Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przegryzki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przegryzki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2015

Spring rolls z tofu, mango i awokado

spring rollsy z awokado

spring rollsy z awokado


Spring rollsy to takie sajgonki, ale bez pieczenia czy smażenia. Można w nie zawinąć dowolne składniki i stworzyć lekką przekąskę pełną ulubionych warzyw i innych dodatków. Z tofu, maczane w słodko-pikantnym sosie, są też całkiem sycącym obiadem na zimno - idealnym, gdy nie mamy możliwości odgrzewania albo chcemy zjeść w biegu.

Do przepisu można wykorzystać wędzone albo marynowane tofu, można też kupić zwykłe tofu i zamarynować je samodzielnie. Ja poszłam na łatwiznę - bardzo smakuje mi marynowane tofu firmy polsoja. Jeżeli znacie jakieś inne, warte polecenia, dajcie znać :)

spring rollsy z awokado

Składniki na ok. 15 rollsów:

Składniki:

15 arkuszy papieru ryżowego
1 kostka tofu marynowanego
1 awokado
1 mango
1 paczka makaronu ryżowego typu nitki, 250g
1l bulionu
1 marchewka
1 paczka kiełków słonecznika

Słodko-ostry sos do maczania

Czas przygotowania: 30-40min
Koszt: ok. 20zł

Wykonanie:


Makaron ryżowy zalewamy gorącym bulionem, odstawiamy na ok. 5 minut po czym odsączamy.

Tofu kroimy w słupki, podobnie awokado i mango, marchewkę obieraczką do warzyw strugamy w długie, cienkie paski, które kroimy na pół. Można też po prostu pociąć na cieniutkie, dłuższe słupki.

Szykujemy duży talerz, płaski, ale najlepiej z wyższymi brzegami, tak, żeby nalać do niego ok. 0,5cm wody do maczania papieru ryżowego.

Wszystkie składniki układamy w zasięgu ręki, żeby móc wygodnie i szybko zwijać.

Papier ryżowy wkładamy na ok. 10 sekund do wody, po czym wyjmujemy i strząsamy nadmiar wody. Układamy arkusz papieru na desce, u dołu układamy składniki, każdego po trochu. Zawijamy zewnętrzne "skrzydełka" papieru do środka, po czym zwijamy od dołu, jak gołąbka.

spring rollsy z awokadospring rollsy z awokadospring rollsy z awokado


Rollsy można przechowywać w lodówce, na następny dzień wciąż będą ok. Gdyby papier ryżowy wysechł wystarczy go spryskać delikatnie wodą.

spring rollsy z awokado

niedziela, 5 października 2014

Onigiri - kulki ryżowe

onigiri kulki ryżowe

onigiri kulki ryżowe


Na akcję Wspólne gotowanie z Formułą organizowaną przez Red and Pale jakoś nigdy nie mogę zdążyć. Nawet dziś dodaję przepis ostatnim rzutem na taśmę ;) Ale jest, to się liczy :)

Tradycyjne onigiri w Japonii traktowane są jak kanapki. To po prostu ryżowa kulka z nadzieniem, praktycznie dowolnym, zawinięta w kawałek wodorostu nori. Częsty "bohater" w mangach i anime, w zasadzie jest już kultowy wśród osób, które znają i lubią temat ;) mogą być okrągłe, podłużne albo, jak moje, trójkątne. Formuje się je w dłoniach lub specjalnych foremkach. Bardziej kreatywne, japońskie mamusie przyozdabiają onigiri swoich pociech wycinanymi z nori kształtami - mogą to być buźki, gwiazdki czy inne formy, które onigiri nadają konkretny kształt czy upodabniają je do zwierzątka, na przykład tak:

(niestety nie znam autora zdjęcia)


Wciąż szukam pomysłów na proste dania które mogę ze sobą zabrać do pracy i zjeść albo odgrzane w mikrofalówce, albo na zimno. Japońskie onigiri rewelacyjnie się do tego nadają. Są przepyszne, szybkie w przygotowaniu (poza gotowaniem i studzeniem ryżu, oczywiście) i sycące, więc jako obiad w pracy sprawdzą się genialnie.

Przepis na onigiri jest bardzo prosty. Najlepiej użyć do niego ryżu do sushi, ze względu na to, że dużo lepiej się klei.

onigiri kulki ryżowe


Składniki:

1 szklanka ryżu do sushi
Sól
Ocet ryżowy
Cukier
Sos sojowy

1 puszka tuńczyka w kawałkach
1 łyżka sezamu
1 pęczek szczypiorku

1 płat nori


Koszt: 10zł
Czas przygotowania: 1,5h, ale z tego 1h to czas oczekiwania na zupełne wystudzenie ryżu.

