pieczenia w 175 stopniach wyjmujemy jeszcze gorące ciastka (a w zasadzie wkrótce-ciastka) i wciąż na&amp;nbsp; blasze, szybko kroimy je ostrym nożem na zgrabne kwadraty. Odstawiamy do wystygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja uwaga: im dłużej będziecie piekli ciastka, tym bardziej chrupiące a mniej ciągnące będą. Fragmenty od brzegów zazwyczaj mocniej chrupią, te z środka bardziej się żują. Ja zazwyczaj wyciągam ciastka kiedy widzę, że zewnętrzne krawędzie zaczynają brązowieć, ale środek jest jeszcze mocno miękki i falujący.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7960638858955958259?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7960638858955958259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/kolakakor-karmelowe-ciasteczka.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7960638858955958259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7960638858955958259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/12/kolakakor-karmelowe-ciasteczka.html' title='Kolakakor - karmelowe ciasteczka.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TxvFzmAYvGo/TtkhFvu58UI/AAAAAAAAA30/RCi4m_dInzA/s72-c/kolakakor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6475767551164537777</id><published>2011-11-19T15:51:00.000+01:00</published><updated>2011-11-19T15:51:52.503+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Faszerowane łódeczki ziemniaczane</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YPSeRqjQQm4/TsfAjisVS_I/AAAAAAAAA3k/QukvOpZUPso/s1600/faszerowane+ziemniaczki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-YPSeRqjQQm4/TsfAjisVS_I/AAAAAAAAA3k/QukvOpZUPso/s400/faszerowane+ziemniaczki.jpg" width="278" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff. Czy mnie tu naprawdę nie było miesiąc? Niewybaczalne. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Może tylko to, że jak nie jestem na zajęciach to jestem na praktykach, jak nie jestem na praktykach to siedzę nad zleceniami, jak nie siedzę nad zleceniami to widuję się z Pandą i jeszcze czasami usiłuję trochę pospać. Z przymusu ograniczam się do dań szybkich i nieskomplikowanych, które na blogu albo się już pojawiły, albo są za proste żeby się pojawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś danie poprzedzone krótkim wstępem. Mężczyzna twierdzi, że głównym produktem eksportowym Podkarpacia są ziemniaki - produkuje się z nich samochody, tkaniny, napoje oraz dachówki, nie mogę więc mieć do niego pretensji, że to jedyne co chce jeść, bo tak go wychowali. Na moje nieszczęście wiejska część rodziny obładowała mnie siatką wiejskich ziemniaków z wolnego wybiegu, w związku z czym przez tydzień jedliśmy ziemniaki. Kiedy na nieśmiałą propozycję, że może teraz byśmy zjedli spaghetti usłyszałam "ale jak to spaghetti z ziemniakami?" miarka się przebrała - zażądałam kilkudniowego odwyku od pyr. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwyk nie potrwał długo, jako że chcąc sprawić przyjemność Połówce poszłam na łatwiznę i zakupiłam składniki na rarytas, o którym wspominał mi parę tygodni wcześniej. Przepis pochodzi od Agaty, przyjaciółki Pandy - dzięki! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie jest na trzy solidnie głodne osoby, my nie zjedliśmy wszystkiego. Ale odgrzewane w mikrofalówce, na praktykach, smakują równie dobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8-9 sporych ziemniaków, podobnej wielkości&lt;br /&gt;1,5 kiełbasy&lt;br /&gt;150g boczku wędzonego&lt;br /&gt;100g sera żółtego&lt;br /&gt;200g pieczarek &lt;br /&gt;Parmezan do posypania&lt;br /&gt;Pieprz, sól, papryka czerwona&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;1h&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;7-10zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki szorujemy porządnie szczoteczką, w łupinkach wkładamy do dużego garnka, zalewamy wodą, solimy. Gotujemy pod przykryciem aż będą al dente ;) nóż wbity w ziemniak powinien wchodzić gładko, ale nie wysuwać się od razu. Ziemniaki odcedzamy, zalewamy zimną wodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelnię wrzucamy pokrojony w kosteczkę boczek, podsmażamy chwilę. Dorzucamy pokrojone w ćwiartki kapelusze pieczarek i talarki z nóżek. Podsmażamy chwilę aż pieczarki zmiękną. Dorzucamy kiełbasę, smażymy jeszcze chwilę, odstawiamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekko ostudzone ziemniaki przekrajamy na pół tak, aby przecięta powierzchnia była jak największa. Łyżeczką wydrążamy miseczki w miąższu, pamiętając, aby zostawić go od brzegów odpowiednio dużo. Dodajemy wydrążone fragmenty ziemniaków do farszu z patelni. Tak postępujemy ze wszystkimi ziemniaczkami. Układamy je na wyłożonej papierem blasze do pieczenia. Do farszu dosypujemy łyżeczkę papryki, sporą szczyptę pieprzu, sporą szczyptę soli (do smaku). Dodajemy pokrojony w kosteczkę ser żółty. Nakładamy farsz do łódeczek ziemniaczanych - według upodobań mniej, lub bardziej kopiasto. Szczodrze posypujemy każdą łódeczkę parmezanem. Wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni na ok. 20 minut, aż się zezłocą. Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaczki najlepiej smakują z sosem czosnkowym, który ja przyrządzam z kubka jogurtu naturalnego, dwóch posiekanych ząbków czosnku, pieprzu i soli. Mający w nosie linię mogą dodać też dwie łyżki majonezu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Ratunku, wciąż mam pół siaty ziemniaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DCiLJfPwdDg/TsfCVXE4xmI/AAAAAAAAA3s/DE1Tn93FdXA/s1600/potrawy-z-ziemniakow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-DCiLJfPwdDg/TsfCVXE4xmI/AAAAAAAAA3s/DE1Tn93FdXA/s320/potrawy-z-ziemniakow.jpg" width="259" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6475767551164537777?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6475767551164537777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/11/faszerowane-odeczki-ziemniaczane.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6475767551164537777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6475767551164537777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/11/faszerowane-odeczki-ziemniaczane.html' title='Faszerowane łódeczki ziemniaczane'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YPSeRqjQQm4/TsfAjisVS_I/AAAAAAAAA3k/QukvOpZUPso/s72-c/faszerowane+ziemniaczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7925752557393895019</id><published>2011-10-18T19:20:00.003+02:00</published><updated>2011-12-01T19:51:18.812+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Szarlotka pełna jabłek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q8WyNfJakfM/Tp2xi_cuw9I/AAAAAAAAA2s/fX0LSvL0ojY/s1600/szarlotka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-q8WyNfJakfM/Tp2xi_cuw9I/AAAAAAAAA2s/fX0LSvL0ojY/s400/szarlotka.jpg" width="286" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ten przepis figuruje w moim zeszycie z przepisami jako "testowa szarlotka". Czemu wciąż testowa - nie wiem, bo robiłam ją już 8-10 razy ;) Wymyśliłam ją w zeszłym roku, sfrustrowana przepisami, gdzie jabłka były jakimś drobnym dodatkiem obłożonym ciastem. To mi zdecydowanie nie pasowało. Pierwsza wersja tej szarlotki miała 0,5cm ciasta i 8cm jabłek (sic!). Teraz piekę ją w odrobinę większej tortownicy (22cm) i efekt jest widoczny na zdjęciu. Jabłka wciąż zdecydowanie dominują - ciasto ma być pysznym dodatkiem dla pachnących, lekko kwaskowatych owoców. Pierwszy kawałek jem jeszcze gorący, obowiązkowo z lodami. Od jakiegoś czasu - obowiązkowo również te lody muszą być śmietankowo-krówkowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, kiedy na straganach i w sklepach pełno jest jabłek, za oknem ziąb i plucha, jest idealny czas na zrobienie tego ciasta. Pachnie jesienią. Jeżeli uda się wam je zdobyć (z czym nie powinno być problemu) - użyjcie szarych renet. Gdybyście jednak znaleźli inne, słodsze jabłka - dodajcie do nich jeszcze na etapie gotowania sok z połowy cytryny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joanno, czekam na obiecane 2kg jabłek, bo w zasadzie miał być dziś sernik czekoladowy ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na ciasto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;pół szklanki cukru&lt;br /&gt;200g zimnego masła&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;br /&gt;Zimna woda&lt;br /&gt;2 łyżki bułki tartej&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na nadzienie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2,5kg jabłek&lt;br /&gt;60g masła&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżki cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;1 łyżka mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;Opcjonalnie, jeżeli jabłka są słodkie: sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: 12-15zł&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: 2h&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynamy od ciasta. Mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i cukier. Dodajemy posiekane w kosteczkę zimne masło i rozcieramy w dłoniach razem z suchymi składnikami aż powstanie taki mokry piasek. Dodajemy jajko, sok z cytryny i zagniatamy, aż powstanie zwarta kula. Gdyby ciasto nie chciało się kleić dodajemy zimnej wody po około łyżce, aż konsystencja będzie odpowiednia. Tortownicę o średnicy 22cm wykładamy papierem do pieczenia po czym wykładamy ciastem spód i boki, prawie do samej góry. Wsypujemy do środka dwie łyżki bułki tartej po czym postrząsamy i kręcimy tortownicą tak, żeby pokryła nam całą powierzchnię ciasta - to zapobiegnie wsiąkaniu jabłek. Wkładamy tortownicę do lodówki..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinna nam zostać gruda ciasta wielkości pięści. Wsadzamy ją do zamrażarki, przyda się później :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jabłka obieramy ze skórki, wycinamy dokładnie gniazda nasienne po czym kroimy w ósemki i ciachamy na plasterki. Ja lubię gdy jabłka wciąż są wyczuwalne i chrupiące w zębach, więc kroję plasterki ok. 1/4 cm. Możecie też jabłka zetrzeć na grubej tarce albo mandolinie, jak wolicie. W dużym garze z grubym dnem rozpuszczamy masło, dosypujemy cukru, cynamonu, gałki muszkatołowej i wsypujemy pokrojone jabłka. Na małym ogniu dusimy ok. 15-20 minut, wciąż mieszając, aż jabłka lekko zmiękną, i pokryją się całe masą cynamonowo-maślano-cukrową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wyjmujemy tortownicę z lodówki, wylewamy do niej wciąż gorące jabłka. Uklepujemy łyżeczką żeby było gładko i ładnie. Sięgamy po nasz zmrożony kawałek ciasta i trzemy go na grubych oczkach tarki, wprost na tortownicę wypełnioną jabłkami. Im więcej ciasta nam zostało tym grubsza będzie chrupiąca kołderka u góry. Pieczemy ok. 50 minut aż ciasto lekko wyrośnie, "wypchnie" wszystko z tortownicy i ślicznie się zezłoci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz po upieczeniu ciasto jest dość miękkie i krojenie szarlotki jest ryzykowne, uprzedzam :) ale kto by się oparł...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7925752557393895019?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7925752557393895019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/szarlotka-pena-jabek.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7925752557393895019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7925752557393895019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/szarlotka-pena-jabek.html' title='Szarlotka pełna jabłek'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-q8WyNfJakfM/Tp2xi_cuw9I/AAAAAAAAA2s/fX0LSvL0ojY/s72-c/szarlotka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4745500784752908042</id><published>2011-10-10T18:20:00.004+02:00</published><updated>2011-11-24T23:11:00.736+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffiny z gruszką i kumkwatem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pIyc--C1wjY/TpMXE0eFaCI/AAAAAAAAA2g/xwRcue2XCFY/s1600/muffinkizkumkwatemigruszka+%25281+of+1%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-pIyc--C1wjY/TpMXE0eFaCI/AAAAAAAAA2g/xwRcue2XCFY/s640/muffinkizkumkwatemigruszka+%25281+of+1%2529.jpg" width="252" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Brr, zimno! Kot rozczarował się trochę, bo kaloryfery w nowym mieszkaniu są trochę za wąskie, żeby się na nich grzać i wyemigrował pod stół, tymczasowo wykorzystując komputer jako grzejnik. Ja ratuję się gorącą herbatą z sokiem malinowym, od dziś opatulona w mój urodzinowy prezent. Poinformowana zostałam przez mężczyznę, że od dziś jestem oficjalnie Pandzicą i możemy razem przyczyniać się do ratowania ginącego gatunku. W odwecie ja, zła kobieta, zmusiłam go do spróbowania kalmara w cieście. Sukces co prawda przypisuję wyłącznie szantażowi, ale duma pozostaje - Panda spróbował czegoś, co ma macki! Ukulinarnienie go nie będzie łatwą batalią...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i17.photobucket.com/albums/b84/Rynnthevampire/pandobluza21of1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://i17.photobucket.com/albums/b84/Rynnthevampire/pandobluza21of1.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Za oknem zimna jesień, w sklepach na szczęście nie. Dostać można różne różniste cytrusy, ku mojej radości - pojawiły się też kumkwaty. Bardzo lubię te małe, oryginalne owoce - zjada się je razem ze skórką, a smakują jak skrzyżowanie cytryny, mandarynki i pomarańczy. Pocięta skórka w cieście smakuje jak kandyzowana skórka cytrynowa. Pychota! Pani w kasie powiedziała "O, to są te co o nich Cejrowski mówił ostatnio!". Mówił faktycznie?&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeżeli uda się wam je utrafić w sklepie to zakupcie, zwłaszcza, że kumkwaty mają sporo pestek. Tak, to zaleta, bo pestki zasadzone wykiełkują nam w bardzo ładne roślinki, które później można kształtować i uzyskać kumkwatowe bonsai. Moje pestki już niebawem powędrują do ziemi :) Jeżeli się nie uda - możecie zastąpić je skórką otartą z jednej cytryny.&amp;nbsp; W połączeniu z chrupiącą gruszką stanowią rewelacyjne połączenie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 średniej wielkości gruszki&lt;br /&gt;5 kumkwatów&lt;br /&gt;1 szklanka jogurtu naturalnego&lt;br /&gt;0,5 szklanki oleju&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;0,5 szklanki cukru&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 7-8zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 45 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruszki obieramy, pozbawiamy gniazd nasiennych, kroimy w dość drobną kostkę. Kumkwaty przecinamy wzdłuż, wydłubujemy pestki. Jeżeli są soczyste - wyciskamy dodatkowo sok do miski w której będziemy mieszać składniki na muffiny, jeżeli nie, to tylko obieramy skórkę (powinna odchodzić bezproblemowo od białego albedo), kroimy ją w paseczki, siekamy w drobną kostkę. W misce mieszamy wszystkie mokre składniki, dosypujemy wszystkie suche składniki, mieszamy widelcem aż wsio się połączy. Dodajemy owoce, mieszamy dokładnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni, masę nakładamy do papilotek (można dość sporo, aż tak wysokie nie rosną), pieczemy ok. 20 minut aż popękają i zezłocą się. Mnie wyszło 12 pełnowymiarowych muffin i 24 minimuffinki z silikonowej foremki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga dodatkowa - na ciepło kiepsko odchodzą od papierków, po ostygnięciu jest sporo lepiej, ale mimo wszystko - jeżeli posiadacie silikonowe foremki do muffinek to polecam je tutaj użyć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4745500784752908042?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4745500784752908042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/muffiny-z-gruszka-i-kumkwatem.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4745500784752908042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4745500784752908042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/muffiny-z-gruszka-i-kumkwatem.html' title='Muffiny z gruszką i kumkwatem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pIyc--C1wjY/TpMXE0eFaCI/AAAAAAAAA2g/xwRcue2XCFY/s72-c/muffinkizkumkwatemigruszka+%25281+of+1%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5631741853346927158</id><published>2011-10-07T20:51:00.006+02:00</published><updated>2011-12-01T19:51:02.397+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Popcorn w karmelowej skorupce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oj5P3RNgiCo/To9Go5bGA3I/AAAAAAAAA2c/J92LfxnGQfc/s1600/popcornkarmelove2.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-oj5P3RNgiCo/To9Go5bGA3I/AAAAAAAAA2c/J92LfxnGQfc/s400/popcornkarmelove2.png" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, pozwalam na siebie krzyczeć. Tak, obijam się ostatnio i nie mam weny. Postaram się poprawić, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo...karmię ostatnio mężczyznę, który kręci nosem na cebulę, kręci nosem na warzywa ogólnie, z przypraw zna curry i prowansalskie, na ser pleśniowy marudzi i fuka...łamie mi serce!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przebąkiwał coś kiedyś o tym, że w Polsce karmelowy popcorn ciężko zrobić, a że uczucia okazywać umiem głównie gotując, to machnęłam dwie spore blachy. Zjadł, później marudził, że za dużo zjadł i mu niedobrze. Nie dogodzisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popcorn jest pyszny, słodki, chrupiący. Nie jest to przepis najprostszy - karmel dość łatwo spalić, w piekarniku trzeba go pilnować, bo może się spalić po raz kolejny. Ale przy odrobinie wprawy - wszystko powinno się udać :) przydatny jest termometr cukierniczy, jeżeli go nie macie będziecie musieli wyczekiwać na tzw. firm ball stage - przygotujcie sobie miseczkę z wodą, i po kilku minutach gotowania użyjcie łyżki, żeby wlać odrobinę karmelu. Jeżeli w wodzie formuje kuleczkę którą można zagniatać jak plastelinę to jest dobrze :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Użyłam popcornu robionego w maszynce na rozgrzane powietrze - zaoszczędziło to trochę kalorii, i pociągnęło za sobą brak soli. Solony karmel dobra rzecz - jeżeli lubicie, to możecie zrobić ten popcorn z solą, ja polecam na początek tę wersję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 szklanek popcornu&lt;br /&gt;0,5 szklanki cukru (najlepiej trzcinowego)&lt;br /&gt;3 łyżki masła&lt;br /&gt;3 łyżki wody&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka soku z cytryny &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 3-5zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;45-50 min&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy na początek popcorn. Wsypujemy go do dużej miski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnuszku, niezbyt dużym, rozpuszczamy masło. Dosypujemy cukier, sól, wodę, sok z cytryny. Mieszamy czasami i na niskim ogniu gotujemy, aż wszystko się rozpuści i połączy. Masa powinna dojść do temperatury 120 stopni, co powinno jej zająć ok 4-5 minut. Trzeba bardzo uważać, żeby karmel się nie spalił! Następnie dosypujemy proszek do pieczenia i mieszamy energicznie - masa powinna lekko się spienić i nabrać jaśniejszej barwy. Polewamy masą nasz popcorn i mieszamy dokładnie, żeby każde ziarenko się pokryło. U mnie karmel zazwyczaj w tym momencie krzepnie trochę za bardzo tworząc grudki - o ile nie scukrzy się zupełnie, to jest ok. Wysypujemy popcorn na blachę i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 120 stopni, pieczemy 35-45 minut aż karmel roztopi się i utworzy chrupiącą skorupkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a przynajmniej tak było w oryginalnym przepisie. W moim przypadku po 40 minutach nie działo się nic, zwiększyłam więc temperaturę do 140-150 stopni. Pilnując bardzo, bo proces zachodzi szybciutko, wyczekałam i zaobserwowałam jak karmel się topi, zamieszałam drewnianą łopatką żeby dokładnie pokrył popcorn, poczekałam jeszcze kilka minut i wyciągnęłam blachę. Polecam ten sposób, lepiej nie zostawiać popcornu samego. 120 stopni przez ok. 20 minut, później stopniowo podkręcamy i obserwujemy. Nie ma prawa się nie udać :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5631741853346927158?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5631741853346927158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/popcorn-w-karmelowej-skorupce.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5631741853346927158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5631741853346927158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/10/popcorn-w-karmelowej-skorupce.html' title='Popcorn w karmelowej skorupce'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-oj5P3RNgiCo/To9Go5bGA3I/AAAAAAAAA2c/J92LfxnGQfc/s72-c/popcornkarmelove2.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3605700917252541655</id><published>2011-09-12T17:01:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T17:01:22.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Smażony makaron ryżowy z warzywami i karmazynem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Xj04WKPQ9eI/Tm4bcSaAHBI/AAAAAAAAA2M/1mTd4Xy_VoE/s1600/makaronryzowyzkarmazynem-9119821.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xj04WKPQ9eI/Tm4bcSaAHBI/AAAAAAAAA2M/1mTd4Xy_VoE/s400/makaronryzowyzkarmazynem-9119821.png" width="283" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nowe miejsce. Nowe mieszkanie, nowa kuchnia, nowa kuchenka (!). Pierwszy raz w życiu mam kuchenkę gazową i miło się, póki co, zaskakuję. Mam też kuchnię w której jest stół, pawlacz (sic!) i duże okno. Jasna kuchnia! Niemożliwość. Na razie trochę za bardzo zachłysnęłam się chyba możliwościami, ale mam nadzieję, że niebawem uda mi się w pełni wykorzystać oświetlenie którym teraz dysponuję :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieśmiało zaczynam się w tym nowym miejscu rozgaszczać, mam nadzieję, że i kulinarnie zacznę odżywać. Przez stresy związane z przeprowadzką jakoś nie miałam apetytu...jedyne co mi ostatnio wychodzi, to serniki. Ale stopniowo zaczyna się to zmieniać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś dość szybkie, pyszne danie. Możecie użyć każdej ryby którą lubicie, ale wyjątkowo polecam karmazyna - ma pyszne, zwarte, białe mięso.Makaron ryżowy robi się szybciutko, sam w sobie nie ma wiele smaku, za to rewelacyjnie wchłania aromat tego, co się do niego doda. Do kupienia w większości sklepów które mają półkę z orientalną żywnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porcja na 2 osoby.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pół opakowania makaronu ryżowego&lt;br /&gt;- Dwa średnie filety z karmazyna (lub innej ryby)&lt;br /&gt;- Malutka kapusta pekińska&lt;br /&gt;- Średniej wielkości marchewka&lt;br /&gt;- Kilkanaście małych pieczarek&lt;br /&gt;- Biała (lub żółta) papryka&lt;br /&gt;- Przyprawy: sos sojowy, cytryna, przyprawa do kuchni azjatyckiej, czerwona papryka&lt;br /&gt;- Tłuszcz do smażenia (u mnie: olej ryżowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;25 min&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; ok. 15zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek siekamy pekinkę dość drobno, marchewkę obieramy i kroimy w zapałkę (wąziutko, krótkie paseczki), kroimy paprykę, pieczarki kroimy na połówki lub ćwiartki jeżeli są większe.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Makaron ryżowy zalewamy osolonym wrzątkiem i gotujemy ok. 6-8 minut. Odcedzamy i przelewamy zimną wodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę rozmrażamy, odsączamy na papierowym ręczniku, skrapiamy sokiem z cytryny i sosem sojowym. Kroimy na fragmenty, które wygodnie będzie smażyć i odwracać na patelni - ja zazwyczaj kroję filet na ok. 3 części. To tylko kwestia wygody, bo ryba i tak później jest rwana na mniejsze fragmenty. Rozgrzewamy odrobinę tłuszczu (u mnie olej ryżowy). Smażymy rybę przez kilka minut, odwracając ją dwukrotnie, aż mięso stanie się białe i kruche. Zdejmujemy z patelni, odkładamy do miseczki do ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pozostałym tłuszczu podsmażamy najpierw kilka minut marchewkę, wciąż mieszając. Dodajemy paprykę i pieczarki. Smażymy kilka minut. Dodajemy kapustę pekińską. Dodajemy miks przypraw, odrobinę papryki, skrapiamy sosem sojowym i dolewamy ewentualnie odrobinę tłuszczu. Smażymy wszystko przez chwilę, po czym dodajemy makaron ryżowy. Mieszamy dokładnie, smażymy jeszcze chwilę, dodajemy rybę porwaną na mniejsze kawałki. Podajemy w miseczkach, jemy koniecznie pałeczkami ;) &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3605700917252541655?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3605700917252541655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/09/smazony-makaron-ryzowy-z-warzywami-i.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3605700917252541655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3605700917252541655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/09/smazony-makaron-ryzowy-z-warzywami-i.html' title='Smażony makaron ryżowy z warzywami i karmazynem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Xj04WKPQ9eI/Tm4bcSaAHBI/AAAAAAAAA2M/1mTd4Xy_VoE/s72-c/makaronryzowyzkarmazynem-9119821.png' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-9009866769201922871</id><published>2011-08-29T18:54:00.000+02:00</published><updated>2011-08-29T18:54:06.879+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Chrupiący kurczak pieczony w krakersach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-olNH9f6FlHc/TlvD7C7KzyI/AAAAAAAAAxM/yfh7SxCUfhs/s1600/kurczakwkrakersach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-olNH9f6FlHc/TlvD7C7KzyI/AAAAAAAAAxM/yfh7SxCUfhs/s400/kurczakwkrakersach.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepadam za kurczakiem w chrupiącej panierce, ale smażenie na głębokim tłuszczu zawsze mnie odstraszało. Być może krakersy nie są najzdrowszą alternatywą, ale lubię to złudne uczucie, że to na pewno lepsze, bo nie smażone, tylko pieczone ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis w każdym razie pyszny, fajny pomysł na szybki obiad, bo wrzucamy po prostu kurczaka do piekarnika, zapominamy o nim na 20 minut, klecimy szybciutko jakąś sałatkę i możemy jeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Użyłam krakersów lajkonika i kurczak leżakował sobie w lodówce całą noc, ale raczej przypadkowo - po prostu jednak nie upiekłam go wieczorem, tylko następnego dnia. Myślę, że 2-3h spokojnie wystarczą, tak samo jak piszą &lt;a href="http://sniadanieutiffanyego.blogspot.com/2010/08/kurczak-w-krakersach.html"&gt;Kasia i Marcin&lt;/a&gt;, od których zaczerpnęłam przepis. Brakowało mi jednak przypraw i marynata wydała mi się strasznie ascetyczna, więc dołożyłam coś od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie pojedyncze piersi z kurczaka&lt;br /&gt;400ml maślanki&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;Sól, pieprz, papryka czerwona&lt;br /&gt;~150g krakersów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;10zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania&lt;/i&gt;: 20 min pieczenie, min. 2h marynata&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso z kurczaka myjemy, oczyszczamy z błon. Kroimy w paski lub mniejsze kawałki, w zależności od humoru. Do miski wlewamy maślankę, łyżeczkę papryki słodkiej, szczyptę pieprzu, pół łyżeczki soli, dwa posiekane ząbki czosnku. Wrzucamy kurczaka, mieszamy dokładnie. Wstawiamy do lodówki na minimum 2h, można też na całą noc. Po tym czasie kruszymy dokładnie krakersy (moje były ciut za mało pokruszone, chociaż miało to swój urok :)) i obtaczamy w nich kurczaka tak, żeby był nimi dokładnie pokryty. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 20-25 minut (w zależności od wielkości kawałków kurczaka). Podajemy z sałatką, dipami, ziemniaczkami. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-9009866769201922871?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/9009866769201922871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/chrupiacy-kurczak-pieczony-w-krakersach.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/9009866769201922871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/9009866769201922871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/chrupiacy-kurczak-pieczony-w-krakersach.html' title='Chrupiący kurczak pieczony w krakersach'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-olNH9f6FlHc/TlvD7C7KzyI/AAAAAAAAAxM/yfh7SxCUfhs/s72-c/kurczakwkrakersach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2132722084633802326</id><published>2011-08-21T14:59:00.000+02:00</published><updated>2011-08-21T14:59:02.285+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pierogi z bobem.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-72Cfn3a3DC4/TlEBAjnYR0I/AAAAAAAAAxI/6dTOIcfjFLA/s1600/pierogizbobem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-72Cfn3a3DC4/TlEBAjnYR0I/AAAAAAAAAxI/6dTOIcfjFLA/s400/pierogizbobem.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, odgrzebałam ostatnią porcję z zamrażarki i zjadłam z dużą przyjemnością :) obecnie, w czasach supermarketów i mrożonek, bób jest dostępny cały rok - oczywiście świeży jest najlepszy, ale w zimie na pewno wrócę do tego przepisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam mocno sceptycznie nastawiona do farszu, w którym bób nie wymaga obierania. No bo jak to, ze skórkami? Ale okazuje się, że te skórki pasują tam całkiem fajnie - jest co gryźć, no i dobrze wpływają na przemianę materii. Mmm, błonnik ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki są na duuużą porcję. Żeby poczytać o tym jak dokładnie robić ciasto pierogowe i w jaki sposób je sklejać - zajrzyjcie tu:&amp;nbsp; &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/jak-zrobic-pierogi.html"&gt;Jak zrobić pierogi?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1kg bobu&lt;br /&gt;200g boczku wędzonego&lt;br /&gt;2 spore cebule&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;Dowolny ser jako dodatek: oscypek, pleśniowy, parmezan, corregio. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 8-10zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 1,5h&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bób gotujemy w osolonej wodzie, do miękkości. Boczek kroimy w kosteczkę, zesmażamy na patelni, dodajemy posiekaną w kostkę cebulę, smażymy aż się zeszkli. Ugotowany i przestudzony bób zgniatamy tłuczkiem do ziemniaków, chyba, że mamy blender, wtedy wrzucamy do blendera i miksujemy przez chwilę (nie na gładką pastę, tylko z grubsza&amp;nbsp; :)). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ja lubię dość sporo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto sporządzamy z&lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/jak-zrobic-pierogi.html"&gt; tego&lt;/a&gt; przepisu, tworzymy pierogi. Gotujemy 3 minuty od czasu wypłynięcia i podajemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga: bardzo polecam ugotowane pierogi przysmażyć na patelni, albo jeszcze lepiej - wsadzić na 5 minut do piekarnika, posypane ulubionym serem. Rewelacyjnie sprawdziły się z oscypkiem i serem pleśniowym, u mnie na zdjęciu akurat posypane są corregio. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2132722084633802326?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2132722084633802326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/pierogi-z-bobem.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2132722084633802326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2132722084633802326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/pierogi-z-bobem.html' title='Pierogi z bobem.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-72Cfn3a3DC4/TlEBAjnYR0I/AAAAAAAAAxI/6dTOIcfjFLA/s72-c/pierogizbobem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-864924120171986545</id><published>2011-08-18T16:54:00.004+02:00</published><updated>2011-08-18T17:10:43.048+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Puszyste ciasto drożdżowe ze śliwkami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-nT6pXD7pZP0/Tk0rPQJqe-I/AAAAAAAAAw4/_bgjL4Gs2MA/s1600/drozdzowezesliwkami.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 307px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-nT6pXD7pZP0/Tk0rPQJqe-I/AAAAAAAAAw4/_bgjL4Gs2MA/s400/drozdzowezesliwkami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642213449198631906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten przepis zaczerpnęłam od &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/08/Puszyste-ciasto-drozdzowe-z-owocami-i-kruszonka.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;, która kiedyś polecała go jako ciasto drożdżowe z owocami, później zmieniła zdanie i poleca jednak jako samo drożdżowe z kruszonką, a ja pozwalam sobie się nie zgodzić, i przekornie - ponownie podaję jako przepis na ciasto z owocami :) moim zdaniem wcale na puszystości przez owoce nie traci, wręcz przeciwnie. Jest pyszne, mięciutkie, wyrasta bardzo wysokie i idealnie się komponuje z owocami i kruszonką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie przepadam za samym ciastem drożdżowym bez dodatków, zniosę je ewentualnie w pierwszy dzień gdy jest jeszcze ciepłe, ale jeżeli wy lubicie - możecie śmiało pominąć dodatek owoców i po prostu posypać kruszonką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis jest na dużą blachę, 20x25cm, jeżeli chcecie zrobić mniejszą porcję w keksówce - zmniejszcie ilość składników o połowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;600g mąki pszennej (ja, jak to ja, wgniotłam prawie 900g)&lt;br /&gt;25g świeżych drożdży (lub 14g suchych)&lt;br /&gt;250ml mleka&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;100g roztopionego masła&lt;br /&gt;90g cukru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;Ok. 0,5kg owoców - u mnie śliwki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kruszonkę: 50g miękkiego masła, 10 łyżek mąki, 4 łyżki cukru, 8g cukru waniliowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja co prawda kruszonkę robię z zupełnie innego przepisu, ale często mi nie wychodzi, więc podam lepiej przepis na tę od Doroty :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 2-3h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5-7zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporządzamy rozczyn - podgrzewamy mleko aż będzie letnio-ciepłe (za gorące zabije drożdże), dodajemy łyżkę mąki, łyżkę cukru, rozcieramy z drożdżami. Czekamy aż drożdże zaczną się pienić i pracować, ok. 5-10 minut. W misce mieszamy mąkę, sól, cukier. Z rozczynem roztrzepujemy jajka, dodajemy całą masę do mąki, mieszamy wstępnie widelcem. Podgrzewamy i rozpuszczamy masło, wlewamy do ciasta, mieszamy. Ja już na tym etapie dodałam dobre trzy garście mąki, bo nie było szans, żeby mi sensowne ciasto wyszło. Zagniatamy elastyczną kulę aż nie będzie się jakoś bardzo kleić do palców, dosypując mąki w zależności od potrzeb - nie martwcie się, jeżeli tej mąki będzie trzeba dosypać dużo. Pamiętajcie tylko, żeby dodawać jej po trochu - trzeba wyczuć moment, kiedy ciasto przestaje się kleić. Do ciasta drożdżowego można wgnieść naprawdę DUŻO mąki, ale dodajemy tylko tyle, ile trzeba, żeby ciasto nie wyszło za twarde :) Kiedy uda nam się już uformować elastyczną kulę zostawiamy ją w misce na 40-70 minut, w zależności od tego jak ciepło jest. Ciasto ma podwoić objętość. Po tym czasie zagniatamy, wałkujemy na taki-w-miarę-prostokąt. Wkładamy do naszej wybranej foremki. Zostawiamy jeszcze na 30 minut do napuszenia, po czym wciskamy owoce dość ciasno (u mnie - śliwki, więc przekrojone na pół układamy skórką do dołu). Posypujemy kruszonką, którą uprzednio stworzyliśmy z roztartych w palcach podanych składników, dodając masła (jeżeli wyszła nam za sucha) lub mąki (jeżeli za lepka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w 180 stopniach 30-45 minut, aż wyrośnie duuuuże i złote. Wsuwamy jeszcze ciepłe ze szklanką zimnego mleka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście, że nie boli mnie brzuch od ciepłego ciasta drożdżowego, cóż to by była strata dla ludzkości i mojego zadowolenia ;)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-864924120171986545?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/864924120171986545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/puszyste-ciasto-drozdzowe.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/864924120171986545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/864924120171986545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/puszyste-ciasto-drozdzowe.html' title='Puszyste ciasto drożdżowe ze śliwkami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nT6pXD7pZP0/Tk0rPQJqe-I/AAAAAAAAAw4/_bgjL4Gs2MA/s72-c/drozdzowezesliwkami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7805142661015725792</id><published>2011-08-11T18:55:00.000+02:00</published><updated>2011-08-11T18:55:56.987+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem i jajkiem sadzonym.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bqU_Qqi3-cg/TkQJguntPVI/AAAAAAAAAwk/x8p_Hyo5ulc/s1600/jajozkwasnymmlekiem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bqU_Qqi3-cg/TkQJguntPVI/AAAAAAAAAwk/x8p_Hyo5ulc/s320/jajozkwasnymmlekiem.jpg" width="241" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosty sposób na szybki, pyszny obiad. Ponieważ jakiś czas temu S. przywiózł mi od swojego znajomego prawdziwe, wiejskie mleko od prawdziwej, muczącej krowy dałam się namówić na jego zsiadnięcie. Zsiądnięcie? Zrobienie tak, żeby było zsiadłe. No i się zsiadło. Samo w sobie, do picia, nie smakuje mi jakoś szałowo. Użyłam go natomiast w połączeniu które wiedziałam, że na pewno mi zasmakuje - z jego użyciem zrobiłam puree ziemniaczane. Polecam ten sposób, mmm.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki (0,5kg)&lt;br /&gt;Kubek zsiadłego mleka&lt;br /&gt;Pęczek szczypioru&lt;br /&gt;1-2 jajka&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 4zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;40 minut (bo ziemniaki się gotują ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki obieramy, wkładamy do zimnej, osolonej wody, gotujemy pod przykryciem do miękkości, na małym ogniu. Po tym czasie odcedzamy, tłuczemy dokładnie, dodajemy pieprzu, ewentualnie soli i tyle kwaśnego mleka, żeby odpowiadała nam konsystencja. To zależy od gatunku ziemniaków no i osobistych preferencji ;) Opcjonalnie można dodać jeszcze łyżkę masła. Dodajemy pęczek posiekanego szczypiorku i mieszamy. Jajko smażymy na natłuszczonej patelni, podajemy. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7805142661015725792?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7805142661015725792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/ziemniaki-ze-zsiadym-mlekiem-i-jajkiem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7805142661015725792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7805142661015725792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/ziemniaki-ze-zsiadym-mlekiem-i-jajkiem.html' title='Ziemniaki ze zsiadłym mlekiem i jajkiem sadzonym.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-bqU_Qqi3-cg/TkQJguntPVI/AAAAAAAAAwk/x8p_Hyo5ulc/s72-c/jajozkwasnymmlekiem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7878854039550547996</id><published>2011-08-01T23:23:00.000+02:00</published><updated>2011-08-01T23:23:24.829+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffinki cytrynowo-makowe.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-U1Fq5YURn_I/TjcZJGNQcNI/AAAAAAAAAvw/P48PD1-jzBE/s1600/muffinkimakowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-U1Fq5YURn_I/TjcZJGNQcNI/AAAAAAAAAvw/P48PD1-jzBE/s400/muffinkimakowe.jpg" width="331" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię cytrynowe wypieki, ale do połączenia maku i cytryny nigdy nie byłam przekonana. Niepotrzebnie! Okazuje się, że zaskakująco świetnie to wszystko do siebie pasuje. Użyłam zmodyfikowanego przepisu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/08/Muffiny-cytrynowe-z-makiem.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;, ale znacząco zwiększyłam ilość maku i darowałam sobie posypywanie. Nie lubię też przepisów, gdzie trzeba użyć tylko fragmentu jajka (w oryginalnym przepisie było 1 jajko + 1 białko) - zazwyczaj resztę muszę wyrzucać. Więc pominęłam dodatkowe białko, dałam odrobinę więcej mleka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że wiele osób zagląda tu właśnie po przepisy na muffinki - utworzyłam więc dla nich nową kategorię, żeby wygodniej było wyszukiwać :)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;170ml oleju&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;200 ml mleka&lt;br /&gt;1 cytryna&lt;br /&gt;225g mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;190g cukru-pudru&lt;br /&gt;4 czubate łyżki maku&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;5-6zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 30 min&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy olej, roztrzepane jajko, mleko, wciskamy sok z cytryny i trzemy skórkę (tylko tę żółtą część, białe albedo jest gorzkie :)). W miseczce mieszamy mąkę, cukier-puder, proszek, sól i mak. Łączymy suche z mokrym, nakładamy masę do papilotek - prawie do samej góry, nie rosną aż tak duże. Pieczemy ok. 20 minut w 190 stopniach, aż ładnie się zezłocą. Dłużej wypieczone są mniej malownicze, ale dużo smaczniejsze :) lekko chrupiące, mięciutkie w środku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7878854039550547996?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7878854039550547996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/muffinki-cytrynowo-makowe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7878854039550547996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7878854039550547996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/08/muffinki-cytrynowo-makowe.html' title='Muffinki cytrynowo-makowe.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-U1Fq5YURn_I/TjcZJGNQcNI/AAAAAAAAAvw/P48PD1-jzBE/s72-c/muffinkimakowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5604027907598300727</id><published>2011-07-27T05:55:00.000+02:00</published><updated>2011-07-27T05:55:00.162+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Koreczki z fetą, arbuzem i bazylią.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-I15aezIbjSc/Ti-H5qZW5bI/AAAAAAAAAvo/vLxInDdy8zI/s1600/koreczkiarbuzfeta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://4.bp.blogspot.com/-I15aezIbjSc/Ti-H5qZW5bI/AAAAAAAAAvo/vLxInDdy8zI/s320/koreczkiarbuzfeta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskakująco pyszne połączenie. Mignęło mi kiedyś na jednej z miniaturek na mikserze i postanowiłam spróbować (przepraszam, że nie odwołuję się do autorki - spróbuję odnaleźć tego bloga :)). Byłam nastawiona sceptycznie, ale o rany, jak to do siebie pasuje! Jeżeli urządzacie imprezę na której będzie się jadło paluchami - polecam. Dziewczyny wyglądały na całkiem zadowolone :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kawałek arbuza&lt;br /&gt;100g sera feta (lub typu feta, u mnie ukochana favita)&lt;br /&gt;Świeże listki bazylii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;3-4zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prostsze chyba nie może być. Arbuza kroimy w plastry grubości 1cm, po czym kroimy kosteczki 1x1cm. Fetę kroimy w kosteczki (możemy też leniwie kupić już kostkowaną fetę :)). Urywamy listki bazylii, te większe rwiemy na połówki. Wykałaczkę wbijamy kolejno w kostkę sera, następnie arbuza, układamy na talerzyku. Na gotowe koreczki nabijamy po listku bazylii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-V2UoPq0fuvI/Ti-IqDy23FI/AAAAAAAAAvs/9TMoesRNy_o/s1600/onelovelyblogaward.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-V2UoPq0fuvI/Ti-IqDy23FI/AAAAAAAAAvs/9TMoesRNy_o/s1600/onelovelyblogaward.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A niekuchennie - kochana &lt;a href="http://maggiegotuje.blogspot.com/2011/07/niby-pizza-na-miekkim-spodzie-i.html"&gt;Maggie&lt;/a&gt; nominowała mnie do blogowej nagrody One Lovely Blog Award. Pięknie dziękuję! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z zasadami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umieszczamy u siebie linka do bloga osoby, która nas nominowała.