sobota, 19 października 2013

Makaronowa sałatka z tuńczykiem



Sałatki makaronowe - koszmar do fotografowania ;) dlatego nawet nie próbowałam sprawić, żeby wyglądała jakoś wyjątkowo apetycznie. Musicie uwierzyć mi na słowo, że w smaku ta sałatka makaronowa z tuńczykiem jest pyszna i na imprezę nadaje się idealnie :)

Swoją drogą, proszę o oklaski dla mojej wybitnej inteligencji! Jak wiadomo najlepszym sposobem odmrażania zamrażalnika jest szturchanie go mocno drewnianą łopatką krusząc lód. W ten sposób fenomenalnie prosto uszkodzimy ścianę zamrażalnika, dziurawiąc ją, wypuszczając cały gaz, olej, wprowadzając wilgoć do agregatora i zacierając go. Oklaski, kurtyna opada, mój portfel jest lżejszy o koszt nowej lodówki, którą musimy specjalnie sprowadzać z Nowego Sącza z pomocą przyjaciół, bo żaden inny sklep jej nie ma a to zabudowa, więc nie możemy kupić żadnej innej.

Dziękuję, dziękuję, na listy od fanów odpowiem w najbliższym czasie. Jak już będę mieć nową lodówkę. Bo od tygodnia jemy głównie pizzę.

Składniki:

250g makaronu świderki, penne lub warkoczyki
1 puszka tuńczyka w sosie własnym, w kawałkach (lub dwie, jeżeli nasza sałatka ma być mocno rybna i sycąca)
1 puszka kukurydzy
3 duże ogórki kiszone
1 czerwona cebula średniej wielkości
Sól, pieprz
3 łyżki majonezu
4 łyżki jogurtu naturalnego (można zastosować sam majonez, jeżeli wolimy bardziej tłusto)
2 łyżeczki ostrej musztardy

Koszt: ok. 9-10zł
Czas wykonania: 20 min

Wykonanie:

Makaron gotujemy w osolonej wodzie, uważając, aby nie był za miękki. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą.

W miseczce mieszamy majonez, jogurt naturalny, musztardę, pieprz i sól do smaku.

Cebulę kroimy bardzo drobniutko, ogórka w grubsze półplasterki, tuńczyka kruszymy w palcach odlewając płyn. Kukurydzę odsączamy, do sałatki zużywamy ok. 3/4 puszki (dla mnie cała to trochę za dużo, wolę czuć więcej tuńczyka :)).

Makaron oblewamy sosem, mieszamy dokładnie, dodajemy pozostałe składniki, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na kilka godzin do "przegryzienia". Smacznego!

 

wtorek, 8 października 2013

Sos słodko-kwaśny z kurczakiem

sos słodko-kwaśny jak ze słoika

Sos słodko-kwaśny jak ze słoika. Czy to dobrze, czy źle? :) Ja w czasach wczesno studenckich bardzo lubiłam sosy słodko-kwaśne ze słoika, najbardziej chyba firmy Łowicz. Później, gdy zaczęłam więcej gotować, sięgałam do nich już dość rzadko - tylko gdy naprawdę nie miałam czasu nic sama ugotować. Teraz już w sumie nie pamiętam kiedy ostatni raz go jadłam, a smaku mi brakowało, mimo wszystko. Stwierdziłam więc, że spróbuję zreplikować przepis - zagłębiłam się w przepisy w Internecie z których modyfikacji powstał ten, dla mnie idealny ;) Sosem nakarmionych zostało kilku mężczyzn, zgodnie stwierdzili, że pyszny i "jak ze słoika". Mówione jak komplement. Więc chyba jednak to dobrze ;)

Uwaga: porcja jest monstrualna, na przynajmniej 5-6 dużych porcji. Gotowy sos można zamrozić i odgrzać, gdy najdzie nas chętka.

Czas wykonania: ok. 1,5h
Koszt: ok. 15-20zł

Składniki:

Dwie pojedyncze piersi z kurczaka
Puszka ananasa
Puszka kukurydzy
1 papryka czerwona
1 papryka żółta
3 średnie cebule
2 spore marchewki
Odrobina oleju
Przyprawa do gyrosa
Sól
Słoiczek koncentratu pomidorowego - taki średni, nie najmniejszy :) można też użyć małego koncentratu pomidorowego + 4-5 łyżeczek pikantnego ketchupu
1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej

sos słodko-kwaśny jak ze słoika

Wykonanie:

Pierś z kurczaka kroimy w kosteczkę, posypujemy solą i przyprawą do gyrosa. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, smażymy kurczaka aż będzie rumiany, odkładamy go na talerzyk.