Ryż płuczemy pod dużą ilością bieżącej wody, po czym zostawiamy do namoczenia na 20 minut. Namoczony ryż mieszamy, odcedzamy. Zalewamy szklanką zimnej wody, lekko solimy, wstawiamy na kuchenkę. Doprowadzamy do zagotowania, pod przykrywką, po czym zmniejszamy ogień i pozwalamy ryżowi się gotować - nie mieszamy. Po 10-12 minutach, gdy ryż wchłonie wodę, ściągamy go z ognia i, wciąż pod przykrywką, zostawiamy na kolejnych 10 minut.

Mieszamy zalewę do sushi - 1 łyżkę octu, 1,5 łyżeczki cukru, 1 łyżkę sosu sojowego. Zalewamy nią ryż, delikatnie mieszamy, odstawiamy do ostudzenia.

Siekamy szczypiorek, mieszamy dokładnie z odsączonym lekko tuńczykiem i sezamem.

Nori kroimy w odpowiednie kawałki - zazwyczaj nori do sushi jest lekko ponacinane, więc można je wzdłuż tych perforacji rozerwać, można też po prostu uciąć nożem (czy nawet nożyczkami) pożądane prostokąciki.

Garść ryżu spłaszczamy na dłoni, nakładamy kopiastą łyżeczkę farszu. Rękami zaklejamy ryż wokół farszu, formujemy trójkącik. Owijamy nori. Onigiri można jeść od razu lub "na wynos" :)

onigiri kulki ryżowe

niedziela, 5 stycznia 2014

Bułeczki momo


przepis na momo


Momo są dla Nepalu tym, czym dla nas są pierogi. To ich typowe, tradycyjne pierożki/bułeczki, gotowane na parze, faszerowane różnego rodzaju nadzieniem. Tradycyjnie było to mielone mięso, ale obecnie używa się również nadzienia warzywnego, serowego, z tofu i wszelkich mieszanek wymienionych składników.

Ja miałam potrzebę resztkową, tj. miałam trochę rzeczy które trzeba było zużyć, więc moje nadzienie jest pewnie nieortodoksyjne, ale pyszne ;)

Przepis na momo, a w zasadzie ciasto, jest bardzo podobny do ciasta pierogowego, różnią się kształtem i sposobem przygotowania.

Tymi bułeczkami wracałam do zdrowia po świątecznej grypie żołądkowej (tak, tak...). Są lekkostrawne przez gotowanie na parze i zawartość gotowanego mięsa, więc były dla mnie idealne ;)

Składniki:

Ciasto:

1-1 1/2 kubka mąki
0,5 kubka ciepłej wody
3/4 łyżeczki soli
2 łyżeczki oleju

Nadzienie:

ok. 250-300g gotowanego mięsa, u mnie: kawałek wieprzowych żeberek, kawałek wołowiny rosołowej, nóżka z kaczki
1 mała kapusta bok choy lub 1/3 kapusty pekińskiej
3-4 suszone grzyby mun
2 ząbki czosnku
1 łyżka sosu sojowego
Pieprz

 

Czas przygotowania: 1-1,5h
Koszt: ok. 10zł

przepis na momo


Wykonanie:

15 minut wcześniej grzyby mun zalewamy wrzątkiem i pozwalamy im nasiąknąć.

Mąkę mieszamy z solą, dodajemy powoli wodę i olej, zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto - miększe niż na pierogi. Odstawiamy na 20 minut przykryte ściereczką.

Namoczone grzyby mun kroimy w cieniutkie paseczki.

Kapustę siekamy w paseczki, wrzucamy na odrobinę oleju, doprawiamy sosem sojowym i odrobiną pieprzu. Smażymy chwilę, po czym zmniejszamy ogień i przykrywamy, dusimy kilka minut aż zmięknie. Dodajemy drobno posiekamy czosnek i grzyby mun, podsmażamy chwilę, dodajemy posiekane drobno mięso, smażymy wszystko chwilę razem, doprawiając jeszcze sosem sojowym do smaku. Odstawiamy aby odrobinę ostygło.

Ciasto dzielimy na 8 części. Każdą z nich formujemy w kuleczkę którą następnie rozwałkowujemy cienko. Na każdy placuszek nakładamy kopiastą łyżkę nadzienia po czym zawijamy brzegi na górę, łapiąc za fragment ciasta i doklejając go do poprzedniego, dookoła.

Bułeczki układamy na kwadratowych kawałkach papieru do pieczenia, można też użyć np. liści kapusty. Gotujemy na parze ok. 5-8 minut, aż ciasto się ugotuje a wnętrze będzie gorące.