&lt;br /&gt;Wklejamy powyższą grafikę.&lt;br /&gt;Piszemy 7 rzeczy o sobie oraz...&lt;br /&gt;...nominujemy kolejnych 16 osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety ostatniego kroku nie poczynię, bo nie za bardzo mam czas na wyszukiwanie moich ukochanych blogów i selekcjonowanie ich. Za dużo! Jeżeli ktoś pragnie u siebie zablogować siedem rzeczy o sobie - może czuć się nominowany :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to jedziemy z tym koksem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Niebawem muszę się przeprowadzić i aż mnie w środku skręca. Nie znoszę przeprowadzek. Jakby ktoś miał do wynajęcia 3-pokojowe mieszkanie w Krakowie, w okolicach Placu Inwalidów albo Bronowic, to zastukajcie ;))&lt;br /&gt;2. Jestem bardzo przywiązana do mojego samochodu, jednocześnie szczerze go nienawidząc.&lt;br /&gt;3. Wciąż opłakuję mój ulubiony,&lt;a href="http://bzdurynn.blogspot.com/2011/06/smutno-mi-smutno-ale-wesoo-troche-tez.html"&gt; stłuczony kubek&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;4. Od jakiegoś czasu napływają do mnie zlecenia na rysunki, i chociaż czasami ciężko mi się zmusić do pracy, to sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Fajnie robić coś, co się kocha.&lt;br /&gt;5. W związku z powyższym, wyznanie - marzy mi się ilustrowanie bajek.&lt;br /&gt;6. Jestem bardzo pamiętliwa. Jeżeli poważnie się na kimś zawiodę, to chociaż relacje będą poprawne, prawdopodobnie już nigdy nie odzyska mojego zaufania.&lt;br /&gt;7. Bardzo, BARDZO lubię karmić mureny ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5604027907598300727?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5604027907598300727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/koreczki-z-feta-arbuzem-i-bazylia.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5604027907598300727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5604027907598300727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/koreczki-z-feta-arbuzem-i-bazylia.html' title='Koreczki z fetą, arbuzem i bazylią.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-I15aezIbjSc/Ti-H5qZW5bI/AAAAAAAAAvo/vLxInDdy8zI/s72-c/koreczkiarbuzfeta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1930381853266440753</id><published>2011-07-19T19:50:00.000+02:00</published><updated>2011-07-19T19:50:13.887+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Czekoladowe ciasto cukiniowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g0WFl0BHLm8/TiXDbUBNStI/AAAAAAAAAug/4UNfQ2dkszY/s1600/czekocukinia1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="http://2.bp.blogspot.com/-g0WFl0BHLm8/TiXDbUBNStI/AAAAAAAAAug/4UNfQ2dkszY/s400/czekocukinia1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rocznice. Urodziny. Święta. Drugie święta. Imieniny. W podziękowaniu i bez okazji. Robiłam to ciasto już tyle razy i nigdy nie udało mi się jeszcze zrobić zdjęć! Zawsze znika ekspresowo, czasami wywołując kłótnie o to, kto dostał większy kawałek i z jakiej racji. To już w zasadzie nudne - za każdym razem jak pytam jakie ciasto mam upiec, to słyszę "to czekoladowe, no wiesz które" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jedno z najbardziej czekoladowych ciast jakie można zrobić. Po jednym kawałku człowiek czuje się jak po całej tabliczce czekolady. Tak, tak, wiem - cukinia, co toto robi w cieście? Co robi? Głównie jest genialna. Ciasto jest wilgotne, delikatne, rozpływa się w ustach. Niezbyt słodkie, nie mdlące, przepyszne. Nie znam ani jednej osoby która by się zorientowała, że w cieście jest warzywo, jak również ani jednej, której by nie smakowało. Zawsze jest hitem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to ciasto trochę trudniejsze od zwykłego ciasta ucieranego - przez tajemniczy składnik może wyjść bardziej zbite niż zaplanowaliśmy. Lekki zakalec zupełnie tu nie przeszkadza, poza względami wizualnymi. Ciasto wciąż jest pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis zaczerpnięty od Doroty, oczywiście, ale lekko zmodyfikowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MTceXts93qg/TiXDb5CuSEI/AAAAAAAAAuk/wljGQtB-wcQ/s1600/czekocukinia2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-MTceXts93qg/TiXDb5CuSEI/AAAAAAAAAuk/wljGQtB-wcQ/s400/czekocukinia2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;115 + 40g miękkiego masła&lt;br /&gt;0,5 szklanki oleju&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;Pół szklanki śmietany 18%&lt;br /&gt;Łyżeczka ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;250g cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;0,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;60g kakao&lt;br /&gt;300g mąki pszennej&lt;br /&gt;340g startej na grubych oczkach cukinii (ponoć to 2 szklanki)&lt;br /&gt;100g mlecznej czekolady&lt;br /&gt;100g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;2h&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;12-15zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek dobrze sobie naszykować wszystkie składniki. Najważniejsze - trzemy cukinię na grubych oczkach, siekamy połowę czekolady - pół tabliczki mlecznej, pół tabliczki gorzkiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;115g miękkiego masła ucieramy mikserem. Dodajemy olej, ucieramy. Dodajemy cukier, wanilię, proszek do pieczenia, sodę, sól i znów ucieramy. Dodajemy jajka, po kolei, wciąż miksując, oraz śmietanę. Dodajemy kakao, miksujemy. Powoli dodajemy mąkę, miksujemy. Na tym etapie ciasto jest bardzo gęste, wręcz zbita masa. Nic się nie martwimy, bo oto dodajemy startą cukinię, która jest na tyle wilgotna, że ciasto uzyskuje bardzo ładną, kremową konsystencję. Dodajemy posiekaną czekoladę (50g mlecznej, 50g gorzkiej) i jesteśmy z siebie bardzo zadowoleni. Oblizujemy mikser. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy tortownicę o średnicy 22cm. Wykładamy ją od spodu papierem i wylewamy nasze ciasto. Oblizujemy miskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni ok. godziny - sprawdzamy wtykając patyczek. Pamiętajcie, że nigdy nie będzie on do końca suchy przez dużą ilość czekolady, ale nie może zostawać surowe ciasto. Po upieczeniu dobrze ciastem rąbnąć o ziemię, minimalizuje to ryzyko zakalca (upuszczamy tortownicę z ok. 50cm, płasko :)). Gdy ciasto przestygnie oblewamy je polewą - roztapiamy 40g masła i pozostałe 100g czekolady, mieszamy dokładnie aż do uzyskania gładkiej polewy i równomiernie pokrywamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzyłabym smacznego, ale tutaj nie ma ryzyka, że nie zasmakuje ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;PS. Pamiętacie moje awokado, zasadzone w złą stronę?&lt;/b&gt; Pisałam o tym &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/bananowe-ciasto-szyfonowe.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Po 2 miesiącach mogę już pochwalić się ładną, zgrabną roślinką! Prawie 2 tygodnie moczenia się złą stroną na szczęście wcale nie przeszkodziło pestce - po odwróceniu i upływie 1,5 tygodnia pojawił się mały, rozrastający korzonek, następnie pestka pękła u góry i wychylił się mały kiełek. W ciągu ostatnich 2 tygodni kiełek ten mocno się wydłużył i wypuścił kilka ślicznych liści :) dawno już powinnam była go przesadzić do ziemi, ale nie miałam odpowiedniej doniczki. Dziś, mam nadzieję, uda mi się ją kupić. Okazuje się, że awokado to całkiem wytrzymałe bestie. I całkiem ładne ;) Więc jeżeli jeszcze się nie zmotywowaliście - przy okazji kolejnego pesto nie wyrzucajcie pestki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UvXLBKCA9jg/TiXDa0Hj49I/AAAAAAAAAuc/3uHd3Y1DfhI/s1600/awokado.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-UvXLBKCA9jg/TiXDa0Hj49I/AAAAAAAAAuc/3uHd3Y1DfhI/s400/awokado.jpg" width="285" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g0WFl0BHLm8/TiXDbUBNStI/AAAAAAAAAug/4UNfQ2dkszY/s1600/czekocukinia1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MTceXts93qg/TiXDb5CuSEI/AAAAAAAAAuk/wljGQtB-wcQ/s1600/czekocukinia2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1930381853266440753?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1930381853266440753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/czekoladowe-ciasto-cukiniowe.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1930381853266440753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1930381853266440753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/czekoladowe-ciasto-cukiniowe.html' title='Czekoladowe ciasto cukiniowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-g0WFl0BHLm8/TiXDbUBNStI/AAAAAAAAAug/4UNfQ2dkszY/s72-c/czekocukinia1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2332583960478589161</id><published>2011-07-17T01:58:00.001+02:00</published><updated>2011-07-17T01:59:37.162+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Risotto z bobem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-n9Mmi17H0eA/TiIleW63SWI/AAAAAAAAAt0/_yIhqwCHb10/s1600/risottozbobem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="291" src="http://4.bp.blogspot.com/-n9Mmi17H0eA/TiIleW63SWI/AAAAAAAAAt0/_yIhqwCHb10/s400/risottozbobem.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bób dziś do mnie zakrzyknął z półki - już dawno miałaś mnie użyć do risotto! No to wzięłam. I zrobiłam. Rewelacyjny przepis zaczerpnęłam od Shinju -&lt;a href="http://kuchenne-wedrowki.blogspot.com/2011/06/risotto-z-bobem.html"&gt; klik. &lt;/a&gt;Wprowadziłam kilka zmian, bo nie przepadam za suszoną cebulą która w nim była, po eksperymentach z winem w potrawach - również je pominęłam. Jeżeli jedno i drugie lubicie - dodajcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porcja duuuża, zjadłam na 2 razy, ale jednak na 2 osoby zrobiłabym trochę więcej (1,5 szklanki ryżu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka ryżu arborio&lt;br /&gt;1 spora cebula&lt;br /&gt;3-4 szklanki bulionu&lt;br /&gt;2 łyżki masła, 1 łyżka oliwy&lt;br /&gt;1,5 szklanki ugotowanego i obranego bobu (ok. 0,5 kilograma)&lt;br /&gt;Parmezan (albo inny twardy ser)&lt;br /&gt;Pieprz biały, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania&lt;/i&gt;: 35-40 minut&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;5-6zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bób gotujemy w lekko osolonej wodzie do miękkości, lub na parze - przez 10-15 minut, aż skórki napęcznieją, po czym po podniesieniu pokrywki wyraźnie "opadną" i przykleją się do ziarenek. Dajemy bobowi przestygnąć po czym łuskamy go. Jeżeli używacie młodego bobu i lubicie ten smak, to jedzcie przy okazji same łupinki - rewelacyjnie wpływają na jelita ;) Na dużej patelni rozgrzewamy łyżkę masła i łyżkę oliwy. Posiekaną w drobną kostkę cebulę podsmażamy, aż się zeszkli. Dorzucamy surowy ryż, smażymy ok. 3-4 minut aż zrobi się lekko przezroczysty. Po chochelce dolewamy bulionu, za każdym kolejnym razem czekając, aż ryż go wchłonie. Cały proces powinien nam zająć ok. 25 minut. Próbujemy, oczywiście, od czasu do czasu. Ryż powinien być lepki, miękki, ale bez przesady. Przed ostatnią chochelką, kiedy ryż jest już prawie-prawie gotowy, dodajemy bobu, łyżkę parmezanu, pieprzu białego. Mieszamy delikatnie. Dodajemy jeszcze łyżkę masła, mieszamy do rozpuszczenia. Odstawiamy na chwilę z ognia, podajemy. Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2332583960478589161?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2332583960478589161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/risotto-z-bobem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2332583960478589161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2332583960478589161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/risotto-z-bobem.html' title='Risotto z bobem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-n9Mmi17H0eA/TiIleW63SWI/AAAAAAAAAt0/_yIhqwCHb10/s72-c/risottozbobem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1619962988166326998</id><published>2011-07-11T14:43:00.000+02:00</published><updated>2011-07-11T14:43:14.443+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Napoje'/><title type='text'>Malibu z sokiem jabłkowym</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k5nHUVfpbP4/ThrvCMltcyI/AAAAAAAAAs4/L_EH6-sTcvI/s1600/malibujab%25C5%2582kowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-k5nHUVfpbP4/ThrvCMltcyI/AAAAAAAAAs4/L_EH6-sTcvI/s400/malibujab%25C5%2582kowe.jpg" width="275" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Uff jak gorąco, puff jak gorąco. Do miłośników piwa, które podobno w takie upały nieźle chłodzi, nie należę. Ale nic to! To mój ulubiony drink na upalne dni, świętuję nim co się da (czy to już alkoholizm?). Zimny, bardzo zimny sok jabłkowy, kilka kostek lodu, chluśnięcie malibu do smaku - wlejcie tyle, ile kokosa chcecie czuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszły do mnie słuchy, że ambrozja ta nie jest szerzej znana jak jej najbardziej znana, acz dla mnie trochę za muląca wersja - malibu z mlekiem. Ponieważ rzecz to straszna, umieszczam ten mało ambitny "przepis". Ale poważnie - nie znam jeszcze osoby, której by nie zasmakowało. Pycha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1619962988166326998?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1619962988166326998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/malibu-z-sokiem-jabkowym.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1619962988166326998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1619962988166326998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/malibu-z-sokiem-jabkowym.html' title='Malibu z sokiem jabłkowym'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-k5nHUVfpbP4/ThrvCMltcyI/AAAAAAAAAs4/L_EH6-sTcvI/s72-c/malibujab%25C5%2582kowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8915039703549456396</id><published>2011-07-09T17:29:00.006+02:00</published><updated>2011-07-10T02:17:49.230+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Lasagne z sosem pomidorowym</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/--Ui6gDYjW1o/Thh4DKEMucI/AAAAAAAAAqs/oSp7QZLVlN0/s1600/lasagne2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-3m-KxH-9MTw/Thh39Y17INI/AAAAAAAAAqk/qNpmlborFus/s1600/lasagne1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 379px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-3m-KxH-9MTw/Thh39Y17INI/AAAAAAAAAqk/qNpmlborFus/s400/lasagne1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627379630923784402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasyczna, klasyczna lasagne. Bez udziwnień w stylu sosu beszamelowego, najprostszy i najpyszniejszy przepis. Bardzo lubię w nim dużą ilość pomidorów, w połączeniu z dobrej jakości mięsem mielonym tworzą danie, któremu nie można się oprzeć. Kiedy ktoś mnie jakiś czas temu poprosił o umieszczenie tego przepisu, to tylko czekałam na odpowiednią okazję ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porcja jest duża - spokojnie najedzą się nią 4 głodne osoby. Robiłam w naczyniu żaroodpornym o wielkości 26x17cm , ale można użyć też zwykłej blachy, keksówki, czy co tam mamy pod ręką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płaty makaronu lasagne (ja zużyłam 9 sztuk)&lt;br /&gt;500g mięsa mielonego (wybierzcie swoje ulubione - u mnie wołowe, ale wołowo-wieprzowe też się świetnie sprawdzi, również drobiowe dobrej jakości da radę)&lt;br /&gt;300g sera - u mnie 250g mozzarelli + trochę sera wędzonego&lt;br /&gt;Dwie puszki krojonych pomidorów bez skórki&lt;br /&gt;Dwie średnie cebule&lt;br /&gt;Kilka ząbków czosnku&lt;br /&gt;Przyprawy - sól, pieprz, bazylia, oregano, ewentualnie pieprz ziołowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania&lt;/span&gt;: 2h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;14-18zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek trzemy cały nasz ser na jakiś talerzyk i odstawiamy do późniejszego użycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie na dużej patelni rozgrzewamy odrobinę jakiegoś tłuszczu.  Dodajemy posiekaną w dość drobną kostkę cebulę, smażymy kilka minut, aż cebula się zeszkli. Wyrzucamy na nią mięso mielone, rozgniatamy drewnianą łopatką, smażymy ok. 5 minut, po czym zmniejszamy ogień i dusimy kolejne 5-10, aż będzie gotowe. W niewielkim garnku podgrzewamy pomidory z puszki (nie gotujemy), dodajemy trochę soli, solidnie oregano, bazylii, pieprzu (lub pieprzu ziołowego) do smaku. Dodajemy 2-3 ząbki czosnku, posiekane lub zgniecione. Pozwalamy popyrkolić się kilka minut, aż pomidory przejdą smakiem i zapachem przypraw. Dodajemy łyżkę lub dwie startego sera, mieszamy do rozpuszczenia. Dodajemy ok. 4-5 łyżek sosu pomidorowego do mięsa, mieszamy do połączenia, pozwalamy popyrkolić się kilka minut, próbujemy. Dodajemy ewentualną sól, pieprz lub inne przyprawy. Gotowe i smaczne? Dobra, to jedziemy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uwaga&lt;/span&gt; - mimo napisów na opakowaniach "nie wymaga gotowania" "nie wymaga wstępnej obróbki" i innych kłamliwych zapewnień - nigdy nie pomijam tego kroku. Trzeba naprawdę dużo sosu, żeby makaron sam się w nim ugotował w piekarniku, kompletnie mnie to nie przekonuje, a chrupiący makaron w lasagne to nie jest coś, co tygryski lubią, a już najbardziej - ani trochę. W związku z tym zanim zaczniemy układać nasz makaron w przygotowanym, wysmarowanym masłem naczyniu, każdy płat wsadzamy do garnka z gotującą się wodą na 1 minutę, ma leciutko zmięknąć, ale nie być zupełnie miękki. My robiliśmy to po 3 płaty, tyle, ile na jedną warstwę. Układamy następnie nasze przygotowane składniki w następującej kolejności:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warstwa makaronu -&amp;gt; 1/4 sosu pomidorowego -&amp;gt; połowa mięsa -&amp;gt;  1/3 sera -&amp;gt; warstwa makaronu -&amp;gt;  1/4 sosu pomidorowego -&amp;gt; pozostała połowa mięsa  -&amp;gt; 1/3 sera -&amp;gt; warstwa makaronu -&amp;gt; 1/2 sosu pomidorowego (polewamy obficie, również po bokach) -&amp;gt; 1/3 sera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli mamy 3x warstwę makaronową, 2x warstwę mięsa, 3x sos, 3x ser ;) zostawiamy więcej sosu na samą górę, bo i tak ten który wylejemy na koniec powinien przejść do samego spodu naszej lasagne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180-190 stopni przez ok. 20-25 minut, aż ser na górze się rozpuści i lekko przypiecze, a makaron w środku zmięknie. Kroimy i podajemy oczywiście gorącą, więc nie liczcie na to, że uda się przetransportować piękną, zgrabną kosteczkę porcji na talerz. Raczej będzie pyszna demolka ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--Ui6gDYjW1o/Thh4DKEMucI/AAAAAAAAAqs/oSp7QZLVlN0/s1600/lasagne2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 310px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--Ui6gDYjW1o/Thh4DKEMucI/AAAAAAAAAqs/oSp7QZLVlN0/s400/lasagne2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5627379730036341186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8915039703549456396?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8915039703549456396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/lasagne-z-sosem-pomidorowym.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8915039703549456396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8915039703549456396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/07/lasagne-z-sosem-pomidorowym.html' title='Lasagne z sosem pomidorowym'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-3m-KxH-9MTw/Thh39Y17INI/AAAAAAAAAqk/qNpmlborFus/s72-c/lasagne1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5767673861134978814</id><published>2011-06-28T20:53:00.006+02:00</published><updated>2011-08-01T23:27:09.590+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Minichlebki bananowe z czekoladową niespodzianką</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PQ4sgVQPk_g/TgomimfxGoI/AAAAAAAAAp8/IRf8QDZXxnc/s1600/minichlebkibananowe.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623349460616682114" src="http://4.bp.blogspot.com/-PQ4sgVQPk_g/TgomimfxGoI/AAAAAAAAAp8/IRf8QDZXxnc/s400/minichlebkibananowe.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 398px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 426px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten przepis w oryginale jest na duży chlebek bananowy, pieczony w keksówce. Ponieważ kupiłam ostatnio  z I. przefajne, prostokątne foremki silikonowe na muffinki to postanowiłam znaleźć przepis, żeby je wypróbować. No i pomyślałam, że spróbuję zminiaturyzować ten właśnie chlebek, bo to jedno z moich ulubionych ciast :) okazało się to całkiem pysznym pomysłem, przepis jest bardzo podobny do zwykłego przepisu na muffiny, ciasto wilgotne i delikatne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do polania chlebków i zrobienia wzorków użyłam czekoladowego ganaszu który został mi z jakiegoś innego ciasta. Ganasz to czekolada rozpuszczona z odrobiną masła i słodkiej śmietanki - jeżeli macie ochotę to możecie go trochę zrobić, możecie też po prostu rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, albo po prostu pominąć ten krok. Ja upiekłam połowę porcji bez wzorków, ponieważ w środku i tak jest czekolada - zupełnie to nie przeszkadza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam miłośnikom bananów, są tu mocno wyczuwalne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam również pieczenie ich w silikonowych foremkach, bo są dość klejące, i nie wiem jak wyjdzie odklejanie ich od papierowych papilotek. Jeżeli zechcecie upiec ten chlebek w dużej postaci, czyli w keksówce (10x25cm), to pieczcie go ok. godziny, a do środka dodajcie posiekaną czekoladę. Boki keksówki należy wtedy wysmarować masłem i wysypać bułką tartą lub kaszą manną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 duże lub 4 średnie mocno dojrzałe banany&lt;br /&gt;1/3 szklanki roztopionego masła (ok. 0,5 kostki)&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki&lt;br /&gt;Tabliczka czekolady mlecznej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;5-6zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Banany rozgniatamy widelcem na talerzyku. Nie robimy tego zbyt dokładnie - powinny zostać grudki. Mieszamy je w misce z roztopionym masłem. Dodajemy cukier, rozkłócone jajko, sodę, sól. Mieszamy dokładnie. Dodajemy mąkę, mieszamy. Wszystko widelcem :) (rany, żenująco krótki ten przepis)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkładamy do papilotek masę tak, aby wypełniała je w ok. 3/4. Do każdej wciskamy pół kostki czekolady, masa ma ją zakrywać. Opcjonalnie - wylewamy stopioną czekoladę na górę muffinki i za pomocą patyczka szaszłykowego robimy wzorki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w 170 stopniach ok. 15-20 minut, aż góra się zezłoci. Wyszło mi 10 prostokątnych muffinek i 11 okrągłych, czyli w sumie 20. Ponieważ prostokątne foremki mają trochę mniejszą pojemność, to pewnie można się spodziewać 16-18 "zwykłych" ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5767673861134978814?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5767673861134978814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/minichlebki-bananowe-z-czekoladowa.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5767673861134978814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5767673861134978814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/minichlebki-bananowe-z-czekoladowa.html' title='Minichlebki bananowe z czekoladową niespodzianką'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PQ4sgVQPk_g/TgomimfxGoI/AAAAAAAAAp8/IRf8QDZXxnc/s72-c/minichlebkibananowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2756824247429346609</id><published>2011-06-27T17:41:00.003+02:00</published><updated>2011-06-27T17:51:53.639+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Zupa z botwinki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-1MP6qkKs-_c/TgiknjLrL5I/AAAAAAAAApo/8jdDiXAh9bA/s1600/botwinka.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 329px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1MP6qkKs-_c/TgiknjLrL5I/AAAAAAAAApo/8jdDiXAh9bA/s400/botwinka.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5622925134138126226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Powracam! Jeszcze co prawda jedna praca do napisania, ale egzaminy już za mną. Mam sporo przepisów do opublikowania, więc update'y powinny być już regularne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień - moje odkrycie. Nigdy nie jadłam zupy z botwinki, dacie wiarę? Nie wiedziałam więc za bardzo który przepis wybrać, w szczególności mi nie pasowała słodka śmietanka, również ze względu na zawartość kalorii...użyłam więc śmietany 18%. Zupa wyszła przerewelacyjna. Zjadłam ją na obiad, na kolację i później znów na obiad. I jeszcze gdzieś na podwieczorek, po drodze. Rewelacyjne, szybciutkie danie - bardzo, bardzo pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5l bulionu (użyłam, o zgrozo, z kostki)&lt;br /&gt;Spory pęczek botwinki (z 3-4 średniej wielkości buraczkami)&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 kubeczek śmietany 18% (użyłam 3/4 dużego kubka)&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 1h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagotowujemy bulion. Odcinamy buraczki od botwinki, obieramy, kroimy w drobną kosteczkę. Wrzucamy do bulionu, gotujemy ok. 20 minut. Liście i łodygi myjemy dokładnie, siekamy drobno, dodajemy do bulionu. Dorzucamy posiekane ząbki czosnku i sporą szczyptę pieprzu - soli do smaku. Gotujemy kolejne 20 minut, aż buraczki będą miękkie. Po tym czasie ja zmiksowałam zupę ręcznym blenderem - niedużo, kilka 'pulsnięć', ze względu na to, że pokroiłam dość spore buraczki. Jeżeli pokroiliście je drobno, to nie ma takiej potrzeby. Kiedy warzywa i zielenina są już miękkie do kubka ze śmietaną wlewamy po łyżce zupy i mieszamy, aż nabierze różowego koloru i trochę się ogrzeje - nie chcemy, żeby się nam zważyła. Dodajemy śmietanę do zupy i mieszamy. Dodajemy ewentualnie soli lub pieprzu do smaku. Podajemy z ugotowanym na twardo jajkiem pokrojonym w ćwiartki lub startym na tarce. Smacznego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Dodałam nową kategorię w etykietkach - zupy. Z racji tego, że bardzo je lubię i jem dość często, to ułatwi to wyszukiwanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2756824247429346609?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2756824247429346609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/zupa-z-botwinki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2756824247429346609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2756824247429346609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/zupa-z-botwinki.html' title='Zupa z botwinki'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-1MP6qkKs-_c/TgiknjLrL5I/AAAAAAAAApo/8jdDiXAh9bA/s72-c/botwinka.png' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2973670389568897147</id><published>2011-06-07T20:38:00.000+02:00</published><updated>2011-06-07T20:38:17.282+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Kasza manna z rabarbarem i truskawkami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xsXStXYkqW4/Te5rI8ZQlrI/AAAAAAAAAn4/w-NdFl-5uDc/s1600/mannazrabarbarem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="290" src="http://4.bp.blogspot.com/-xsXStXYkqW4/Te5rI8ZQlrI/AAAAAAAAAn4/w-NdFl-5uDc/s400/mannazrabarbarem.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Baaardzo lubię kaszę mannę. Kiedy został mi mus rabarbarowo-truskawkowy z robienia drożdżowych ślimaczków wiedziałam, gdzie skończy ;) Ślimaczki się nie pojawią, bo chociaż wyszły nawet smaczne, to wizualnie tragiczne. I straszne w wykonaniu. Poszukiwania trwają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale mus wyszedł pyszny! Pewnie jeszcze go zrobię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki&lt;/b&gt; (na GIGANTYCZNĄ porcję ;) jeżeli nie planujecie sorbetu albo czegoś innego, to zróbcie z 1/5 porcji, na przykład)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500g obranego rabarbaru&lt;br /&gt;Pół szklanki truskawek&lt;br /&gt;Szklanka wody&lt;br /&gt;Pół szklanki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;+ kasza manna i mleko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszt: 3-4zł&lt;br /&gt;Czas wykonania: Kasza manna to z 5 minut, mus koło 30-40 ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rabarbar kroimy w 1cm kawałki. Wrzucamy do garnka, zasypujemy cukrem, zalewamy wodą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze kilka-kilkanaście minut, aż rabarbar zmięknie. Po tym czasie odcedzamy rabarbar na sitku i dajemy mu lekko przestygnąć. Dodajemy truskawki i miksujemy chwilkę blenderem. Można dodać jeszcze trochę cukru albo soku cytrynowego do smaku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaszę mannę gotujemy na mleku zgodnie z przepisem na opakowaniu, raczej gęstą. Trzy-cztery łyżki musu mieszamy z gorącą jeszcze kaszą manną. Wykładamy do miseczki, nakładamy jeszcze jedną albo dwie łyżki musu na wierzch i zajadamy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2973670389568897147?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2973670389568897147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/kasza-manna-z-rabarbarem-i-truskawkami.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2973670389568897147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2973670389568897147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/kasza-manna-z-rabarbarem-i-truskawkami.html' title='Kasza manna z rabarbarem i truskawkami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-xsXStXYkqW4/Te5rI8ZQlrI/AAAAAAAAAn4/w-NdFl-5uDc/s72-c/mannazrabarbarem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5610699715127260969</id><published>2011-06-06T14:00:00.000+02:00</published><updated>2011-06-06T14:00:20.712+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Risotto z boczkiem i zielonym groszkiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UicWPASP3a4/TewwENhw9VI/AAAAAAAAAn0/xNsnA-ZfuWc/s1600/risottozboczkiemmniejsze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="296" src="http://4.bp.blogspot.com/-UicWPASP3a4/TewwENhw9VI/AAAAAAAAAn0/xNsnA-ZfuWc/s400/risottozboczkiemmniejsze.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze się zastanawiałam co też takiego szałowego jest w tym całym risotto. Z S. byliśmy nieodmiennie zafascynowani tym, jak w programach Gordona Ramsaya było ono zawsze "NOT FUCKING RELAXED YOU DONKEY!!!". No to zrobiliśmy risotto, jak trzeba, z prawdziwego zdarzenia - własnoręcznie wybulgotanego rosołu i poprawnego ryżu. No i co? No i było pyszne! Już rozumiem, czemu ludzie w restauracjach zamawiają ten " tylko ryż z rosołem" ;) jest to danie bardzo sycące, dobrze wyglądające i, biorąc pod uwagę sposób i czas przygotowania - dość imponujące. Dobre na randkę jak nic. Nie tak dobre jak carbonara, bo zostaje dużo mniej czasu na szykowanie się i mizdrzenie przed lustrem, ale na pewno warto zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porcja dla dwójki dość głodnych osób. My zrobiliśmy ze szklanki ryżu i zostało mi jeszcze na jeden raz, więc podaję proporcje zmniejszone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/4 szklanki ryżu arborio (tak, koniecznie, nie, nie może być zwykły ;))&lt;br /&gt;ok. 3-4 szklanek bulionu (u mnie - rosół wołowo-drobiowy, na dużej ilości aromatycznych warzyw. Jakość rosołu jest tu bardzo ważna, bo będzie go mocno czuć, ale od bardzo biedy - taki z kostki też się nada)&lt;br /&gt;Dwie średnie cebule &lt;br /&gt;150g boczku wędzonego dobrej jakości (to dzięki niemu ryż ma taki ciemny kolor :))&lt;br /&gt;3/4 szklanki zielonego groszku (u mnie z mrożonki)&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy i 1 łyżka masła &lt;br /&gt;Opcjonalnie - parmezan do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 5-7zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;30-50min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i masła. Wrzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Na niewielkim ogniu podsmażamy ją aż się zeszkli. Dorzucamy ryż (tak, taki surowy) i przez 2-3 minuty podsmażamy mieszając. Ryż również odrobinkę się zeszkli. Wlewamy chochelkę gorącego (!) bulionu, i mieszamy, aż ryż wchłonie cały płyn. Tę operację powtarzamy ok. 5-7 razy. Trzeba cały czas mieszać i bardzo uważać na konsystencję ryżu - najlepiej po 2-3 chochelkach zacząć próbować. Ryż ma się zrobić kleisty na zewnątrz, utworzyć charakterystyczną papkę, ale przy tym w środku nie powinien być rozgotowany - ma być go czuć w zębach. Cała ta operacja zajmie nam 20-30 minut. W tak zwanym międzyczasie kroimy boczek w kostkę (proponuję mniejszą, niż u mnie na zdjęciu, żeby nie trzeba było polować na te kawałki, tylko żeby każdy widelec zawierał przynajmniej jedną skwarkę :)) i podsmażamy na drugiej patelni aż puści tłuszcz i ładnie się zesmaży. Wszystko robimy powolutku, na wolnym ogniu, żeby nie rozgotować ryżu. Gdy ryż ma prawie-prawie idealną konsystencję dorzucamy groszek, i mieszamy jeszcze jakieś 2 minuty. Dorzucamy podsmażony boczek, znów mieszamy 2 minuty i podajemy. Już na talerzu można posypać parmezanem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Nie wiem czy to kwestia nadchodzącej sesji czy tego, że...nie, to pewnie kwestia nadchodzącej sesji. W każdym razie czuję się jakoś...znudzona. Potrzebuję wyzwania, potrzebuję sukcesu! Muszę koniecznie coś wymyślić. Ideas, anyone?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5610699715127260969?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5610699715127260969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/risotto-z-boczkiem-i-zielonym-groszkiem.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5610699715127260969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5610699715127260969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/risotto-z-boczkiem-i-zielonym-groszkiem.html' title='Risotto z boczkiem i zielonym groszkiem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UicWPASP3a4/TewwENhw9VI/AAAAAAAAAn0/xNsnA-ZfuWc/s72-c/risottozboczkiemmniejsze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5898330985017474107</id><published>2011-06-01T18:09:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T23:27:14.908+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffinki truskawkowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7AWzHJuo7u8/TeZiEF7OyZI/AAAAAAAAAns/kL3tJSEBAsY/s1600/muffinkitruskawkowe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-7AWzHJuo7u8/TeZiEF7OyZI/AAAAAAAAAns/kL3tJSEBAsY/s320/muffinkitruskawkowe.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QbBR1wF8GEc/TeZhzdmSPWI/AAAAAAAAAno/L85cD8ssIqE/s1600/muffinytruskawkowe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wszystkiego najlepszego, dzieci drogie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj dojrzałam bystrym okiem truskawki, po złotych osiem za kilo. Raz się żyje, trzeba sobie podogadzać. W domu okazało się, że te truskawy to jeszcze nie to - niby jakośtam smakuje, niby nawet trochę słodkie, ale...jeszcze nie. Poleciały więc do lodówki, z perspektywą wylądowania w jakimś koktajlu jogurtowym, ale po drodze natchnęło mnie na muffinki (bo byłam w 100% przekonana, że rano nie będę miała czasu na inne śniadanie ;)). Całe szczęście niezbyt dobre truskawki po upieczeniu robią się pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga wstępna - ja tych truskawek to dałam dość dużo, i przez to muffinki były dość luźne. Część, ta do której trafiło więcej truskawek niż ciasta, zapadła się w środku (co widać na tej muffince z tyłu ;)). Jeżeli wolicie więcej ciasta, a mniej owoców, w efekcie - bardziej zwarte muffinki - zmniejszcie ilość truskawek o połowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki pokrojonych w połówki truskawek&lt;br /&gt;1 szklanka maślanki&lt;br /&gt;0,5 szklanki oleju&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;Łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;0,5 szklanki cukru&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 6-7zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maślankę, olej, jajka i ekstrakt waniliowy mieszamy w miseczce. W większej misce łączymy mąkę, cukier, proszek do pieczenia. Dodajemy mokre do suchych, mieszamy widelcem aż do połączenia składników. Dodajemy truskawki, mieszamy delikatnie. Nakładamy do wyłożonej papilotkami blachy (chociaż u mnie dużo lepiej się sprawdziły pojedyncze, silikonowe foremki) i pieczemy w 190 stopniach ok. 25 minut, aż się zezłocą u góry. Jemy już przestudzone, chociaż trochę, bo pieczone truskawki to są gorące jak jasny gwint! (mój język...)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5898330985017474107?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5898330985017474107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/muffinki-truskawkowe.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5898330985017474107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5898330985017474107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/06/muffinki-truskawkowe.html' title='Muffinki truskawkowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-7AWzHJuo7u8/TeZiEF7OyZI/AAAAAAAAAns/kL3tJSEBAsY/s72-c/muffinkitruskawkowe.png' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4930491210746980222</id><published>2011-05-31T17:26:00.001+02:00</published><updated>2011-05-31T17:27:05.433+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Gulasz wołowy z bananami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FysGGK6dMlA/TeUIX-vyRSI/AAAAAAAAAm4/fd-qE_GN2F4/s1600/gulaszbanan-1.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://4.bp.blogspot.com/-FysGGK6dMlA/TeUIX-vyRSI/AAAAAAAAAm4/fd-qE_GN2F4/s400/gulaszbanan-1.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OnvLbwC2zsU/TeUIY2RnO1I/AAAAAAAAAm8/WGdLC7EaAzY/s1600/gulaszbanan2.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dzisiejszy odcinek sponsorują literka W i cyferka 2~ Ale o tym za chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klepcie się w głowę, klepcie, ale to połączenie jest genialne. Delikatnie słodki, gęsty sos rewelacyjnie podkreśla smak wołowiny, rodzynki chrupią, cebula pasuje. Wszystko gra! Aż sama byłam zaskoczona :) spróbujcie, bo danie jest naprawdę ciekawe. Na pewno NIE zasmakuje tym, którzy nie znoszą pizzy hawajskiej czy kurczaka z ananasem - to podobne klimaty. Mnie baaardzo podszedł. Co ciekawe - bardzo mi tu pasuje ryż. Ja jestem raczej makaronowa, i jak mam do wyboru jakiś makaron to nawet się nie zastanawiam, ale tu zdecydowanie bardziej pasuje ryż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą - antyreklama. Brązowy ryż Sonko to jest taki sobie, odradzam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To teraz o sponsoringu! Przepisem podzielił się ze mną &lt;b&gt;W&lt;/b&gt;ojtek, człowiek, który hobbystycznie wskakuje sobie na rower w Krakowie, a zsiada z niego w Lublinie. Szalony, szalony fizyk. Ale na gitarze gra nieźle i śpiewać też zaśpiewa. Jakby ktoś chciał poczytać jak się pokonuje 573km używając jedynie siły własnych nóg - zapraszam na jego bloga &lt;a href="http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/"&gt;Fizyk W Podróży&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ogłoszenie parafialne. &lt;b&gt;W&lt;/b&gt;ojtek poszukuje towarzyszki (1+1=&lt;b&gt;2&lt;/b&gt;) do podróży autostopowej na (prawie) koniec świata. Cytuję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;"Do Iranu na pewno, na pewno przez Gruzję. Do Uzbekistanu jak się uda. Termin:  lipiec, sierpień. &lt;br /&gt;Kandyda&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;tka powinna spełniać szereg wymagań. Szereg ma  długość &lt;b&gt;2&lt;/b&gt;. A więc po pierwsze powinna &lt;br /&gt;być możliwie niemarudna. Po drugie  niezmiernie urodziwa. Fajnie będzie, zachęcam! : )"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Na ile znam Wojtka, to mogę potwierdzić, że fajnie będzie. I kocyk poda, w razie czego. Gulaszu w trasie raczej nie zrobi, więc zróbcie sobie sami:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="text"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;300-400g mięsa wołowego&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;2-3 cebule średniej wielkości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;3 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Garść rodzynek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Dwa banany&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Puszkę krojonych pomidorów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Torebka ryżu (u mnie brązowy)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Przyprawy: pieprz, sól, czerwona papryka, liść laurowy, majeranek, tymianek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Tajemna Mieszanka Mamy Wojtka Do Duszenia Mięsa zawiera również kminek (nie znoszę ze szczerego serca), ziele angielskie (zapomniałam kupić), szałwię i kolendrę (nie było). Ale to ponoć można modyfikować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 13-14zł&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 1,5h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="text"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Mięso, jeżeli kupowaliśmy jakiś cały kawałek, kroimy w kostkę. Na odrobinie oleju podsmażamy, pod koniec smażenia dosypujemy soli i pieprzu. Podlewamy odrobiną wody, dodajemy pół łyżeczki papryki, od serca majeranku i tymianku, dwa liście laurowe. Dusimy na malutkim ogniu ok. 20 minut, dolewając wody jeśli trzeba. Po tym czasie testujemy, czy mięso jest już miękkie. Jeżeli nie, to jeszcze trochę dusimy, jeżeli tak, to dorzucamy pokrojoną w piórka cebulę, posiekany czosnek i podduszamy ok. 5 minut, aż cebula zmięknie. Zalewamy wszystko pomidorami, mieszamy. Dodajemy rodzynki (ja moje wcześniej zalałam na 15 minut wrzątkiem, bo trafiły mi się jakieś wysuszone ;)) i banany pokrojone w ok. 1-2cm plasterki. Ja w zasadzie dodałam półplasterki, bo plastry to mi się jakieś strasznie wielkie wydały. Dusimy ok. 15 minut, aż banany lekko się rozpłyną. Podajemy na ugotowanym (duh) ryżu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;Ponoć można jeszcze dodać pokrojoną w plasterki i lekko obgotowaną marchewkę, a na końcu posypać pietruchą. Pietruszki nie lubię, a o marchewce zapomniałam. Jestem profanem. Ale pycha!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OnvLbwC2zsU/TeUIY2RnO1I/AAAAAAAAAm8/WGdLC7EaAzY/s1600/gulaszbanan2.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://4.bp.blogspot.com/-OnvLbwC2zsU/TeUIY2RnO1I/AAAAAAAAAm8/WGdLC7EaAzY/s400/gulaszbanan2.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="text"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4930491210746980222?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4930491210746980222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/gulasz-woowy-z-bananami.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4930491210746980222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4930491210746980222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/gulasz-woowy-z-bananami.html' title='Gulasz wołowy z bananami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FysGGK6dMlA/TeUIX-vyRSI/AAAAAAAAAm4/fd-qE_GN2F4/s72-c/gulaszbanan-1.png' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6776351294488754055</id><published>2011-05-30T00:23:00.000+02:00</published><updated>2011-05-30T00:23:18.679+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Przeprowadzka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hT0B0P7qdkw/TeLF-KXiukI/AAAAAAAAAm0/QxAgtXxIyHA/s320/bzdury.png" width="253" /&gt;&lt;span id="goog_887278520"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_887278521"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;No dobra, to kiepski dowcip był, przepisy zostają gdzie są, nigdzie nie idę. Ale zebrałam się w sobie i założyłam kolejnego bloga - z figurkami, rysunkami, i innymi artystycznymi bzdurkami. Rynn.pl ciężko kontrolować żeby zobaczyć, czy się pojawiło coś nowego, zresztą, wsio wyjaśniłam w pierwszym poście ;) Więc jeżeli ta część mojego hobby was jakoś interesuje - kliknijcie poniżej, zapraszam~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bzdurynn.blogspot.com/"&gt;Różne Kreatywne Pierdoły Klik&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam niebawem jakieś bannerki po bokach blogów żeby było wygodnie się przeklikiwać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe przepisy? Że niby dawno nic nie było? Oj, bo ostatnio to w kółko jem to samo...ale już jutro gotuję wołowy gulasz &lt;b&gt;bananowy&lt;/b&gt; (sic!), więc spodziewajcie się przepisu i recenzji ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6776351294488754055?