poniedziałek, 9 grudnia 2013

Happy Fooding! Wspólne pieczenie pierniczków.



Happy Fooding to przesympatyczna inicjatywa Olgi z bloga Ich4Pory. W skrócie - krakowscy blogerzy (i nie tylko) spotykają się na wspólnym gotowaniu, plotach i wzajemnym poznawaniu się. Jest towarzysko, jest pysznie, jest swojsko. Chociaż raz już wybierałam się na fooding to zmiana terminu uniemożliwiła mi dotarcie, ale tym razem się udało. Dotarłam na wyjątkowy, przedświąteczny odcinek specjalny - 30 listopada spotkaliśmy się w sporym gronie żeby wspólnie robić, wycinać, piec i dekorować pierniczki. I chociaż pojechałam tam lekko niepewna i onieśmielona, jak to przy pierwszym razie bywa, szybko wkupiłam się foremkami-dinozaurami i zostałam ciepło przyjęta ;) Kuchni użyczyła nam Mia z A Bite To Eat, ugotowała dla nas także przepyszną zupę meksykańską, która rozgrzała nas w zimne popołudnie.

A później zabraliśmy się do pierniczenia. Zadania karkołomnego, bo pierniczków musiało być dużo. Co to znaczy dużo? Pięć kilo mąki, na początek...

Gdy pierniczki były już gotowe wzięliśmy się za dekorowanie. Używaliśmy lukru royal icing, barwionego na różne kolory, do tego różnych posypek, orzechów, kuleczek, cukrów. Było brudno, wesoło, kolorowo i bardzo słodko. Zresztą - sami zobaczcie na zdjęciach.

Przepis podaję za Mią:

Składniki (na jakieś 500 sztuk, więc polecam zmniejszyć porcję o ok. 1/4 :))

2,4kg mąki
800g żytniej mąki pełnoziarnistej
8 jajek
800g roztopionego masła
800g cukru
1kg miodu
7 łyżek przyprawy do piernika
8 płaskich łyżeczek sody oczyszczonej




Wykonanie:

Na stolnicy mieszamy mąkę, cukier, sodę, przyprawę do piernika. Jajka wbijamy do miski, masło rozpuszczamy w rondelku, czekamy aż chwilkę ostygnie. Powoli dodajemy do ciasta jajka, masło i miód, my zaczęłyśmy od masła, później stopniowo dodawałyśmy jajek a na końcu miód. Zagniatamy ciasto, które ma być miękkie, mocno słodkie, korzenne. Powinno lekko kleić się do rąk, ale podsypywane mąką - dawać się wałkować.

Pierniczki wałkujemy grubo jeżeli mają być nieco miększe i od razu do jedzenia, cieniej, jeżeli mają spełnić funkcję ozdób na choinkę. Pierniczki nieco rosną, ale generalnie nieźle zachowują kształt.





Na foodingu miałam przyjemność poznać, poza wymienionymi już Olgą i Mią, wiele osób. I tak poznałam Domi z Bardzo Słodkie, Zuzannę z Bijou Bisou, Michała i Anię, czyli parę Paszczaków, Magdę z Tastyy (której bardzo dziękuję za użyczenie zdjęć!) i Anię i Grażynę, które nie mają blogów, ale wcale im to w niczym nie przeszkadza :) I dwa koty, z których jeden był trochę nieśmiały, a drugi był bardzo domagający się miłości.

Już za tydzień kolejna, dwunasta już edycja Foodingu - tym razem będziemy gotować na biało, a ja zamierzam przygotować przystawkę. Będzie pyszne! :)













Wigilia 2013

13 komentarzy:

  1. Czyli dają się od razy zjeść. Fajnie, bo ja zazwyczaj trafiałam na przepisy, które wymagały aby pierniczki kilka dni przeleżały, bo inaczej można by zęby na nich złamać.
    Na pierwszym zdjęciu to fajny chaos widzę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, tam w ogóle był rozgardiasz totalny, jeszcze raz ukłony dla gospodyni :DD dają się jeść od razu i na następny dzień też, wszamaliśmy naszą porcję w trzy dni z chłopem :)

      Usuń
    2. Tak, to świetny przepis jest, na takie błyskawiczne pierniczki :-) Opcjonalnie można dodać kakao, jeśli ktoś lubi ciemniejszy kolor ciastek.

      Usuń
  2. No tak, jak "babskie" spotkanie na "ploty" to winko musi być na pierwszym planie :P

    Ehh wszystko wygląda super tylko jest jeden malutki problemik... Gdzie są zdjęcia z kotami?!?! :>

    A żeby było trochę kulinarnie, a co za tym idzie na temat ;-) napiszę, że świetna jest wycinaczka do tych małych reniferków z 7 zdjęcia. Ta duża gwiazdka też fajna.

    I jeszcze małe pytanko, czy lukier na białkach (swoją drogą nie wiedziałem, że on się royal icing nazywa :D) można spokojnie barwić barwnikami w proszku? Da to równie dobry efekt jak barwniki w paście albo żelu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno Cię nie było! :) Zdjęcie kota na życzenie, dodałam na końcu posta ;))

      I był jeden mężczyzna! I nawet przywiózł grzańca! ;)

      Można dodać barwniki w proszku, ale dobrze je rozpuścić w półkropelce wody, żeby nie było widać drobinek :)

      A co do małych reniferków...to są żyrafy... :D

      Usuń
    2. To są reniferki? Myślałam, że żyrafy albo krówki. W meloniku :-D

      Usuń
    3. Oj tam, zaglądam regularnie min. raz dziennie, ale ostatnio nie mam czasu poczytać w spokoju czy naskrobać coś pod wpisem. Za dużo spraw na głowie :/ Chociaż czasem na FB coś napiszę :) Śliczne dzięki za kociaka :*

      A jeden facet się nie liczy, w końcu ktoś musi robić za kelnera :P

      I dzięki za radę z barwnikami, bo faktycznie jak wcześniej barwiłem biszkopty to były takie ciemniejsze drobinki i ciężko to było rozmieszać. Teraz będę wiedział jak sobie z nimi radzić :)

      A co do reniferków vel żyraf to wybaczcie drogie panie, krótka szyja wprowadziła mnie w błąd ^^ Świąteczny okres też chyba dołożył swoje 0,03 PLN :)

      A tak BTW. właśnie zabieram się za powyższe pierniczki, ale składniki podzieliłem na 8 (bo co ja biedny zrobię z 500 sztukami :P) i zauważyłem, że chyba nie podałaś temperatury oraz czasu pieczenia. Mam rozumieć, że 180 st.C i jak inne pierniczki max 15 min? :>

      Usuń
    4. Tajest :) jeszcze się dogrzebię do tego przepisu i poprawię, jak znajdę, dzięki!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No mówiłam, że drugi był nieśmiały! Ale był z Twoich ulubionych burasów :))

      Usuń
    2. Podzielam Twoje zdanie Madziu, ale zawsze lepiej jeden, niż żaden :)

      Usuń

Widzę każdy pozostawiony komentarz - również w przepisach archiwalnych. Za wszystkie bardzo dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...