Smakują pysznie skropione sosem sojowym.

przepis na momo

 

sobota, 21 grudnia 2013

Pieczony camembert i biały Happy Fooding.


Po ostatnim foodingu ekspresowo zapisałam się na kolejny. Tym razem gościła nas Ola z bloga Duże Podróże. Organizatorką, jak zwykle, była Olga z http://www.ich4pory.pl/ (nigdy nie wiem, czy wizualizować sobie w głowie 4 pary wielkich gaci, czy 4 zielone pory-warzywa...). A całą resztę ferajny stanowili: Paszczak z Paszczakową,  Magda z Breakfast's Time, Gosia z Kraków gotuje, Ania i Zuza. Co ciekawe, na fooding skusił się też mój prywatny Połówek ;) 

Zgłosiłam się prędziutko do robienia przystawki. Tematem foodingu był kolor biały, więc postanowiłam przetestować przepis na zapiekany camembert. Jest prosty, efektowny i brzmiał pysznie.

Przepis jest banalny.

Składniki:

3 białe sery pleśniowe
Dodatki: rozmaryn, świeżo mielony pieprz
Świeża bagietka

Wykonanie:

Sery wkładamy w drewniane pudełeczka w których je kupiliśmy lub w pudełeczka wyłożone papierem do pieczenia. Ja kupiłam sery, które spody miały kartonowe i jedynie boki drewniane, usunęłam więc spód i użyłam papieru do pieczenia, żeby je "uszczelnić".

Odcinamy górną skórkę z sera. Można ją zjeść ;)



Do sera wkładamy rozmaryn lub posypujemy świeżo mielonym, kolorowym pieprzem. Można też nic nie dodawać. My przetestowaliśmy wszystkie trzy wersje.

Sery wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni aż środek się rozpuści a wierzch lekko zapiecze formując skorupkę. Tę skorupkę następnie przebijamy świeżą, pokrojoną w plastry bagietką, zanurzając ją w płynnym wnętrzu. Na końcu zjadamy przypieczoną skórkę.



Jakie inne pyszności pojawiły się na białym foodingu?

Magda podała nam zupę-krem z ziemniaków, selera, pora i gruszki, z prażonymi pestkami dyni (pyszna!). Paszczaki zrobiły pierogi ruskie a na deser Olga przygotowała bezę z bitą śmietaną i gruszkami. Beza nie wyszła biała, ale za to była chrupiąca i karmelowa ;))

Oprócz tego była whisky z mlekiem, białe wino i Dixit, którego zawlekłam ze sobą i nawet udało się zagrać. Zdjęcia dzięki uprzejmości Oli i Paszczaków :))



















wtorek, 12 listopada 2013

Pasta z tofu, rukoli i słonecznika

pasta z rukolą i słonecznikiem


Już od jakiegoś czasu tofu nie jest dla mnie fu. A teraz okazało się, że tuż obok klubu fitness do którego chodzę dwóch przesympatycznych Wietnamczyków - ojciec i syn - prowadzą sklep, w którym kupić można świeże, robione na ich zamówienie tofu. Po 3 złote za kostkę 300g. Brać nie pytać. Niestety nie ma wędzonego, ale jakość mi to wynagradza :) jest kremowe i pyszne. Z ostatniej kostki zrobiłam pastę na kanapki. Jest lekko słona i pikantna dzięki rukoli, bardzo sycąca (tofu zawiera dużo białka) i w połączeniu z pełnoziarnistym chlebem stanowi całkiem porządne śniadanie. Długo trwało moje przekonywanie się do tofu, ale w końcu do tego dorosłam - następne eksperymenty będą chyba deserowe ;)

pasta z rukolą i słonecznikiem

Składniki:

1 kostka tofu 300g
Dwie garście pikantnej rukoli
3 łyżki ziaren słonecznika
1 łyżka sosu sojowego
Pieprz

Koszt: ok. 6zł
Czas wykonania: 5 minut

Wykonanie:

Tofu kroimy w kostkę, wrzucamy do blendera, dodajemy umytą rukolę, blendujemy na gładko. Dodajemy słonecznik, sos sojowy, pieprz, blendujemy chwilę (ja lubię jak zostaje trochę chrupiącego w zębach słonecznika). W razie potrzeby - dodajemy jeszcze sosu sojowego/pieprzu.

Zajadamy na kanapce, opcjonalnie dodatkowo posypane słonecznikiem.