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6776351294488754055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/przeprowadzka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6776351294488754055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6776351294488754055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hT0B0P7qdkw/TeLF-KXiukI/AAAAAAAAAm0/QxAgtXxIyHA/s72-c/bzdury.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2686819588715785556</id><published>2011-05-18T19:11:00.003+02:00</published><updated>2011-07-09T20:42:43.990+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pesto z awokado</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-A0__1g6hUZM/TdP9hb5I4GI/AAAAAAAAAmM/HOR4JB0tdUM/s1600/awokadopesto.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-A0__1g6hUZM/TdP9hb5I4GI/AAAAAAAAAmM/HOR4JB0tdUM/s400/awokadopesto.jpg" border="0" height="400" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No bo w zasadzie...skoro awokado to prawie sam tłuszcz, no to chyba można uznać, że to pesto? No dobra, może takie trochę naciągane. Nawet bardzo, bo orzechów tu niet (chociaż by pasowały). Ale jest rewelacyjnie kremowe, delikatne w smaku i po prostu pyszne. Jeżeli ktoś ma ochotę na bardziej zdecydowany smak, to może dodać sporo więcej rukoli nadającej ostrego posmaku, lub sera pleśniowego który sprawi, że "pesto" będzie słone i...serowe.U mnie, oczywiście, z tagliatelle. Ten radosny, zielony kolor mnie ujął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tę pestkę też będę usiłowała zasadzić. Jestem mistrzynią wymówek. Kupuję awokado, żeby zasadzić pestkę, sadzę pestkę, bo przecież szkoda zmarnować, jak już i tak kupuję awokado...ciamkmniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji prywata - jakiś czas temu ruszyłam sobie stronę domową, na której można znaleźć linki do galerii z rysunkami i figurkami. Na razie, dość nieintuicyjnie, nowe rzeczy się pojawiają na dole galerii, muszę nad tym popracować ;) W każdym razie, gdyby ktoś miał ochotę pooglądać (albo, na przykład, rzucić we mnie swoimi pieniędzmi, nikomu w końcu nie bronię, to na głodne dzieci pójdzie!), to zapraszam na &lt;a href="http://www.rynn.pl/"&gt;www.rynn.pl&lt;/a&gt; ;). Muszę sobie jakiś banner machnąć...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 dojrzałego awokado&lt;br /&gt;3/4 garści liści rukoli&lt;br /&gt;Kawałek sera pleśniowego (2x3cm, bez szaleństwa ;))&lt;br /&gt;Sól&lt;br /&gt;Makaron&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;4-5zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 15 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Awokado delikatnie przecinamy na pół, przekręcamy. Jedną połówkę obieramy ze skóry lub wydłubujemy miąższ łyżeczką, wrzucamy do miseczki. Dodajemy rukolę, ser pleśniowy i sporą szczyptę soli. Miksujemy wszystko na gładką masę - najwygodniej blenderem. Makaron gotujemy do ulubionego stanu miękkości w osolonym wrzątku, odcedzamy, nie przelewamy zimną wodą. Dodajemy pesto (powyższe składniki są na jedną porcję), mieszamy, zajadamy się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2686819588715785556?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2686819588715785556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/pesto-z-awokado.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2686819588715785556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2686819588715785556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/pesto-z-awokado.html' title='Pesto z awokado'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-A0__1g6hUZM/TdP9hb5I4GI/AAAAAAAAAmM/HOR4JB0tdUM/s72-c/awokadopesto.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1576155463403771075</id><published>2011-05-18T01:40:00.000+02:00</published><updated>2011-05-18T01:40:19.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciasto z rabarbarem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-D5F2QNjG6vs/TcrPqeCBu5I/AAAAAAAAAmI/cM1Biydx02E/s1600/ciastozrabarbarem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-D5F2QNjG6vs/TcrPqeCBu5I/AAAAAAAAAmI/cM1Biydx02E/s400/ciastozrabarbarem.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne proste, ucierane ciasto. I chociaż proste, to pyszne i wilgotne - bardzo mi smakowało. Tak jak pisze&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/06/Ciasto-z-rabarbarem.html"&gt; Dorota&lt;/a&gt; - niby nic, a cieszy :) I w ten sposób (jak również &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/kompot-rabarbarowy.html"&gt;kompotem z rabarbaru&lt;/a&gt;) otwieram rabarbarowy sezon ;) Tak bardzo za nim tęskniłam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru + garść&lt;br /&gt;0,5 szklanki oleju&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego, lub kilka kropel aromatu waniliowego&lt;br /&gt;Ok. 400-500g rabarbaru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 5-6zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;1h15min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rabarbar obieramy, kroimy w małe kawałki (0,5cm), obsypujemy garścią cukru i odkładamy na bok.&lt;br /&gt;Oddzielamy białka od żółtek, białka ubijamy na sztywno mikserem. Dodajemy stopniowo, po kolei, cukier, żółtka, olej, proszek do pieczenia, aromat waniliowy, mąkę. Wylewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (ja piekłam w tortownicy o średnicy 21cm). Dłonią wykładamy na wierzch równomiernie rabarbar, powinno być go dość dużo i gęsto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około godzinę, aż wierzch się zrumieni, a na patyczku którym dziabniemy ciasto nie zostaje nic surowego. Można obsypać dodatkowo cukrem pudrem i zajadać zapijając kompotem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS To awokado jednak posadziłam źle :D ono powinno być zanurzone tępą stroną w wodzie...to teraz mam wymówkę, żeby sobie jeszcze raz zrobić spaghetti ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1576155463403771075?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1576155463403771075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/ciasto-z-rabarbarem.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1576155463403771075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1576155463403771075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/ciasto-z-rabarbarem.html' title='Ciasto z rabarbarem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-D5F2QNjG6vs/TcrPqeCBu5I/AAAAAAAAAmI/cM1Biydx02E/s72-c/ciastozrabarbarem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-763700160361320158</id><published>2011-05-09T22:21:00.001+02:00</published><updated>2011-05-09T22:22:04.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczywo'/><title type='text'>Proste bułeczki śniadaniowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xWPoy9iOGKE/TchMu9DX9wI/AAAAAAAAAmE/y8_4XylMpto/s1600/bulkisniadaniowe.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="http://4.bp.blogspot.com/-xWPoy9iOGKE/TchMu9DX9wI/AAAAAAAAAmE/y8_4XylMpto/s400/bulkisniadaniowe.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj bardzo nie chce mi się iść po pieczywo. Nie mogę kupować go dużo, bo dużo nie jem, więc musiałabym to robić często, co jest upierdliwe. No i czasami łatwiej jest sobie po prostu upiec ;) te bułeczki są rewelacyjnie proste, mogę je polecić na początek zabawy z własnym pieczywem. Mięciutkie, do wędliny i do dżemu, pasują w zasadzie do wszystkiego. Przepis zaczerpnięty od&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2008/03/Petit-Pains-Au-Lait.html"&gt; Doroty&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oryginalnym przepisie ciasto dzielimy na 12 części, dla mnie te bułeczki były jakieś mikroskopijne, więc podzieliłam na 8 :) Na zdjęciu - z &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pieczona-karkowka.html"&gt;pieczoną karkówką&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;450g mąki chlebowej (czyli takiej, która ma więcej niż 10g białka, możecie śmiało kupić dowolną mąkę typ 650)&lt;br /&gt;2 (bardzo, bardzo płaskie) łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;50g miękkiego masła&lt;br /&gt;15g świeżych drożdży (lub 7 suchych)&lt;br /&gt;280ml ciepłego mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 3zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania&lt;/i&gt;: 2h&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mleko podgrzewamy, aż będzie ciepłe, ale nie gorące. Dodajemy cukier, dwie łyżki mąki, rozcieramy z tym wszystkim drożdże. Odstawiamy rozczyn na 10 minut, aż drożdże zaczną pracować - bąbelkować, pienić się. W misce mieszamy mąkę z solą, dorzucamy masło i rozcieramy z grubsza w rękach. Wlewamy rozczyn, i przez 3-4 minuty zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto. Odstawiamy je na ok. godzinę w ciepłe miejsce, w misce przykryte ściereczką, lub na stolnicy, przykryte miską ;) Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zagniatamy je przez chwilę, po czym dzielimy na pożądaną ilość bułeczek - u mnie 8. Formujemy okrągłe bułeczki i ostrym nożem lub żyletką (polecam) nacinamy krzyżyki na każdej bułeczce. Układamy bułeczki na blasze, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 20-30 minut, do napuszenia. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni, wkładamy bułeczki, i pieczemy 20-25 minut, do uzyskania pożądanej złotości :) ja lubię trochę bledsze bułki. Czekamy aż chwilę ostygną i obowiązkowo zjadamy jedną na ciepło... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, mówiłam, że moja kota ma parcie na szkło? Jak rozwijam brystol żeby zrobić zdjęcie, to nawet się nie zdążę obrócić po aparat. A później wszystko w kłakach i muszę odkurzać, hurra...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5VUV08G--7E/TchMqLU1VuI/AAAAAAAAAmA/1tZvEe2H7V0/s1600/pchamsienaszklojaksietylkoda.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="353" src="http://2.bp.blogspot.com/-5VUV08G--7E/TchMqLU1VuI/AAAAAAAAAmA/1tZvEe2H7V0/s400/pchamsienaszklojaksietylkoda.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xWPoy9iOGKE/TchMu9DX9wI/AAAAAAAAAmE/y8_4XylMpto/s1600/bulkisniadaniowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-763700160361320158?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/763700160361320158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/proste-bueczki-sniadaniowe.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/763700160361320158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/763700160361320158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/proste-bueczki-sniadaniowe.html' title='Proste bułeczki śniadaniowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-xWPoy9iOGKE/TchMu9DX9wI/AAAAAAAAAmE/y8_4XylMpto/s72-c/bulkisniadaniowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3427342557357141542</id><published>2011-05-08T22:29:00.001+02:00</published><updated>2011-05-08T22:30:43.504+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Chinkali - gruzińskie pierogi.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MDH0NsRS7SY/Tcb8hzhfUJI/AAAAAAAAAl0/yQHXg_MQnkw/s1600/pierogigotowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-MDH0NsRS7SY/Tcb8hzhfUJI/AAAAAAAAAl0/yQHXg_MQnkw/s400/pierogigotowe.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-reqfHgoMqnM/Tcb8lkCi2pI/AAAAAAAAAl8/mULjnDtJKW4/s1600/pierogisurowe.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dziś, wyjątkowo, wpis nie będzie mój ;) WOŚP łączy ludzi - z pomysłodawcą akcji karmimy się od czasu do czasu. Więc gdy wczoraj wieczorem dostałam zaproszenie na gruzińskie pierogi, które je się trzymając za dzyndzołek, nadgryzając krawędź, wysysając ze środka rosół, a później wżerając całą resztę - radośnie zaplanowałam sobie dzisiejszy dzień właśnie w ten sposób. I były absolutnie przepyszne ;) Kto by pomyślał, że mnie facet-programista żywić będzie...ale kleił ładnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-reqfHgoMqnM/Tcb8lkCi2pI/AAAAAAAAAl8/mULjnDtJKW4/s1600/pierogisurowe.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-reqfHgoMqnM/Tcb8lkCi2pI/AAAAAAAAAl8/mULjnDtJKW4/s320/pierogisurowe.jpg" width="286" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia mojego autorstwa, ale przepis i wykonanie Miśkowe, więc po przepis (i anegdotę jakąś, chyba nawet) zajrzyjcie na &lt;a href="http://student-gotuje.blogspot.com/2011/05/chinkali.html"&gt;Studenckie Gotowanie&lt;/a&gt; :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sUD7GgqQ8zc/Tcb8kyUighI/AAAAAAAAAl4/2rPMvP6NAHg/s1600/pierogiresztki.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-sUD7GgqQ8zc/Tcb8kyUighI/AAAAAAAAAl4/2rPMvP6NAHg/s320/pierogiresztki.jpg" width="207" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;A tych dzyndzołków się nie zjada. Aż smutno.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3427342557357141542?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3427342557357141542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/chinkali-gruzinskie-pierogi.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3427342557357141542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3427342557357141542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/chinkali-gruzinskie-pierogi.html' title='Chinkali - gruzińskie pierogi.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MDH0NsRS7SY/Tcb8hzhfUJI/AAAAAAAAAl0/yQHXg_MQnkw/s72-c/pierogigotowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2659788599254934748</id><published>2011-05-06T19:20:00.001+02:00</published><updated>2011-05-06T22:14:09.109+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Bananowe ciasto szyfonowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wkSXZYp_SLk/TcQr_7HrFcI/AAAAAAAAAlk/zJRCnwRGS1w/s1600/bananowyszyfon.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YrFYfiTXLp4/TcQsAffLZII/AAAAAAAAAlo/fSMAwu0MGss/s1600/bananowyszyfon2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-YrFYfiTXLp4/TcQsAffLZII/AAAAAAAAAlo/fSMAwu0MGss/s400/bananowyszyfon2.jpg" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia, czy ten typ ciasta ma polską nazwę. Trochę przypomina biszkopt, ale tylko trochę - jest od niego dużo bardziej wilgotny i delikatny. To najlżejsze ciasto jakie w życiu jadłam, znika w ustach zanim porządnie zdąży się je ugryźć. W smaku jak chlebek bananowy, ale dużo delikatniejsze, puszyste. Jedno z najlepszych ciast bananowych jakie jadłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie pomyliłam się w ilości składników, tam tego naprawdę jest tak mało ;) piekłam w tortownicy 21cm, ale polecam jednak trochę mniejszą, ciasto wyjdzie wyższe. W oryginalnym przepisie po wyjęciu ciasta należy je obrócić do góry nogami - moje nie wyrosło aż do brzegów tortownicy, ale żeby zapewnić mu puszystość zastosowałam inny trick - rąbnęłam tortownicą o ziemię ;) upuszcza się ją płasko z wysokości ok. 50cm.&amp;nbsp; Wiem, że brzmi drastycznie, ale działa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;80g mąki&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;4 białka&lt;br /&gt;14g cukru&lt;br /&gt;40g cukru pudru&lt;br /&gt;35g oleju&lt;br /&gt;45g mleka&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;2 mocno dojrzałe banany&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia (w oryginale - 1/2 łyżeczki cream of tartar, ale nie miałam)&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu (w oryginale było pół, ale z późniejszą uwagą, że lepiej więcej, więc się dostosowałam :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;6-7zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania&lt;/i&gt;: 1,5h&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Banany miksujemy na papkę, najlepiej blenderem. Dodajemy żółtka, olej, mleko, zwykły cukier, miksujemy. Dodajemy sól, mąkę, cynamon, miksujemy. W osobnej miseczce białka ubijamy na sztywno, pod koniec miksowania dodając proszek do pieczenia i cukier-puder. Dodajemy do bananowej masy białka. Dużą łyżką/silikonową szpatułką mieszamy wszystko bardzo delikatnie, aż do połączenia. Staramy się nie mieszać zbyt długo, żeby ciasto wciąż było lekkie i puszyste od białek. Wylewamy całość do tortownicy (wyłożyłam spód papierem). Nagrzewamy piekarnik do 165 stopni, i pieczemy ok. 50 minut, aż po dziabnięciu ciasta patyczek szaszłykowy będzie wychodził czysty. Po wyjęciu z piekarnika rzucamy tortownicą o ziemię. Warto przejechać ostrym nożem, żeby odciąć ciasto od krawędzi tortownicy. Jeszcze lekko ciepłe kroimy i zajadamy się puchatą, bananową mgiełką...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wkSXZYp_SLk/TcQr_7HrFcI/AAAAAAAAAlk/zJRCnwRGS1w/s1600/bananowyszyfon.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-wkSXZYp_SLk/TcQr_7HrFcI/AAAAAAAAAlk/zJRCnwRGS1w/s320/bananowyszyfon.jpg" width="251" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A tak, a co można zrobić z pestką od awokado? Zasadzić :)) zgodnie z instrukcjami z mojego ulubionego &lt;a href="http://tropicjungle.blox.pl/html;jsessionid=A969D71C8CD75C28F9220E929B8C2672.tomcat3"&gt;bloga o hodowli roślin egzotycznych &lt;/a&gt;wbiłam trzy wykałaczki w szerszy koniec pestki awokado, po czym zanurzyłam go ostrą częścią do ok. 1/3 w naczyniu z wodą. Naczynie stawiamy w nasłonecznionym miejscu. Po około 2-6 tygodni można spodziewać się kiełkowania ;) Kota można pominąć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-L2QR7Cj0r_4/TcQtaIVF7rI/AAAAAAAAAls/pRpxR_dBG5g/s1600/awokado.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://2.bp.blogspot.com/-L2QR7Cj0r_4/TcQtaIVF7rI/AAAAAAAAAls/pRpxR_dBG5g/s320/awokado.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2659788599254934748?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2659788599254934748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/bananowe-ciasto-szyfonowe.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2659788599254934748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2659788599254934748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/bananowe-ciasto-szyfonowe.html' title='Bananowe ciasto szyfonowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YrFYfiTXLp4/TcQsAffLZII/AAAAAAAAAlo/fSMAwu0MGss/s72-c/bananowyszyfon2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3301062976589619995</id><published>2011-05-05T21:52:00.001+02:00</published><updated>2011-07-09T20:41:29.402+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Spaghetti z awokado i orzechami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NCubn-nOZvk/TcL-7OnRtZI/AAAAAAAAAlg/ijiT-WsZlvA/s1600/awokadoorzechyspaghetti.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-NCubn-nOZvk/TcL-7OnRtZI/AAAAAAAAAlg/ijiT-WsZlvA/s320/awokadoorzechyspaghetti.jpg" border="0" height="244" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, wiem, zdjęciem to się nie popiszę, ale już bardzo głodna byłam ;) przepis naprędce wymyślony kilka dni temu - miałam diabelną ochotę na awokado, uśmiechało się do mnie w sklepie. I może nie wygląda zbyt apetycznie, ale to jeden z najlepszych makaronów jakie ostatnio zrobiłam. Mouthgasm. A przepis prosty jak funt kudeł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 dojrzałe awokado&lt;br /&gt;Garstka orzechów włoskich&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;100g makaronu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 7-8zł (cholernie drogie te orzechy, wiecie?)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 15 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotujemy makaron w lekko osolonej wodzie. Awokado nacinamy w połowie, do pestki, uważając, żeby jej nie naruszyć za bardzo. Przekręcamy w rękach, "otwieramy". Łyżeczką wydłubujemy miąższ i zgniatamy go widelcem. Ja, dla kremowości, zmiksowałam blenderem. Dodajemy pieprz, sól do smaku (sporo). Orzechy siekamy jakoś absurdalnie drobno. Podprażamy na patelni 2-3 minuty, na średnim ogniu, aż zaczną pachnieć. Uważamy, żeby nie spalić, bo zgorzknieją. Mieszamy pastę z awokado z orzechami.  Aldentnięty makaron wyrzucamy na sitko, odsączamy, nie przelewamy zimną wodą. Dodajemy pastę, mieszamy do połączenia (ja to robiłam na patelni, tej od orzechów ;)). Podajemy gorące, oczywiście. Omnomnom~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co można zrobić z pestką? Pokażę wam jutro ;) Przy okazji szyfonowego ciasta bananowego...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3301062976589619995?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3301062976589619995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/spaghetti-z-awokado-i-orzechami.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3301062976589619995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3301062976589619995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/spaghetti-z-awokado-i-orzechami.html' title='Spaghetti z awokado i orzechami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NCubn-nOZvk/TcL-7OnRtZI/AAAAAAAAAlg/ijiT-WsZlvA/s72-c/awokadoorzechyspaghetti.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8820922258491595937</id><published>2011-05-04T20:08:00.000+02:00</published><updated>2011-05-04T20:08:08.400+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Cynamonowe ślimaczki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_KDhqXRjHZ0/TcGUwjwEFNI/AAAAAAAAAlI/s8iPRdjICo8/s1600/bu%25C5%2582eczkicynamonowe1.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Sw_TeV2uqB0/TcGVhoVgJeI/AAAAAAAAAlc/-VhwLqSfwdo/s1600/bu%25C5%2582eczkicynamonowe3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Sw_TeV2uqB0/TcGVhoVgJeI/AAAAAAAAAlc/-VhwLqSfwdo/s320/bu%25C5%2582eczkicynamonowe3.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie to lubię ciasto drożdżowe. Dogadujemy się. Czasami tylko pojawiają się zgrzyty - nie wiem z czego to wynika, ale moje ciasta drożdżowe są diabelnie chciwe. 250g mąki w przepisie? Jasne, nie ma sprawy! Przygotuję pół kilograma, bo pewnie i tak braknie. Nie mam pojęcia skąd to się bierze i w zasadzie przestałam to już analizować. Po prostu kiedy kolejny raz międlę ciasto według właściwych proporcji a i tak wychodzi mi ciapa - dosypuję mąki aż będzie dobrze. Drożdżowego nigdy za dużo ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i to był jeden z tych przepisów - chociaż mąki w przepisie jest 650g, to ja zużyłam ok. 900g (plus podsypywanie), a ciasto wciąż było lekko kleiste. Więc jeżeli z waszym będzie podobnie, to śmiało sypcie mąki. Bo to jeden z tych przepisów, dla których warto się pomęczyć. I zapomnieć o kaloriach. Poważnie, nic nie jest przyjemniejsze, niż cały dom pachnący ciepłymi bułeczkami i cynamonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis zaczerpnęłam od&lt;a href="http://suziethefoodie.blogspot.com/2011/04/tj-cinnamons-cinnamon-buns.html"&gt; Suzie The Foodie&lt;/a&gt;, która za wielki wyczyn uznaje zrobienie bułeczek bez maszyny do chleba ;) (rozbroiło mnie to). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZUG7NgwKut4/TcGVhMDmeDI/AAAAAAAAAlY/yoQjof-Mkd0/s1600/bu%25C5%2582eczkicynamonowe2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZUG7NgwKut4/TcGVhMDmeDI/AAAAAAAAAlY/yoQjof-Mkd0/s320/bu%25C5%2582eczkicynamonowe2.jpg" width="232" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ciasto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15g świeżych drożdży (lub 7g suchych)&lt;br /&gt;120ml ciepłej wody&lt;br /&gt;650g mąki (uwaga: patrz moje uwagi wyżej)&lt;br /&gt;65g cukru&lt;br /&gt;80ml oleju&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka soli&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;240ml ciepłego mleka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Smarowidło:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100g miękkiego masła&lt;br /&gt;100g cukru białego&lt;br /&gt;200g cukru brązowego&lt;br /&gt;2 czubate łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 6-9zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 2-3h (wyrastanie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporządzamy rozczyn (ze świeżych drożdży, suche po prostu mieszamy z mąką): ciepłą wodę, drożdże, łyżeczkę cukru i łyżkę mąki rozcieramy w miseczce i odstawiamy na 10 minut, aż drożdże ruszą, czyli zaczną się pienić. Do miski wsypujemy mąkę, mieszamy ją z solą i cukrem. Mleko roztrzepujemy z jajkami i olejem, wlewamy do mąki, mieszamy łyżką do połączenia. Dodajemy rozczyn, zagniatamy elastyczne ciasto (może się lekko kleić, ale lekko - sypcie mąki ile będzie trzeba ;)). Wkładamy do miseczki i przykryte odstawiamy do podwojenia objętości - zajmie to ok. godziny. Ja odstawiłam do lodówki na 4h, bo akurat wychodziłam, jak wróciłam, to było ślicznie wyrośnięte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy smarowidło - masło, cukry i cynamon ucieramy na jednolitą masę, użyłam do tego malaksera, ale można po prostu łyżką, w misce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto, dla wygody, podzieliłam sobie na dwie części. Z każdej części wałkujemy prostokąt, u mnie długości ok. 30cm, szerokości ok. 15cm. Ciasto jest elastyczne i się zbiega, trzeba być wytrwałym, i przy okazji podsypywać mąką. Smarujemy go połową smarowidła (wygodnie się rozsmarowuje grzbietem łyżki, rękami gorzej ;)). Zwijamy zgrabny rulonik, tniemy na kawałki grubości ok. 1,5cm. Układamy w blachach czy tortownicach, w sporawych odstępach. Odstawiamy na ok. 20 minut do napuszenia. Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni, pieczemy ok. 20 minut do zezłocenia. Moje zostały posmarowane jeszcze żółtkiem roztrzepanym z jajkiem, dla ładnego koloru :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można polać lukrem, ale i bez tego są wystarczająco słodkie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Macie tu kawałek, bo was lubię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ERADk5Qupyc/TcGVg9i-I5I/AAAAAAAAAlU/Nplu6uYG18s/s1600/bu%25C5%2582eczkicynamonowe1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ERADk5Qupyc/TcGVg9i-I5I/AAAAAAAAAlU/Nplu6uYG18s/s320/bu%25C5%2582eczkicynamonowe1.jpg" width="319" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8820922258491595937?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8820922258491595937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/cynamonowe-slimaczki.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8820922258491595937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8820922258491595937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/05/cynamonowe-slimaczki.html' title='Cynamonowe ślimaczki'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Sw_TeV2uqB0/TcGVhoVgJeI/AAAAAAAAAlc/-VhwLqSfwdo/s72-c/bu%25C5%2582eczkicynamonowe3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-607225336002150540</id><published>2011-04-24T13:45:00.000+02:00</published><updated>2011-04-24T13:45:52.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Happy Zombie Jesus Day!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5nOHaJJfRgo/TbQNMkTmznI/AAAAAAAAAk8/d43ce0gcdfc/s1600/happyeaster.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-5nOHaJJfRgo/TbQNMkTmznI/AAAAAAAAAk8/d43ce0gcdfc/s1600/happyeaster.png" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zdrowych, spokojnych i szczęśliwych, pysie! Dziękuję za wszystkie życzenia, mam nadzieję, że objecie się wypieków za wszystkie czasy (a jakby przypadkiem robiło się u was jakieś ciekawe, oryginalne ciasta, to nie wzgardzę przepisem ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednocześnie zapowiadam krótką przerwę w blogowaniu, bo wyjeżdżam na spotkania Świata Obrazu (&lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/"&gt;klik!&lt;/a&gt;) Oko w Oko - będę w &lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/oko-w-oko-spotkanie-czytelnikow-serwisu-swiatobrazupl--w-poznaniu-22851.html"&gt;Poznaniu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/oko-w-oko-spotkanie-czytelnikow-serwisu-swiatobrazupl-w-szczecinie-22853.html"&gt;Szczecinie&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.swiatobrazu.pl/oko-w-oko-spotkanie-czytelnikow-serwisu-swiatobrazupl-w-gdansku-22854.html"&gt;Gdańsku&lt;/a&gt;. Po powrocie obiecuję się sprężyć ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na otarcie łez - króliczkowa medytacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DLb7-yNl6z0/TbQNLqahTPI/AAAAAAAAAk4/bm7zbR4s8wg/s1600/bunnymeditation.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-DLb7-yNl6z0/TbQNLqahTPI/AAAAAAAAAk4/bm7zbR4s8wg/s1600/bunnymeditation.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5nOHaJJfRgo/TbQNMkTmznI/AAAAAAAAAk8/d43ce0gcdfc/s1600/happyeaster.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-607225336002150540?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/607225336002150540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/happy-zombie-jesus-day.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/607225336002150540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/607225336002150540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/happy-zombie-jesus-day.html' title='Happy Zombie Jesus Day!'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5nOHaJJfRgo/TbQNMkTmznI/AAAAAAAAAk8/d43ce0gcdfc/s72-c/happyeaster.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2423432587278632750</id><published>2011-04-22T18:00:00.004+02:00</published><updated>2011-04-22T18:00:00.488+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Rurki z kremem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DajERhHVVDw/TbFjOAo3bnI/AAAAAAAAAk0/06g44Bis4rc/s1600/rurkizkremem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://3.bp.blogspot.com/-DajERhHVVDw/TbFjOAo3bnI/AAAAAAAAAk0/06g44Bis4rc/s320/rurkizkremem.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mało tradycyjne na Wielkanoc, ale moi bliscy na pewno się z nich ucieszą :) Z &lt;a href="http://maggiegotuje.blogspot.com/"&gt;Maggie&lt;/a&gt; postanowiłyśmy wypróbować już nie-tak-nowe zestawy foremek do robienia rurek, no i wybrałyśmy oczywiście przepis &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Rurki-z-kremem.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;. Ja zdecydowałam się nadziać rurki kremem karpatkowym który poleca i był to strzał w dziesiątkę - jest pyszny, delikatny, idealnie słodki do tych rurek. Można też wybrać wersję klasyczną&amp;nbsp; - z ubitą śmietaną. Nie są to może najłatwiejsze ciastka jakie wam proponuję, ale efekty są rewelacyjne, a też przygotowanie wcale nie trwa aż tak długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podanej porcji wyszło mi ok. 20 rurek różnej wielkości. Kremu wystarczyło "na styk", więc pewnie następnym razem będę robić z 1,5 szklanki mleka ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Składniki na ciasto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g mąki pszennej&lt;br /&gt;100g kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;100g masła&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na krem:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;35g masła&lt;br /&gt;1 czubata łyżka mąki pszennej&lt;br /&gt;2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;6-7zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;ok. 3h (przez chłodzenie ciasta)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tworzymy ciasto - zimne masło, zimną śmietanę, zimną mąkę i sól ( ;) ) najlepiej wrzucić do miksera z ostrzami, i siekać aż do utworzenia ciasta. Jeżeli nie posiadamy miksera - tniemy masło na małe kawałeczki, rozcieramy z mąką, dodajemy&amp;nbsp; śmietanę i sól, zagniatamy ciasto - będzie się kleić, tak. Wrzucamy je na ok. godzinę do lodówki, musi się porządnie schłodzić. Nie polecam wersji przyspieszonej z zamrażarką, bo będzie ciężej rozwałkować. Po tym czasie urywamy połowę ciasta i na omączonym blacie staramy się rozwałkować długi prostokąt. Wałkujemy bardzo cienko - moje ciasto miało grubość ok 2mm w momencie cięcia na paski szerokości 1,5cm (wtedy długość wynosiła ok. 25-30cm), a później dodatkowo wałkowałam każdy pasek, żeby go jeszcze wydłużyć i spłaszczyć. Pasek nawijamy na specjalną foremkę, zaczynając od węższego końca. Ciasto jest dość elastyczne i wbrew pozorom - nie jest to trudne. Taką nawiniętą rurkę obtaczamy z jednej strony w cukrze i układamy na blasze. Do niektórych z moich rurek cukier nie chciał się kleić przez mąkę użytą do wałkowania - pomogłam sobie smarując je delikatnie wodą. Zużywamy w ten sposób całe ciasto, oczywiście. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 15 minut, aż będą złote. Wyjmowanie ze środka foremek jest wbrew pozorom dość łatwe - myślałam, że będą z tym jakieś problemy, ale wystarczyło lekko pociągnąć i odchodziły jak marzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wystudzeniu rurek szykujemy krem. W rondelku grzejemy 2/3 szklanki mleka z cukrem i masłem. W osobnej misce mieszamy jajko, mąki i 1/3 szklanki mleka. Gdy mleko z cukrem i masłem się zagotuje - powoli wlewamy masę jajeczną, mocno mieszając żeby nie utworzyły się grudki (mnie się i tak zawsze tworzą, dobrze, że nie widać ;)). Na zmniejszonym ogniu masa musi sobie jeszcze zgęstnieć, co trwa ok. 1-2 minut, musimy mieszać żeby się nie przypaliło. Odstawiamy dosłownie na chwilę do przestygnięcia. Nie wiedziałam, czy powinnam czekać aż masa przestygnie, czy nie - w karpatce masę wylewa się gorącą, więc i tu postanowiłam nie czekać. Poparzyłam się tylko trochę ;) Nakładamy gorący krem do szprycy albo rękawa cukierniczego i wyciskamy do naszych rurek.&amp;nbsp; Z ego co mogłam zaobserwować, to krem po wystudzeniu jeszcze lekko gęstnieje, więc lepiej z tym nie czekać za długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowe, można się zajadać ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2423432587278632750?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2423432587278632750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/rurki-z-kremem.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2423432587278632750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2423432587278632750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/rurki-z-kremem.html' title='Rurki z kremem'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DajERhHVVDw/TbFjOAo3bnI/AAAAAAAAAk0/06g44Bis4rc/s72-c/rurkizkremem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7642390570884957772</id><published>2011-04-21T14:00:00.001+02:00</published><updated>2011-04-21T14:00:14.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Sałatka z kurczakiem i orzechami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NEWHNjpDQw8/Ta9uG8Lj6TI/AAAAAAAAAkw/tBO4-_BHNtM/s1600/salatkazkurczakiemiorzechami.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-NEWHNjpDQw8/Ta9uG8Lj6TI/AAAAAAAAAkw/tBO4-_BHNtM/s320/salatkazkurczakiemiorzechami.jpg" width="234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z obietnicą - nadrabiam zaległości :) wczorajszy obiad, wzięło mnie na coś lekkiego i sałata z lodówki do mnie wołała. Słowo na temat porcji - ja się taką najadłam, ale poważnie głodni ludzie powinni zwiększyć nieco porcję kurczaka ;) Zdrowa alternatywa na lekki, dietetyczny (dość) obiad. Przy tym pyszny i chrupiący dzięki orzechom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100g piersi z kurczaka&lt;br /&gt;Pół główki sałaty lodowej&lt;br /&gt;Łyżka orzechów ziemnych (mam wrażenie, że rewelacyjnie sprawdzą się też włoskie)&lt;br /&gt;Łyżka sera typu feta (u mnie ulubiona favita)&lt;br /&gt;Łyżeczka oleju (u mnie olej orzechowy, nada się też oliwa i inne)&lt;br /&gt;Sól, pieprz, papryka, ulubiona przyprawa do kurczaka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: 6-7zł&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzechy siekamy dość drobno. Wrzucamy na suchą patelnię i podprażamy na średnim ogniu przez 2-3 minuty, aż poczujemy ich aromat. W kubeczku/miseczce mieszamy podprażone orzechy z połową łyżeczki dowolnego oleju, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Uwaga - jeżeli fistaszki były solone, to oczywiście soli nie dodajemy ;) Sałatę rwiemy na drobne kawałki (rwiemy, nie kroimy - ponoć kontakt sałaty z metalem sprawia, że gorzknieje), w misce mieszamy z naszym orzechowym sosem. Wykładamy na talerz, kruszymy na to łyżkę sera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurczaka kroimy w niewielkie kostki, obtaczamy w mieszance soli, pieprzu, słodkiej papryki (szczypta) i ulubionej przyprawy - ja użyłam zwyczajnej, złotej przyprawy do kurczaka. Pół łyżeczki oleju rozgrzewamy na teflonowej patelni i smażymy kurczaka tylko kilka minut, żeby zachował soczystość, ale oczywiście nie był różowy w środku. Gdy jest gotowy - wykładamy na sałatę i zajadamy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7642390570884957772?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7642390570884957772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/saatka-z-kurczakiem-i-orzechami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7642390570884957772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7642390570884957772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/saatka-z-kurczakiem-i-orzechami.html' title='Sałatka z kurczakiem i orzechami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NEWHNjpDQw8/Ta9uG8Lj6TI/AAAAAAAAAkw/tBO4-_BHNtM/s72-c/salatkazkurczakiemiorzechami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4153806686837086062</id><published>2011-04-20T20:14:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T20:14:16.267+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Pasta jajeczna z suszonymi pomidorami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BdNrgnX5WYc/Ta8iSg-HwlI/AAAAAAAAAko/ipa3hz5ZxVM/s1600/pastazpomidorami.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-BdNrgnX5WYc/Ta8iSg-HwlI/AAAAAAAAAko/ipa3hz5ZxVM/s320/pastazpomidorami.jpg" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9oq4NkkuXQw/Ta8iTB85lZI/AAAAAAAAAks/taxfWkL2ln4/s1600/pastazpomidoramikanapka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Coś ostatnio nie mam apetytu, stąd znikoma liczba przepisów ;) co gorsza, okazuje się, że zapasy dostarczane mi przez rodzicieli i babcię zużywają się w bardzo powolnym tempie...w związku z tym, postawiona przed wizją psujących się, rewelacyjnych wiejskich jajek, wzięłam się za ich pożytkowanie. No i najwyższy czas - wiadome święta w końcu idą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie ja to kanapki jem rzadko, i jak przyszła mi ochota na pastę jajeczną, to musiałam od razu zaplanować pieczenie chleba. Zakwas stał i się dokarmiał, więc &lt;a href="http://maggiegotuje.blogspot.com/"&gt;Maggie&lt;/a&gt; podrzuciła mi przepis do szybkiego chleba na zakwasie &lt;a href="http://piekarniapogodzinach.blogspot.com/2010/02/tpm-sourdough.html"&gt;TPM Sourdough&lt;/a&gt;. Pomijam już fakt, że zapomniałam do niego dorzucić soli, gorzej, że przez ciepło panujące w moim domu chyba powinnam skrócić czas wyrastania, bo wychodzi mi plaskacz ;) ale plaskacz pyszny. Kształt do dopracowania.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec tego przydługiego wstępu. Pasta jajeczna z dodatkiem suszonych pomidorów ma pyszny, ciekawy smak, zdecydowanie nie brakuje w niej majonezu, za którym zawsze tęsknię w przypadku zwykłej pasty jajecznej, a cebulka nadaje chrupiącą teksturę. Polecam nawet na świąteczny stół ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 jaj&lt;br /&gt;3-4 suszone pomidory z oleju&lt;br /&gt;Pół średniej wielkości cebuli&lt;br /&gt;2 łyżki jogurtu naturalnego &lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 3-4zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka wkładamy do garnka z chłodną, osoloną (zapobiega pękaniu skorupek) wodą. Włączamy ogień, gotujemy na twardo (czyli do ok. 3-4 minut od momentu zagotowania się wody). Po tym czasie od razu zalewamy zimną wodą (zapobiegnie to czernieniu żółtek) i czekamy aż wystygną, zmieniając wodę na chłodną. Obieramy ze skorupek, wrzucamy do blendera. Dodajemy jogurt naturalny, odsączone lekko z zalewy pomidory, dorzucamy do smaku soli i pieprzu, miksujemy na gładką masę. Dla nieposiadających blendera - można jaja po prostu rozgnieść widelcem albo drobniutko posiekać, trochę więcej roboty i efekt mniej kremowy, ale smak ten sam ;) Cebulę siekamy w bardzo drobniutką kosteczkę i mieszamy z gotową masą. Próbujemy, dosalamy/dopieprzamy do smaku. Oblizujemy łyżki, nakładamy pastę na kanapki ;) Pastę trzymamy w lodówce, przykrytą folią, żeby różne zapachy lodówkowe nam się nie wymieszały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9oq4NkkuXQw/Ta8iTB85lZI/AAAAAAAAAks/taxfWkL2ln4/s1600/pastazpomidoramikanapka.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-9oq4NkkuXQw/Ta8iTB85lZI/AAAAAAAAAks/taxfWkL2ln4/s320/pastazpomidoramikanapka.jpg" width="243" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4153806686837086062?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4153806686837086062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/pasta-jajeczna-z-suszonymi-pomidorami.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4153806686837086062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4153806686837086062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/pasta-jajeczna-z-suszonymi-pomidorami.html' title='Pasta jajeczna z suszonymi pomidorami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-BdNrgnX5WYc/Ta8iSg-HwlI/AAAAAAAAAko/ipa3hz5ZxVM/s72-c/pastazpomidorami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5642185793976960632</id><published>2011-04-16T01:10:00.000+02:00</published><updated>2011-04-16T01:10:26.372+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Weekendowe wystawianie się - przyjdź i mnie zaczep!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JZXIh1J6IuE/TajPjOBov1I/AAAAAAAAAkQ/PazJ-CvN_GI/s1600/ciachawizytowki.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-JZXIh1J6IuE/TajPjOBov1I/AAAAAAAAAkQ/PazJ-CvN_GI/s320/ciachawizytowki.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziś trochę odmiennie ;) zareklamować chciałam, że jutro i pojutrze (a w zasadzie dziś i jutro), w każdym razie 16 i 17 kwietnia, będę obecna na konwencie Magnificon, o którym można sobie poczytać tu: http://miohi.pl/magni9/magni9.htm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę miała stoisko nie-wiem-gdzie-dokładnie, i będę sprzedawała moje figurki, kolczyki i innego rodzaju wytworki (przykładowe - poniżej). Będę miała ze sobą też coś słodko-waniliowo-miodowego (jak widać powyżej ;)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rynn jak wygląda każdy widzi, a jak nie widzi, to niech poszuka. Zawsze mnie też po ciastkach można lokalizować ;) Jeżeli ktoś się wybiera, to przyjdźcie mi zamachać i się przywitać, będzie mi miło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TJ7qCWt1zeU/TajPg-s2FyI/AAAAAAAAAkM/LXtETqmTrMA/s1600/figurken.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="257" src="http://2.bp.blogspot.com/-TJ7qCWt1zeU/TajPg-s2FyI/AAAAAAAAAkM/LXtETqmTrMA/s320/figurken.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze chciałabym powiedzieć, że co prawda dostałam porządny aparat, ale za to mój laps się przegrzewa jak tylko usiłuję obrobić jakiekolwiek zdjęcie. ASDFG. Gdyby ktoś zaobserwował jakieś niewyjaśnione zjawiska meteorologiczne, na przykład opady laptopów na bruk w Krakowie, to można mnie obwiniać.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JZXIh1J6IuE/TajPjOBov1I/AAAAAAAAAkQ/PazJ-CvN_GI/s1600/ciachawizytowki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5642185793976960632?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5642185793976960632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/weekendowe-wystawianie-sie-przyjdz-i.