sobota, 21 grudnia 2013

Pieczony camembert i biały Happy Fooding.


Po ostatnim foodingu ekspresowo zapisałam się na kolejny. Tym razem gościła nas Ola z bloga Duże Podróże. Organizatorką, jak zwykle, była Olga z http://www.ich4pory.pl/ (nigdy nie wiem, czy wizualizować sobie w głowie 4 pary wielkich gaci, czy 4 zielone pory-warzywa...). A całą resztę ferajny stanowili: Paszczak z Paszczakową,  Magda z Breakfast's Time, Gosia z Kraków gotuje, Ania i Zuza. Co ciekawe, na fooding skusił się też mój prywatny Połówek ;) 

Zgłosiłam się prędziutko do robienia przystawki. Tematem foodingu był kolor biały, więc postanowiłam przetestować przepis na zapiekany camembert. Jest prosty, efektowny i brzmiał pysznie.

Przepis jest banalny.

Składniki:

3 białe sery pleśniowe
Dodatki: rozmaryn, świeżo mielony pieprz
Świeża bagietka

Wykonanie:

Sery wkładamy w drewniane pudełeczka w których je kupiliśmy lub w pudełeczka wyłożone papierem do pieczenia. Ja kupiłam sery, które spody miały kartonowe i jedynie boki drewniane, usunęłam więc spód i użyłam papieru do pieczenia, żeby je "uszczelnić".

Odcinamy górną skórkę z sera. Można ją zjeść ;)



Do sera wkładamy rozmaryn lub posypujemy świeżo mielonym, kolorowym pieprzem. Można też nic nie dodawać. My przetestowaliśmy wszystkie trzy wersje.

Sery wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni aż środek się rozpuści a wierzch lekko zapiecze formując skorupkę. Tę skorupkę następnie przebijamy świeżą, pokrojoną w plastry bagietką, zanurzając ją w płynnym wnętrzu. Na końcu zjadamy przypieczoną skórkę.



Jakie inne pyszności pojawiły się na białym foodingu?

Magda podała nam zupę-krem z ziemniaków, selera, pora i gruszki, z prażonymi pestkami dyni (pyszna!). Paszczaki zrobiły pierogi ruskie a na deser Olga przygotowała bezę z bitą śmietaną i gruszkami. Beza nie wyszła biała, ale za to była chrupiąca i karmelowa ;))

Oprócz tego była whisky z mlekiem, białe wino i Dixit, którego zawlekłam ze sobą i nawet udało się zagrać. Zdjęcia dzięki uprzejmości Oli i Paszczaków :))



















5 komentarzy:

  1. Jak smakuje whisky z mlekiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jak Baileys, tylko mniej słodka :-)

      Co do wizualizacji, mogą być wielkie gacie ;-) Nazwa nie jest specjalnie przemyślana, więc - jak każda prowizorka - została na lata... ;-)

      Usuń
    2. Potwierdzam, trochę jak Baileys ;) była z mlekiem i miodem chyba, chociaż głowy sobie nie dam uciąć...pijalna, w każdym razie, ale chyba nie w dużych ilościach.

      Usuń
  2. Ciekawy blog, chyba zawitam tu na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do rozgoszczenia się :)

      Usuń

Widzę każdy pozostawiony komentarz - również w przepisach archiwalnych. Za wszystkie bardzo dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...