Tak sobie myślę, że jako pesto do makaronu też by się mogło sprawdzić.


pasta z rukolą i słonecznikiem

pasta z rukolą i słonecznikiem


Nie byłam ostatnio zbyt aktywna, wiem. Ale za to od teraz bloga prowadzić będzie magister psychologii Rynn :)))

wtorek, 1 października 2013

Sałatka z figami i kozim serem

sałatka z figami i szynką parmeńską

Uwielbiam figi. Gdy byłam mała myślałam, że figi rosną od razu suszone, nie przyszło mi do głowy, że te słodkie, zasuszone i zgrzytające w zębach suszki mogły być kiedyś soczystym owocem. Później, na wakacjach z rodzicami, jakiś pan poczęstował mnie świeżą figą - handlował nimi z takiego małego wózka. Rodzice pozwolili, więc zjadłam pyszną, słodką jak miód figę, którą ukleiłam się dokumentnie. Natychmiast wydębiłam jakieś drobne monety od rodziców i pobiegłam kupić więcej, do dziś pamiętam, jak pan droczył się ze mną udając, że jego figi są dużo droższe i na pewno mnie na nie nie stać ;) Później wyjazd w tak zwane "ciepłe kraje" zawsze łączył się dla mnie z poszukiwaniem świeżych fig i zajadaniem się nimi. Zazwyczaj można dostać dwa rodzaje - zielone i fioletowe. Wszystkie są bardzo miękkie, bardzo słodkie i bardzo pyszne. Niestety, te które możemy dostać w Polsce nie są ani bardzo miękkie, ani bardzo słodkie, ani tak pyszne...w dodatku są dość drogie. Niestety, figi ciężko jest przetransportować, do Polski docierają więc niedojrzałe i przez to zdecydowanie mniej aromatyczne. Są słodko-kwaskowate, nieco twardsze, no i przede wszystkim dość drogie - zamiast na kilogramy kupujemy je na sztuki, od złotówki aż do 5zł za sztukę. Zdzierstwo. Nie czuję się nasycona figowo ;)

Ale i tak gdy wypatrzę je na targu czy w supermarkecie to kupuję, żeby mieć chociaż namiastkę wakacji i tego pysznego smaku. Klasycznym już połączeniem jest figa z kozim serem. Słodkość figi, słoność sera - połączenie idealne. W sałatce jest fenomenalne. To bardzo prosta sałatka, która co prawda wymaga wybrania się do sklepu po niektóre składniki, ale zdecydowanie warto. 

sałatka z figami i szynką parmeńską

Składniki:

Mieszanka sałat - nadadzą się wszelkie chrupiące sałaty, rucola, szpinak, endywia, roszponka.
2 dojrzałe figi
Kozi ser, ok. 50g
Szynka parmeńska, 2-3 plastry
Na dressing - dwie łyżeczki oliwy z oliwek lub oleju z orzechów włoskich, łyżeczka miodu, dwie łyżeczki soku z cytryny
Ewentualnie: prażone orzeszki pinii lub ziarenka słonecznika

Koszt: ok. 8-10zł
Czas wykonania: 10min

Wykonanie:

Sałaty rwiemy na cząstki, przepłukujemy pod zimną wodą, osuszamy. Składniki na dressing dokładnie mieszamy, polewamy nim sałaty, mieszamy dokładnie.

Szynkę parmeńską kroimy w plastry, figi kroimy w ósemki/ćwiartki, kozi ser kruszymy w palcach.  Dodatkowo możemy podprażyć dwie łyżki orzeszków piniowych lub ziarenek słonecznika i posypać sałatkę. Ja użyłam orzeszków piniowych, ale kompletnie o nich zapomniałam do zdjęcia. Bez nich sałatka będzie równie pyszna ;)

sałatka z figami i szynką parmeńską

sałatka z figami i szynką parmeńską



poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Sushi

jak zrobić sushi w domu


Ja nawet niezbyt lubię sushi. Ale robienie go to świetna okazja żeby się spotkać na babskim wieczorze, spędzić trochę czasu w kuchni a później duuużo czasu zajadając się i plotkując ;) spotkania w wyłącznie damskim gronie są mi potrzebne do zachowania zdrowia psychicznego, więc jestem bardzo szczęśliwa, że odbywam je regularnie i zawsze są świetne. I nawet sushi mi smakowało, bo mogłam sobie je zrobić z takimi składnikami, jak miałam ochotę~

Dodatkowo na tym spotkaniu testowałam wino które dostałam od Celebro (www.facebook.com/KlubCelebro) - hiszpańskie białe wino, które polecane jest do ryb, owoców morza i krewetek (czy krewetki to przypadkiem nie też owoce morza?). Wino jest teoretycznie półwytrawne, ale moim zdaniem smakuje bardziej w stronę słodkiego - wytrawność nie jest w nim mocno wyczuwalna, co bardzo mnie cieszy, bo zdecydowanie wolę wina półsłodkie :) w każdym razie do sushi sprawdziło się świetnie.