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5642185793976960632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5642185793976960632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/weekendowe-wystawianie-sie-przyjdz-i.html' title='Weekendowe wystawianie się - przyjdź i mnie zaczep!'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JZXIh1J6IuE/TajPjOBov1I/AAAAAAAAAkQ/PazJ-CvN_GI/s72-c/ciachawizytowki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3270442763497343122</id><published>2011-04-11T16:32:00.000+02:00</published><updated>2011-04-11T16:32:29.017+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Omlet z kiełkami, serem pleśniowym i salami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ELYcPvltN2g/TaMQkWDT1HI/AAAAAAAAAkI/8zOAQnMDyRM/s1600/omletwytrawny.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://2.bp.blogspot.com/-ELYcPvltN2g/TaMQkWDT1HI/AAAAAAAAAkI/8zOAQnMDyRM/s320/omletwytrawny.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję bez bicia - chciałam wypróbować nową patelnię. Więc omlet na śniadanie :) wyszedł rewelacyjny (to na pewno dzięki patelni!), zdecydowanie wytrawny, pewnie przez dodatek sera pleśniowego nie każdemu zasmakuje. Ale jeżeli lubicie - będziecie zachwyceni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki (sponsorowane przez cyferkę 2):&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;2 łyżki wody&lt;br /&gt;2 płaskie łyżki mąki&lt;br /&gt;2 plasterki salami&lt;br /&gt;2 półgarstki kiełków (u mnie dwa rodzaje, ze słonecznika i z rzodkiewki)&lt;br /&gt;Kawałek sera pleśniowego &lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 3-4zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka rozbełtać z wodą, trochę je tam utrzepać żeby się upuchaciły. Dodajemy mąkę, roztrzepujemy aż się połączy i w miarę nie będzie grudek. Dodajemy pieprz (dużo), sól (niedużo). Salami siekamy w kosteczkę, podsmażamy na patelni aż się wytopi tłuszcz. Wylewamy masę wodno-mączno-jajeczną. Czekamy ok. 3-4 minut, aż od spodu się zetnie, i na jeszcze płynnym wierzchu układamy pokrojony w plasterki ser pleśniowy. Czekamy kolejne dwie minuty, po czym na jedną połówkę nakładamy kiełków, i podnosząc omlet łopatką z jednej strony - składamy go na pół. Podsmażamy jeszcze chwilę, niech wszystko się ładnie zetnie. Wykładamy na patelnię, zajadamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wiecie co? Przegapiłam rocznicę bloga. CO ZE MNIE ZA MATKA!?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3270442763497343122?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3270442763497343122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/omlet-z-kiekami-serem-plesniowym-i.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3270442763497343122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3270442763497343122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/omlet-z-kiekami-serem-plesniowym-i.html' title='Omlet z kiełkami, serem pleśniowym i salami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ELYcPvltN2g/TaMQkWDT1HI/AAAAAAAAAkI/8zOAQnMDyRM/s72-c/omletwytrawny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4273230297767793351</id><published>2011-04-04T23:43:00.001+02:00</published><updated>2011-06-27T17:50:34.485+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Kremowa zupa cebulowa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3W0eYTWLyOM/TZo7Tq_YunI/AAAAAAAAAjk/794nC3oA1Z8/s1600/zupacebulowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-3W0eYTWLyOM/TZo7Tq_YunI/AAAAAAAAAjk/794nC3oA1Z8/s320/zupacebulowa.jpg" border="0" height="320" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadchodzi w życiu każdego człowieka taki dzień, że ma dość. Wstaje i myśli sobie - dość. Koniec. Nie chcę więcej jeść rosołu (3 dzień z rzędu). I wtedy człowiek ten uświadamia sobie, że w zasadzie to bardzo lubi zupy cebulowe i dawno nie było, i trzeba by było machnąć. No to machnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zależności od tego jak gęstą chcecie mieć zupę do poniższego przepisu możecie dodać na przykład: jeden serek więcej, dwa pokrojone w kostkę ziemniaki (gotowane z cebulą do miękkości), albo jak ja - dwie łyżki mąki kukurydzianej (ja akurat miałam pod ręką i tak zrobiłam), lub kubek gęstej śmietany (wersja megakaloryczna ;)). Zawsze można też zmniejszyć ilość rosołu, czy zwiększyć cebuli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;800ml-1l bulionu warzywnego lub drobiowego. Jeżeli nie mamy, to można ostatecznie zrobić z kostki ;)&lt;br /&gt;0,5kg cebuli&lt;br /&gt;1 serek topiony o serowym smaku, 100g&lt;br /&gt;Opcjonalny zagęszczacz (patrz wyżej)&lt;br /&gt;Suchy chleb dla konia (na grzanki) + czosnek&lt;br /&gt;Pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 2-3zł (opcja optymistyczna, że mamy już bulion ;))&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 30 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę obieramy i szatkujemy w duże półplasterki, byle jak, i tak się będzie ją później miksować, a na co płakać. W dużym garnku (to nasz garnek docelowy) rozgrzewamy dość mocno trochę dowolnego tłuszczu - masła czy oleju. Wrzucamy poszatkowaną cebulę i przysmażamy aż się zeszkli, i lekko zezłoci, wciąż mieszając, jakieś 5 minut. Po tym czasie zalewamy cebulę bulionem. Czekamy aż się zagotuje, zmniejszamy lekko ogień, zostawiamy do popyrkolenia na ok. 15-20 minut. Po tym czasie cebula powinna już być dość miękka (nie musi się rozpadać). I tu dwie opcje - jeżeli mamy wygodny, ręczny blender, to miksujemy w garnku. Jeżeli używamy strojącego blendera, takiego, że trzeba wlać przed miksowaniem, to &lt;u&gt;bardzo ważna uwaga&lt;/u&gt; - zupa musi być przestudzona! Do zmiksowanej zupy wkrajamy serek topiony, i tu znów dwie opcje - albo będzie należał do tych, które się grzecznie same roztapiają, albo do tych, które tego nie robią, i wtedy miksujemy jeszcze raz ;) Sypiemy od serca pieprzu, do smaku. Próbujemy, zachwycamy się. Kroimy sobie posmarowany rozgniecionym czosnkiem chlebek w kosteczkę, podpiekamy w piekarniku albo na patelni, dorzucamy do gorącej zupy, zajadamy. Można też posypać tartym serem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4273230297767793351?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4273230297767793351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/kremowa-zupa-cebulowa.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4273230297767793351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4273230297767793351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/04/kremowa-zupa-cebulowa.html' title='Kremowa zupa cebulowa'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-3W0eYTWLyOM/TZo7Tq_YunI/AAAAAAAAAjk/794nC3oA1Z8/s72-c/zupacebulowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1777544406451680300</id><published>2011-03-30T13:33:00.000+02:00</published><updated>2011-03-30T13:33:27.578+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Kulebiaki ruskie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--nq95ohkCiU/TZMUz2QNdlI/AAAAAAAAAjg/oNie85s3co4/s1600/kulebiaki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/--nq95ohkCiU/TZMUz2QNdlI/AAAAAAAAAjg/oNie85s3co4/s320/kulebiaki.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ania z blogu&lt;a href="http://nastole.pl/2011/03/kulebiaki-z-soczewica.html"&gt; NaStole&lt;/a&gt; zainspirowała mnie do kulinarnych eksperymentów :) Kulebiaki zazwyczaj podaje się z kapustą i grzybami. Ona zrobiła je z soczewicą, a ja zdecydowałam się wykorzystać resztki i zrobić kulebiaki z farszem a'la ruskie. Wrażliwszych przepraszam - wiem, że połączenie ziemniaków z ciastem drożdżowym wydaje się dziwaczne ;) ale wychodzą przepyszne, zjadłam je na gorąco, na obiad, a dziś zabieram dwie sztuki na uczelnię - jako sycącą przegryzkę między zajęciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podanego przepisu wyszło mi 9 dość dużych kulebiaków (najadam się dwoma). Wycinałam dużą foremką (a w zasadzie kubeczkiem po twarogu ;) ) o średnicy 13cm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na ciasto: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;300g mąki&lt;br /&gt;25g świeżych drożdży (dodałam 20)&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;100ml mleka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;40g miękkiego masła&lt;br /&gt;Pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;+ 1 jajko do posmarowania &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na farsz:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0,5kg ziemniaków&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;Kawałek boczku wędzonego&lt;br /&gt;Twaróg - zostało mi ok. 150g twarogu po serniku, więc dorzuciłam ;)&lt;br /&gt;Sól, pieprz, papryka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;5-6zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 2h&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki obieramy, gotujemy w osolonej wodzie. Gdy są miękkie odlewamy wodę, tłuczemy aż nie będzie większych grudek. Po lekkim wystudzeniu dodajemy twaróg i mieszamy do połączenia. Cebulę siekamy w kosteczkę, kroimy również boczek. Zesmażamy na patelni boczek na skwarki, zsypujemy skwarki do ziemniaków, na pozostałym tłuszczu smażymy cebulę aż się zeszkli i lekko przypiecze. Wszystko mieszamy z ziemniakami, dodajemy pół łyżeczki papryki, sól i dużo pieprzu, mieszamy dokładnie - farsz gotowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To teraz ciasto. Podgrzewamy mleko aż będzie letnie. Dodajemy cukier i łyżkę mąki, rozcieramy w mleku drożdże. Odstawiamy na 10-15 minut, aż wszystko zacznie się pienić i pracować. Dodajemy mąkę, sól, jajko i masło, zagniatamy elastyczne ciasto (3-5 minut). Ja dodałam jeszcze dwie łyżki wody, bo wyszło mi mocno zwarte. Odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie wałkujemy dość cienko na blacie (Ania podaje, że na 3mm), i wykrawamy krążki. Pakujemy farsz (ja dawałam czubatą łyżkę), i formujemy pierogi mocno zlepiając brzegi. Ja nałożyłam tego farszu trochę za dużo i kilka pierogów i tak się rozeszło w pieczeniu, mimo, że mocno przygniatałam widelcem krawędzie ;) układamy pierogi na blasze. W kubeczku rozkłócamy jajko widelcem, i smarujemy każdy pieróg. Pieczemy w 200 stopniach przez ok. 15 minut, aż wyrosną i mocno się zezłocą. Jemy na gorąco (rewelacyjnie pasuje sos czosnkowy) lub na zimno :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1777544406451680300?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1777544406451680300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/kulebiaki-ruskie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1777544406451680300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1777544406451680300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/kulebiaki-ruskie.html' title='Kulebiaki ruskie'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--nq95ohkCiU/TZMUz2QNdlI/AAAAAAAAAjg/oNie85s3co4/s72-c/kulebiaki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8510350857260157165</id><published>2011-03-28T22:16:00.001+02:00</published><updated>2011-03-28T22:17:08.414+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pieczona makrela</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tqSAeZuTW7A/TZDsmjns6OI/AAAAAAAAAjY/TogKEwz6IrU/s1600/makrela.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-tqSAeZuTW7A/TZDsmjns6OI/AAAAAAAAAjY/TogKEwz6IrU/s320/makrela.jpg" width="247" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oswajamy ryby ;) są zdrowe, szybkie w przygotowaniu i nawet - gasp! Bywają smaczne. Makrelę, w przeciwieństwie do większości ryb, jednak sporo osób lubi - wędzoną, oczywiście. W postaci past na kanapki, czy tak po prostu - do skubania na kolację. Ale często można ją dostać też świeżą - nie jest droga, banalna w przygotowaniu, a mięso ma przepyszne. Zwarte, sycące, nie typowo rybie. Jeżeli lubicie makrelę wędzoną, to pieczona na pewno też wam zasmakuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podaję najprostszy sposób na makrelę pieczoną. Jej mięso jest na tyle smaczne, że nie trzeba wielu dodatków - w tej postaci jest przepyszna. Możecie zjeść ją z ziemniaczkami lub sałatką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świeża makrela sztuk 1, wypatroszona&lt;br /&gt;Ćwiartka cytryny&lt;br /&gt;Sól gruboziarnista (zwykła też jest ok), pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;+ folia aluminiowa&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 6-7zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Makrelę opłukujemy pod wodą, dokładnie myjąc ją z zewnątrz i od wewnątrz (brzuch). Kroimy cytrynę w ósemki, dwie z nich obieramy ze skóry (robię to, bo skóra nadaje nieprzyjemną goryczkę). Wkładamy je do brzucha makreli. Układamy makrelę na długim pasku folii aluminiowej, i posypujemy solą i pieprzem (soli można również sypnąć do środka). Zawijamy makrelę szczelnie, po czym wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Po 20-40 minutach, w zależności od wielkości ryby, będzie gotowa. Najlepiej po prostu po ok. 30 minutach sprawdzić, odwijając pakunek, zdejmując wierzchnią warstwę skóry, i widelcem sprawdzić, czy mięso jest już białe i upieczone. Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8510350857260157165?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8510350857260157165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pieczona-makrela.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8510350857260157165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8510350857260157165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pieczona-makrela.html' title='Pieczona makrela'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-tqSAeZuTW7A/TZDsmjns6OI/AAAAAAAAAjY/TogKEwz6IrU/s72-c/makrela.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-620434078260573968</id><published>2011-03-23T13:00:00.102+01:00</published><updated>2011-03-23T13:08:32.247+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Piekarzynek - darmowy kalkulator kuchenny!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-P-NpAsorUVs/TYlPxod6kkI/AAAAAAAAAgA/bMk6JQeQZRk/s1600/Banner160x160+copy.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-P-NpAsorUVs/TYlPxod6kkI/AAAAAAAAAgA/bMk6JQeQZRk/s1600/Banner160x160+copy.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak w kilku zdaniach podsumować coś, nad czym pracowało się kilka miesięcy? Spróbujmy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Na wstępie - możecie albo po prostu przejść do strony &lt;a href="http://www.piekarzynek.pl/"&gt;Piekarzynka (klik!) &lt;/a&gt;albo przeczytać mój przydługawy esej ;) oba wyjścia są dobre.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We współpracy z przyjacielem udało nam się stworzyć projekt, który mam nadzieję - ułatwi życie wielu bloggerom i tym, których bloggerzy usiłują zachęcić do gotowania i pieczenia. W trakcie wyszukiwania przepisów na blogach, polskich i zagranicznych, napotkałam dwa problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Problem pierwszy&lt;/i&gt; - przeliczanie amerykańskich cupów, sticków, różnych innych rzeczy na znajome jednostki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Problem drugi &lt;/i&gt;- zachęcanie osób, które nie pieką zbyt często, do wypróbowania przepisów. Szkoda tylko, że często nie uwzględniamy w naszych przepisach tego, że osoby bywające w kuchni sporadycznie...nie posiadają wagi kuchennej. A rzadko kto ma ją w oku i potrafi odmierzyć bezbłędnie 210g mąki ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozwiązanie - &lt;a href="http://www.piekarzynek.pl/"&gt;Piekarzynek&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; Program, który powstał po to, żeby do minimum ograniczyć kuchenne i blogowe frustracje - kuchenne, bo w końcu można przeliczyć niewygodne jednostki na szklanki i łyżeczki, które posiada prawie każdy, i blogowe - bo pojawia się wygodna odpowiedź na pytanie "a ile ten przepis to będzie na szklanki?". Wystarczy odesłać do umieszczonego w jakimś miejscu bloga bannerka - przygotowałam kilka wersji, mam nadzieję, że przypadną wam do gustu ;) &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Metodą prób, błędów i szukania nowych funkcjonalności dodaliśmy też kilka innych, przydatnych elementów.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Najważniejszym z nich jest dodawanie własnych produktów - uproszczone i wygodne, wystarczy wprowadzić jedną jednostkę do bazy, a program odwala za nas resztę. Można wprowadzać wszelkie produkty, co sprawia, że piekarzynek nie musi być wykorzystywany wyłącznie przez osoby piekące - w przygotowaniu jest baza kasz, makaronów i innych produktów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Ponieważ program tworzy listę rzeczy które przeliczamy, możemy wygodnie wyeksportować ją sobie później do pliku, z którego stworzymy gotowy przepis - dla mnie to szczególnie wygodne w przypadku amerykańskich blogów, gdzie muszę przeliczyć sporo dziwnych jednostek ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) I drobna, ale bardzo przydatna funkcjonalność - przeliczanie temperatur z Farenheitów na Celsjusze, dla takich jak ja, którzy &lt;strike&gt;nigdy nie potrafią zapamiętać przelicznika&amp;nbsp;&lt;/strike&gt; nie znają jakiegoś dziwnego wzoru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-p3JRpaotrhw/TYlQph32JfI/AAAAAAAAAgM/iHNw5TIo_MM/s1600/eksportduzy.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="147" src="https://lh6.googleusercontent.com/-p3JRpaotrhw/TYlQph32JfI/AAAAAAAAAgM/iHNw5TIo_MM/s200/eksportduzy.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Screen na zachętę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Program funkcjonuje w wersji online i offline - wybierzcie taką, jaka najbardziej wam będzie pasować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ posiadamy czytnik RSS to&lt;b&gt; zachęcam wszystkich blogerów i blogerki kulinarne do podesłania mi adresu swojego bloga,&lt;/b&gt; a będziemy wyświetlać w naszej szpalcie wasze przepisy - będą miały szansę zachęcić jakąś oporną osobę do wypróbowania waszej kuchni :) Chętni niech &lt;a href="http://www.piekarzynek.pl/"&gt;klikną na stronie&lt;/a&gt; dział Współpraca ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo wdzięczna będę też, jeżeli zechcecie o nas napisać lub wspomnieć swoim znajomym. Notki o nas umieścili (lub zobowiązali się umieścić ;)) następujący bloggerzy, bardzo im dziękuję!:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://student-gotuje.blogspot.com/"&gt;Studenckie Gotowanie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nippun.aevi.pl/dotmemories/"&gt;Keii i Dotmemories&lt;/a&gt; (dla tych z was, którzy lubią gry! I książki, i filmy, i różne takie.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie zapomnijcie też kliknąć "Lubię to" na moim ukochanym (yh) &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Piekarzynek/111733728906197?sk=wall"&gt;Facebooku&lt;/a&gt; ;) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam was wszystkich, zmęczona ale szczęśliwa. Trzymajcie za nas kciuki, i pomóżcie nam rozwinąć Piekarzynka :) W przygotowaniu - wersja mobilna~&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-620434078260573968?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/620434078260573968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/piekarzynek-darmowy-kalkulator-kuchenny.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/620434078260573968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/620434078260573968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/piekarzynek-darmowy-kalkulator-kuchenny.html' title='Piekarzynek - darmowy kalkulator kuchenny!'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-P-NpAsorUVs/TYlPxod6kkI/AAAAAAAAAgA/bMk6JQeQZRk/s72-c/Banner160x160+copy.png' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8426963314819342010</id><published>2011-03-19T21:53:00.000+01:00</published><updated>2011-03-19T21:53:22.119+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pierogi ruskie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Zyo3FDFkADk/TYEknny5BaI/AAAAAAAAAf8/wbmUjbaIDoE/s1600/ruskie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Zyo3FDFkADk/TYEknny5BaI/AAAAAAAAAf8/wbmUjbaIDoE/s320/ruskie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś obiecany przepis na rewelacyjne pierogi ruskie mojej Babci :) I znów - wiem, że sposobów na pierogi ruskie jest cała masa. Ja uwielbiam właśnie ten, bo takie pierogi pamiętam z dzieciństwa. Nie bójcie się go modyfikować zgodnie z własnymi upodobaniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że ten przepis jest tylko przepisem na farsz - tutaj znajdziecie szczegółowy opis &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/jak-zrobic-pierogi.html"&gt;jak zrobić ciasto i kleić pierogi.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1kg ziemniaków&lt;br /&gt;250g twarogu półtłustego (można użyć innego, tj. chudego albo tłustego)&lt;br /&gt;2 średnie cebule &lt;br /&gt;Sól, pieprz, papryka słodka (&amp;lt;- tajemny składnik Babci Rynn)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 2,5-3,5h (z klejeniem pierogów, oczywiście)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;4-5zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Po tym czasie mielimy przez maszynkę, albo ugniatamy tłuczkiem (ja zawsze z tego drugiego sposobu korzystam). Czekamy, aż porządnie przestygną. Kroimy cebulę w kosteczkę, i na odrobinie masła zesmażamy na patelni, aż się zeszkli i lekko zarumieni. Do ziemniaków dodajemy twaróg i przyprawy - soli do smaku, dużo pieprzu, i ok. 3/4 łyżeczki czerwonej papryki. Znów porządnie tłuczemy, po czym dodajemy cebulę i dobrze mieszamy. Zostawiamy na chwilę do przegryzienia, po czym faszerujemy pierogi. Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8426963314819342010?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8426963314819342010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pierogi-ruskie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8426963314819342010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8426963314819342010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pierogi-ruskie.html' title='Pierogi ruskie'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-Zyo3FDFkADk/TYEknny5BaI/AAAAAAAAAf8/wbmUjbaIDoE/s72-c/ruskie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-844370078876784059</id><published>2011-03-16T22:21:00.002+01:00</published><updated>2011-03-19T21:55:31.307+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tips and Tricks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Jak zrobić pierogi?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-K3iCmm-3zOw/TYEcS1575XI/AAAAAAAAAf0/byPvVjCjPwM/s1600/pierogen+copy.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-K3iCmm-3zOw/TYEcS1575XI/AAAAAAAAAf0/byPvVjCjPwM/s1600/pierogen+copy.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dziś kurs dla zupełnie początkujących! Tych, którzy o pierogach myślą z przerażeniem, i uważają, że można je czasami kupić za 6-8zł paczka, i jest super.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej zaawansowane osoby będę później zapraszała na szczegółowe przepisy - &lt;strike&gt;kilka ukaże się już niebawem.&lt;/strike&gt; &lt;b&gt;Na samym dole posta odnajdziecie linki do farszów które wam proponuję. &lt;/b&gt;Ale dziś uczę, jak w prosty sposób zrobić pyszne, domowe pierogi. Będzie też trochę o najczęstszych problemach z pierogami, o ich przechowywaniu, i różnych takich ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, pierogi to jedno z najprostszych dań do wykonania. Mnogość farszów sprawia, że każdy znajdzie jakieś, które będą mu smakować, a dla mnie pierogi mają dwie podstawowe zalety:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1)&lt;/b&gt; Są bardzo, bardzo, bardzo tanie (ok. 8zł za pięć porcji!)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2) &lt;/b&gt;Robi się je raz, mrozi, a obiadów jest w zapasie pięć. Idealnie, jak człowiek wraca padnięty do domu, i nie chce mu się stać przy garach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijam dość oczywisty fakt, że są pyszne i każdy je lubi ;) wiem, że czujecie w sobie nieprzepartą chęć aby od razu pognać do kuchni i rozerwać zębami opakowanie z mąką, ale spokojnie, najpierw nauczmy się, jak zrobić dobre ciasto. To jest przepis, który przekazała mi babcia - być może wasze babcie robią podobne ciasto, być może nie. Sposobów na ciasto jest milionsto, wiem. Te smakują mi najbardziej, bo kojarzą mi się z dzieciństwem, ich miękko-twardość jest dobrze wyważona, i nie robi się z nich przy gotowaniu krochmal - bardzo polecam. Przy każdym następnym przepisie na pierogi będę korzystała właśnie z tego sposobu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500g mąki&lt;br /&gt;Niecały kubek (330ml) wody&lt;br /&gt;1 jajko (żółtko)&lt;br /&gt;Pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;Łyżka dowolnego oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt: &lt;/i&gt;1-1.50zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z podanego przepisu wychodzi porcja na ok. 1kg farszu, czyli 30 duuużych pierogów (o tym dalej). &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąka - ja lubię używać mąki typu 650, bo jest tania, mniej oczyszczona (czyli zdrowsza i bardziej sycąca), i ciasto wychodzi z niej przyjemnie elastyczne. Woda - zwykła, kranowa woda. Zgodnie z radą babci - używamy tak gorącej wody, jaką jest w stanie znieść nasza ręka. Żółtko - z białka robimy zdrowy omlet, albo bezy, albo cokolwiek innego. Z białkiem ciasto wyjdzie twarde, więc go nie używamy. Olej - ja zazwyczaj biorę ryżowy, ale obojętnie jaki ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Robimy ciasto:&lt;/b&gt; do miski wsypujemy mąkę. Mieszamy ją z solą, po czym na środku robimy wgłębienie, do którego wbijamy żółtko i wlewamy wodę. Widelcem mieszamy wszystkie składniki aż się mniej-więcej połączą, po czym zabieramy się do zagniatania ciasta. Ugniatamy ciasto tak długo, aż będzie jednolite i elastyczne - nie powinno nam to zająć dłużej niż 2-3 minuty. Można ewentualnie podsypać mąką czy dodać trochę wody, ale przy tych proporcjach powinno być ok. Na koniec, gdy ciasto jest już połączone - wylewamy na dłoń trochę oleju, tyle, ile zmieści się nam w zagłębieniu dłoni (czyli, jeżeli nie jesteśmy mutantami, ok. łyżki). Rozcieramy olej w dłoniach, po czym tak naoliwionymi zagniatamy ciasto jeszcze około minuty, aż wchłonie tłuszcz. Odkładamy ciasto do miski, i przykrywamy wilgotną ściereczką - zostawiamy je na przynajmniej 10 minut. To dość ważny krok, bo po tym czasie gluten zdąży się aktywować i ciasto zrobi się przyjemnie miękkie i elastyczne - dużo łatwiej będzie je wałkować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym czasie odrywamy kawałek (ok. 1/3) ciasta, lekko rozpłaszczamy dłońmi, i wałkujemy na podsypanym mąką blacie. Dobrze jest mocno podsypywać, bo jeżeli ciasto nam się przyklei, to kiła mogiła ;) &lt;b&gt;Wałkujemy&lt;/b&gt; dość cienko - na ok. 1-2mm grubości. To zależy też od tego, jak grube ciasto lubicie w swoich pierogach. W razie braku wałka - można użyć pustej butelki. Moja babcia z kolei odrywa po prostu kawalątki ciasta i spłaszcza je na dłoni, ale ona prawdopodobnie potrafiłaby zrobić pieroga wydając mu polecenia głosowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wycinamy pierogi.&lt;/b&gt; Jeżeli nie mamy jakiegoś śmiesznego bajerka do wycinania, to używamy zwykłej szklanki. Ja uwielbiam wielkie pierogi, oszczędza mi to też pracy, więc używam dużego, półlitrowego kubka - w ten sposób robię ogromne pierogi, których wychodzi mi ok. 30. Najadam się zazwyczaj sześcioma ;)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nakładamy na pieróg niecałą łyżkę farszu i formujemy.&lt;/b&gt; Ważne, aby farsz był przestudzony! Ciepły będzie rozpuszczał pierogowe ciasto, które zrobi się ciągnące i lepkie. Ponieważ ciężko to opisać, to stwierdziłam, że zrobię filmik, przy okazji pokazując, jak łatwo uformować dekoracyjną krawędź pieroga. W zasadzie są cztery główne sposoby formowania krawędzi pierogów - szczypanka (jak u mnie), falbanka (taka jak &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Ea_GsrEADLg/TAJTcZl16QI/AAAAAAAAHLE/RZZeGvAplTM/s1600/ze+%C5%9Bmietan%C4%85.jpg"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Dla mnie zdecydowanie zbyt pracochłonna, ponadto po ugotowaniu robi się twarda i niezbyt smaczna.). Można też przygnieść krawędź pieroga widelcem. Oraz metoda najczęściej spotykana - na odwal, czyli zlepiamy, i byle było, bo w końcu pierogi mają wyglądać, a nie smakować ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczypanka jest moim faworytem, sposobu nauczył mnie eks i jestem nim zachwycona - nic się nie rozkleja, i ładnie wygląda. Prezentuję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-6bc7eb8f552b091d" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v18.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6bc7eb8f552b091d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329837377%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D9FB9CF610E1415FC145CBA63B8AA065C39FFF3.35AC18946F63C7333FDB1AD258E467259FDEF141%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6bc7eb8f552b091d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DhjYucWDPVjFMLb1wYt55OLcigUI&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v18.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6bc7eb8f552b091d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329837377%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D9FB9CF610E1415FC145CBA63B8AA065C39FFF3.35AC18946F63C7333FDB1AD258E467259FDEF141%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6bc7eb8f552b091d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DhjYucWDPVjFMLb1wYt55OLcigUI&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pokazywałam też jak grube, mniej więcej, jest ciasto, ile farszu tam napakować, i kubek nawet też widać ;) wybaczcie jakość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co robiłam na końcu - takie "przesunięcie", to kładzenie wyszczypanych płatków. Efekt jest czysto wizualny ;) Porównanie poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-RGyq05_-2oM/TYEjVopwKUI/AAAAAAAAAf4/EOCye8fY65A/s1600/porownanie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="https://lh4.googleusercontent.com/-RGyq05_-2oM/TYEjVopwKUI/AAAAAAAAAf4/EOCye8fY65A/s320/porownanie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gotowe pierogi możemy od razu ugotować.&lt;/b&gt; W tym celu wrzucamy je do dużego garnka pełnego wrzącej, osolonej wody. Dobrze też jest dodać kilka kropel oleju. Gotujemy je aż wypłyną, a później jeszcze ok minuty - po tym czasie sprawdzamy, czy ciasto jest już miękkie i zajadamy. Akurat pierogi które dziś pozują okazały się być ruskimi ;) (przepis wkrótce)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Zyo3FDFkADk/TYEknny5BaI/AAAAAAAAAf8/wbmUjbaIDoE/s1600/ruskie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Zyo3FDFkADk/TYEknny5BaI/AAAAAAAAAf8/wbmUjbaIDoE/s320/ruskie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Możemy je też zamrozić.&lt;/b&gt; Nie opłaca się robić tylko jednej porcji pierogów, zdecydowanie, więc ten sposób polecam. W tym celu lekko omączone pierogi układamy w pustej półce zamrażarki, pojedynczo. Trzymamy je tak 20 minut do godziny (można też zostawić na dłużej, czemu nie), po czym, jak wstępnie z wierzchu zamarzną, wkładamy do woreczków w ilości odpowiadającej jednej porcji, zawiązujemy, opisujemy, i każemy im czekać na nadchodzącą zagładę ;) w ten sposób spreparowane pierogi nie powinny nam się skleić, a później - rozwalić w trakcie gotowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugotowane pierogi możemy też podsmażyć na patelni - mniam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamrożone pierogi gotujemy bez rozmrażania! Jakby komuś przyszło do głowy najpierw rozmrażać pierogi, to szybciutko radośnie przekona się, że robi się z nich papka ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jakie jeszcze problemy można mieć z pierogami?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moje pierogi rozwalają się w trakcie gotowania!&lt;/b&gt; Czyli coś poszło nie tak. Najczęstsze błędy to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Za cienkie ciasto. Ciasto nie może być prześwitujące, bo farsz je rozerwie, i wyjdzie nam nieapetyczna breja.&lt;br /&gt;- Powietrze w pierogu. Gdy robimy pierogi warto zadbać o to, żeby w środku nie zostało uwięzione powietrze - gorące, w trakcie gotowania, powiększa swoją objętość, i powoduje pękanie pierogów.&lt;br /&gt;- Pierogi przywierają do garnka. Zaraz po wrzuceniu warto zamieszać kilkukrotnie pierogi, żeby nie przywarły do dna - przy odrywaniu najczęściej, niestety, pękają.&lt;br /&gt;- Źle sklejona krawędź - dobrze jest je jednak podszczypać, albo mocno ściskać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy jednak pamiętać, że każdemu raz na czas zdarzy się pęknięty pieróg, i możemy tylko minimalizować ryzyko tego przykrego zdarzenia ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moje ciasto jest za twarde! &lt;/b&gt;Czemu? Zły przepis, albo za dużo mąki w trakcie robienia ciasta i podsypywania.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moje pierogi się kleją i mają "krochmal".&lt;/b&gt; Znów - zły przepis, najczęściej pierogi mączno-wodne, bez żadnych dodatków, mają taką tendencję. Albo za dużo mąki w trakcie formowania pierogów - jeżeli cały pieróg będzie obklejony mąką, to taki efekt może się pojawić.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moje pierogi nie chcą się sklejać! &lt;/b&gt;Za suche, zbyt omączone ciasto - można lekko zwilżyć wodą krawędź pieroga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli napotykacie jeszcze jakieś problemy z pierogami - dajcie znać, postaramy się coś z tym zrobić ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość - robienie, formowanie, mrożenie pierogów (wraz z farszem, chociaż to też od farszu zależy) nie powinno nam zająć więcej jak 1,5-2h. Wydaje się, że to dużo, ale z jednej porcji naprawdę mamy kilka obiadów na czarną godzinę - tanich i pysznych. Mam nadzieję, że chociaż kilkoro z was zdecyduje się przekonać, jak proste jest robienie pierogów ;) Wkrótce zacznę was zarzucać przepisami na różnorodne farsze, w tym legendarne Pierogi Ruskie Babci. (Babciu, nie wiem jakim cudem miałabyś to przeczytać, ale robisz najlepsze pierogi na świecie, kocham Cię jak diabli ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Farsze, które polecam do pierogów (lista będzie uaktualniana na bieżąco):&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pierogi-ruskie.html"&gt;Pierogi ruskie &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-844370078876784059?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/844370078876784059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/jak-zrobic-pierogi.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/844370078876784059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/844370078876784059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/jak-zrobic-pierogi.html' title='Jak zrobić pierogi?'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-K3iCmm-3zOw/TYEcS1575XI/AAAAAAAAAf0/byPvVjCjPwM/s72-c/pierogen+copy.png' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-234320829685877558</id><published>2011-03-09T22:59:00.000+01:00</published><updated>2011-03-09T22:59:14.698+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Pieczona karkówka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-hKyHfa1L2Gw/TXf4CnDtuRI/AAAAAAAAAfo/TkHpoeThfus/s1600/karkowkaplaster.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-hKyHfa1L2Gw/TXf4CnDtuRI/AAAAAAAAAfo/TkHpoeThfus/s320/karkowkaplaster.jpg" width="260" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziś mięsożernie. Chociaż za wieprzowiną nie przepadam, to dla pieczonej i grillowanej karkówki robię wyjątek. Ten rewelacyjny przepis pochodzi od mamy S. - nigdy nie jadłam lepszej karkówki niż u niej, więc natychmiast postanowiłam odtworzyć smak u siebie w domu. Ale oczywiście przepis zmodyfikowałam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj jeden plaster, jeszcze gorący, zjadam obiadowo. Później karkówka wędruje do lodówki, i przez dobre dwa tygodnie służy mi jako wędlina na chleb (koniecznie grubo smarowana musztardą) - nie psuje się, nie robi "obślizgła", lekko tylko podsycha, tak, jak prawdziwa wędlina powinna. Zaraz po upieczeniu jest mięciutka i soczysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spory kawałek karkówki - u mnie niecały kilogram&lt;br /&gt;Sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiona marynata do mięs, u mnie następująca (polecam!): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musztarda sarepska - 2 łyżki&lt;br /&gt;Pieprz ziołowy - 2 łyżeczki&lt;br /&gt;Tandoori masala - 2 łyżeczki&lt;br /&gt;Przyprawa do gyrosa - 1 łyżeczka&lt;br /&gt;Sól - szczypta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt&lt;/i&gt;: 10-12zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania: &lt;/i&gt;dość długi, mięso sporo czasu leży w zalewie. Trzeba je robić dzień wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso myjemy, wkładamy do sporej miski, zalewamy zimną wodą. Zasypujmy solą - ja sypię ok. 2-2,5 łyżki na jakiś litr wody. Wkładamy do lodówki na minimum 12 godzin, ja najczęściej czekam przynajmniej 24. Po tym czasie mięso wyjmujemy, wylewamy wodę z solą, lekko obmywamy. Przyrządzamy marynatę, i nacieramy nią karkówkę. Najlepiej włożyć jeszcze w marynacie mięso do lodówki na 2-3 godziny - ja czasami pomijam ten krok. Rozgrzewamy piekarnik do ok. 160-180 stopni, i wkładamy mięso na blachę. Kilogramowy kawałek pieczemy ok. 1,5h. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, i dajemy mięsu chwilę dojść, niech przestygnie - jakieś 10-15 minut. Wyjmujemy, kroimy, pałaszujemy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-0Z7QHfBA_d4/TXf4DXapSeI/AAAAAAAAAfs/nNzcvyuR9IU/s1600/karkowkacala.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="https://lh6.googleusercontent.com/-0Z7QHfBA_d4/TXf4DXapSeI/AAAAAAAAAfs/nNzcvyuR9IU/s320/karkowkacala.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-hKyHfa1L2Gw/TXf4CnDtuRI/AAAAAAAAAfo/TkHpoeThfus/s1600/karkowkaplaster.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-234320829685877558?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/234320829685877558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pieczona-karkowka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/234320829685877558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/234320829685877558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/pieczona-karkowka.html' title='Pieczona karkówka'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-hKyHfa1L2Gw/TXf4CnDtuRI/AAAAAAAAAfo/TkHpoeThfus/s72-c/karkowkaplaster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6689952049849228038</id><published>2011-03-03T18:47:00.002+01:00</published><updated>2011-03-04T18:56:47.875+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tips and Tricks'/><title type='text'>Malutkie pączki - pączusie.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-WL82rwJAOe4/TW_TjruQhfI/AAAAAAAAAfA/DhHFN259Zm0/s1600/paczusiepuder.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-WL82rwJAOe4/TW_TjruQhfI/AAAAAAAAAfA/DhHFN259Zm0/s320/paczusiepuder.jpg" width="234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nikogo chyba nie zaskoczę tym wpisem ;) ale czuję potrzebę podzielenia się radością, bo moje zeszłoroczne podejście do pączków skończyło się frustracją i katastrofą (chociaż S. zjadł, oczywiście). A w tym roku - pełny sukces! Ten przepis jest rewelacyjny, pączki wychodzą puszyste, nietłuste, okrąglutkie jak marzenie (ślicznie pęcznieją w trakcie smażenia). Dla mnie z glazurą były lekko za słodkie, więc połowę porcji zrobiłam posypaną cukrem-pudrem. Ale teraz chodzę i podjadam te z glazurą. I zrozum tu kobietę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykorzystałam przepis &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2011/02/Kasztanki.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;, nie dodałam alkoholu bo nie miałam, sypnęłam garść mąki więcej, no i podzieliłam składniki na pół ;) podaję przepis na całą porcję, mnie z połowy wyszło 70 (!) pączuszków na jeden chaps.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500g mąki pszennej (takiej, która ma powyżej 10g białka w składzie)&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;3 żółtka + całe jajo, czyli w sumie cztery jajka&lt;br /&gt;50g cukru&lt;br /&gt;3 łyżki oleju słonecznikowego (użyłam oleju ryżowego)&lt;br /&gt;1 łyżka rumu lub wódki (pominęłam)&lt;br /&gt;Sok wyciśnięty z połowy cytryny&lt;br /&gt;20g świeżych lub 10g suchych drożdży&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto: cukier puder, gorąca woda, olej do smażenia. Ja użyłam smalcu, bo chociaż za samym smalcem nie przepadam, to najbardziej lubię rzeczy na nim właśnie smażone. Głównie dlatego, że olej w smaku wyczuwam, a smalec jakoś nie - zostaje sam smak wypieku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; ok. 10zł (zależy głównie od tłuszczu)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; uohoho i jeszcze trochę. Mnie zeszło ze 2,5 godziny ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli używamy świeżych drożdży sporządzamy rozczyn: w ciepłym (nie gorącym) mleku rozpuszczamy drożdże, dodajemy cukier i dwie łyżki mąki. Rozcieramy żeby nie było grudek, i odstawiamy na ok. 10-15 minut aż ruszy (zacznie się pienić i bąbelkować). W misce ze wszystkich składników poza olejem zagniatamy ciasto - ja użyłam robota, bom leń. Będzie się bardzo kleić, ale nie podsypujemy dużo mąką (ja sypnęłam jakieś półtora garści). Z ciastem pracujemy szybko - wykładamy je na blat, omączamy ręce, i zagniatamy kulkę. Nie wciskamy mocno dłoni w ciasto, bardziej je tak uklepujemy, żeby nie zdążyło się przykleić ani do rąk, ani do blatu ;) gdy ciasto jest już jednorodne wylewamy na dłonie olej, i zagniatamy ciasto jeszcze chwilę - powinno się zrobić mniej kleiste i elastyczniejsze. Wkładamy je do miski obsypanej wewnątrz mąką, i zostawiamy na ok. 1,5h. Po tym czasie podwoi swoją objętość. Wyjmujemy ciasto, na blacie wałkujemy na grubość ok. 1-1,5cm. Malutką foremką wykrawamy pączki. &lt;b&gt;Uwaga, z serii Tips&amp;amp;Tricks&lt;/b&gt;: nie miałam tak małej foremki (zalecana - 3cm średnicy), więc użyłam jednego z tych opakowań, w których kupuje się tabletki musujące, typu Plusz. Nadaje się rewelacyjnie ;) Odkładamy wykrojone krążki w jakieś lekko posypane mąką miejsce, i zostawiamy na ok 15 minut. W tym czasie możemy sobie rozgrzać tłuszcz, do ok. 180 stopni. Jeżeli nie posiadacie termometru kuchennego to podpowiem, że trwa to jakieś 10 minut. Widać też charakterystyczne "żyłki" w płynnym tłuszczu. Ale i tak najlepiej jest po prostu przetestować - wrzucić jednego pączuszka, i zobaczyć, co będzie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smażenie: na gorący tłuszcz wrzucamy po kilka pączuszków. Ponieważ są okrągłe, to nie będą się rumieniły równomiernie, chyba, że zanurzymy je całe w tłuszczu. Dorota zaleca, żeby wziąć pokrywkę o średnicy mniejszej niż garnek i położyć ją na pączki. Ja nie chciałam kupować dużo oleju czy smalcu, bo żal mi to później wylewać, więc smażyłam w małym garnku. Wykorzystałam inny patent, i tu &lt;b&gt;Tips&amp;amp;Tricks numer 2:&lt;/b&gt; wzięłam garnek którego średnica dna była trochę mniejsza, i po wrzuceniu pączków i odczekaniu aż się zaokrąglą po prostu wsadzałam spód tego garnka w garnek z tłuszczem, podtapiając pączki ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowe, zrumienione pączusie odsączamy na papierowych ręcznikach, a gdy trochę przestygną, według upodobania posypujemy je cukrem pudrem, lub obtaczamy w glazurze z cukru-pudru roztartego z wodą (na szklankę cukru będziecie potrzebowali kilku łyżek gorącej wody). Ja układałam je na kratce od piekarnika, a pod spód dałam silikonową matę, żeby zaoszczędzić sobie mycia blatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że w tłusty czwartek kalorie się nie liczą... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-RA5pe3E3UQA/TW_ThTZYhEI/AAAAAAAAAe4/vcdj6dCjF8s/s1600/paczusielukier.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh5.googleusercontent.com/-RA5pe3E3UQA/TW_ThTZYhEI/AAAAAAAAAe4/vcdj6dCjF8s/s320/paczusielukier.jpg" width="244" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-Z0mi7KhNim4/TW_Tio0oRXI/AAAAAAAAAe8/TGHdqxr7yUg/s1600/paczusieobarodzaje.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-Z0mi7KhNim4/TW_Tio0oRXI/AAAAAAAAAe8/TGHdqxr7yUg/s320/paczusieobarodzaje.jpg" width="238" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6689952049849228038?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6689952049849228038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/malutkie-paczki-paczusie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6689952049849228038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6689952049849228038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/malutkie-paczki-paczusie.html' title='Malutkie pączki - pączusie.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-WL82rwJAOe4/TW_TjruQhfI/AAAAAAAAAfA/DhHFN259Zm0/s72-c/paczusiepuder.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6533676659096648192</id><published>2011-03-02T20:20:00.003+01:00</published><updated>2011-03-02T21:49:46.224+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Prażona ciecierzyca.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/--lE0cvJjOho/TW6WMI8eIwI/AAAAAAAAAe0/dB4hGQV_QIg/s1600/ciecierzyca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh5.googleusercontent.com/--lE0cvJjOho/TW6WMI8eIwI/AAAAAAAAAe0/dB4hGQV_QIg/s400/ciecierzyca.jpg" width="297" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rewelacyjny przepis podpatrzony u &lt;a href="http://ninawkuchni.blogspot.com/2011/02/czipsy-przyszy-z-ciecierzycy-do.html"&gt;Niny&lt;/a&gt;, lekko zmodyfikowany. Byłam zaskoczona tym, jak bardzo sycąca jest ta przekąska - po chipsy sięgamy raz po raz, a tu w pewnym momencie po prostu czujemy, że się najedliśmy ;) Zaskakujący, orzechowo-ziołowy smak, przepyszny. W pewnym momencie pachniało mi pieczonymi kasztanami, a chrupie w zębach jak takie małe, smażone ziarna kukurydzy, które gdzieniegdzie podają do piwa...są świetne, od razu znalazłam dla nich zastosowanie - spakowałam je w tytkę, jako białkowo-węglowodanową przekąskę na uczelnię - czasami łapie mnie głód pomiędzy zajęciami, a przerwa krótka - tym się spokojnie najem na jeden wykład :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g ciecierzycy (1 szklanka)&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy (u mnie pół na pół olej ryżowy i orzechowy, myślę też, że można nawet zmniejszyć ilość)&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki mielonego kuminu (nie kminku!) (posiekałam drobno nożem, bo miałam całe ziarna, a młynka niet)&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki&amp;nbsp; pieprzu&lt;br /&gt;3/4 łyżeczki chili&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki tymianku&lt;br /&gt;2/3 łyżeczki tandoori masaali (Inka, nie krzycz, tak dobrze?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; ok. 3zł&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; dłuuugi, ale tak naprawdę to mało pracochłonny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciecierzycę na noc wsypać do miski i zalać wodą (dużą ilością, nie tak ledwo-ledwo ;)). Następnego dnia ciecierzycę gotujemy w dużej ilości lekko osolonej wody, ok. 20 minut, do miękkości (ja zrobiłam tak al dente, bałam się, że będzie się rozpadać).&amp;nbsp; Odcedzić, wytrzepać jak najwięcej wody, rozsypać na płaskiej powierzchni, żeby wyschła. Nina zaleca wysuszyć ją ściereczką, ale ja jestem leniem, więc rozsypałam ją po prostu na blasze, żeby sobie wilgoć wyparowała ;) W miseczce mieszamy oliwę i przyprawy. Dorzucamy do tego przeschniętą ciecierzycę, i mieszamy dokładnie, aż ziarenka pokryją się przyprawami. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni, rozsypujemy ciecierzycę na blasze, i pieczemy aż będzie chrupiąca. U mnie trwało to ok. 35-40 minut (termoobieg). Ciecierzyca najpierw będzie miała tylko chrupiącą skorupkę, ale w środku będzie miękka - nie dajcie się nabrać ;) najlepiej próbować co jakiś czas. Chrrrrup!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6533676659096648192?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6533676659096648192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/prazona-ciecierzyca.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6533676659096648192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6533676659096648192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/prazona-ciecierzyca.html' title='Prażona ciecierzyca.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/--lE0cvJjOho/TW6WMI8eIwI/AAAAAAAAAe0/dB4hGQV_QIg/s72-c/ciecierzyca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5698924193439197256</id><published>2011-03-01T23:04:00.000+01:00</published><updated>2011-03-01T23:04:28.420+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Omlet z serem i salami.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-cTPlugNB1p0/TW1tJfc0kCI/AAAAAAAAAes/J47ycNGrk3Q/s1600/omlet.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="https://lh3.googleusercontent.com/-cTPlugNB1p0/TW1tJfc0kCI/AAAAAAAAAes/J47ycNGrk3Q/s320/omlet.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-W3LgcJJmUOM/TW1tK2YCUhI/AAAAAAAAAew/V0cmL1yRNko/s1600/omletprzekr%25C3%25B3j.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;To chyba taki nie do końca omlet. To znaczy, wydaje mi się, że prawdziwe omlety robi się trochę inaczej - bez mleka i mąki, ale mogę się mylić :) w każdym razie tak na toto dziwadło mówiło się u mnie w domu, i bardzo je lubiłam. Naszło mnie dzisiaj, żeby sobie machnąć na szybki coś-jak-obiad...i przy okazji zutylizować lodówkowe resztki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;2 łyżki mąki (u mnie jedna łyżka białej, jedna razowej)&lt;br /&gt;2-3 łyżki mleka (chlupam na oko) &lt;br /&gt;Kilka plasterków ulubionego sera (u mnie mozzarella)&lt;br /&gt;Dowolna wędlina (u mnie salami)&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czas wykonania:&lt;/i&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Koszt:&lt;/i&gt; 2-3zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wykonanie:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miseczki wbijamy jajka. Trzepaczką lub widelcem lekko ubijamy z mlekiem, dodajemy mąkę i przyprawy, i mieszamy aż do połączenia w gęstą, jednolitą masę (chociaż nie musicie się od razu zabijać, jak zostanie trochę grudek). Rozgrzewamy patelnię, ale tak średnio - nie ma być skwiercząco gorąca. Roztapiamy na niej kawalątek masła, po czym wylewamy naszą masę. Przykrywamy patelnię pokrywką, i czekamy kilka minut. Czekamy tak długo, aż brzegi omletu będą ścięte, ale środek wciąż jeszcze lekko płynny, o tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-W3LgcJJmUOM/TW1tK2YCUhI/AAAAAAAAAew/V0cmL1yRNko/s1600/omletprzekr%25C3%25B3j.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="178" src="https://lh3.googleusercontent.com/-W3LgcJJmUOM/TW1tK2YCUhI/AAAAAAAAAew/V0cmL1yRNko/s200/omletprzekr%25C3%25B3j.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po czym, jak widać, na jedną połowę nakładamy pokrojone ser i wędlinę. Za pomocą łopatki składamy omlet na pół. Ze względu na zawartość mąki pewnie pęknie na pół, jak i mnie ;) Chyba, że użyjecie większej patelni, i klapniecie go dość szybko. Ja się dużej patelnii nie dorobiłam, a omlety lubię mocno podpieczone, więc jest jak jest. Przykrywamy pokrywką jeszcze na chwilę, podsmażamy do ulubionego stanu, nakładamy na talerz i wsuwamy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5698924193439197256?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5698924193439197256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/omlet-z-serem-i-salami.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5698924193439197256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5698924193439197256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/03/omlet-z-serem-i-salami.html' title='Omlet z serem i salami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-cTPlugNB1p0/TW1tJfc0kCI/AAAAAAAAAes/J47ycNGrk3Q/s72-c/omlet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4907113144939766797</id><published>2011-02-28T01:32:00.005+01:00</published><updated>2011-08-01T23:27:20.070+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffinki bananowe z nutellą.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-627sg5Ia1kk/TWrvqICl3II/AAAAAAAAAec/eS7AuUFsTnc/s1600/muffinki%2Bbananowe%2Bz%2Bnutell%25C4%2585.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578534595443678338" src="http://2.bp.blogspot.com/-627sg5Ia1kk/TWrvqICl3II/AAAAAAAAAec/eS7AuUFsTnc/s400/muffinki%2Bbananowe%2Bz%2Bnutell%25C4%2585.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 322px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami po prostu nie warto wyważać otwartych drzwi. Ale zawsze można nimi trzasnąć ;) muffiny bananowe, moje drugie ulubione muffiny z tego bloga (pierwsze, oczywiście, są &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/muffiny-potrojnie-czekoladowe.html"&gt;potrójnie czekoladowe&lt;/a&gt;), w nowej odsłonie. Były tak pyszne, że później już kręciliśmy nosem na kilka tych, które zrobiłam bez nutelli ;) i teraz już mam wątpliwości, które są moje ulubione...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykorzystałam oczywiście przepis na &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/muffinki-bananowo-czekoladowe.html"&gt;muffiny bananowo-czekoladowe&lt;/a&gt; który już się pojawił, ale ze względu na modyfikacje - podaję jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 spore, mocno dojrzałe banany&lt;br /&gt;125g masła&lt;br /&gt;130g cukru&lt;br /&gt;4 łyżki kwaśnej śmietany (18%)&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/2 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;300g mąki&lt;br /&gt;Nutella&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;6-8zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 45 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza część przepisu - jak była.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  rondelku roztapiamy masło. Na talerzyku rozgniatamy banany widelcem na  ciapkę, wrzucamy je do miski. Dodajemy do nich roztopione masło,  śmietanę, roztrzepane jajka, mieszamy. Dodajemy całą resztę składników  i mieszamy widelcem do połączenia się masy.  Nakładamy do  papilotek/foremek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I teraz modyfikacja ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na każdą babeczkę nakładamy po pół łyżeczki nutelli, po czym patyczkiem/końcówką noża/czymkolwiek mieszamy tworząc wzorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach, uwaga - nutella może zachowywać się dziwnie ;) w niektórych muffinach porobiły mi się w środku dziurki, chyba przez to, że krem się zapadł w sobie...diabli wiedzą. Może się speszył. Ale było pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie można po prostu dodać kilka łyżek nutelli do ciasta i porządnie wymieszać. Ale mnie bardzo pasowały wzorki, i to, że po wgryzieniu się w muffinkę otrzymywało się nagrodę w postaci gorącego, czekoladowego wnętrza ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4907113144939766797?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4907113144939766797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/muffinki-bananowe-z-nutella.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4907113144939766797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4907113144939766797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/muffinki-bananowe-z-nutella.html' title='Muffinki bananowe z nutellą.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-627sg5Ia1kk/TWrvqICl3II/AAAAAAAAAec/eS7AuUFsTnc/s72-c/muffinki%2Bbananowe%2Bz%2Bnutell%25C4%2585.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1230569875358510139</id><published>2011-02-25T03:50:00.009+01:00</published><updated>2011-08-01T23:27:25.564+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Cytrynowe muffinki kukurydziane.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nbKkOAkhLuE/TWcd8KPsqvI/AAAAAAAAAeU/BLpuf_t-fME/s1600/muffinkikukurydzianewtf.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Cdfsr3FuIbA/TWcdMINaTuI/AAAAAAAAAeE/0PqGibYKomQ/s1600/muffinkikukurydziane.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577458757721018082" src="http://4.bp.blogspot.com/-Cdfsr3FuIbA/TWcdMINaTuI/AAAAAAAAAeE/0PqGibYKomQ/s400/muffinkikukurydziane.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 295px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś był dzień pełen dziwności. Zdjęcia robione w dzień (to się rzadko zdarza), kot się pcha przed obiektyw, nic nie idzie tak jak powinno. Muffiny mocno improwizowane - zachciało mi się kukurydzianych, ale nie z owocami i bez kombinowania, bo w lodówce przedzakupowe pustki. Więc przepis sklecony naprędce, zapisuję też sama dla siebie - bo wyszły pyszne. Kruche z wierzchu, ładnie popękane, pachnące cytryną. Mąka kukurydziana nadaje im charakterystyczną kruchość babki piaskowej. Dość mało słodkie - nie zamulają. Miłośnikom bardzo słodkich wypieków polecam zwiększenie ilości cukru, lub oblanie ich lukrem z cukru-pudru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis na 12 pękatych sztuk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki kukurydzianej&lt;br /&gt;1 szklanka mąki pszennej&lt;br /&gt;100g roztopionego masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;3/4 szklanki brązowego cukru (można zastąpić białym cukrem, ale wtedy dajcie 2-3 łyżki mleka więcej, i samego cukru też ciut-ciut więcej)&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 szczypta soli&lt;br /&gt;1 cytryna - otarta skórka i wyciśnięty sok&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; a kto je tam wie. Jakieś 5zł ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; pół godziny, może trochę krócej, jeżeli nie robi się ich o 4 nad ranem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompletnie bez pomysłu idziemy do kuchni. Bierzemy to, co nam się pod rękę nawinie, czyli wszystkie suche składniki, które mieszamy w jednej misce, rondelek, żeby roztopić masło, i całą resztę mokrych składników. Do mleka wrzucamy sobie rozbite jajeczko, bełtamy, ocieramy do niego na tarce skórkę z cytryny, wyciskamy sok, orientujemy się, że wpadły nam tam pestki, ignorujemy (później będzie je trzeba wydłubywać z ust w trakcie jedzenia, co pozwoli nam spalić kalorie). Masło nam się rozpuściło, więc dolewamy do mleka, mieszamy aż udaje, że się połączyło. Mieszamy razem wszystkie składniki, ostro zawijamy widelcem aż nam się połączą. Mąka kukurydziana ma humorki i pewnie zrobią się grudki, ale mamy to w nosie, w końcu to muffiny, i tak wyjdą. Nastawiamy piekarnik na 200 stopni, po czym rozważamy na jaki kolor papilotek mamy dziś ochotę. Decydujemy się, wkładamy papilotki do blachy, napełniamy je wysoooko do góry ciastem - tak trochę w 3/4, ale bardziej 4/5. Pieczemy 15-20 minut, aż mocno wyrosną, popękają, zezłocą się i w ogóle ładnie pachnie. Zjadamy jedną na gorąco, decydujemy, że będzie tu pasował bardzo miód bo daliśmy tylko pół szklanki cukru cholera wie czemu, smarujemy miodem, zjadamy więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lurk lurk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nbKkOAkhLuE/TWcd8KPsqvI/AAAAAAAAAeU/BLpuf_t-fME/s1600/muffinkikukurydzianewtf.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577459582901201650" src="http://2.bp.blogspot.com/-nbKkOAkhLuE/TWcd8KPsqvI/AAAAAAAAAeU/BLpuf_t-fME/s400/muffinkikukurydzianewtf.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 322px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1230569875358510139?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1230569875358510139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/cytrynowe-muffinki-kukurydziane.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1230569875358510139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1230569875358510139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/cytrynowe-muffinki-kukurydziane.html' title='Cytrynowe muffinki kukurydziane.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Cdfsr3FuIbA/TWcdMINaTuI/AAAAAAAAAeE/0PqGibYKomQ/s72-c/muffinkikukurydziane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4700087174070508591</id><published>2011-02-22T03:41:00.006+01:00</published><updated>2011-02-22T22:28:27.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Bułki na parze, paruchy.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zVERJZZZHUw/TWMnoabkQgI/AAAAAAAAAd0/qrMbjNA8Lig/s1600/bu%25C5%2582kinaparze.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 312px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zVERJZZZHUw/TWMnoabkQgI/AAAAAAAAAd0/qrMbjNA8Lig/s400/bu%25C5%2582kinaparze.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576344338858000898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pampuchy, kluski na parze, parowańce, buchty. Słyszałam na te pyszne buły już tyle nazw :) ale pod każdą kryje się to samo. Teraz co prawda można kupić je w supermarkecie za 6zł za kilo, ale tak lubię domowe ciasto drożdżowe, że zupełnie mnie to nie zniechęca. Przyznaję się bez bicia - robiłam je po raz pierwszy. Ale nie zamierzam już wracać do suchego, supermarketowego ciasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit: od momentu umieszczenia tego posta zdążyłam się nauczyć kolejnych kilku nazw, które na pewno warto znać. Na wszelki wypadek. Zatem buły te nazywane są również parowcami, parzakami, kluchami z łacha, oraz pyzami, chociaż to jest kwestia sporna. Czy ktoś zna jeszcze jakąś nazwę? :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą - to jedno z tych kryzysowych, tanich dań - wystarczą rzeczy, które i tak zazwyczaj mamy w kuchni, do tego jakiś jogurt, i sycący obiad za kilka groszy gotowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, po całym dniu zajadania się chlebem z nutellą, miałam dość słodkości. W związku z tym, chociaż najpopularniejsze są na słodko, to zjadłam je z grzybowo-śmietanowym sosem. Pycha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis zaczerpnęłam od &lt;a href="http://baba-przy-garze.blogspot.com/2010/10/kluski-na-parze.html?showComment=1296613560450#c5543197749459875728"&gt;Baby Przy Garze :)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki&lt;/span&gt; (na 8 sporych bułek, najadłam się 4)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;300g mąki pszennej&lt;br /&gt;Pół szklanki mleka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;20g stopionego masła&lt;br /&gt;15g świeżych drożdży (lub 7g suchych)&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;Pół łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;ok. 2 godzin, większość z tego to oczywiście wyrastanie ciasta&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; jakieś 3zł :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli używamy świeżych drożdży sporządzamy rozczyn - w garnuszku mieszamy ciepłe (nie gorące) mleko z roztartymi w palcach drożdżami, dodajemy 50g mąki (ok. 3 łyżek), i rozcieramy aż nie będzie grudek. Odstawiamy na 10 minut aż zacznie bąbelkować i pęcznieć. Po tym czasie do dużej miski wsypujemy resztę mąki (250g), wbijamy jajko, posypujemy szczyptą soli, i mieszamy aż się z grubsza połączy. Dolewamy nasz rozczyn, i zagniatamy elastyczne ciasto (dodałam ok. 3-4 łyżek wody, bo moje ciasto było dość twarde). Gdy jest już w miarę wyrobione polewamy roztopionym masłem  i zagniatamy, aż wszystko będzie wchłonięte. Odstawiamy w miseczce, nakryte szmatką, na ok. godzinę - aż wyrośnie, i podwoi objętość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli używamy suchych drożdży to nie trzeba robić rozczynu, wtedy po prostu mieszamy ze sobą wszystkie składniki, a dalej jak wyżej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ciasto ładnie nam wyrośnie wyjmujemy je z miski i dzielimy na 8 części - ja po prostu pokroiłam ostrym nożem. Formujemy kuleczki i odkładamy na omączony blat na jakieś 15 minut, aż się napuszą. Po tym czasie są gotowe, i można je parować - ok. 10 minut. Parowane sporo jeszcze urosną - moje prawie podwoiły objętość, więc nie pchajcie ich tam zbyt dużo ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić, jeżeli nie ma się garnka na parze? Mamy dwie, proste możliwości.&lt;br /&gt;1) Bierzemy garnek odpowiedniej wielkości i kładziemy na niego sitko/durszlak, takie, w jakim odcedzamy nasz makaron. Układamy w sitku ostrożnie buły, po czym przykrywamy odpowiedniej wielkości pokrywką.&lt;br /&gt;2) Nie mamy durszlaka, bida straszna, jak to się stało. Idziemy po durszlak do sklepu. W sklepie nie ma. Dobra, trzeba wymyślić coś innego. Bierzemy czystą ściereczkę, najlepiej jakąś bawełnianą albo inną naturalną, i kawałek sznurka. Naciągamy ją na garnek odpowiedniej wielkości, luzujemy żeby było odpowiednie wgłębienie, obwiązujemy, żeby się trzymało. Przykrywamy pokrywką, parujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze szybciutki sposób na sos grzybowo-śmietanowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;350-400 gram pieczarek&lt;br /&gt;Mały kubek śmietany 18%&lt;br /&gt;Pieprz&lt;br /&gt;Sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;3zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obieramy pieczarki, chyba, że są ładne i czyste, wtedy tylko myjemy. Siekamy kapelusze na ósemki, nóżki na plasterki, wrzucamy na patelnię. Dusimy pod przykryciem aż puszczą ładnie wodę, pieprzymy, solimy. W razie potrzeby - podlewamy wodą. Gdy są już miękkie i uduszone (zajmie to ok. 15-20 minut powolnego pyrkolenia) wrzucamy śmietanę do kubeczka, po czym hartujemy ją, wlewając odrobinkę wody z pieczarek. Mieszamy śmietanę w kubeczku, dolewamy jeszcze trochę wody, mieszamy, i dodajemy ten miks do pieczarek. Na wolnym ogniu podgrzewamy trochę, aż śmietana trochę zgęstnieje, próbujemy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g0cY3DS3gxE/TWMnrXUQjWI/AAAAAAAAAd8/hp6ZYwp2RfE/s1600/bu%25C5%2582kinaparzezgrzybami.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 302px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g0cY3DS3gxE/TWMnrXUQjWI/AAAAAAAAAd8/hp6ZYwp2RfE/s400/bu%25C5%2582kinaparzezgrzybami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576344389561650530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4700087174070508591?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4700087174070508591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/buki-na-parze-paruchy.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4700087174070508591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4700087174070508591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/buki-na-parze-paruchy.html' title='Bułki na parze, paruchy.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zVERJZZZHUw/TWMnoabkQgI/AAAAAAAAAd0/qrMbjNA8Lig/s72-c/bu%25C5%2582kinaparze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3905039723746837867</id><published>2011-02-19T16:39:00.015+01:00</published><updated>2011-03-03T13:55:34.050+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tips and Tricks'/><title type='text'>Jak zrobić TANI, prawdziwy cukier trzcinowy (brązowy).</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aVjrvZb33Ok/TV_k54SctNI/AAAAAAAAAdY/Or3jrB8KEIE/s1600/zblizenie.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426546721404114" src="http://1.bp.blogspot.com/-aVjrvZb33Ok/TV_k54SctNI/AAAAAAAAAdY/Or3jrB8KEIE/s400/zblizenie.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 298px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;To jest zdecydowanie moje odkrycie roku 2011. I mówię to z całą pewnością, mimo, że mamy dopiero luty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupowanie cukru trzcinowego to jedna z najbardziej uciążliwych dla mnie czynności. Osobno jest cukier trzcinowy, osobno demerara (sic!), osobno muscovado...a to wszystko jest tak diabelnie drogie! Najtaniej cukier trzcinowy można kupić za ok. 9zł za kilogram. Zazwyczaj - ok. 11zł. Kilogram muscovado to już ok. 13zł, a czasami ceny sięgają nawet 25zł za kilogram w przypadku wysokopółkowej marki (ciemny cukier chytrze pakowany jest w półkilogramowe paczki). Do przeciętnego przepisu na muffiny dodaje się ok. 150-200g cukru, a jednak biały to przecież nie to samo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda...? &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nieprawda.&lt;/span&gt; Czysty, rafinowany cukier pozyskiwany z trzciny cukrowej i buraków cukrowych to, pod względem chemicznym, dokładnie ta sama substancja. Jasny cukier trzcinowy (czasami nazywany Demerarą) to cukier, który zawiera w sobie przynajmniej 3,5% melas (substancji, które są produktem ubocznym w procesie rafinowania cukru). Ciemny cukier, u nas znany jako Muscovado, musi zawierać w sobie przynajmniej 6,5% melas. Ponieważ wytwarzanie ciemnego cukru z trzciny cukrowej przez odpowiednie sterowanie rafinacją jest bardzo uciążliwe, to większość cukru trzcinowego produkowana jest w bardzo prosty sposób - do białego cukru dodaje się melasy, aż osiągnie on odpowiedni poziom wilgotności i nasycenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc czemu nie robimy tego w domu...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziś robimy :) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obcinając przy tym koszty o połowę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis jest prosty jak funt kudeł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Do zrobienia jasnego cukru trzcinowego potrzebne będą nam:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka melasy trzcinowej (po testach dochodzę do wniosku, że żeby otrzymać jasny cukier można dodać 3/4 łyżki)...&lt;br /&gt;...na każde 200g cukru (w zasadzie 210, ale zaokrąglimy dla ułatwienia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcemy otrzymać ciemny cukier muscovado - podwajamy ilość melasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skomplikowany zaiste proces łączenia tego cuda przedstawiam poniżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6oN7fOFUe7w/TV_k3V9pRpI/AAAAAAAAAdQ/Xz5w7XPs96Q/s1600/stuffuneed.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426503147603602" src="http://4.bp.blogspot.com/-6oN7fOFUe7w/TV_k3V9pRpI/AAAAAAAAAdQ/Xz5w7XPs96Q/s400/stuffuneed.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 310px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;1. Wszystko, czego potrzebujecie. Jeżeli nie macie miksera, to nie martwcie się - ponoć ten sam efekt da się uzyskać rozcierając cukier z melasą za pomocą widelca, tylko oczywiście będzie to trwało trochę dłużej (tak, mam bardzo brudny mikser ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6xBQW2qwYVs/TV_ks-0teRI/AAAAAAAAAcw/oFizbO-abYY/s1600/cukiermelasa.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426325137422610" src="http://2.bp.blogspot.com/-6xBQW2qwYVs/TV_ks-0teRI/AAAAAAAAAcw/oFizbO-abYY/s400/cukiermelasa.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 299px;" /&gt;&lt;/a&gt;2. Dodajemy melasę do cukru i zaczynamy miksowanie! U mnie - 420g cukru, dwie (raczej płaskie) łyżki melasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GS2asduysR4/TV_kv3yPsJI/AAAAAAAAAc4/CSAHW7SmiiE/s1600/cukiermelasarough.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426374787641490" src="http://4.bp.blogspot.com/-GS2asduysR4/TV_kv3yPsJI/AAAAAAAAAc4/CSAHW7SmiiE/s400/cukiermelasarough.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 298px;" /&gt;&lt;/a&gt;3. Po chwili melasa utworzy nam z cukrem brzydkie grudki. Spokojnie, nic się nie dzieje, tak ma być - nie poddajemy się. Ja na tym etapie trochę oszukałam - nie chciało mi się stać z mikserem, bo cukier mi się sypał na boki, więc wrzuciłam wszystko do blendera i włączyłam go na ok. minutę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Oz443HBnKSM/TV_kyQx_AzI/AAAAAAAAAdA/PZ-F6Jx4b0o/s1600/gotowe%2521.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426415857173298" src="http://2.bp.blogspot.com/-Oz443HBnKSM/TV_kyQx_AzI/AAAAAAAAAdA/PZ-F6Jx4b0o/s400/gotowe%2521.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 298px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. Gotowe! Wilgotny, aromatyczny cukier trzcinowy/brązowy. Na samej górze posta - z bliska :)&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aVjrvZb33Ok/TV_k54SctNI/AAAAAAAAAdY/Or3jrB8KEIE/s1600/zblizenie.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nasz cukier będzie miał trochę mocniejszy zapach od kupnego, ze względu na to, że taka skoncentrowana melasa bardzo mocno pachnie zaraz po otwarciu słoika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A teraz najlepsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilogram cukru można kupić już za 2.50zł. Melasę kupiłam za niecałe 13zł - słoiczek 450g. Jedna łyżka melasy waży 15g, z prostych rachunków wynika, że z jednego słoika otrzymamy 30 łyżek, które wystarczą nam do utrzcinowienia 6 kilogramów cukru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2.16 zł (melasa) + 2.50zł (cukier) = 4.66zł  za coś, za co w sklepie normalnie zapłacilibyśmy przynajmniej dwa razy tyle.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podwojenie melasy zaowocuje muscovado w cenie niecałych 7zł za kilogram.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpraktyczniejsze w tym wszystkim jest to, że możemy po prostu wymieszać sobie taką porcję, jaka aktualnie jest nam potrzebna (żegnajcie, cztery rodzaje cukru w szafce!), możemy zastąpić biały cukier w dużych kryształkach drobnym cukrem do wypieków (nieco droższym), i otrzymamy "cukier trzcinowy extra fine" (7-8zł za pół kilograma...), możemy płynnie regulować "ciemność" naszego cukru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Na koniec jeszcze kilka uwag:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Melasa z buraków cukrowych się nie nadaje. Niestety.&lt;br /&gt;- Nasz gotowy cukier jest wilgotny i będzie się zbrylał - to normalne. Żeby temu zapobiec trzymamy go w szczelnych pojemniczkach z jak najmniejszą ilością powietrza. Jeżeli mimo wszystko nasz cukier trzcinowy zmieni się w twardą bryłkę, to odstawmy młotek, obierzmy jabłko ze skórki, i skórkę tę wrzućmy na noc do pojemniczka z cukrem. Rano będzie sypki aż miło.&lt;br /&gt;- Są różne rodzaje melasy - od najjaśniejszej, która jest jak syrop i niezbyt aromatyczna (nie nadaje się), przez średnią (trzeba jej pewnie dodać więcej), do najciemniejszej, black strap mollases, której ja użyłam. Nie wiem jaką uda wam się dostać, ale black strap na pewno będzie najwydajniejsza.&lt;br /&gt;- Melasę można kupić w Kuchniach Świata, przez Internet, i w eko-sklepikach sprzedających bio-żywność. Ja właśnie tam znalazłam moją melasę (sklepik w bocznej bramie od ul. Krupniczej, jeżeli ktoś z Krakowa jest zainteresowany :)).  Ja użyłam takiej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--F1yuzO5UOc/TV_k04YVtEI/AAAAAAAAAdI/7uMgSIe3ewU/s1600/melasA.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575426460846765122" src="http://2.bp.blogspot.com/--F1yuzO5UOc/TV_k04YVtEI/AAAAAAAAAdI/7uMgSIe3ewU/s400/melasA.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 278px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że ten sposób okaże się przydatny i więcej osób będzie mogło cieszyć się cukrem trzcinowym w wypiekach :) dajcie znać swoim kucharzącym znajomym!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3905039723746837867?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3905039723746837867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/jak-zrobic-tani-prawdziwy-cukier.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3905039723746837867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3905039723746837867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/jak-zrobic-tani-prawdziwy-cukier.html' title='Jak zrobić TANI, prawdziwy cukier trzcinowy (brązowy).'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aVjrvZb33Ok/TV_k54SctNI/AAAAAAAAAdY/Or3jrB8KEIE/s72-c/zblizenie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6439833728003039551</id><published>2011-02-17T02:08:00.006+01:00</published><updated>2011-02-17T05:15:06.636+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Chińskie pierożki won-ton z kurczakiem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-HjoIDqoq7i8/TVx5dSAgTbI/AAAAAAAAAco/THfMwXwC87Q/s1600/wonton.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 301px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HjoIDqoq7i8/TVx5dSAgTbI/AAAAAAAAAco/THfMwXwC87Q/s400/wonton.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574463982734953906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ZcWb6iEbdvg/TVx5JgSX_WI/AAAAAAAAAcg/p6UAnJ9rr08/s1600/wontonynapapierkach.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I znów mnie wzięło na eksperymenty ;) Dziś chińskie pierożki won-ton które można przygotować na wiele różnych sposobów - delikatnie ugotować, usmażyć na głębokim oleju lub zrobić to co ja, czyli ugotować je na parze. Przepis na ciasto znalazłam&lt;a href="http://kitchensimplicity.com/wonton-wrappers/"&gt; tutaj&lt;/a&gt;, chociaż mam wrażenie, że moje wyszły jakoś inaczej ;) chyba mniej podsypywałam mąką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim wykonaniu pierożki są śmietnikowe - zgarnęłam po prostu resztki różnych składników, które mi do siebie pasowały, i wyszły naprawdę pysznie ;) chociaż połączenie jest dość dziwne, i nie obiecuję, że każdemu zasmakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki na ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250g mąki&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;70-100ml wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki na farsz:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso drobiowe (użyłam mięsa ze skrzydła z indyka i skrzydełek z kurczaka, na których gotowałam wcześniej rosół, ale wielkościowo wyszło podobnie, jak jedna pierś z kurczaka)&lt;br /&gt;Kawałek pora&lt;br /&gt;Pół cebuli&lt;br /&gt;Pęczek szczypiorku&lt;br /&gt;Pół kostki sera favita (można użyć miękkiego twarogu, albo innego białego, słonego sera)&lt;br /&gt;Kilka kropel sosu sojowego&lt;br /&gt;Pieprz ziołowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5-6zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; długi, ze względu na czekanie na ciasto, i składanie pierożków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek szykujemy ciasto. Wsypujemy mąkę do miski, na środku robimy wgłębienie, wbijamy jajko. Dodajemy soli i wody, mieszamy do połączenia się składników, po czym zagniatamy elastyczne, miękkie ciasto. Ilość wody zależy od tego, jakiej mąki użyjecie - mnie wystarczyło 70ml. Zawsze możecie podsypać trochę mąki albo dodać odrobinę wody. Ważne, żeby ciasto się nie kleiło. Formujemy kulkę, i odstawiamy ją na 40 minut do godziny, przykrytą wilgotną szmatką - gdy ciasto trochę postoi, to gluten się aktywuje, i będzie je łatwiej rozwałkować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie szykujemy farsz - drobno siekamy kurczaka i wrzucamy do miseczki. Siekamy pora i cebulę, i wrzucamy na patelnię z odrobiną rozgrzanego oleju/oliwy. Podsmażamy chwilę, aż cebula się zeszkli, a por straci ostrość. Dodajemy do kurczaka. Siekamy szczypiorek, i również wrzucamy do miseczki. Ser rozdrobniłam z odrobiną mleka, żeby był bardziej kremowy. Dodałam 4-5 kropli sosu sojowego, i około łyżki pieprzu ziołowego (jeżeli używacie zwykłego pieprzu, to oczywiście dodajcie go mniej - do smaku). Mieszamy kurczaka, warzywa i ser, aż powstanie nam gęsta pasta. Próbujemy, i ewentualnie jeszcze doprawiamy do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ciasto odleży swoje dzielimy je na dwie części. Jedna z nich wraca do odpoczywania, a drugą wałkujemy. Wałkujemy bardzo, bardzo cienko - tak cienko, jak tylko dacie radę. W trakcie podsypujemy blat - można podsypywać zwykłą mąką, ale polecam drobną mąkę kukurydzianą. Gdy nasze ciasto jest już cieniutkie ostrym nożem kroimy je w kwadraty wielkości ok. 8x8cm. Układamy je sobie w elegancki kopczyk, przesypując mąką kukurydzianą (tutaj pszenna nie zadziała). Musimy uważać, żeby nasze kwadraty nie wyschły, więc jeżeli pracujemy powoli, to przykrywamy je wilgotną szmatką. Mnie krojenie jednej porcji nie zajęło więcej niż kilkanaście minut, więc się w to nie bawiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej połowy porcji powinno wam wyjść ok. 12-13 kwadracików, czyli w sumie będziecie mieli ok. 25 pierożków. Duża, duża porcja - ja zjadłam ok. 8-9, i mocno się najadłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposobów formowania wontonów jest cała masa - można je składać jak ravioli, można formować jak nasze uszka. Ja najbardziej lubię je składać w takie małe paczuszki. Ciężko byłoby mi wyjaśnić jak się to robi, więc poniżej zamieszczam film :) przepraszam za jakość. I Seethera w tle ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-c55f4e741d4fecb1" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v10.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc55f4e741d4fecb1%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329837378%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1730CF90F80F3047E8B45D8BB4BE9D8B32ED1515.1CBD61321E2ACE468C4CACDA9AA645DD15883B57%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc55f4e741d4fecb1%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DOpgiLSFVGbqIs6nSiiCizIyB1qU&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v10.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc55f4e741d4fecb1%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329837378%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1730CF90F80F3047E8B45D8BB4BE9D8B32ED1515.1CBD61321E2ACE468C4CACDA9AA645DD15883B57%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc55f4e741d4fecb1%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DOpgiLSFVGbqIs6nSiiCizIyB1qU&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gdyby brzegi nie chciały się kleić, to smarujemy je po brzegach umoczonym w wodzie palcem. Gotowe pierożki odkładamy na omączony blat. Żeby je uparować należy każdy z nich położyć na kwadraciku z papieru do pieczenia. Oczywiście byłam ciekawska, i kilka zrobiłam bez papieru - faktycznie, są dużo bardziej narażone na rozwalanie się ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZcWb6iEbdvg/TVx5JgSX_WI/AAAAAAAAAcg/p6UAnJ9rr08/s1600/wontonynapapierkach.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 194px; height: 261px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZcWb6iEbdvg/TVx5JgSX_WI/AAAAAAAAAcg/p6UAnJ9rr08/s400/wontonynapapierkach.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574463642970619234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gotujemy je w garnku na parze ok. 8-10 minut. Po tym czasie możemy zjeść je polane na przykład jakimś sosem, ale świetnie sprawdzają się jako kluseczki w rosole - w ten właśnie sposób zjadłam je ja, i bardzo, bardzo mi smakowały. Trzeba tylko uważać, bo są bardzo gorące :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ach, no i dziś Światowy Dzień Kota! Ugłaszczcie tam ode mnie swoje sierściuchy, moja prywatna kota mi właśnie mruczy na kolanach ;) &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6439833728003039551?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6439833728003039551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/chinskie-pierozki-won-ton-z-kurczakiem.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6439833728003039551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6439833728003039551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/chinskie-pierozki-won-ton-z-kurczakiem.html' title='Chińskie pierożki won-ton z kurczakiem.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HjoIDqoq7i8/TVx5dSAgTbI/AAAAAAAAAco/THfMwXwC87Q/s72-c/wonton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5324256564682080339</id><published>2011-02-16T03:54:00.005+01:00</published><updated>2011-02-16T04:03:16.828+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Finger food - krakersy z serkiem i dodatkami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-DRBoIxvINIY/TVs-UcuqaEI/AAAAAAAAAcY/AxNl1wLihbw/s1600/omnomfingers.png"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Z2ON635_Tk4/TVs-PrLLffI/AAAAAAAAAcQ/vhIfq-xXJnQ/s1600/krakersyzfet%25C4%2585.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 272px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Z2ON635_Tk4/TVs-PrLLffI/AAAAAAAAAcQ/vhIfq-xXJnQ/s400/krakersyzfet%25C4%2585.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574117402809695730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finger food to nazwa popularnego jedzenia "na jeden gryz", podawanego na różnego rodzaju imprezach. Idea jest taka, że gdy jesteś głodny, to zamiast szukać sztućców i talerzyków po prostu łapiesz przegryzkę z talerza, i wsuwasz bez ceregieli. Te krakersy to właśnie typowy finger food z którym spotkałam się ostatnio na kilku, hm, zgromadzeniach towarzyskich, i bardzo mi zasmakował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paczka krakersów (ja upiekłam moje &lt;a href="http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/pikantne-krakersy.html"&gt;pikantne krakersy&lt;/a&gt;, tylko zamiast ciąć - wykroiłam kształty. Ale możecie użyć każdych paczkowanych krakersów)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostro-słony ser do smarowania - użyłam mojej ulubionej &lt;a href="http://sklepirena.pl/images/prod_077_300.jpg"&gt;favity&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatki - oliwki, przyprawy takie jak papryka, chili, suszone pomidory, ogórki kiszone, wszystko, co tylko będzie wam pasować&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;Zależy od dodatków, ok. 8-9zł za wielką porcję&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;15 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie&lt;/span&gt;, niezbyt ambitne i skomplikowane:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ser rozgniatamy na papkę widelcem, dodałam odrobinę mleka żeby był miększy. Smarujemy nim nasze krakersy. Kroimy drobno wybrane dodatki - u mnie plasterki oliwek. Układamy je na krakersach, część krakersów posypujemy chili. Wykładamy na talerzyk i z przyjemnością patrzymy, jak ekspresowo znikają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DRBoIxvINIY/TVs-UcuqaEI/AAAAAAAAAcY/AxNl1wLihbw/s1600/omnomfingers.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 175px; height: 237px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-DRBoIxvINIY/TVs-UcuqaEI/AAAAAAAAAcY/AxNl1wLihbw/s400/omnomfingers.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574117484831336514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5324256564682080339?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5324256564682080339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/finger-food-krakersy-z-serkiem-i.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5324256564682080339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5324256564682080339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/finger-food-krakersy-z-serkiem-i.html' title='Finger food - krakersy z serkiem i dodatkami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Z2ON635_Tk4/TVs-PrLLffI/AAAAAAAAAcQ/vhIfq-xXJnQ/s72-c/krakersyzfet%25C4%2585.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-566179551529349018</id><published>2011-02-14T03:15:00.006+01:00</published><updated>2011-02-14T03:19:59.051+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Jedzenie ma uszczęśliwiać.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-S6qrs-MmCiA/TViRBWBoxwI/AAAAAAAAAb4/vw6vyeyTsaY/s1600/walentynkowekr%25C3%25B3liczki.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 246px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-S6qrs-MmCiA/TViRBWBoxwI/AAAAAAAAAb4/vw6vyeyTsaY/s320/walentynkowekr%25C3%25B3liczki.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573363991149332226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;^Klik do dużej wersji!