Przy okazji - polecam patent winogronowy. Żeby nie rozwadniać wina przed imprezą mrozimy w zamrażalniku kiść winogron i wrzucamy je zamiast kostek lodu. Dodatkowo takie winogrona są później pyszne ;))

Od razu mówię, że nie jestem żadną koneserką sushi. Nie lubię wasabi, nori wolę niewyczuwalne, surowa ryba jakoś mnie nie kusi. Podaję więc tylko przepis na maki (składniki w środku, alga na zewnątrz). Robiłyśmy też uramaki (ryż na zewnątrz, glon i składniki w środku) ale nie mam zdjęć, więc się nie podejmuję ;)). No i najprostsze nigiri się pojawiło - kawałek ryżu, na tym kawałek...czegoś. Wędzonego łososia, u nas.

jak zrobić sushi w domu


Składniki:

Ryż do sushi (700g wystarczy na ok. 6-7 głodnych osób)
Ocet ryżowy - 4 łyżki
Cukier - 2 łyżki
Sól - 1 łyżeczka
Płaty nori

Sos sojowy
Wasabi

Dowolne, ulubione składniki. My użyłyśmy:

Łososia wędzonego
Paluszków krabowych
Gotowanych, małych krewetek
Awokado
Szczypioru
Rzodkiewki
Czarnego i białego sezamu
Serka philladelphia

Czas wykonania: masa i jeszcze trochę ;))
Koszt: zależy od kosztu dodatków.

Wykonanie:

Przepis na ryż pochodzi ze strony http://sushiekspert.blogspot.com/2009/09/gotowanie-ryzu.html .

Ryż wsypujemy do garnka, zalewamy zimną wodą. Mieszamy, płucząc ryż, ostrożnie wylewamy wodę. Powtarzamy to dwukrotnie, lub aż woda będzie przejrzysta. Zalewamy ryż wodą tak, aby wody było mniej-więcej dwukrotnie tyle, co ryżu. Dosypujemy soli, przykrywamy. Gotujemy ryż, a gdy się zagotuje - zmniejszamy ogień. Ryż powinien powoli bąbelkować pod pokrywką i wchłaniać wodę. Dusimy go w ten sposób ok. 20 minut, po czym sprawdzamy jego twardość. Powinien być miękki i lekko klejący.

Ryż studzimy, rozkładając go w dużej misce. Polewamy go mieszaniną octu i cukru, radzę zastosować połowę podanej porcji, nasz ryż i tak był mocno kwaśny mimo zmniejszenia ilości mieszaniny ;) Ryż przykrywamy wilgotną szmatką, aby się nie wysuszył, i czekamy aż będzie zupełnie wystudzony (dlatego ryż należy przygotować sporo wcześniej zanim zacznie się robić sushi - nasza gospodyni o to na szczęście zadbała :)).

No i teraz już prościzna. Na bambusowej macie układamy płat nori. Wilgotnymi dłońmi rozkładamy równo cienką warstwę ryżu zostawiając ok. 1cm wolnego brzegu. U dołu układamy szczypiorek i ulubione dodatki, zwijamy mocno pomagając sobie matą (mata powinna dociskać nori, nie nasze ręce). Na końcu zaklejamy "wolny brzeg" i ostrym nożem kroimy sushi na kawałki.

jak zrobić sushi w domu


jak zrobić sushi w domu

jak zrobić sushi w domu


jak zrobić sushi w domu


Możemy też toczyć małe wałeczki z ryżu i nakładać na nie składniki, tworząc nigiri. Najlepiej mniej koślawe niż moje ;))

jak zrobić sushi w domu




jak zrobić sushi w domu


Sushi zajadamy maczając je w sosie sojowym, nakładając na nie odrobinkę wasabi i w całości wkładając do ust. Jeżeli nie potraficie operować pałeczkami to można to robić palcami - nie jest to żadne faux pas. Byle nie widelcem, jak jedna z nas...z obawą przed linczem nie opublikuję zdjęcia :D

Być może wasze sushi, jak nasze, nie będzie idealne. Może będzie miało dziwne połączenia składników, za dużo/za mało zbyt kleistego/sypkiego ryżu, generalnie - nie będzie idealne. Ale frajda z jego własnoręcznego robienia wynagradza wszystko, mnie to sushi smakowało wyjątkowo i chętnie to kiedyś powtórzę :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...