^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Tak, 3 w nocy to wieczór, proszę mi nie wypominać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-566179551529349018?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/566179551529349018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/jedzenie-ma-uszczesliwiac.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/566179551529349018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/566179551529349018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/jedzenie-ma-uszczesliwiac.html' title='Jedzenie ma uszczęśliwiać.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-S6qrs-MmCiA/TViRBWBoxwI/AAAAAAAAAb4/vw6vyeyTsaY/s72-c/walentynkowekr%25C3%25B3liczki.png' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1291938472898451308</id><published>2011-02-13T13:23:00.005+01:00</published><updated>2011-02-13T13:40:53.986+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciasteczka z nutellą na walentynki.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-h8Oq8AemBLs/TVfQzGirEqI/AAAAAAAAAbg/MfpSvXFgD84/s1600/kieliszeknutella%2Bcopy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-h8Oq8AemBLs/TVfQzGirEqI/AAAAAAAAAbg/MfpSvXFgD84/s400/kieliszeknutella%2Bcopy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573152640242225826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - tym razem dziękuję za zdjęcia &lt;a href="http://castia.deviantart.com/"&gt;Castii&lt;/a&gt;~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - co prawda nie obchodzę walentynek, to święto wydaje mi się bardzo dziwne, ale to całkiem niezły pretekst żeby wypróbować nowe ciasteczka ;) Zwłaszcza, że akurat są u mnie znajomi, którym mogę je sprezentować. Z miłością, oczywiście. Zresztą każdy powód jest dobry, żeby zrobić/dostać/dać ciasteczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasteczka dla fanów nutelli - mocno słodkie, z orzechowym aromatem i smakiem. Szybciutkie, więc skoczcie po słoiczek nutelli i zróbcie je dla swojej ukochanej/ukochanego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykorzystałam lekko zmodyfikowany przepis z &lt;a href="http://www.mykitchenaddiction.com/2011/02/nutella-sandwich-cookies/"&gt;tego&lt;/a&gt; bloga, i wyszło mi baaaardzo dużo ciastek - 3 pełne blachy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;115g miękkiego masła&lt;br /&gt;160g nutelli&lt;br /&gt;380g mąki&lt;br /&gt;120g cukru (dobrze użyć drobnego, do wypieków, ja użyłam zwykłego, i trochę było widać kryształki)&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;ok. 60ml śmietany kremówki (płynnej, użyłam 30%)&lt;br /&gt;Kilka kropel aromatu waniliowego, wyskrobane nasionka z 1 laski wanilii lub łyżeczka ekstraktu waniliowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 8-9zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 40-50min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miękkie masło wrzucamy do miski, i ucieramy mikserem dość długo z cukrem i nutellą. Dodajemy jajko i wanilię, ucieramy.  Dosypujemy mąki, soli, proszku do pieczenia (można je wcześniej wymieszać), po czym miksujemy. Prawdopodobnie na tym etapie ciasto zrobi się dość suche, "okruchowate". Powoli wlewamy kremówkę i miksujemy, aż ciasto zgęstnieje, obserwując - ja zużyłam ok. 50ml.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto jest bardzo miękkie, nie jest typowym, elastycznym ciachem. Z tego powodu najlepiej zrobić tak: obsypać blat mąką, również dłonie, urwać ok. 1/4 naszego ciasta, rozpłaszczyć, i delikatnie wałkiem rozwałkować je do ok. 0,5cm grubości. Dość szybko zorientujecie się jak z nim postępować :) foremkami wycinamy pożądane kształty, i przenosimy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Układamy dość blisko siebie - nie rosną mocno. Pieczemy ok. 10-15 minut w 180 stopniach, aż zbrązowieją. Po wyjęciu czekamy chwilkę, po czym przenosimy gdzieś do wystudzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że jestem leniem, i po jednej blasze serduszek, drugiej gwiazdek, trzecią postanowiłam utoczyć ręcznie - formowałam kuleczki wielkości orzecha laskowego, mocno spłaszczałam, i piekłam w ten sposób. Też wyszły, więc jeżeli nie zależy wam na prezencji, to polecam sposób :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pod wieczór pojawi się obrazek, który możecie wydrukować i sprezentować swojej walentynce...ale to jak trochę odsapnę ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1291938472898451308?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1291938472898451308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/ciasteczka-z-nutella-na-walentynki.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1291938472898451308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1291938472898451308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/ciasteczka-z-nutella-na-walentynki.html' title='Ciasteczka z nutellą na walentynki.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-h8Oq8AemBLs/TVfQzGirEqI/AAAAAAAAAbg/MfpSvXFgD84/s72-c/kieliszeknutella%2Bcopy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7126333350165366113</id><published>2011-02-12T11:58:00.005+01:00</published><updated>2011-08-01T23:27:31.502+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Buraczane muffiny czekoladowe.</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-q_b_TwX6EFA/TVZquGhrs_I/AAAAAAAAAbY/H93t1LdOvcQ/s1600/muffinkiburaczane.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572758929175983090" src="http://4.bp.blogspot.com/-q_b_TwX6EFA/TVZquGhrs_I/AAAAAAAAAbY/H93t1LdOvcQ/s400/muffinkiburaczane.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 299px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś coś kombinowanego (: lubię sok z buraków, ale zawsze zostaje mi po nim cała masa wiórów. Nie lubię wyrzucać jedzenia, a skoro jest ciasto z cukinią i ciasta marchewkowe...to na pewno da się coś zrobić też z buraków. No i oczywiście, że się da ;) Zmodyfikowałam sobie &lt;a href="http://chefatwork.blogspot.com/2009/12/super-moist-spiced-chocolate-and.html"&gt;ten&lt;/a&gt; przepis. Muffiny są dość ciężkie, mocno czekoladowe - jak brownie. Mają czerwono-kakaowy kolor, są aromatyczne, i oczywiście w ogóle nie czuć w nich buraka. Pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli używacie buraków z odciśniętym sokiem to skontrolujcie, czy nie są zbyt suche - ja mam kiepską maszynę, więc trochę soku w nich zostaje. Jeżeli używacie sokowirówki która zostawia praktycznie suche wiórki, to dolejcie do nich trochę soku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis na ok. 18 niewielkich muffinek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200g mąki pszennej&lt;br /&gt;50g kakao (miałam fatalne kakao, z Wedla, nie polecam. Jeżeli używacie Deco Morreno, to wystarczy 30g)&lt;br /&gt;3 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;170g cukru&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 szklanka (250ml) jogurtu naturalnego&lt;br /&gt;1 szklanka utartych buraków, ciasno upakowanych (ze dwa średnie buraki starczą :) )&lt;br /&gt;100g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;30-40 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5-6zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki (mąka, kakao, cukier, sól, proszek do pieczenia). Do drugiej wkładamy nasze buraczki, zalewamy je jogurtem, mieszamy. Dodajemy jajka, mieszamy. Dodajemy rozpuszczone masło, mieszamy. Masę dodajemy do suchych składników, i mieszamy widelcem aż do połączenia. Nakładamy ją do papilotek wypełniając je w ok. 3/4 wysokości. Pieczemy w 180 stopniach około 15 minut, aż urosną i popękają. Można ewentualnie sprawdzić patyczkiem czy już są gotowe. Oryginalny przepis mówi o posypaniu ich cukrem-pudrem dla dekoracji - dla mnie były wystarczająco słodkie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7126333350165366113?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7126333350165366113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/buraczane-muffiny-czekoladowe.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7126333350165366113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7126333350165366113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/buraczane-muffiny-czekoladowe.html' title='Buraczane muffiny czekoladowe.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-q_b_TwX6EFA/TVZquGhrs_I/AAAAAAAAAbY/H93t1LdOvcQ/s72-c/muffinkiburaczane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5462980919476044521</id><published>2011-02-08T19:05:00.007+01:00</published><updated>2011-07-09T20:41:56.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Udon z czarniakiem, sezamem i warzywami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVGKjzXCcHI/AAAAAAAAAbQ/-J60WW24R_c/s1600/udonzrybaiwarzywami.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 304px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVGKjzXCcHI/AAAAAAAAAbQ/-J60WW24R_c/s400/udonzrybaiwarzywami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571386561720905842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś trochę azjatycko. Trochę, bo na wschodniej kuchni znam się jak kura na pieprzu, i po prostu czasami składam do kupy to, co wydaje mi się, że będzie smakowało nieźle. I zazwyczaj nawet smakuje ;) Nie wiem ile świętych praw kuchni azjatyckiej złamałam, wolę nie wiedzieć. Dziś kilka różnych smaków i tekstur - słodycz marchewki, chrupkość ostrawej papryki, krucha ryba z mięciutkim, słonym makaronem. Uwierzcie mi na słowo - pyszne. I proste, a jakie wrażenie zrobi jak powiecie, że podajecie dziś na obiad &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sakana to pasuta&lt;/span&gt; x)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz żenujący żart prowadzącego - chociaż to danie jest ze Wschodu, to wymaga trochę zachodu (dohoho). Ale przy dobrej organizacji można się uwinąć w 15 minut ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Japoński makaron udon&lt;br /&gt;Kawałek dowolnego, rybiego fileta (150g) - u mnie czarniak, ale gdyby był, to wzięłabym karmazyna.&lt;br /&gt;Warzywa - ćwiartka żółtej papryki, dwie-trzy pieczarki, pół marchewki&lt;br /&gt;Łyżka-dwie ziaren sezamu&lt;br /&gt;Kawałek cytryny&lt;br /&gt;Pieprz, sól, sos sojowy, chili&lt;br /&gt;Dwie łyżki oleju (użyłam ryżowego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5-6zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; realnie - 20, 25 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybę rozmrażamy (jeżeli mamy mrożoną), odsączamy na ręczniczku. Kroimy na zgrabny filet który zmieści się nam na patelni, skrapiamy sosem sojowym i sokiem z cytryny, odkładamy na chwilę. Kroimy warzywa - paprykę w cienkie paseczki, marchewkę w słupki, kapelusze oczyszczonych pieczarek w ósemki. I teraz tak, jeżeli chcemy brudzić tylko jedną patelnię, to rozgrzewamy na niej łyżkę oleju, po czym wrzucamy warzywa. Solimy, pieprzymy, dodajemy szczyptę chili. Podsmażamy, ciągle mieszając, aż pieczarki się podsmażą, a marchewka i papryka lekko zmiękną (ale mają być wciąż chrupiące). Ja w pewnym momencie podlałam trochę wodą. Gotowe warzywa odkładamy na talerzyk i przykrywamy, żeby nie wystygły. W tym momencie wstawiamy nasz makaron - będzie się gotował ok. 10 minut. Bierzemy się za rybę - znów rozgrzewamy odrobinę oleju na patelni, i smażymy filety. Ja smażę je ok. 3-4 minut z jednej strony, i 1-2 z drugiej. Usmażoną rybkę ściągamy delikatnie z patelni, i odkładamy na jakiś talerz. Wrzucamy na patelnię sezam - patelnia i palnik są gorące po smażeniu ryby, więc zajmie to tylko chwilkę. Mieszamy sezam przez około minutę, aż zacznie brązowieć. W tym czasie nasz makaron powinien być już gotowy - odcedzamy go, przelewamy zimną wodą, nakładamy do miseczki. Mieszamy z sezamem, warzywami, i nakładamy rybę. U mnie na zdjęciu jeden z dwóch filetów, które później rozdrobniłam i też wymieszałam. Dodatkowo - skrapiamy sosem sojowym do smaku (lubię mocno słone potrawy). Wsuwamy pałeczkami albo klasycznie, widelcem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5462980919476044521?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5462980919476044521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/udon-z-czarniakiem-sezamem-i-warzywami.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5462980919476044521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5462980919476044521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/udon-z-czarniakiem-sezamem-i-warzywami.html' title='Udon z czarniakiem, sezamem i warzywami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVGKjzXCcHI/AAAAAAAAAbQ/-J60WW24R_c/s72-c/udonzrybaiwarzywami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8022213075453174343</id><published>2011-02-07T17:37:00.006+01:00</published><updated>2011-02-07T17:53:11.120+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciastka obłędnie czekoladowe.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjbM5InkI/AAAAAAAAAbI/Gzh0pS1B9hQ/s1600/ciasteczkaczekoladowemiska.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjCEz0JvI/AAAAAAAAAa4/OYkwBWVdKsI/s1600/ciachaczekoladowe.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 316px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjCEz0JvI/AAAAAAAAAa4/OYkwBWVdKsI/s400/ciachaczekoladowe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570991257615083250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięło mnie wczoraj po nocy na pieczenie...nie mogłam znaleźć takich ciastek, jakie by mi pasowały, więc zmodyfikowałam kilka znalezionych przepisów, i oto wyszły - czekoladowe ciastka tak pyszne, że po raz pierwszy od bardzo dawna oblizywałam mieszadełka miksera. Najlepsze są jeszcze na ciepło, a zaraz później - maczane w mleku. Mniam. Polecam jako prezent na walentynki ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe - wyszły mi dwa "rodzaje". Pierwszą partię piekłam na macie silikonowej, i trochę krócej - po upieczeniu lekko opadły, i w środku są bardziej ciągnące. Drugą partię piekłam od razu na blasze, i wyszły bardziej kopulaste, a w środku trochę bardziej sypkie. Wydaje mi się, że zależy to od długości pieczenia - 7-8 minut dla opadniętego efektu, 10-12 dla lepiej wyrośniętych ciastek :) poeksperymentujcie, i zobaczcie, co wam bardziej pasuje ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło mi 25 sporych ciastek, i dziś przepis szklankowy - używałam kubka o standardowej pojemności 250ml :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;140g miękkiego masła (użyłam kiepskiej margaryny którą kupiłam kiedyś przypadkiem, ale na pewno z masłem będą lepsze)&lt;br /&gt;1 szklanka cukru trzcinowego&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/4 szklanki kakao (ciemnego, dobrej jakości)&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;Kilka kropel aromatu waniliowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;4-5zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło wkładamy do miski, i ucieramy mikserem przez 1-2 minuty. Dodajemy cukier, ucieramy. Dodajemy jajko, ucieramy przez 2-3 minuty. Wsypujemy/dodajemy całą resztę składników, miksujemy aż zrobi nam się gęsta, mocno lepka masa. Oblizujemy mieszadełka. Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni, i mokrymi rękami formujemy ciasteczka wielkości orzecha włoskiego, które spłaszczamy i układamy na blasze w dość dużych odstępach - rosną. Masa jest mocno klejąca się, tak ma być - spokojnie. Ja co kilka ciastek myłam ręce. Pieczemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, albo matą silikonową/teflonową - odrobinę mi przywarły do czystej blachy, więc nie polecam. Pieczemy od 8 do 12 minut - odsyłam do komentarza powyżej ;) wyjmujemy, ciacha będą mocno miękkie - czekamy aż trochę ostygną, po czym zdejmujemy z blachy (ja po prostu zsunęłam matę gdzieś na stół obok ;)). Zajadamy się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjbM5InkI/AAAAAAAAAbI/Gzh0pS1B9hQ/s1600/ciasteczkaczekoladowemiska.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 299px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjbM5InkI/AAAAAAAAAbI/Gzh0pS1B9hQ/s400/ciasteczkaczekoladowemiska.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570991689281609282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8022213075453174343?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8022213075453174343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/ciastka-obednie-czekoladowe.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8022213075453174343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8022213075453174343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/ciastka-obednie-czekoladowe.html' title='Ciastka obłędnie czekoladowe.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TVAjCEz0JvI/AAAAAAAAAa4/OYkwBWVdKsI/s72-c/ciachaczekoladowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4484136970410992063</id><published>2011-02-06T20:46:00.005+01:00</published><updated>2011-06-27T17:50:40.527+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Grochówka na żeberkach.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TU765Qfu_NI/AAAAAAAAAaw/EdDriCKP3gs/s1600/groch%25C3%25B3wka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TU765Qfu_NI/AAAAAAAAAaw/EdDriCKP3gs/s400/groch%25C3%25B3wka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570665650691439826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo nie lubiłam grochówki, przekonałam się do niej dopiero, gdy sama ją sobie zrobiłam ;) uprzedzam, że moja wersja grochówki mało ma wspólnego z dietetycznością - łyżka praktycznie w niej stoi. Ma w sobie dużo, dużo mięsa, i pachnie dymem z wędzarni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200-250g grochu (najlepiej takiego w połówkach, chociaż ja tym razem użyłam zwykłego, żółtego w całości)&lt;br /&gt;Dwa kawałki żeberek wieprzowych (najlepiej wędzonych, ale zwykłe też się nadadzą - takich właśnie użyłam)&lt;br /&gt;Kawałek wędzonego, pachnącego boczku&lt;br /&gt;Niewielka marchew&lt;br /&gt;Mała cebula&lt;br /&gt;Dwa ząbki czosnku&lt;br /&gt;Sól, pieprz, majeranek, liść laurowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 6-7zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; kilka godzin, ale też taki gar nam starczy na 2-3 dni spokojnie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do garnka wkładamy żeberka, zalewamy ok. 2l zimnej wody. Nastawiamy niewielki ogień, i zostawiamy na minimum godzinę, żeby się popyrkoliło. Gdy mięso jest już w miarę podgotowane możemy zdjąć ewentualne szumy, po czym wsypujemy przepłukany groch. Jeżeli używacie połówek - wsypujemy od razu do wody, jeżeli grochu w całości, to lepiej jednak go namoczyć kilka godzin, żeby skrócić czas gotowania. Niech sobie to pyrkoli kolejną godzinkę. Dorzucamy posiekaną w kostkę marchewkę, obraną cebulę, obrany czosnek, 2-3 liście laurowe. Po pół godziny dorzucamy dwie łyżki majeranku, pieprz, sól, mieszamy. Sprawdzamy jak tam nasz groch - jeżeli zmiękł, to wyjmujemy żeberka, odkładamy na talerz do ostygnięcia. Wyjmujemy też liście laurowe. Ja w tym momencie użyłam blendera żeby rozdrobnić trochę groch i zagęścić zupę - groch w połówkach sam się ładnie rozpadnie. Ostygnięte mięsko zdejmujemy z kości, rozdrabniamy, wrzucamy do zupy. Boczek kroimy w drobną kosteczkę, i podsmażamy na patelni do stanu kruchej skwarkowatości, po czym wlewamy, razem z wytopionym tłuszczem, do zupy. Mieszamy wszystko porządnie, zostawiamy jeszcze na pół godzinki pyrkolenia, po czym próbujemy. Ewentualnie doprawiamy do smaku pieprzem lub solą. Można podać z pajdą chleba, ale moja zupa to jest tak gęsta, że chleba to jej nie trzeba ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4484136970410992063?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4484136970410992063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/grochowka-na-zeberkach.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4484136970410992063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4484136970410992063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/grochowka-na-zeberkach.html' title='Grochówka na żeberkach.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TU765Qfu_NI/AAAAAAAAAaw/EdDriCKP3gs/s72-c/groch%25C3%25B3wka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2387668251842077660</id><published>2011-02-03T16:08:00.004+01:00</published><updated>2011-02-04T00:30:41.659+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pikantne kopytka z sosem czosnkowym.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUrH-o-vJ9I/AAAAAAAAAac/YHRE8CJJzdg/s1600/kopytka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUrH-o-vJ9I/AAAAAAAAAac/YHRE8CJJzdg/s400/kopytka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5569483768163411922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz w życiu jadłam kopytka, które nie były słodkie (: chociaż prawdopodobnie to kwestia nazewnictwa - na Śląsku robi się kopytka z twarogiem, a te go nie zawierają. Byłam tak przekonana, że muszę do nich kupić twaróg, że zapisałam go sobie na liście zakupów ;) Kluchy są absolutnie pyszne - nie wiem jak żyłam bez nich tyle lat! Inspirowałam się przepisem od &lt;a href="http://smakimojejkuchni.blox.pl/2011/02/pikantne-ziolowe-kopytka.html"&gt;Bijany&lt;/a&gt;, ale ponieważ nie lubię pietruszki ani koperku, i na boczek też średnio miałam ochotę, to zdecydowałam się na wegetariańską, ostrą wersję z papryką, chili i suszonymi pomidorami. Dla kontrastu - biały, czosnkowy sos. Połączenie idealne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło mi ok. 35 kopytek, najadłam się niecałą połową, więc przepis na dwie osoby raczej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500g ziemniaków&lt;br /&gt;125g mąki&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;Starty ser - użyłam 30g startego na drobnej tarce, twardego Masdama&lt;br /&gt;Łyżeczka słodkiej papryki (dodałabym następnym razem pół)&lt;br /&gt;Pół łyżeczki chili (dodałabym łyżeczkę :) )&lt;br /&gt;Szczypta pieprzu&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I sos czosnkowy, prosty i niskokaloryczny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 łyżki jogurtu naturalnego&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;Pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;3-4zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;ok. 2h, bo ziemniaki się muszą ugotować i przestygnąć ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miseczce mieszamy jogurt, szczyptę soli, szczyptę pieprzu, i zgnieciony/drobno posiekany ząbek czosnku. Odstawiamy do lodówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki gotujemy. Gdy już są miękkie odcedzamy, i jeżeli mamy praskę i chce nam się bawić - przeciskamy. Ja użyłam zwykłego zgniatacza do ziemniaków, co pewnie spowodowało, że w kluchach było trochę grudek, ale i tak były kremowe i delikatne. Odstawiamy ziemniaki żeby porządnie ostygły. Gdy już są zimne dodajemy mąkę i jajko, i zagniatamy (dość kleiste w moim przypadku) ciasto. Dodajemy przyprawy (papryka, chili, pieprz, sól), posiekane, suszone pomidory (użyłam trzech dużych, odsączonych na papierowym ręczniku z oleju), i starty na najdrobniejszych oczkach ser, po czym zagniatamy do połączenia. Dzielimy ciasto na pół, i formujemy na omączonym blacie po kolei dwa wałeczki, które następnie lekko spłaszczamy. Tniemy ostrym nożem, po skosie, kluseczki. Gotujemy w dużej ilości lekko osolonej wody, aż wypłyną - kilka minut. Odcedzamy, podajemy z sosem czosnkowym :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie wyszło ich dość sporo, więc wsadziłam je do lodówki, i zjem dzisiaj. Ale można też je zamrozić - lekko obsypane mąką wstawiamy do zamrażarki na tacce, tak, żeby się nie stykały, na kilka godzin. Po tym czasie możemy je przesypać do woreczka i przechowywać - w razie ataku głodu wyjmujemy, i od razu wrzucamy na wrzątek. Innym wyjściem jest najpierw je ugotować, a dopiero później zamrozić - wtedy nie gotujemy ich, tylko odsmażamy na patelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2387668251842077660?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2387668251842077660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/pikantne-kopytka-z-sosem-czosnkowym.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2387668251842077660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2387668251842077660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/pikantne-kopytka-z-sosem-czosnkowym.html' title='Pikantne kopytka z sosem czosnkowym.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUrH-o-vJ9I/AAAAAAAAAac/YHRE8CJJzdg/s72-c/kopytka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1426509347528538621</id><published>2011-02-01T14:54:00.008+01:00</published><updated>2011-02-01T15:19:02.422+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pizza na -naprawdę- grubym cieście.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVfgz2q0I/AAAAAAAAAZw/dhma6ek0Q70/s1600/pizzaca%25C5%2582a.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 299px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVfgz2q0I/AAAAAAAAAZw/dhma6ek0Q70/s400/pizzaca%25C5%2582a.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568724570371173186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy martwi Włosi przewracają się w grobach. Żywi szykują na mnie atak terrorystyczny. Ale uwielbiam taką obrazoburczą pizzę na bardzo, bardzo grubym cieście ;) długo szukałam idealnego przepisu, i zostaję przy tym - ciasto jest dokładnie takie, jakie lubię, mmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVav2BagI/AAAAAAAAAZo/yrkWA6dHn0g/s1600/pizzakawa%25C5%2582ek.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVav2BagI/AAAAAAAAAZo/yrkWA6dHn0g/s400/pizzakawa%25C5%2582ek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568724488507451906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga co do wielkości - moja pizza miała niecałe 30cm średnicy, mocno się najadłam połową, ale ja też niewiele jem...podejrzewam, że jeden bardzo głodny samiec naje się całą sztuką po uszy, ale prawdopodobnie toto może śmiało wystarczyć dwóm osobom ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki na ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 małe jajko&lt;br /&gt;100ml mleka&lt;br /&gt;Płaska łyżeczka soli&lt;br /&gt;7g suchych drożdży (lub 14g świeżych)&lt;br /&gt;Łyżeczka oliwy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dodatki, w moim przypadku:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sos pomidorowy&lt;br /&gt;Dwie malutkie cebule-dymki&lt;br /&gt;Ząbek czosnku&lt;br /&gt;Dwie duże główki pieczarek&lt;br /&gt;Cztery duże plastry salami&lt;br /&gt;Ser - pół kulki mozzarelli, 100g tartej goudy. Polecam przynajmniej 200g sera :)&lt;br /&gt;Przyprawa do pizzy, sól, szczypiorek do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale wy użyjcie takich dodatków, jakie najbardziej wam smakują ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 1h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 7-10zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie (uwaga: dokładnie w tej kolejności :) )&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiamy piekarnik na 200 stopni (nie wiem ile grzeje się wasz, ale mnie wykonanie pizzy zajmuje dokładnie tyle, co nagrzanie się piekarnika ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy sos: siekamy drobno cebulę i czosnek, wrzucamy je do miseczki. Nie lubię zbyt dużo sosu na pizzy, więc używam ok. 4 łyżek sosu pomidorowego - kupuję najczęściej drobno siekane pomidory w kartonikach, ze względu na to, że polskie pomidory obecnie są bardzo kwaśne, inaczej robiłabym sos sama. Wy użyjcie ile chcecie :) Dosypujemy ok. łyżeczki włoskich ziół - użyłam gotowej przyprawy do pizzy, ale tam jest głównie oregano i bazylia, i szczyptę soli. Mieszamy, i zostawiamy do przegryzienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabieramy się za ciasto - w misce mieszamy mąkę, drożdże i sól (jeżeli używamy świeżych drożdży, to rozpuszczamy je w mleku). Wbijamy jajko, wlewamy lekko ciepłe mleko, dosypujemy soli. Mieszamy najpierw widelcem żeby się lekko połączyło, po czym zagniatamy elastyczne, gładkie ciasto. W zależności od tego jak łaskawi są dla was w danym dniu Mączni Bogowie - można dodać trochę wody, żeby ciasto było bardziej miękkie i elastyczne. Ja, przez to, że używałam mąki chlebowej, musiałam dodać ok. 4-5 łyżek. Gdy ciasto jest ładnie wyrobione (zajmie nam to ok. 4-5 minut) wylewamy sobie na dłoń łyżeczkę oliwy, rozcieramy, po czym znów przez chwilę ugniatamy ciasto (3-4 minuty). Odkładamy kulkę ciasta gdzieś na bok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy dodatki - kroimy pieczarki, jeżeli trzeba, to trzemy ser, i generalnie szykujemy się do ofensywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na blasze do pieczenia wałkujemy ciasto w okrąg o średnicy ok. 30cm. Ewentualnie wałkujemy je na stole, a później przenosimy na blachę. Smarujemy sosem zostawiając ok. 1cm przerwy na brzegach, posypujemy szczodrze serem. Układamy dodatki, znów posypujemy serem - ja użyłam tartej goudy do posypywania, a mozzarellę ułożyłam pokrojoną na samej górze. A później znów posypałam goudą. Lubię ser ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja pizza przed pieczeniem wyglądała ponoć jak aztecka piramida:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVUKg8SmI/AAAAAAAAAZg/wAI1EOpvbDQ/s1600/pizzaprzedpieczeniem.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 299px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVUKg8SmI/AAAAAAAAAZg/wAI1EOpvbDQ/s400/pizzaprzedpieczeniem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568724375407708770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkładamy blachę do piekarnika który ładnie nam się nagrzał. Pizza będzie się piekła 15-20 minut. Po tym czasie wyjmujemy i zajadamy na pohybel tradycyjnej, włoskiej pizzy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1426509347528538621?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1426509347528538621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/pizza-na-naprawde-grubym-ciescie.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1426509347528538621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1426509347528538621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/02/pizza-na-naprawde-grubym-ciescie.html' title='Pizza na -naprawdę- grubym cieście.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUgVfgz2q0I/AAAAAAAAAZw/dhma6ek0Q70/s72-c/pizzaca%25C5%2582a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5427970009107396875</id><published>2011-01-30T22:10:00.005+01:00</published><updated>2011-01-30T22:29:31.177+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Nacinane ziemniaczki z pieczonym kurczakiem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUXX-CzBlsI/AAAAAAAAAZU/skr8HwkJ5Pw/s1600/nacinaneziemniaczki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUXX-CzBlsI/AAAAAAAAAZU/skr8HwkJ5Pw/s400/nacinaneziemniaczki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568093975216232130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przerewelacyjne, pieczone ziemniaczki zwane Hassleback Potatoes, czyli jak ożywić nudnego ziemniaka ;) bardzo, bardzo lubię ziemniaki - nawet takie zwykłe, gotowane, więc ten przepis na pewno będzie się u mnie często przewijał...przez to, że przyprawami posmarowane są z każdej strony smakują naprawdę świetnie, z zewnątrz są chrupiące, a w środku mięciutkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjadłam je z pieczoną nogą z kurczaka, która może sama w sobie nie jest jakąś oszałamiającą nowością, ale fajne jest w niej to, że mogę i ziemniaki, i nogę włożyć do piekarnika razem, i razem je wyjąć - praktycznie bez brudzenia jakichkolwiek garnków. No i żadnego stania w kuchni i pilnowania, przewracania, etc ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pasowałaby mi do tego jakaś sałatka, na przykład coleslaw, ale akurat nie miałam absolutnie nic zielonego w domu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka ziemniaków (tyle, ile zjecie - najlepiej wybrać jakieś większe, ja użyłam dość małych, bo akurat takie dostawały nóżek pod moim zlewem ;))&lt;br /&gt;Noga z kurczaka&lt;br /&gt;Dwie łyżeczki oleju/oliwy (użyłam oleju ryżowego)&lt;br /&gt;Przyprawy: papryka, chili, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 3-4zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; około godziny, z tego 10 minut to przygotowania ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki obieramy. Tak naprawdę można użyć młodych ziemniaków, których wcale nie trzeba obierać, no ale nie zawsze są, więc obieramy. Nacinamy je zostawiając od spodu ok. 0,5-1cm nieprzeciętego, nacięcia powinny być co 3-4mm, dość gęsto, ale nie kroimy na chipsy ;) Jeżeli mamy wyjątkowo okrągłe ziemniaki, to najpierw można uciąć plasterek od spodu, żeby zechciały nam w piekarniku ustać bez przewracania się. W kubeczku mieszamy olej z przyprawami, do połączenia. Używając pędzelka smarujemy ziemniaki z zewnątrz i wewnątrz - rozchylając nacięcia. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i układamy ziemniaki na blasze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybciutko przygotowujemy nogę z kurczaka - ja nacinam lekko skórę z wierzchu, żeby przyprawa ładnie się rozeszła. Wtarłam w niego resztkę niewykorzystanej "marynaty" od ziemniaków, i doszłam do wniosku, że inne przyprawy nie są potrzebne, ale można użyć też zwykłej przyprawy do kurczaka. Zawijamy nogę w szczelny pakunek z folii aluminiowej, i również wkładamy do piekarnika (ja wsadziłam go na pokrywkę pozostałą po moim nieodżałowanym, pękniętym naczyniu żaroodpornym - z kurczaka wytapia się tłuszcz, i jeżeli pakunek nam się źle przedziurawi, to nie trzeba myć całej blachy ;)). Pieczemy od 40-50 minut, w zależności od wielkości ziemniaków. Na 10 minut przed końcem otwieramy naszą paczkę z kurczakiem, żeby skórka ładnie nam się przyrumieniła. Im wcześniej usuniemy folię aluminiową, tym będzie bardziej chrupiąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjmujemy, wsuwamy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUXXxHwYt2I/AAAAAAAAAZE/YLTdVVj5L4c/s1600/nogazkuraka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUXXxHwYt2I/AAAAAAAAAZE/YLTdVVj5L4c/s400/nogazkuraka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568093753209042786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5427970009107396875?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5427970009107396875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/nacinane-ziemniaczki-z-pieczonym.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5427970009107396875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5427970009107396875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/nacinane-ziemniaczki-z-pieczonym.html' title='Nacinane ziemniaczki z pieczonym kurczakiem.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TUXX-CzBlsI/AAAAAAAAAZU/skr8HwkJ5Pw/s72-c/nacinaneziemniaczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3227997799024501138</id><published>2011-01-17T19:46:00.006+01:00</published><updated>2011-01-17T20:08:42.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciasteczka kukurydziane.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTSRZAlAy4I/AAAAAAAAAX4/lG7OrBS591w/s1600/%25C5%259Bnie%25C5%25BCynki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTSRZAlAy4I/AAAAAAAAAX4/lG7OrBS591w/s400/%25C5%259Bnie%25C5%25BCynki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563231298547403650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę, że nie tylko ja mam zagwozdkę "co by tu jeszcze można zrobić z mąki kukurydzianej" :) Wypieki z niej bardzo mi smakują, ale ciężko znaleźć jakiś dobry przepis. Te ciastka są po prostu rewelacyjne - kruche, pyszne, nie mogłam się od nich oderwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oryginalnym przepisie Marthy Stewart mają być ponoć wyciskane przez rękaw cukierniczy. Moim zdaniem struktura tego ciasta jest na to trochę zbyt zwarta, więc ja użyłam ich do wypróbowania nowej blachy, która wtedy właśnie do mnie przyszła. Ciacha rewelacyjnie zachowały kształt i wyszły śliczne. Problem tylko w tym, że byłam przekonana, że blacha będzie dużo mniejsza, a&lt;a href="http://i17.photobucket.com/albums/b84/Rynnthevampire/blachagwiazdki.jpg"&gt; przyszła taka&lt;/a&gt; :) Więc i ciacha były duuuże. Następnym razem zrobiłabym je trochę cieńsze, nie wypełniając foremek do samej góry, żeby wyszły jeszcze bardziej kruche.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie posiadacie takiej blachy, to możecie użyć szprycy do ciastek, albo po prostu dłońmi (lekko mokrymi lub omączonymi, w zależności od waszej ulubionej techniki) formować kuleczki i spłaszczać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 i 3/4 mąki szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 szklanka mąki kukurydzianej&lt;br /&gt;230g masła, miękkiego&lt;br /&gt;2/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;Łyżka skórki z cytryny (ja dodałam jeszcze kilka kropel soku)&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (pominęłam)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;6-7zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 30-40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski wkładamy masło, i ucieramy mikserem aż będzie puszyste - mnie to zajmuje około minuty. Wciąż ucierając dodajemy po kolei cukier, jajko i żółtko. Wrzucamy skórkę z cytryny, po czym powoli wsypujemy mąkę połączoną z solą, wciąż miksując. Gotowa masa wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTSRRg0wKDI/AAAAAAAAAXw/tn7vVD-6rAc/s1600/obarzanekzciasta.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTSRRg0wKDI/AAAAAAAAAXw/tn7vVD-6rAc/s200/obarzanekzciasta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563231169764403250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, formujemy ciasteczka na blasze wyłożonej matą/papierem do pieczenia, pieczemy 15-18 minut aż się zrumienią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PS Dla waszej wygody dodałam na blogu wyszukiwarkę, aby nie trzeba było żmudnie przeszukiwać archiwów w poszukiwaniu konkretnego przepisu :) Nie wiem czemu wpadam na to tak późno ;)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3227997799024501138?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3227997799024501138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/ciasteczka-kukurydziane.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3227997799024501138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3227997799024501138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/ciasteczka-kukurydziane.html' title='Ciasteczka kukurydziane.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTSRZAlAy4I/AAAAAAAAAX4/lG7OrBS591w/s72-c/%25C5%259Bnie%25C5%25BCynki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7189773934073896840</id><published>2011-01-16T06:18:00.007+01:00</published><updated>2011-01-16T06:38:26.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tu są w ogóle jakieś dziwne rzeczy i nie klikaj lepiej'/><title type='text'>Ludzie powinni się więcej przytulać.</title><content type='html'>Dziś nie gotuję, dziś rysuję króliczki, bo jest bardzo późno/wcześnie* a ja zdecydowanie powinnam robić coś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(ale niebawem będą ciastka kukurydziane!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*skreśl niepotrzebne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTKER1YAwXI/AAAAAAAAAXo/TOP_GrkElyo/s1600/mofobunnies.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 234px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTKER1YAwXI/AAAAAAAAAXo/TOP_GrkElyo/s400/mofobunnies.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562653931676418418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7189773934073896840?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7189773934073896840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/ludzie-powinni-sie-wiecej-przytulac.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7189773934073896840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7189773934073896840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/ludzie-powinni-sie-wiecej-przytulac.html' title='Ludzie powinni się więcej przytulać.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTKER1YAwXI/AAAAAAAAAXo/TOP_GrkElyo/s72-c/mofobunnies.png' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1436588882234449828</id><published>2011-01-14T19:36:00.007+01:00</published><updated>2011-02-22T16:26:37.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Gyros z kurczaka z podsmażaną soczewicą.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTCbZBfg-BI/AAAAAAAAAXE/STstBakA7CA/s1600/soczewica.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 238px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTCbZBfg-BI/AAAAAAAAAXE/STstBakA7CA/s320/soczewica.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562116394002216978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie to przepis bardziej na soczewicę :) bo to ona jest tu dla mnie główną rewelacją. Kurczak, chociaż soczysty i pyszny, to wciąż tylko kurczak. Soczewica jest, nie wiedzieć czemu, strasznie niedoceniana. A to pyszny dodatek do wszelkich dań. Na pewno będzie się jeszcze u mnie pojawiać, bo ostatnio wsuwam ją taśmowo. I słyszałam marudzenia, że na blogu powinno być więcej przepisów obiadowych, a mniej na słodkości :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porcja dla 1 osoby.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filet z kurczaka&lt;br /&gt;Soczewica, ok. 100g&lt;br /&gt;Boczek - gruby plaster&lt;br /&gt;Ćwiartka cytryny&lt;br /&gt;Przyprawy: sól, pieprz, czubrica czerwona, przyprawa do gyrosa&lt;br /&gt;Odrobina mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 30-35 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 6-8zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Soczewicę wrzucamy na sitko, przelewamy dużą ilością wody. Wrzucamy do gotującej się wody, solimy (ok. pół łyżeczki). Gotujemy ok. 15-20 minut - niech będzie jeszcze lekko twardawa, taka al dente ;) Po tym czasie soczewicę wylewamy na sitko, i hartujemy przelewając bardzo zimną wodą. Plaster boczku (u mnie dość niewielki, użyjcie tyle, ile macie ochotę) kroimy w kostkę i wrzucamy na patelnię. Podsmażamy do stanu skwarkowatości, po czym dorzucamy soczewicę. Mieszamy trochę, żeby nam soczewica ładnie przeszła aromatem boczku, po czym doprawiamy odrobinę pieprzem, i wyciskamy niecałą ćwiartkę cytryny. Próbujemy, sprawdzamy, czy mamy ochotę żeby było trochę bardziej słone, ewentualnie doprawiamy. Ja dolałam odrobinę wody, bo soczewica wydała mi się trochę za sucha (z boczku wytopiło się niewiele tłuszczu), i chwilę poddusiłam. Soczewica gotowa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierś z kurczak oczyszczamy z błon i nadmiaru tłuszczu, po czym kroimy w wąskie paseczki/plastry. Oprószamy solą, czubricą czerwoną i przyprawą do gyrosa (można użyć po prostu ulubionej przyprawy gyrosowej). Rozgrzewamy odrobinę tłuszczu na patelni, kurczaka obsypujemy odrobiną mąki (niecałe pół łyżki), mieszamy aby porządnie go oblepiło. Wrzucamy na dobrze rozgrzaną patelnię, i smażymy pod przykryciem kilka minut, w połowie czasu odwracając kuraka żeby się równo przyrumienił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykładamy na talerz, zajadamy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1436588882234449828?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1436588882234449828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/gryos-z-kurczaka-z-podsmazana-soczewica.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1436588882234449828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1436588882234449828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/gryos-z-kurczaka-z-podsmazana-soczewica.html' title='Gyros z kurczaka z podsmażaną soczewicą.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TTCbZBfg-BI/AAAAAAAAAXE/STstBakA7CA/s72-c/soczewica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3398760929775296552</id><published>2011-01-12T01:47:00.006+01:00</published><updated>2011-01-12T03:17:21.293+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tips and Tricks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Stek medium-rare.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0NufrymjI/AAAAAAAAAW0/hIOrXdAIQRc/s1600/stek1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0NufrymjI/AAAAAAAAAW0/hIOrXdAIQRc/s320/stek1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561116207302744626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na początek chciałabym serdecznie podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w akcji gotowanie-wośpowanie.&lt;/span&gt; Zakończyła się dużym sukcesem, miałyśmy z tego kupę frajdy, i na pewno za rok będziemy to powtarzać. Obecnie trwa "dogrywanie" się zwycięzców i wylicytowanych. Ja wiem już, że wylicytował mnie Skowryk, który zadecydował, że na kolację zjemy właśnie stek, więc w ramach teasera - przepis. Uprzedzam - długi, bo chociaż sam przepis nie jest skomplikowany, to notka będzie z serii Tips&amp;Tricks - kompleksowa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak chewy chocolate cookies - steki medium-rare nie są często spotykane w Polsce. Polacy wolą swoje mięso mocno wysmażone, długo pieczone, rozpadające się. Dla wielu Amerykanów czy Francuzów to profanacja. Długo nie mogłam się przekonać do tego sposobu jedzenia steków, ale odkąd raz ktoś poczęstował mnie kawałkiem swojego medium-rare - zakochałam się. Przygotujcie się na dość dużo informacji i ciekawostek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczniemy od czegoś bardzo pomocnego - mapy wysmażenia steków. Obrazek poniżej tłumaczy w zasadzie wszystko :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0G2YwEMKI/AAAAAAAAAWs/Q1Z6a-difT0/s1600/steak-doneness.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 170px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0G2YwEMKI/AAAAAAAAAWs/Q1Z6a-difT0/s200/steak-doneness.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561108646299185314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stek medium-rare jest najbardziej popularny, zaraz po nim są rare i medium. Ja najbardziej przepadam za medium - mam wrażenie, że najwięcej w nim smaku, a przy tym nie je się surowego mięcha ;) W związku z tym poniżej opisuję właśnie sposób otrzymania tych poziomów wysmażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynym składnikiem jakiego potrzebujemy (oprócz soli i pieprzu) jest sam stek. Ponieważ chcemy poczuć smak mięsa, to jego wybór jest kluczowy. Zapomnijmy o wszystkich "stekach" sprzedawanych w supermarketach, grubości 0,5cm, rozklepanych na amen. Po dobry kawał mięsa warto się wybrać do rzeźnika albo zaufanego mięsnego, gdzie sprzedawczyni ukroi nam plaster zgodnie z oczekiwaniami. A jakie mają być oczekiwania? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po pierwsze, najlepiej wybrać niezbyt chude mięso. Dobrze, jeżeli jest ładnie poprzerastane tłuszczem. &lt;br /&gt;- Po drugie - musi być grube. 2cm to absolutne minimum, inaczej po prostu wyjdzie nam wysmażona podeszwa. &lt;br /&gt;- Po trzecie - nie może się rozpadać, być zleżałe, nieświeże (to chyba dość oczywiste)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już mamy nasz piękny kawał mięsiwa przystępujemy do smażenia. Wyciągamy teflonową patelnię, masło, woreczek przypraw i keczup, po czym wszystko wywalamy do śmieci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teflon nie nadaje się do smażenia steków. Czemu? Bo rozgrzany do potrzebnej nam temperatury zaczyna się dymić i wydzielać trujące związki. Więc odpada. Najlepiej użyć masywnej, żelaznej, kutej patelni. Ale kto taką posiada? Ja używam starej patelni z zeskrobanym dnem, bez żadnej specjalnej powłoki - sprawdza się świetnie. Ważne, żeby patelnia nie miała byle jakiej, plastikowej rączki, bo później będziemy ją wsadzać do nagrzanego piekarnika (ja czasami obchodzę ten krok, i mięso przerzucam na blachę, która grzeje się razem z piekarnikiem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jakim tłuszczu smażymy stek? Najlepiej na żadnym. Dobry kawałek mięsa będzie miał w sobie na tyle tłuszczu, że nie trzeba w żaden sposób dodatkowo zapewniać mu poślizgu. Jeżeli natomiast używamy chudszego kawałka, to koniecznie trzeba użyć tłuszczu o tak zwanym high smoking point - wytrzymującego wysoką temperaturę. Masło jest typowym tłuszczem low smoking point - w pewnym momencie zaczyna przypalać się i dymić. Podobnie oliwa. Nada się olej ryżowy, lub moje ostatnie odkrycie - smalec. &lt;br /&gt;Pamiętać trzeba, że nie wlewamy naszego tłuszczu na patelnię, tylko smarujemy nim sam stek. Ja rozsmarowuję odrobinę smalcu na mięsie - ok. pół łyżeczki.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyprawy - zabijają smak mięsa, o który nam przecież chodzi. Doprawiamy stek tylko pieprzem i solą. Keczup sprawia, że wszystko smakuje jak keczup, więc chociaż niektórzy lubią - ja odradzam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;Zależny od mięsa. Dobry kawałek można dostać za ok. 7-15zł. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; krótki - ok. 15 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso powinno mieć pokojową temperaturę. Nie wolno używać mięsa wyjętego od razu z lodówki, czy zamrożonego. Jeżeli używamy tłuszczu - dodajemy. Obsypujemy nasz stek hojnie pieprzem (do smaku), i mocno solą - ważne. Sól pomoże nam stworzyć dookoła steku przyrumienioną warstwę. Nacieramy delikatnie solą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie rozgrzewamy patelnię, przez dobrych parę minut na najwyższym ogniu. Ma być gorąca jak diabli, tak gorąca, że już bardziej się nie da, a woda zrzucona na nią tańczy, skwierczy i ucieka. Włączamy piekarnik, i nastawiamy go na 180 stopni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Delikatnie kładziemy stek na patelnię. Ma skwierczeć, hałasować i pachnieć. Smażymy go z jednej strony przez około minutę-półtorej (przy większych/grubszych kawałkach mięsa - 3-4 minuty), po czym sprawdzamy. Jeżeli nasz stek jest przyrumieniony i brązowy, to możemy go przewrócić. Przysmażamy go tyle samo czasu z drugiej strony. Sprawdzamy, czy jest brązowy, jeżeli jest, to przechodzimy do kolejnego kroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz piekarnik jest już nagrzany, więc wyłączamy go. Wsadzamy patelnię ze stekiem do środka wyłączonego piekarnika, zerkamy na zegarek, i idziemy sobie zrobić herbatę. Stek musi poleżakować w piekarniku ok. 8 minut - dłużej, dla wyjątkowo grubych kawałków mięsa. Jeżeli potrzymamy go ok. 12-15 minut to otrzymamy stek bardziej w stronę medium. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcemy otrzymać stek rare - pomijamy krok z piekarnikiem. Nasze mięso będzie idealne zaraz po obsmażeniu. Dajemy mu natomiast odpocząć kilka minut na talerzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso które odpoczęło w piekarniku wykładamy na talerz, i podajemy z ulubionymi dodatkami - u mnie sałata lodowa z kiełkami i lekkim sosem z oliwy i przypraw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec - polecam bloga i nagranie które pokazuje, jak tą metodą usmażyć perfekcyjny stek - http://norecipes.com/2010/11/07/cooking-a-perfect-steak/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego, mięsożercy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0OOKFSH7I/AAAAAAAAAW8/8r9PpnftizI/s1600/HPIM3776.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 149px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0OOKFSH7I/AAAAAAAAAW8/8r9PpnftizI/s200/HPIM3776.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561116751259901874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3398760929775296552?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3398760929775296552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/stek-medium-rare.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3398760929775296552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3398760929775296552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/stek-medium-rare.html' title='Stek medium-rare.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TS0NufrymjI/AAAAAAAAAW0/hIOrXdAIQRc/s72-c/stek1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2392678084747247582</id><published>2011-01-05T01:09:00.013+01:00</published><updated>2011-01-05T17:51:41.505+01:00</updated><title type='text'>Szok! Afera! Kup mnie!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TSO4O_-TFqI/AAAAAAAAAVo/iEyWEOHHdDI/s1600/wospomnom.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 345px; height: 331px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TSO4O_-TFqI/AAAAAAAAAVo/iEyWEOHHdDI/s400/wospomnom.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558488932935734946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pozytywnie rozpoczynamy rok 2011, robiąc coś nie tylko dla swoich brzuszków!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę 19 już finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ponieważ strrrrasznie zazdrościliśmy Panom (&lt;a href="http://student-gotuje.blogspot.com/2011/01/sprzedaje-sie-po-raz-kolejny-wosp.html"&gt;http://student-gotuje.blogspot.com/2011/01/sprzedaje-sie-po-raz-kolejny-wosp.html&lt;/a&gt;), którzy już od trzech lat sprzedają się w słusznej sprawie - ruszamy i my!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziś na allegro możecie wylicytować...kolację z deserem. I ze mną :) Jest też szansa na pudło ciastek, muffinek, albo jakichkolwiek innych słodkości z mojego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wejdźcie proszę na &lt;a href="http://gotowanie-wospowanie.blogspot.com/2011/01/o-co-w-tym-wszystkim-chodzi.html"&gt;www.gotowanie-wospowanie.blogspot.com&lt;/a&gt; żeby poczytać o szczegółach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dajcie też znać swoim znajomym, i niech oni też dadzą znać swoim znajomym, i niech wszyscy będą najedzeni i szczęśliwi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TSO4VzDJq6I/AAAAAAAAAVw/D7S5qH-5res/s1600/DSC_9155_edit_small.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 324px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TSO4VzDJq6I/AAAAAAAAAVw/D7S5qH-5res/s400/DSC_9155_edit_small.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558489049725512610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2392678084747247582?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2392678084747247582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/szok-afera-kup-mnie.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2392678084747247582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2392678084747247582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2011/01/szok-afera-kup-mnie.html' title='Szok! Afera! Kup mnie!'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TSO4O_-TFqI/AAAAAAAAAVo/iEyWEOHHdDI/s72-c/wospomnom.png' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6222956871237492351</id><published>2010-12-29T17:01:00.006+01:00</published><updated>2010-12-29T17:19:59.649+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Pikantne krakersy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TRtew0PcWBI/AAAAAAAAAVg/cEzcqMje7jk/s1600/krakersy1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TRtew0PcWBI/AAAAAAAAAVg/cEzcqMje7jk/s400/krakersy1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556138758041786386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli planujecie przekąski na imprezę Sylwestrową to pamiętajcie o tych gościach, którzy nie przepadają za słodyczami. (Niezbyt) pilnie strzeżoną tajemnicą jest to, że chociaż lubię się pozajadać ciastkami, to naprawdę dramatycznie robi się, jak w moim zasięgu pojawią się słone przegryzki...te krakersy mają siłę rażenia jak pocisk ziemia-powietrze. Całe szczęście, że obiecałam je zabrać ze sobą na wyjazd - inaczej cały wieczór siedziałabym i chrupała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis zaadaptowałam z bloga o dziwnym układzie strony, ale rewelacyjnych przepisach. Koniecznie zerknijcie żeby zobaczyć jak powinno wyglądać ciasto, i jak ładnie można pokroić krakersy jeżeli nie jest się mną: http://twospoons.wordpress.com/2010/11/28/smoked-cheddar-and-chive-crackers/&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;350g mąki pszennej&lt;br /&gt;60g mąki pszennej pełnoziarnistej&lt;br /&gt;75g zimnego masła&lt;br /&gt;40g tartego parmezanu (lub innego twardego sera o wyrazistym smaku)&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 łyżki przyprawy do pizzy (lub po prostu mieszanka ulubionych przypraw - oregano, bazylia, rozmaryn, papryka, trochę chili, co tylko lubicie)&lt;br /&gt;240ml mleka&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 4-5zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; dość długi ze względu na cięcie krakersów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miksera z ostrzami wrzucamy wszystkie składniki poza masłem, i miksujemy, aż zrobi nam się ładna mikstura o konsystencji mokrego piasku. Jeżeli nie posiadacie takiego miksera, to zimne masło potnijcie na kosteczki, po czym w rękach rozetrzyjcie razem z mąką tak drobno, jak tylko dacie radę. Potem wrzućcie resztę składników i zmiksujcie mikserem (będzie pylić, więc ostrożnie). Powoli do miksującej się masy wlewamy mleko, aż wymiksuje nam się gęste ciasto (jeżeli robicie to mikserem ręcznym, to wlejcie powoli połowę mleka miksując, a resztę wgniećcie ręcznie - ciasto jest bardzo gęste, i zwykły mikser może nie dać rady). Dzielimy otrzymane ciasto na 4-5 części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczodrze obsypujemy blat na którym będziemy wałkować mąką. Wałkujemy cieniutki, cieniuteńki placek - nie może być grubszy niż 2 mm. Bardzo ostrym nożem tniemy na kwadraciki, lub jakie tylko kształty mamy ochotę - ja pocięłam je w dość drobne prostokąciki, ale jeżeli macie ochotę, to możecie je nawet wykrawać foremkami do ciastek, bo ciasto doskonale się do tego nadaje. Przenosimy krakersy na wyłożoną papierem blachę do pieczenia, i każdy nakłuwamy kilkakrotnie widelcem. W przypadku pierwszej blachy tego nie zrobiłam, i krakersy spuchły mi w śliczne poduszeczki, które też są niezłe, ale nie aż tak kruche, jak powinny być ;) więc jednak polecam. Można je układać bardzo, bardzo blisko siebie - zupełnie nie rosną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-15 minut. To będzie zależało od ich wielkości - im większe, tym dłużej. Muszą się mocno zrumienić i wysuszyć, jasne krakersy nie będą chrupiące - po pierwszej blasze na pewno wyczujecie jaka chrupkość wam odpowiada :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga - ta ilość składników jest na monstrualną porcję. Wyszło mi prawie 5 blach krakersów! Chrrrrup!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwego Nowego Roku, ewrybady ;) to mój 50 wpis, prawdopodobnie ostatni w tym roku, i liczę na to, że w przyszłym uda mi się ich naprodukować jeszcze więcej. Dziękuję za wszystkie komentarze, wsparcie, poganianie i wypróbowywanie moich przepisów, jesteście kochani :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6222956871237492351?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6222956871237492351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/pikantne-krakersy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6222956871237492351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6222956871237492351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/pikantne-krakersy.html' title='Pikantne krakersy'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TRtew0PcWBI/AAAAAAAAAVg/cEzcqMje7jk/s72-c/krakersy1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-5675910631517877072</id><published>2010-12-21T01:18:00.005+01:00</published><updated>2011-12-01T19:50:23.433+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Piernikowe muffiny</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_1eWqzcDI/AAAAAAAAAVI/cyF1JgDszHY/s1600/muffinypiernikowe.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552926767401103410" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_1eWqzcDI/AAAAAAAAAVI/cyF1JgDszHY/s400/muffinypiernikowe.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 298px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta idą, a u mnie tradycyjnie piernik piecze w domu Mama...ale pozazdrościłam, i chciałam, żeby mi w mieszkaniu pachniało, więc wymyśliłam naprędce przepis na piernikowe muffiny :)&lt;br /&gt;Robią się szybciutko, jak to muffiny, są przepyszne i cudownie pachną. Ponieważ nie ma tu dodatku czekolady (chociaż nic nie stoi na przeszkodzie żeby ją dodać) to są mniej wilgotne (w porównaniu na przykład z potrójnie czekoladowymi czy bananowymi) - smakują jak taki minipiernik. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;180-200 ml maślanki (to zależy od tego, jak jest gęsta)&lt;br /&gt;250g mąki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżki przyprawy do piernika*&lt;br /&gt;1 łyżka kakao&lt;br /&gt;100g cukru trzcinowego&lt;br /&gt;6 łyżek golden syrupu (można zastąpić płynnym miodem)&lt;br /&gt;100g rozpuszczonego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 6-8zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; szybciutki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce mieszamy mąkę, przyprawę do piernika, kakao, cukier, sodę i proszek do pieczenia. W kubeczku mieszamy maślankę, golden syrup, jajko i rozpuszczone masło. Łączymy składniki mieszając wszystko widelcem, do połączenia składników. Nakładamy do papilotek (jeżeli pieczecie używając blachy, to prawie do pełna, jeżeli silikonowych foremek - do ok. 3/4), i pieczemy ok. 20 minut w 190 stopniach do suchego patyczka. Całkiem ładnie odchodzą od papilotek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcecie dekorować muffiny cukrową posypką, to nałóżcie ją oczywiście przed pieczeniem :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Uważajcie kupując przyprawę do piernika - zła przyprawa spowoduje, że ciasta i ciastka wyjdą mdłe. Jak się nie naciąć? Czytamy skład z tyłu opakowania - jeżeli na pierwszym, drugim, albo w ogóle jakikolwiek miejscu jest mąka, to odkładamy, i szukamy producenta, który nie chce nas okantować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-5675910631517877072?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/5675910631517877072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/piernikowe-muffiny.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5675910631517877072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/5675910631517877072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/piernikowe-muffiny.html' title='Piernikowe muffiny'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_1eWqzcDI/AAAAAAAAAVI/cyF1JgDszHY/s72-c/muffinypiernikowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4307798903839016888</id><published>2010-12-21T00:57:00.003+01:00</published><updated>2011-07-09T20:42:05.152+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Spaghetti z czosnkiem i suszonymi pomidorami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_wfYGUu7I/AAAAAAAAAU4/C-VDQk6F0kk/s1600/spaghettipomidorysuszone.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 322px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_wfYGUu7I/AAAAAAAAAU4/C-VDQk6F0kk/s400/spaghettipomidorysuszone.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552921287406697394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z zasadą, że najprostsze rzeczy smakują najlepiej...nocna rozmowa przypomniała mi, że w lodówce mam dwa słoiki suszonych pomidorów w oleju (nie mam pojęcia czemu dwa...). Do tego jeszcze czosnek, olej orzechowy, i idealny szybki obiad gotowy. Porcja dla jednej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2-3 suszone pomidory w oleju&lt;br /&gt;Ząbek czosnku&lt;br /&gt;Olej orzechowy (można zastąpić oliwą z oliwek, ale dość mocno zmieni to smak)&lt;br /&gt;1/4 paczki spaghetti&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 4zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; superszybki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrzucamy makaron do gotującej się, osolonej wody. Wyjmujemy ze słoika pomidory, lekko odsączamy na papierowej ściereczce (niekoniecznie, ale moje były mocno tłuste). Siekamy na drobne kawałki, wrzucamy na patelnię. Siekamy ząbek czosnku, dorzucamy do pomidorów. Podgrzewamy wszystko przez chwilę, aż czosnek zacznie pachnieć. Dodajemy kilka kropel oleju orzechowego (lub oliwy z oliwek), odcedzamy makaron, mieszamy, wsuwamy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4307798903839016888?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4307798903839016888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/spaghetti-z-czosnkiem-i-suszonymi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4307798903839016888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4307798903839016888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/spaghetti-z-czosnkiem-i-suszonymi.html' title='Spaghetti z czosnkiem i suszonymi pomidorami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_wfYGUu7I/AAAAAAAAAU4/C-VDQk6F0kk/s72-c/spaghettipomidorysuszone.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6019888796168448730</id><published>2010-12-21T00:26:00.004+01:00</published><updated>2010-12-21T00:53:30.732+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Chewy Chocolate Chip Cookie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_sCf8yY4I/AAAAAAAAAUo/c4fgpdK_ZQw/s1600/chocolatechipcookies.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 332px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_sCf8yY4I/AAAAAAAAAUo/c4fgpdK_ZQw/s400/chocolatechipcookies.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552916393251464066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CCCC. W Polsce takie ciastka nie są zbyt znane - u nas królują chrupiące, kruszące się piegusy.  Te ciacha to coś zupełnie innego - Amerykanie nazywają je czasami Drop Cookies, ze względu na to, że ciasto upuszcza się z łyżki na blachę. Pomysł na ich zrobienie przyszedł mi, gdy spróbowałam ciastek w małej, amerykańskiej kawiarence w Krakowie - More Than A Cookie. Dzięki, Kaja, za uświadomienie mi, że takie miejsce istnieje :) ciastka tam były przepyszne, diablo słodkie, zapychające i wspaniałe. Oczywiście natomiast zachciało mi się zrekonstruować przepis ze względu na odległość do kawiarenki i, nie ukrywajmy, koszta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po kilku próbach i wyszukiwaniu idealnego przepisu - udało się :) kluczem do sukcesu jest tajemniczo brzmiąca aktywacja glutenu, ale o tym później. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciastka są bardzo słodkie, z dużą ilością czekolady, cieniutkie i lekko chrupiące z wierzchu, a w środku...właśnie chewy. Żujliwe. Do żucia ;) Trzeba spróbować, bo mają w sobie coś co sprawia, że sięga się po kolejne, i kolejne, i kolejne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis (zmodyfikowany, a jakże) pochodzi z genialnej strony http://joepastry.com/ Przepis na duuużą porcję, jakieś 4 blachy ;)  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;320g mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody oczyszczonej&lt;br /&gt;1 (bardzo płaska) łyżeczka soli&lt;br /&gt;225g masła, miękkiego, ale nie zbyt miękkiego ;)&lt;br /&gt;250g cukru trzcinowego &lt;br /&gt;2 duże jajka&lt;br /&gt;100g białej czekolady&lt;br /&gt;100g mlecznej czekolady&lt;br /&gt;Kilka kropel aromatu waniliowego lub łyżeczka ekstraktu z wanilii lub wyskrobane z połowy laski wanilii ziarenka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 8-9zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; szybki, ok. 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski wkładamy pocięte na kawałki masło i cukier, ucieramy mikserem aż masło będzie puchate. Dodajemy po jednym jajku, ucieramy. Dodajemy wanilię, ucieramy. W osobnej miseczce mieszamy mąkę, sól i sodę. Stopniowo dodajemy do ucieranej masy, wciąż miksując. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I teraz bardzo ważny etap. &lt;/span&gt; Tutaj następuje nasze magiczne GLUTEN, AKTYWACJA. To właśnie sprawi, że nasze ciastka będą żujące, a nie kruche - na najwyższych obrotach miksujemy ciasto przez przynajmniej 2-3 minuty - gluten w połączeniu z płynami (jajka) zostanie zaktywizowany. Ciasto jest dość rzadkie, nie martwcie się tym. Po tym czasie dodajemy posiekaną w kawałki czekoladę, i jeszcze chwilę miksujemy, aż się rozejdzie w cieście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blachy do pieczenia wykładamy papierem, i używając łyżki wykładamy ciasto. Ciastka bardzo, bardzo rosną, a w zasadzie rozlewają się na boki. Z tego względu dobrze jest piec je w małych partiach, ja zazwyczaj robię 3 rzędy po 3 ciastka. Musicie wyczuć ile dokładnie masy trzeba nałożyć - u mnie to jakieś 3/4 łyżki. Nabieramy, palcem spychamy na blachę, po czym wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i pieczemy przez ok. 10 minut. Po wyjęciu ciastka mają bardzo gąbczastą konsystencję i są trochę wyrośnięte. Dajemy im odpocząć i ostygnąć kilka minut na blasze, po czym delikatnie ściągamy je i zupełnie studzimy. Należy uważać, żeby ciastka nie spiekły się za bardzo - powinny tylko trochę przyciemnieć po brzegach. Jeżeli będą za ciemne, to wyjdą chrupiące, i z żującego efektu nici :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_sGkURAgI/AAAAAAAAAUw/O-AehA_DUzE/s1600/chocchipcookie2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 379px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_sGkURAgI/AAAAAAAAAUw/O-AehA_DUzE/s400/chocchipcookie2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552916463143158274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6019888796168448730?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6019888796168448730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/chewy-chocolate-chip-cookie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6019888796168448730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6019888796168448730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/chewy-chocolate-chip-cookie.html' title='Chewy Chocolate Chip Cookie'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TQ_sCf8yY4I/AAAAAAAAAUo/c4fgpdK_ZQw/s72-c/chocolatechipcookies.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1810988092904036665</id><published>2010-12-03T17:37:00.007+01:00</published><updated>2010-12-03T18:09:41.236+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Orzechowe, drożdżowe ślimaczki.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkc3Kw5qwI/AAAAAAAAAUA/hMpt9B86kBc/s1600/%25C5%259Blimaczki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 299px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkc3Kw5qwI/AAAAAAAAAUA/hMpt9B86kBc/s400/%25C5%259Blimaczki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546496150191319810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mmmmniam. Przepyszne, mięciutkie, mocno orzechowe. Trzeba się z nimi trochę pobawić, ale warto. Najlepsze są zaraz po wyjęciu z piekarnika - jeszcze gorące, pachnące. Na drugi dzień też są ok, zwłaszcza ze szklanką mleka, ale to jednak nie to samo :) Zdecydowanie smakują wizażankom ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ciasto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25g świeżych lub 12g suchych drożdży&lt;br /&gt;4,5 szklanki mąki (zazwyczaj daję więcej, ale może mam jakąś małą szklankę...)&lt;br /&gt;1,5 szklanki letniego mleka&lt;br /&gt;120g miękkiego masła&lt;br /&gt;1/3 szklanki (prawdziwego) cukru waniliowego, lub można użyć zwykłego cukru 1/4 szklanki + dodać małą paczuszkę wanilinowego&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na nadzienie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150-200g mielonych orzechów - ja najbardziej lubię używać laskowych, migdałów, lub mieszać te dwa rodzaje&lt;br /&gt;5 łyżek cukru&lt;br /&gt;3 łyżeczki cynamonu &lt;br /&gt;Pół szklanki smarowidła. Do wyboru mamy: golden syrup, syrop klonowy, miód. Golden syrup smakował mi zdecydowanie najbardziej, z miodem też są pyszne, chociaż oczywiście smakują miodem, syropu klonowego trzeba dać trochę więcej niż pół szklanki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;dość długi&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 12-15zł, w zależności od orzechów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli używamy świeżych drożdży najpierw sporządzamy rozczyn, suche mieszamy z mąką. W miseczce roztrzepujemy jajka, mleko i cukry. Do miski wsypujemy mąki, wlewamy masę jajeczno-mleczno-cukrową, dodajemy ewentualny rozczyn, mieszamy. Dodajemy masło, sól, zagniatamy dość długo elastyczne, miękkie ciasto. Formujemy z ciasta kulę, nakrywamy miskę ciepłą ściereczką, i czekamy aż podwoi objętość - ok. 1-1,5h. Po tym czasie wyjmujemy, zagniatamy krótko, i wałkujemy z ciasta duży prostokąt (ok. 40-50cm). Albo kwadrat. Jakkolwiek :) Smarujemy go wybranym przez nas smarowidłem, i posypujemy solidną warstwą orzechów. Następnie rozsypujemy równo cukier, posypujemy cynamonem, i zwijamy nasz placek w roladę. Niestety nie mam zdjęć z tego procesu, ale to dość łatwe. Układamy roladę złączeniem do dołu, żeby nam nie uciekała, po czym kroimy ślimaczki grubości ok. 2,5cm ostrym nożem lub nitką. Sposób z nitką jest zadziwiająco fajny, i dobry, jeżeli nie mamy wystarczająco dużego/ostrego noża - nie wyjdą nam zgniecione, podłużne ślimaczki. Sposoby rozrysowane poniżej :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkhlNfDd2I/AAAAAAAAAUQ/PY-UUVerNEA/s1600/ci%25C4%2599cieizwijanie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 364px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkhlNfDd2I/AAAAAAAAAUQ/PY-UUVerNEA/s400/ci%25C4%2599cieizwijanie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546501339242264418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ślimaczki układamy na blasze do pieczenia zachowując spore odstępy (pewnie nie zmieszczą się na jednej), po czym przykrywamy ściereczką, i zostawiamy na 30 minut do napuszenia. Po tym czasie wskakują do piekarnika nagrzanego do 190 stopni, i pieką się ok. 15-20 minut, do zezłocenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga - podane składniki są na duuuuużą porcję, ok. 20-25 ślimaczków, w zależności od tego jak pokroimy. Ponieważ najlepsze są w pierwszy dzień, to polecam zrobić z połowy porcji, jeżeli robicie je dla mniejszej liczby osób :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1810988092904036665?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1810988092904036665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/orzechowe-drozdzowe-slimaczki.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1810988092904036665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1810988092904036665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/orzechowe-drozdzowe-slimaczki.html' title='Orzechowe, drożdżowe ślimaczki.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkc3Kw5qwI/AAAAAAAAAUA/hMpt9B86kBc/s72-c/%25C5%259Blimaczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4514402518759040439</id><published>2010-12-03T17:10:00.011+01:00</published><updated>2011-06-27T17:50:51.677+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Bułeczki czosnkowe ze szczypiorkiem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkbg9_ebHI/AAAAAAAAATo/ZbztTZjDtn0/s1600/ohhgodoh.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 271px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkbg9_ebHI/AAAAAAAAATo/ZbztTZjDtn0/s400/ohhgodoh.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546494669294038130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsze pieczywo czosnkowe jakie kiedykolwiek jadłam. To ciasto drożdżowe jest kruche z zewnątrz a mięciutkie w środku, przez dodatek masła rozpływa się w ustach, przy pieczeniu pachnie tak, że miałam ochotę lizać piekarnik. Nic, tylko robić ;) Byle nie przed egzaminami ustnymi...Przepis na 12 bułeczek. Uwaga: jeżeli chcemy, żeby te wachlarzyki się "trzymały", to przy wkładaniu do gniazd trzeba je mocniej ścisnąć. Ja zastanawiałam się też nad owinięciem "trzonka" dodatkowym paseczkiem drożdżowego ciasta...inaczej po wyjęciu niektóre listki będą odpadać, co w zasadzie jest wygodne, bo świetnie się je je, ale już nie robi takiego wrażenia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ciasto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;225 ml mleka&lt;br /&gt;15g świeżych drożdży (=7g suchych)&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;450g mąki pszennej&lt;br /&gt;30g masła, miękkiego&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na smarowidło&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4-5 ząbków czosnku (można dać więcej, jeżeli ktoś NAPRAWDĘ lubi czosnek)&lt;br /&gt;Spory pęczek szczypioru lubelskiego (albo tego cieniutkiego, ale wtedy dałabym trochę więcej)&lt;br /&gt;55g masła, miękkiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; długi, jak to przy drożdżowym. W sumie ok. 3-4h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 5-7zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykonanie:&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli mamy świeże drożdże, to sporządzamy rozczyn (do małej miseczki wlewamy ok. 4 łyżek ciepłego, ale nie gorącego mleka, dodajemy cukier, drożdże, i płaską łyżkę mąki. Mieszamy, i odstawiamy na kilka-kilkanaście minut, aż drożdże zaczną rosnąć). Jeżeli używamy drożdży suchych, to mieszamy je w sporej misce z mąką, solą i cukrem. Dodajemy miękkie masło, rozcieramy z grubsza z mąką. Wlewamy rozczyn drożdżowy (albo i nie), mleko, roztrzepane jajko. Wstępnie mieszamy widelcem albo łyżką, po czym czystymi rękami zabieramy się za wyrabianie ciasta. Ciasto ma być miękkie, elastyczne, gładkie. W razie potrzeby można podsypać mąką - ja dodałam ze dwie garści. Uformowaną kulę z ciasta zostawiamy w miseczce, nakrywamy ściereczką, i odstawiamy w ciepłe miejsce aż podwoi objętość - trwa to 1-1,5h, ja zazwyczaj przyspieszam ten proces wstawiając miskę do piekarnika, który od czasu do czasu włączam aż nagrzeje się do ok. 35-40 stopni, po czym wyłączam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym czasie wyjmujemy ciasto, krótko zagniatamy, i wałkujemy na duży, cienki prostokąt. W oryginalnym przepisie podane jest, że ma mieć wymiary 30x80cm - ja się tego zdecydowanie nie trzymałam, bo zwyczajnie nie mam miejsca ;) więc rozwałkowałam na ok. 50x45cm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obieramy nasze ząbki czosnku, przeciskamy je przez praskę, lub siekamy bardzo drobno (ja tak zrobiłam). Do kubka/miseczki wkładamy miękkie masło, po czym ucieramy je z czosnkiem. Siekamy drobniutko szczypiorek, i również mieszamy z masłem. Tak przygotowaną masą równo smarujemy rozwałkowane ciasto:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkZ4LNtU3I/AAAAAAAAATQ/EaW9-RrVPrU/s1600/walku%2Bwalku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkZ4LNtU3I/AAAAAAAAATQ/EaW9-RrVPrU/s200/walku%2Bwalku.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546492868957131634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie kroimy je wzdłuż na 6 równych (haha, akurat mi równe wyszły...) pasów, i nakładamy je na siebie. Powstałe warstwy kroimy najpierw na pół, następnie każdą połówkę znów na pół, i każdą powstałą część na 3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkaVMRcjKI/AAAAAAAAATY/WQB-lHTOR0E/s1600/nieumiemprostopokroic.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 149px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkaVMRcjKI/AAAAAAAAATY/WQB-lHTOR0E/s200/nieumiemprostopokroic.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546493367457451170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdą z tych części wkładamy w lekko natłuszczone gniazda blachy do muffinek (ja po prostu "wytarłam" palcami wnętrze kubka i wysmyrałam każde gniazdo z osobna):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkayTD2TmI/AAAAAAAAATg/2uVoVdu1oAA/s1600/obozewezciespuchnijcie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkayTD2TmI/AAAAAAAAATg/2uVoVdu1oAA/s200/obozewezciespuchnijcie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546493867495673442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkładamy je w ten sposób, aby ta krawędź która nie była cięta znajdowała się u góry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykrywamy ściereczką, i zostawiamy do napuszenia na 30-40 minut. Po tym czasie wkładamy je do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15-20 minut, aż będą złote z góry, i otrzymujemy takie oto bułeczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkb7DPOyjI/AAAAAAAAAT4/fxdr4gd5iTk/s1600/wiecejtortur.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkb7DPOyjI/AAAAAAAAAT4/fxdr4gd5iTk/s320/wiecejtortur.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546495117378898482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4514402518759040439?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4514402518759040439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/bueczki-czosnkowe-ze-szczypiorkiem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4514402518759040439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4514402518759040439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/12/bueczki-czosnkowe-ze-szczypiorkiem.html' title='Bułeczki czosnkowe ze szczypiorkiem.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TPkbg9_ebHI/AAAAAAAAATo/ZbztTZjDtn0/s72-c/ohhgodoh.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2159419469000741539</id><published>2010-11-10T23:43:00.008+01:00</published><updated>2010-12-05T15:09:14.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tips and Tricks'/><title type='text'>O wanilii w wypiekach.</title><content type='html'>Doszły mnie słuchy, że niektórzy *khemInesokhem* nie wiedzą o co biega z tymi całymi ekstraktami, aromatami i innymi cudami. Więc krótki wpis informacyjno-uświadamiający :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wypiekach (i gotowaniu ogólnie) możemy używać z grubsza trzech różnych form wanilii.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;1. Aromat waniliowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsgp1kbRXI/AAAAAAAAASo/jt-qD3SCUcE/s1600/delecta-aromat-waniliowy-10ml-Full.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsgp1kbRXI/AAAAAAAAASo/jt-qD3SCUcE/s200/delecta-aromat-waniliowy-10ml-Full.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538056069908743538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpowszechniejszy, chemiczny, sztuczny, oleisty. Występuje w małych buteleczkach, fiolkach, etc. Kupić go można w każdym sklepie, i nadaje wypiekom charakterystyczny zapach, który większość z nas - ze względu na przyzwyczajenie - uważa za waniliowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;2. Ekstrakt z wanilii&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsh527zISI/AAAAAAAAASw/32fWwGQFe8g/s1600/15123-aromat_waniliowy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsh527zISI/AAAAAAAAASw/32fWwGQFe8g/s200/15123-aromat_waniliowy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538057444664746274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To alkoholowy wyciąg ze strąków wanilii. Ma piękny, ciemnobursztynowy kolor, i nadaje wypiekom prawdziwy aromat wanilii. Można go dostać w niektórych sklepach i przez internet, ale zazwyczaj jest bardzo drogi (40-50zł za butelkę). Można go sobie również przygotować w domu w bardzo prosty sposób - w szklanym słoju umieszczamy trzy nacięte wzdłuż strąki wanilii i zalewamy szklanką wódki, rumu lub brandy. Trzymamy w ciemnym, chłodnym miejscu przez 2-3 miesiące, co jakiś czas potrząsając, i ekstrakt gotowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;3. Wanilia w laskach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsjPIcxEvI/AAAAAAAAAS4/A1whjr-6nVQ/s1600/1048.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 170px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsjPIcxEvI/AAAAAAAAAS4/A1whjr-6nVQ/s200/1048.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538058909655306994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwa wanilia. Obecnie można dostać laski wanilii albo pakowane pojedynczo w większych supermarketach, w złodziejskiej cenie 7-8zł, albo zajrzeć na allegro, i znaleźć je tam już od 80gr za te mniejsze, 1.50zł za te rozsądne, i więcej za super-hiper. Osoby które po raz pierwszy wąchają prawdziwą wanilię są zazwyczaj rozczarowane - zupełnie nie pachnie ona jak znany przez nas chemiczny cukier waniLINOwy (z waniliowym ma niewiele wspólnego), czy aromat waniliowy. Pachnieć tak naprawdę zaczyna właśnie dopiero dodana do potrawy/wypieku. Używamy jej najczęściej rozcinając laskę wzdłuż, i wygrzebując ze środka wilgotne nasionka, które następnie dodajemy np. do ciasta. Można też wsypać nasionka do słoika i wymieszać z cukrem, dokładając również "wyskrobaną", a po miesiącu otrzymamy prawdziwy cukier waniliowy. Świeże nasiona wanilii są też najlepsze do creme brulee.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2159419469000741539?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2159419469000741539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/o-wanilii-w-wypiekach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2159419469000741539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2159419469000741539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/o-wanilii-w-wypiekach.html' title='O wanilii w wypiekach.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsgp1kbRXI/AAAAAAAAASo/jt-qD3SCUcE/s72-c/delecta-aromat-waniliowy-10ml-Full.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6844622283830681521</id><published>2010-11-10T23:15:00.005+01:00</published><updated>2011-08-01T23:27:37.098+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffinki bananowo-czekoladowe.</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsdaG4uZPI/AAAAAAAAASY/2qCVn-iPyFg/s1600/bananowemuffiny.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538052501144495346" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsdaG4uZPI/AAAAAAAAASY/2qCVn-iPyFg/s320/bananowemuffiny.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; height: 320px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 238px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubione muffinki wielu osobników ;) dzięki bananom są wilgotne, długo zachowują świeżość, i są absolutnie uzależniająco przepyszne. Banany plus czekolada to idealne wręcz połączenie (ale oczywistościami lecę x)). Jak każde muffinki - łatwe, szybkie, cudowne. I ładnie odchodzą od papilotek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 spore, mocno dojrzałe banany&lt;br /&gt;125g masła&lt;br /&gt;160g cukru pudru &lt;br /&gt;Pół laski ziarenek z wanilii (można zastąpić kropelką aromatu waniliowego, ale to nie to samo, ja bym w takim przypadku pominęła. Idealnie za to się nada łyżeczka ekstraktu waniliowego)&lt;br /&gt;4 łyżki kwaśnej śmietany (18%)&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/2 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;300g mąki&lt;br /&gt;100g mlecznej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;6-8zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; pół godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rondelku roztapiamy masło. Na talerzyku rozgniatamy banany widelcem na ciapkę, wrzucamy je do miski. Dodajemy do nich roztopione masło, śmietanę, roztrzepane jajka, mieszamy. Dodajemy całą resztę składników (poza czekoladą) i mieszamy widelcem do połączenia się masy. Gdy jest już wymieszana dosypujemy czekoladę, mieszamy. Nakładamy do papilotek/formy, i pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach. Można zrobić test suchego patyczka, ale trzeba pamiętać, że roztopiona czekolada może zostawiać ślady, a muffiny w środku nigdy nie będą zupełnie suche ze względu na banany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Manty lubią muffiny~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsdasdJQMI/AAAAAAAAASg/lyHGb-b3Bac/s1600/mantamuffin.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538052511229362370" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsdasdJQMI/AAAAAAAAASg/lyHGb-b3Bac/s320/mantamuffin.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; height: 250px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6844622283830681521?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6844622283830681521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/muffinki-bananowo-czekoladowe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6844622283830681521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6844622283830681521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/muffinki-bananowo-czekoladowe.html' title='Muffinki bananowo-czekoladowe.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsdaG4uZPI/AAAAAAAAASY/2qCVn-iPyFg/s72-c/bananowemuffiny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4533483106542084468</id><published>2010-11-10T22:48:00.006+01:00</published><updated>2010-11-10T23:11:41.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Razowe naleśniki ze szpinakiem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsVAuGRi3I/AAAAAAAAASI/7dOJgnGa5z4/s1600/nale%25C5%259Bnikizeszpinakiem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 254px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsVAuGRi3I/AAAAAAAAASI/7dOJgnGa5z4/s320/nale%25C5%259Bnikizeszpinakiem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538043268900686706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, je też zrobiłam z serem pleśniowym :) ale on akurat jest tu opcjonalny - bez niego będą równie pyszne. Zdrowe, dość niskokaloryczne danie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paczka szpinaku 400g (ja lubię używać tego rozdrobnionego)&lt;br /&gt;80-100g sera pleśniowego (opcjonalnie) lub zwykłego żółtego (też opcjonalnie :) )&lt;br /&gt;Pieprz, sól, gałka muszkatołowa, czosnek&lt;br /&gt;Niewielka cebula&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szklanka wody&lt;br /&gt;Szklanka mleka&lt;br /&gt;Po połowie mąki razowej pszennej i zwykłej pszennej&lt;br /&gt;Jajko &lt;br /&gt;Sól&lt;br /&gt;Zioła - u mnie przyprawa do pizzy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;7-8zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; dość szybki, jeżeli szybko smażymy naleśniki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szykujemy ciasto naleśnikowe. Każdy ma na to swój patent, a ja składników dodaję zazwyczaj na wyczucie, ale jestem pewna, że sobie poradzicie ;) Ja akurat użyłam dwóch szklanek wody, dwóch szklanek mleka, prawie kilograma mąki łącznie, dwóch jajek, i ok. łyżki ziół, ale wyszło mi naleśników na dwa obiady - następnego dnia podałam je na inny sposób. Smażymy naleśniki na patelni teflonowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę siekamy w kostkę, i podduszamy na odrobinie wody na patelni. Dodajemy rozmrożony z grubsza i rozdrobniony szpinak. Dusimy pod przykryciem ok. 10 minut, po czym przyprawiamy sporą ilością gałki muszkatołowej, pieprzem oraz rozgniecionym ząbkiem czosnku. Wkruszamy ser pleśniowy, i mieszamy do rozpuszczenia (jeżeli pomijamy ser pleśniowy - dodajemy do smaku soli). Próbujemy, jeżeli jest potrzeba - doprawiamy do smaku. Nakładamy łyżkę nadzienia na naleśnik, składamy w ulubiony sposób, nakładamy na talerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna osoba naje się 3-4 naleśnikami (przy czym ja smażę na dość małej patelni ;). Ja jadłam je dodatkowo z surówką z kapusty pekińskiej i pomarańczowej papryki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok pierwszy - usmaż dużo za dużo naleśników...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsYeEbC9BI/AAAAAAAAASQ/wWTGGzXdxbg/s1600/nale%25C5%259Bnikirazowesame.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsYeEbC9BI/AAAAAAAAASQ/wWTGGzXdxbg/s320/nale%25C5%259Bnikirazowesame.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538047071644480530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4533483106542084468?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4533483106542084468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/razowe-nalesniki-ze-szpinakiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4533483106542084468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4533483106542084468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/razowe-nalesniki-ze-szpinakiem.html' title='Razowe naleśniki ze szpinakiem.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsVAuGRi3I/AAAAAAAAASI/7dOJgnGa5z4/s72-c/nale%25C5%259Bnikizeszpinakiem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2679782447748383884</id><published>2010-11-10T22:25:00.005+01:00</published><updated>2011-07-09T20:42:40.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Penne z pleśniowym beszamelem i ostrymi papryczkami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsPCeGAyqI/AAAAAAAAASA/kTAmkDhV9gw/s1600/makaronblue.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsPCeGAyqI/AAAAAAAAASA/kTAmkDhV9gw/s320/makaronblue.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538036701894593186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że zdarzały mi się już bardziej apetyczne zdjęcia ;) ale ten makaron najlepszy jest na gorąco, i pachniał tak, że nie chciało mi się już bawić z aparatem...Uwielbiam niebieski ser pleśniowy, i polecam ten przepis każdemu jego miłośnikowi. Makaron powstał w dwóch wariacjach - wersja na zdjęciu ma w sobie jeszcze zielone papryczki faszerowane fetą, których ja zdecydowałam się do swojej porcji nie dodawać ze względu na to, że kawalątek spróbowany przed dodaniem do mojej części sosu prawie wypalił mi przełyk :) ale podobno smak całkiem tu pasuje, więc jeżeli lubicie pikantne potrawy, to skuście się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I uwaga - w tym przepisie debiut - robimy beszamel :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200-250g makaronu penne&lt;br /&gt;ok. 80-100g niebieskiego sera pleśniowego o wyrazistym smaku (u mnie - Lazur)&lt;br /&gt;10dkg ulubionej wędzonej szynki&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;1,5 szklanki mleka&lt;br /&gt;Pieprz, sól, gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;Opcjonalnie - pikantne zielone chili (u mnie gotowiec ze sklepu, kupowany na wagę, faszerowany serem feta)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 7-8zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;ok. 20-30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zabieramy się za &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;beszamel&lt;/span&gt;. W tym celu w rondelku rozpuszczamy dwie łyżki masła, i wsypujemy powoli mąkę. W trakcie intensywnie mieszamy wszystko trzepaczką-maczugą, żeby nie zrobiły nam się kluchy. Jak tylko tłuszcz i mąka się połączą wlewamy pół szklanki mleka. Mieszamy energicznie do połączenia, wlewamy kolejne pół szklanki. Powoli podgrzewamy - sos zacznie nam gęstnieć. Gdy zgęstnieje nam już dość mocno - wlewamy pozostałe mleko. W tym momencie możemy już wrzucić makaron, a szynkę pokrojoną w kosteczkę na dużą patelnię, żeby się lekko przysmażyła. Znów podgrzewamy sos, i znów czekamy, aż zgęstnieje. Powinien być kremowy, ale wciąż lejący się. W tym momencie dodajemy szczyptę-dwie gałki muszkatołowej, i porządną szczyptę pieprzu. Mieszamy, po czym wkruszamy ser pleśniowy. Podgrzewamy kilka minut, aż ser się rozpuści, i nada beszamelowi smak. Próbujemy, i do smaku doprawiamy gałką lub pieprzem (soli raczej już nie będzie trzeba, lazur sam w sobie jest dość słony). Zostawiamy na palniku na najmniejszym ogniu, albo zestawiamy. Odcedzamy makaron na sitku, wrzucamy na patelnię do pachnącej nam niebiańsko szynki, zalewamy wszystko beszamelem, i mieszamy do połączenia. Jeżeli używamy papryczek - kroimy je i dodajemy. Podajemy mocno gorące, smacznego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze kilka słów o beszamelu. To fantastyczny sos ze względu na jego wszechstronność. Sam w sobie nie ma rewelacyjnego smaku, ale za to przyjmuje smak wszystkiego, co się do niego doda. Na jego bazie można zrobić sos pomidorowy, sos serowy, sos czosnkowy, i każdy inny który przyjdzie nam do głowy. Szczególnie dobrze nadaje się do zapiekanek - pod wpływem wysokiej temperatury świetnie się ścina, najlepiej smakuje gdy dodamy do niego żółtko i starty ser w dość dużej ilości, np. mozzarellę i goudę dla smaku. W dodatku składniki do niego zazwyczaj znajdują się w każdym domu, i nie są wymyślne. Warto znać na niego przepis :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2679782447748383884?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2679782447748383884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/penne-z-plesniowym-beszamelem-i-ostrymi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2679782447748383884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2679782447748383884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/penne-z-plesniowym-beszamelem-i-ostrymi.html' title='Penne z pleśniowym beszamelem i ostrymi papryczkami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsPCeGAyqI/AAAAAAAAASA/kTAmkDhV9gw/s72-c/makaronblue.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-2785874189562921265</id><published>2010-11-10T22:13:00.003+01:00</published><updated>2010-11-10T22:24:32.555+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Bruschetta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsNhl0GmQI/AAAAAAAAAR4/7-88pHCS37A/s1600/bruschetta1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsNhl0GmQI/AAAAAAAAAR4/7-88pHCS37A/s320/bruschetta1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538035037519649026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli grzanka odrobinę inaczej. Najlepsze jedzenie to najprostsze jedzenie - uwielbiam tę zasadę. Bruschettę można modyfikować na wiele różnych sposobów - dodać sera, fety, oliwek. Ja uwielbiam taką - najprostszą, chrupiącą, na dobrej jakości chlebie. U mnie w roli głównej wystąpiła bagietka paneos, kupiona w E.Leclercu. Nie wiem co oni do nich dodają, ale mogłabym je jeść tonami...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki na porcję dla jednej osoby:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubione pieczywo (najlepiej bagietka lub bułki)&lt;br /&gt;Pomidor&lt;br /&gt;Pół ogórka&lt;br /&gt;Czosnek&lt;br /&gt;Oliwa z oliwek&lt;br /&gt;Ulubione zioła - świeże lub suszone. U mnie przyprawa włoska, czyli głównie oregano i bazylia.&lt;br /&gt;Sól, pieprz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 3zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; szybkie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bagietki/bułki kroimy na dość grube kromki. Skrapiamy każdą kromkę delikatnie oliwą, i smarujemy odrobiną rozgniecionego czosnku (nie miałam akurat pod ręką, więc pominęłam niestety ;)). Wkładamy kromki do nagrzanego do ok. 160 stopni piekarnika, i pieczemy ok. 10 minut, aż zrobią się chrupkie i rumiane (ale jeszcze nie przypieczone). W międzyczasie pomidora wkładamy na kilka minut do garnka z gorącą wodą, po czym nacinamy skórkę w krzyżyk, i obieramy. Kroimy go w kosteczkę. Ogórka obieramy, kroimy w kosteczkę (z obecnie dostępnych, długich ogórków warto wyciąć nasiona - najczęściej są gorzkie, twarde i niedobre). Mieszamy ogórka i pomidora, solimy, pieprzymy, dodajemy ziół do smaku. Jeżeli były bardzo wodniste, to warto odlać nadmiar soku. Nakładamy na grzanki które zdążyły się już zrumienić, po czym znów wkładamy do piekarnika na ok. 5 minut.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-2785874189562921265?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/2785874189562921265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/bruschetta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2785874189562921265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/2785874189562921265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/11/bruschetta.html' title='Bruschetta'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNsNhl0GmQI/AAAAAAAAAR4/7-88pHCS37A/s72-c/bruschetta1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6049979137245639891</id><published>2010-10-31T21:05:00.004+01:00</published><updated>2011-06-27T17:50:46.375+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Lane kluski</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3NnxJyPhI/AAAAAAAAAQ0/OFuMElcei48/s1600/kluchy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3NnxJyPhI/AAAAAAAAAQ0/OFuMElcei48/s320/kluchy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534305600201178642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smak dzieciństwa. Nie wiem czemu nigdy nie wpadłam na to, żeby je zrobić :) niektórzy jedzą je z rosołem i innymi zupami, ja najbardziej lubię je z mlekiem. Na słono :) Przepis idealny na śniadanie, pyszny, sycący, szybki do zrobienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;Odrobina wody&lt;br /&gt;Szczypta soli&lt;br /&gt;Mleko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 1-2zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlewamy ok 1,5 szklanki mleka do garnuszka, i podgrzewamy aż prawie zacznie wrzeć. W tak zwanym międzyczasie wbijamy do szklaneczki jedno jajko i sól, roztrzepujemy. Dodajemy dwie łyżki mąki, lekko czubate, roztrzepujemy (ja to robiłam trzepaczką-maczugą). Jeżeli masa jest za gęsta (u mnie była) dolewamy odrobinę (ok. łyżki) wody. Ubijałam jeszcze później przez minutę albo dwie, żeby była puszysta. Powinna mieć konsystencję lejącej się śmietany. Wlewamy na wrzące mleko cienkim strumyczkiem, i mieszamy przez kilkadziesiąt sekund, aż kluseczki wypłyną na powierzchnię i będą gotowe. Po osoleniu do smaku - zajadamy się :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6049979137245639891?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6049979137245639891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/10/lane-kluski.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6049979137245639891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6049979137245639891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/10/lane-kluski.html' title='Lane kluski'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3NnxJyPhI/AAAAAAAAAQ0/OFuMElcei48/s72-c/kluchy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-869091854756554001</id><published>2010-10-31T20:40:00.004+01:00</published><updated>2010-10-31T21:02:40.994+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Domowe pianki Marshmallows</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3K1tk306I/AAAAAAAAAQs/iSzcvOjwxAs/s1600/pianki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 245px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3K1tk306I/AAAAAAAAAQs/iSzcvOjwxAs/s320/pianki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534302541224334242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że da się to zrobić w domu :) ja w zasadzie pianek nie lubię, ale mój ojciec jest fanem, i chciałam mu zrobić niespodziankę. Jak się okazało - sama też skończyłam podjadając je, bo są przepyszne. Plus - same składniki są tanie. Minus - trzeba mieć termometr cukierniczy i golden syrup. O ile golden syrup można zrobić samemu (chociaż ja jestem leniem i kupiłam w Kuchniach Świata) to termometr cukierniczy już dość ciężko obejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 białka o temperaturze pokojowej&lt;br /&gt;2 szklanki cukru&lt;br /&gt;2x 3/4 szklanki wody&lt;br /&gt;1 łyżka golden syrupu&lt;br /&gt;4 łyżki żelatyny&lt;br /&gt;Kilka kropel aromatu waniliowego (lub innego, ale ten daje najbardziej zbliżony do prawdziwego smak)&lt;br /&gt;Opcjonalnie - barwnik. Ja użyłam odrobiny czerwonego barwnika w proszku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/8 szklanki cukru-pudru&lt;br /&gt;1/8 szklanki skrobi ziemniaczanej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt wykonania:&lt;/span&gt; ok. 5zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; ok. 30 minut, nie licząc czasu tężenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do sporego garnuszka wrzucamy dwie szklanki cukru, łyżkę golden syrupu, 3/4 szklanki wody. Podgrzewamy, mieszając, aż zacznie wrzeć. Gdy zawrze kończymy mieszać, wtykamy termometr cukierniczy, i czekamy - syrop nie powinien przekroczyć temperatury 127 stopni. Trwa to dość długo, więc przechodzimy do kolejnych czynności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 łyżki żelatyny zalewamy 3/4 szklanki wody. Odstawiamy na kilka minut aż napęcznieje. Po tym czasie ustawiamy ją na kuchence, na najniższą możliwą temperaturę, i podgrzewamy mieszając. Nie można dopuścić do zagotowania się. Gdy żelatyna zrobi nam się ślicznie płynna, dodajemy ewentualne aromaty i barwniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oryginalny przepis podaje, że białka zaczynamy ubijać gdy syrop osiągnie temperaturę 118 stopni. Ubijamy je do sztywności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nasz syrop ma w końcu 127 stopni bardzo, bardzo powolutku i ostrożnie wlewamy d niego żelatynę. Mikstura bąbelkuje, "pieni się" i generalnie jest dość wybuchowa, więc naprawdę robimy to powoli. Mieszamy, i wlewamy do białek - powolutku, i wciąż miksując. Ubijamy naszą masę przez kolejnych 5-10 minut, aż powolutku zacznie tężeć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy cukier-puder ze skrobią, i wysypujemy nią dość obficie blaszkę wielkości 25x20cm. Wylewamy na to masę, wyrównujemy (chociaż sama się powinna ładnie rozlać), obsypujemy z góry resztką cukrowo-skrobiowej mieszaniny. Odstawiamy na noc do stężenia. Po tym czasie ciachamy blaszkę po bokach nożem, odwracamy ją do góry dnem, i liczymy na to, że masa nam ładnie wypadnie na obsypaną (ponownie) mieszaniną cukru i skrobii powierzchnię (stół). Mnie nie wypadła, więc podważyłam lekko brzeg masy i oddzieliłam ją od blaszki rękami. Następnie kroimy wilgotnym, ostrym nożem kwadraciki pożądanej wielkości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pianki najlepiej przechowywać w zamkniętym pojemniku, bo są mocno higroskopijne. Ponoć zachowują świeżość ok. tygodnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-869091854756554001?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/869091854756554001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/10/domowe-pianki-marshmallows.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/869091854756554001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/869091854756554001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/10/domowe-pianki-marshmallows.html' title='Domowe pianki Marshmallows'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TM3K1tk306I/AAAAAAAAAQs/iSzcvOjwxAs/s72-c/pianki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-4370099823465351945</id><published>2010-09-30T18:04:00.007+02:00</published><updated>2011-03-07T00:23:35.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pancakes Shiro</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS3alBiBgI/AAAAAAAAAPw/JGLdJvSEUlc/s1600/pacakes1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522740710306088450" src="http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS3alBiBgI/AAAAAAAAAPw/JGLdJvSEUlc/s320/pacakes1.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 320px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 238px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te naleśniki po raz pierwszy jadłam gdy jeszcze studiowałam japonistykę. Robił mi je Shiro, i to od niego mam ten przepis. Chociaż próbowałam już kilku różnych przepisów na pancakes, to chyba kolejne eksperymenty sobie podaruję, bo zawsze wracam do tego - jest niezawodny. Można je podawać z serkiem homogenizowanym, bitą śmietaną, dodawać do nich orzechów, zatapiać w nich owoce, posypywać cukrem pudrem, smarować miodem albo nutellą. Ja najbardziej uwielbiam je polane syropem klonowym, pancakes bez syropu klonowego to już nie to :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki&lt;/span&gt; (na potężną porcję, ja zazwyczaj robię z połowy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 szklanki mąki&lt;br /&gt;1,5 szklanki mleka&lt;br /&gt;2 szklanki maślanki&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;1/2 szklanki roztopionego masła&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;3 łyżeczki proszku do pieczenia (zapisane mam: 1 torebka proszku do pieczenia :) )&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;Ulubione dodatki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;ok. 5-6zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; zależny od ilości patelni :) ok. 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy sypkie składniki. Dodajemy do nich mleko i maślankę, mieszamy, masło, mieszamy, żółtka, mieszamy (ja najczęściej miksuję mikserem po prostu). Osobno ubijamy pianę z białek, po czym delikatnie musimy je wmieszać do masy łyżką (przyznaję się bez bicia, ostatnio zapomniałam ubić piany z białek i dodałam całe jajka, i też wyszły :) chociaż mniej puchate). Gdy mamy już gotową masę rozgrzewamy patelnię teflonową. Ważna uwaga - nie natłuszczamy jej w żaden sposób! Ma być suchutka. Wylewamy solidną porcję ciasta na rozgrzany teflon, i obserwujemy. Po pewnym czasie powinny zacząć pojawiać się bąbelki, które wskazują na to, że wszystko jest ok ;) Pancakes pieczemy dość długo z jednej strony, aż ciasto zacznie się ścinać do samej góry, a na drugą stronę przewracamy tylko na kilkanaście sekund (czasami tylko kilka). Patrz zdjęcie poniżej - mniej więcej w tym momencie przewracamy naleśnika :) Podajemy z ulubionymi dodatkami, najlepiej na ciepło (chociaż następnego dnia, na zimno, też są pyszne). Jeżeli chcemy mieć pancakes z owocami, to wkrajamy je bezpośrednio do ciasta, albo układamy na patelni, gdy naleśnik zaczyna się ścinać. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS3oCP-RBI/AAAAAAAAAP4/9ZOmeusqPKo/s1600/pacakes2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522740941489587218" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS3oCP-RBI/AAAAAAAAAP4/9ZOmeusqPKo/s200/pacakes2.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 200px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 152px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-4370099823465351945?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/4370099823465351945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/pancakes-shiro.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4370099823465351945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/4370099823465351945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/pancakes-shiro.html' title='Pancakes Shiro'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS3alBiBgI/AAAAAAAAAPw/JGLdJvSEUlc/s72-c/pacakes1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-8453275524553472610</id><published>2010-09-30T17:54:00.007+02:00</published><updated>2011-07-09T20:42:57.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pełnoziarniste penne z pomidorkami i orzechami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS0pOG5-3I/AAAAAAAAAPo/u7RsewRwGz4/s1600/pennepomidoryorzechy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS0pOG5-3I/AAAAAAAAAPo/u7RsewRwGz4/s320/pennepomidoryorzechy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522737663317769074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój, całkiem udany, eksperyment kulinarny. Więc puszczam w świat :) w oryginale  (i na zdjęciach) ten makaron ma w sobie jeszcze poszatkowane suszone morele. Chociaż są interesujące, to chyba jednak lepiej sobie ten słodki akcent podarować, same pomidory z orzechami będą dużo lepsze. Olej orzechowy można pominąć, albo zastąpić oliwą z oliwek. Ale jeżeli zdecydujemy się na oliwę, to lepiej jej dodać bardzo malutko, bo może mocno zmienić smak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;400g pomidorków koktajlowych, słodkich i dojrzałych&lt;br /&gt;Kilka (6-7) orzechów brazylijskich (http://www.ekozakupy24.pl/var/img/shop/big/caeddc262e101cc416f6d492d4b91bd9.jpg - to takie~)&lt;br /&gt;Olej orzechowy&lt;br /&gt;Przyprawy - pieprz, sól&lt;br /&gt;Pół paczki pełnoziarnistego makaronu penne (można użyć normalnego, oczywiście)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Koszt: &lt;/span&gt;ok. 10zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; ok. 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomidorki obskubujemy z gałązki, wrzucamy na sito, myjemy. Kroimy je na połówki (jeżeli są naprawdę malutkie) albo na ćwiartki. Wrzucamy na dużą, szeroką patelnię, z odrobiną oleju orzechowego. Dusimy pod przykryciem aż zmiękną i puszczą sok, doprawiamy odrobiną pieprzu i soli. Orzechy siekamy drobno, i na osobnej patelni podprażamy, pamiętając, żeby dość często je mieszać. Mają zacząć pachnieć, ale nie mogą za bardzo zbrązowieć, bo staną się gorzkie - najlepiej co jakiś czas próbować. Podprażone orzechy dodajemy do pomidorków, i jakiś czas jeszcze dusimy, żeby przeszły aromatem. W tym czasie gotujemy makaron, odcedzamy, układamy na talerzach. Nakładamy odpowiednią ilość naszego sosu pomidorowego, i polewamy całość cieniutką strużką oleju orzechowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-8453275524553472610?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/8453275524553472610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/penoziarniste-penne-z-pomidorkami-i_30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8453275524553472610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/8453275524553472610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/penoziarniste-penne-z-pomidorkami-i_30.html' title='Pełnoziarniste penne z pomidorkami i orzechami.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TKS0pOG5-3I/AAAAAAAAAPo/u7RsewRwGz4/s72-c/pennepomidoryorzechy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-1055868506087154840</id><published>2010-09-09T17:53:00.005+02:00</published><updated>2011-07-09T20:43:04.835+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Tagliatelle z grzybami leśnymi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TIkGa2Z5Q5I/AAAAAAAAAPM/aoU6U2V0LkE/s1600/tagliatelle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 254px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TIkGa2Z5Q5I/AAAAAAAAAPM/aoU6U2V0LkE/s320/tagliatelle.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514946277042373522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z okazji weekendowego wyjścia do lasu - makaron na obiad. Wygląda może niezbyt, ale w smaku jest przepyszny, jeden z moich najbardziej udanych makaronów. Szkoda tylko, że grzybów tak mało, więc raczej go nie powtórzę...(chyba, że uda mi się dostać na targu ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzyby leśne (u mnie głównie maślaki i prawdziwki, było ich kilkanaście)&lt;br /&gt;250g makaronu tagliatelle (inny też się nada, oczywiście)&lt;br /&gt;Mały kubek śmietany 18%&lt;br /&gt;Pół kostki grzybowej (niekoniecznie)&lt;br /&gt;Jedna cebula (niewielka)&lt;br /&gt;Przyprawy - pieprz, sól, gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;Odrobina masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;ok. 5zł, nie licząc grzybów :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; ok. pół godziny&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzyby oczyszczamy, kroimy w mniejsze kawałki. Na patelni (duuużej i głębokiej) na maśle szklimy poszatkowaną cebulę, po czym dodajemy grzyby i przykrywamy. Dusimy ok. 10 minut na małym ogniu, aż grzyby zmiękną, i puszczą wodę. Śmietanę wrzucamy do miseczki. Do kubka nalewamy ok. 1/4 wody, i rozpuszczamy kostkę grzybową (woda powinna być ciepła, ale nie gorąca). Następnie do kubka wrzucamy łyżkę śmietany, mieszamy (hartując). Wlewamy miksturę do śmietany, i mieszamy do połączenia. Ja to wszystko robię dlatego, że zawsze mam wrażenie, że sama śmietana wlana na patelnię mi się zważy, i wyjdzie nieapetyczna breja :) w ten sposób się przed tym zabezpieczam. Poza tym moja ukochana śmietana jest odrobinę za gęsta na sos, więc ją tym bulionem grzybowym trochę rozrzedzam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlewamy śmietanę na patelnię, do grzybów. Dosypujemy sporo pieprzu, odrobinę soli, i ok. pół łyżeczki gałki muszkatołowej. Zostawiamy na bardzo małym ogniu, mieszając dość często, i czekając aż zacznie pyrkać. W międzyczasie gotujemy makaron, który odcedzamy na sitku gdy będzie już miękki, i bez przelewania zimną wodą wrzucamy na patelnię, do naszego sosu. Mieszamy, niech makaron ładnie oblepi się sosem i grzybami. Wrzucamy na talerze, wsuwamy. Smacznego :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-1055868506087154840?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/1055868506087154840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/tagliatelle-z-grzybami-lesnymi.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1055868506087154840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/1055868506087154840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/09/tagliatelle-z-grzybami-lesnymi.html' title='Tagliatelle z grzybami leśnymi'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TIkGa2Z5Q5I/AAAAAAAAAPM/aoU6U2V0LkE/s72-c/tagliatelle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-6681861016886554692</id><published>2010-08-20T23:52:00.004+02:00</published><updated>2010-08-21T00:09:11.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciasteczka cynamonowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TG78lokKknI/AAAAAAAAAO0/cHMaptdOBp8/s1600/cynamonki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 247px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TG78lokKknI/AAAAAAAAAO0/cHMaptdOBp8/s320/cynamonki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507617117795160690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile S. zarywał mnie na lasagne i murzynka, tak ja piekłam mu te właśnie ciasteczka. Oryginalny przepis mówi, żeby dodać półtora łyżeczki cynamonu. I pewnie normalnym ludziom to wystarcza - wychodzą nam wtedy ciasteczka pachnące lekko cynamonem. A ja podejrzewam, że S. byłby w pełni szczęśliwy dopiero wtedy, gdybym w proporcjach zamieniła z cynamonem mąkę :) Lubię ten przepis za to, że można go upiec w tak wielu odsłonach, ale o tym później.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki mąki (+ do podsypywania)&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;3 spore łyżki miodu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka sody&lt;br /&gt;1 spora łyżka miękkiego masła&lt;br /&gt;Cynamon według uznania - ja daję ok. 3 płaskich łyżek &lt;br /&gt;Ewentualne dodatki do modyfikacji (np. mak, słonecznik, kokos, migdały)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 4-5zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; dość długi, ze względu na wycinanie :) ok. godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpuszczamy miód w małym rondelku (jeżeli używamy sztucznego miodu, to można ten krok pominąć). W misce mieszamy mąkę, sodę, cukier i cynamon. Wlewamy do tego roztopiony miód, i zarabiamy łyżką. Wbijamy jajko, dodajemy masła, i zagniatamy ciasto. Jeżeli bardzo mocno się klei, to dosypujemy mąki, ale dobrze wyrobione zawsze będzie się odrobinę kleić ze względu na zawartość miodu. Blat posypujemy porządnie mąką. Urywamy ok. 1/4 ciasta, rękami formujemy placuszek, i z obu stron lekko oprószamy mąką. Wałkujemy dość cienko - na 3-4mm, bo ciasteczka rosną. Sprawdzamy, czy ciasto nam się nie przykleiło do blatu, jeżeli się przesuwa - wycinamy nasze ulubione kształty. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach ok. 5-10 minut, aż się ładnie zarumienią. Przed pieczeniem możemy wprowadzić następujące modyfikacje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Drugie jajko roztrzepujemy w miseczce, i używając pędzelka smarujemy wycięte ciasteczka. Jajko sprawi, że ciasteczka po ostudzeniu będą mięciutkie - z oryginalnego przepisu wychodzą nam ciastka twarde, chrupiące.&lt;br /&gt;- Smarujemy ciasteczka białkiem, i posypujemy ulubionymi dodatkami - np. makiem, kokosem, kruszonymi orzechami&lt;br /&gt;- Wciskamy w ciasteczka połówki obranych ze skórki migdałów lub orzechów (można też wcześniej posmarować białkiem, żeby się lepiej trzymały)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koty nie lubią konkurencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TG78xWJbMwI/AAAAAAAAAO8/E0dAMpHyMMg/s1600/catcookie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TG78xWJbMwI/AAAAAAAAAO8/E0dAMpHyMMg/s320/catcookie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507617319009596162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-6681861016886554692?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/6681861016886554692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/ciasteczka-cynamonowe.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6681861016886554692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/6681861016886554692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/ciasteczka-cynamonowe.html' title='Ciasteczka cynamonowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TG78lokKknI/AAAAAAAAAO0/cHMaptdOBp8/s72-c/cynamonki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3009884563856816052</id><published>2010-08-17T17:40:00.004+02:00</published><updated>2011-08-01T23:27:42.861+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Muffiny potrójnie czekoladowe</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGqv4JHlbmI/AAAAAAAAAOs/VKZrwPld7DY/s1600/triplechocmuffins.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506406873469120098" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGqv4JHlbmI/AAAAAAAAAOs/VKZrwPld7DY/s400/triplechocmuffins.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 298px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...w zasadzie podwójnie, ale chyba kakao się liczy jako czekolada. W każdym razie - są przepyszne, wilgotne i sprężyste. Trafiłam na ten przepis poszukując moich idealnych muffinów czekoladowych, i zatrzymałam się przy nim na dłużej, bo są fantastyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;225g mąki pszennej&lt;br /&gt;25g kakao&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia &lt;br /&gt;0,5 łyżeczki sody&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;300ml śmietany 12% (duży kubek)&lt;br /&gt;150g cukru trzcinowego&lt;br /&gt;85g roztopionego masła&lt;br /&gt;100g białej czekolady - posiekanej&lt;br /&gt;100g mlecznej czekolady - posiekanej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt:&lt;/span&gt; 8-10zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania:&lt;/span&gt; szybciutki, ok. 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednej misce mieszamy suche składniki (mąkę, proszek do pieczenia, kakao, cukier). Do drugiej wlewamy śmietanę, roztrzepujemy ją z jajkami, i wlewamy roztopione masło. W zasadzie chyba powinno się czekać aż lekko wystygnie, ale ja się boga nie boję, i wlewałam takie dopiero-co. Roztrzepujemy, wlewamy do naszych suchych składników, mieszamy widelcem aż składniki się połączą. Nie za długo - grudki są ok! Wsypujemy posiekaną czekoladę, i mieszamy. Nakładamy do blachy tradycyjnie wyłożonej papilotkami, lub wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni ok. 20 minut, do suchego patyczka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoretycznie porcja jest na 12 sztuk, w praktyce mnie wychodzi prawie 2x tyle, ale ja mam bardzo małe gniazda w blaszce. Smacznego~&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3009884563856816052?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3009884563856816052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/muffiny-potrojnie-czekoladowe.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3009884563856816052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3009884563856816052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/muffiny-potrojnie-czekoladowe.html' title='Muffiny potrójnie czekoladowe'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGqv4JHlbmI/AAAAAAAAAOs/VKZrwPld7DY/s72-c/triplechocmuffins.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-3118840463290340295</id><published>2010-08-16T03:29:00.007+02:00</published><updated>2010-08-16T03:32:42.471+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przegryzki'/><title type='text'>Bardzo skomplikowany przepis na przepyszne danie z oscypka.</title><content type='html'>Próbowaliście kiedyś usmażyć oscypka? To spróbujcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oscypek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;Jak za jeden oscypek&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;tak długi, jak przysmażenie oscypka na patelni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przysmaż oscypka na patelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lalala, nie ma zdjęcia, have this instead: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGiVKOO7bBI/AAAAAAAAAOk/fPQFlwC8duk/s1600/oscyp.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 326px; height: 374px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGiVKOO7bBI/AAAAAAAAAOk/fPQFlwC8duk/s400/oscyp.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505814547312372754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-3118840463290340295?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/3118840463290340295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/bardzo-skomplikowany-przepis-na.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3118840463290340295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/3118840463290340295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/bardzo-skomplikowany-przepis-na.html' title='Bardzo skomplikowany przepis na przepyszne danie z oscypka.'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGiVKOO7bBI/AAAAAAAAAOk/fPQFlwC8duk/s72-c/oscyp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-7319045455342570238</id><published>2010-08-12T23:36:00.003+02:00</published><updated>2011-08-01T23:27:48.196+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muffiny'/><title type='text'>Razowe muffinki z jabłkami</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGRpwUB-_6I/AAAAAAAAAOI/SMMmC75lhXs/s1600/muffinyzjablkami.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504640923285258146" src="http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGRpwUB-_6I/AAAAAAAAAOI/SMMmC75lhXs/s320/muffinyzjablkami.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; height: 183px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Specjalnie dla Ineso - trochę zdrowsza wersja muffinek ;) są całkiem pyszne - aromatyczne, bardzo wilgotne, sycące. I zupełnie bez tłuszczu~!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150g mąki razowej (można dać 300g, wtedy bez mąki pszennej, ale ja nie przepadam za wypiekami w 100 % z mąki razowej)&lt;br /&gt;150g Mąki pszennej &lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;100ml mleka&lt;br /&gt;2 duże jabłka&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody oczyszczonej&lt;br /&gt;120g cukru trzcinowego&lt;br /&gt;Cynamon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koszt wykonania:&lt;/span&gt; ok. 5zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas wykonania: &lt;/span&gt;szybciutki, ok. pół godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wykonanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Typowo muffinkowe. Wsypujemy do miski wszystkie suche składniki i mieszamy. Do drugiej miski wlewamy mleko, jajka, roztrzepujemy. Obieramy jabłka, trzemy je na tarce o grubych oczkach do miski z mlekiem i jajkami. Dodajemy suche składniki do mokrych, mieszamy widelcem do połączenia składników - niezbyt długo. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, to dodajemy troszkę mleka. Dosypujemy cynamonu do smaku, mieszamy, wykładamy do foremek. Ja nakładałam prawie pełne foremki, bo muffiny nie rosną jakoś wyjątkowo, a ja lubię jak jest "grzybek". Którego i tak nie było, przez mój wymysł z papilotkami z papieru do pieczenia ;) Pieczemy w 200 stopniach przez ok. 20 minut, do suchego patyczka (przy czym przez "suchy patyczek" rozumiemy taki, na którym nie ma ciasta - w 100% suchy to on nigdy nie będzie, bo muffiny są wilgotne w środku od jabłek).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4760555612061675648-7319045455342570238?l=iamnotevenhere.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/feeds/7319045455342570238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/razowe-muffinki-z-jabkami.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7319045455342570238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4760555612061675648/posts/default/7319045455342570238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://iamnotevenhere.blogspot.com/2010/08/razowe-muffinki-z-jabkami.html' title='Razowe muffinki z jabłkami'/><author><name>Rynn</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12041114747934591835</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TNWEfLzz_8I/AAAAAAAAARM/LB1mYgsCY4A/S220/foodrynn.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TGRpwUB-_6I/AAAAAAAAAOI/SMMmC75lhXs/s72-c/muffinyzjablkami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4760555612061675648.post-9026334972435610223</id><published>2010-08-06T21:23:00.006+02:00</published><updated>2011-07-09T20:43:12.680+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Makarony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obiadowe'/><title type='text'>Pełnoziarniste penne ze szpinakiem i kawałkami kurczaka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TFxlHMNR51I/AAAAAAAAAN0/NF5xZwVGN-g/s1600/pennezeszpinakiem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 241px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_AUtwk1Ii9Vo/TFxlHMNR51I/AAAAAAAAAN0/NF5xZwVGN-g/s320/pennezeszpinakiem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502384018950317906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś pomysł na obiad odrobinę bardziej wymagający niż carbonara, ale niewiele - wymaga po prostu trochę więcej przygotowań. Ale to wciąż przepis na makaron, więc jest szybki w przygotowaniu i smaczny. Tak naprawdę, to można równie dobrze pominąć kurczaka, ale jeżeli ma się głodnego mięsożercę w domu, to trzeba go jakoś zapchać ;) Napisałabym, że przepis zdrowy i dietetyczny, ale trochę bym nakłamała ze względu na śmietanę...Porcja na dwie osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół paczki makaronu penne (pełnoziarnistego lub zwykłego)&lt;br /&gt;Paczka mrożonego szpinaku&lt;br /&gt;Pierś z kurczaka - ok. 300g&lt;br /&gt;Śmietana 12%, dwie łyżki&lt;br /&gt;Czosnek - 3 ząbki&lt;br /&gt;Przyprawy (dość istotne): gałka muszkatołowa, pieprz, sól, imbir, dowolna przyprawa do kurczaka (ja użyłam przyprawy do kurczaka po prowansalsku)&lt;br /&gt;Pół szklanki bulionu warzywnego (zrobiłam z połowy kostki bulionowej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koszt: &lt;/span&gt;10-12zł&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czas przygotowania:&lt;/span&gt; krótki, ok. 20-25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykonanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurczaka kroimy w dość drobną kostkę, posypujemy odrobiną pieprzu, soli, mielonego imbiru, gałki muszkatołowej i przyprawy do kurczaka. Mieszamy dokładnie, po czym dorzucamy pokrojony ząbek czosnku, i odstawiamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szpinak wrzucamy na dużą patelnię, rozdrabniamy na jak najmniejsze kawałki (na tyle, na ile nam pozwala stopień jego zamrożenia), dusimy, aż zmięknie i zupełnie się rozmrozi. Sypiemy od serca gałki muszkatołowej, pieprzu, soli, i dwa posiekane (lub wyciśnięte przez praskę) ząbki czosnku. Mieszamy, i pozwalamy mu trochę popyrkolić. Po tym czasie zalewamy szpinak bulionem i mieszamy. Do kubka wrzucamy dwie łyżki śmietany, dodajemy do niej odrobinę (ok. pół łyżki) szpinaku, mieszamy. W ten sposób hartujemy śmietanę, żeby nam się nie zważyła. Dodajemy jeszcze odrobinę szpinaku, mieszamy, po czym wlewamy śmietanę na patelnię, i mieszamy aż do połączenia. Sos jest w zasadzie gotowy, możemy go zostawić na bardzo małym ogniu, żeby wszys