Cebulę kroimy w piórka. Na odrobinie oleju smażymy cebulę aż zmięknie i się zeszkli, po czym przekładamy ją do dużego garnka. Marchewkę kroimy w zapałki, czyli krótkie, małe paseczki. Podsmażamy na odrobinie oleju na patelni, aż będzie miękko-chrupiąca. Wrzucamy do garnka. Papryki kroimy w niedużą kostkę, dodajemy do garnka. Otwieramy ananasa i kukurydzę. Sok z ananasa i kukurydzy wlewamy do jakiejś miseczki. Ananasa kroimy w cząstki, z kukurydzą wsypujemy do garnka. Sok z ananasa i kukurydzy mieszamy dokładnie z koncentratem pomidorowym. Zalewamy miksturą warzywa. Dodajemy kurczaka. Włączamy mały ogień i doprowadzamy do zagotowania się mikstury, po czym bulgoczemy tak długo, aż papryka zmięknie, mieszamy często. Jeżeli płynu będzie za mało, to można dolać wody. Gdy wszystkie warzywa będą już miękkie do 1/4 szklanki zimnej wody wsypujemy 1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej, rozrabiamy. Zalewamy tym sos w garnku, mieszamy, aż sos zgęstnieje. Jeżeli chcemy gęstszy sos używamy 2-2,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej. Podajemy z ryżem lub makaronem, smacznego :)

sos słodko-kwaśny jak ze słoika

wtorek, 1 października 2013

Sałatka z figami i kozim serem

sałatka z figami i szynką parmeńską

Uwielbiam figi. Gdy byłam mała myślałam, że figi rosną od razu suszone, nie przyszło mi do głowy, że te słodkie, zasuszone i zgrzytające w zębach suszki mogły być kiedyś soczystym owocem. Później, na wakacjach z rodzicami, jakiś pan poczęstował mnie świeżą figą - handlował nimi z takiego małego wózka. Rodzice pozwolili, więc zjadłam pyszną, słodką jak miód figę, którą ukleiłam się dokumentnie. Natychmiast wydębiłam jakieś drobne monety od rodziców i pobiegłam kupić więcej, do dziś pamiętam, jak pan droczył się ze mną udając, że jego figi są dużo droższe i na pewno mnie na nie nie stać ;) Później wyjazd w tak zwane "ciepłe kraje" zawsze łączył się dla mnie z poszukiwaniem świeżych fig i zajadaniem się nimi. Zazwyczaj można dostać dwa rodzaje - zielone i fioletowe. Wszystkie są bardzo miękkie, bardzo słodkie i bardzo pyszne. Niestety, te które możemy dostać w Polsce nie są ani bardzo miękkie, ani bardzo słodkie, ani tak pyszne...w dodatku są dość drogie. Niestety, figi ciężko jest przetransportować, do Polski docierają więc niedojrzałe i przez to zdecydowanie mniej aromatyczne. Są słodko-kwaskowate, nieco twardsze, no i przede wszystkim dość drogie - zamiast na kilogramy kupujemy je na sztuki, od złotówki aż do 5zł za sztukę. Zdzierstwo. Nie czuję się nasycona figowo ;)

Ale i tak gdy wypatrzę je na targu czy w supermarkecie to kupuję, żeby mieć chociaż namiastkę wakacji i tego pysznego smaku. Klasycznym już połączeniem jest figa z kozim serem. Słodkość figi, słoność sera - połączenie idealne. W sałatce jest fenomenalne. To bardzo prosta sałatka, która co prawda wymaga wybrania się do sklepu po niektóre składniki, ale zdecydowanie warto. 

sałatka z figami i szynką parmeńską

Składniki:

Mieszanka sałat - nadadzą się wszelkie chrupiące sałaty, rucola, szpinak, endywia, roszponka.
2 dojrzałe figi
Kozi ser, ok. 50g
Szynka parmeńska, 2-3 plastry
Na dressing - dwie łyżeczki oliwy z oliwek lub oleju z orzechów włoskich, łyżeczka miodu, dwie łyżeczki soku z cytryny
Ewentualnie: prażone orzeszki pinii lub ziarenka słonecznika

Koszt: ok. 8-10zł
Czas wykonania: 10min

Wykonanie:

Sałaty rwiemy na cząstki, przepłukujemy pod zimną wodą, osuszamy. Składniki na dressing dokładnie mieszamy, polewamy nim sałaty, mieszamy dokładnie.

Szynkę parmeńską kroimy w plastry, figi kroimy w ósemki/ćwiartki, kozi ser kruszymy w palcach.  Dodatkowo możemy podprażyć dwie łyżki orzeszków piniowych lub ziarenek słonecznika i posypać sałatkę. Ja użyłam orzeszków piniowych, ale kompletnie o nich zapomniałam do zdjęcia. Bez nich sałatka będzie równie pyszna ;)

sałatka z figami i szynką parmeńską

sałatka z figami i szynką parmeńską



sobota, 21 września 2013

Stek z antrykota z serem pleśniowym


stek antrykot przepis


Czasem wielki kawał półkrwistego mięsa to coś, czego domagają się nasze organizmy. Mam to szczęście, że kilka minut spacerkiem od siebie mam całkiem niezły sklep mięsny, gdzie mogę zamówić, z jednodniowym wyprzedzeniem, dobrej jakości antrykot z kością. Zamawiam, a następnego dnia pan sprzedawca, z miłym uśmiechem, wyciąga wielką siekierkę i na drewnianym, pooranym pieńku odrąbuje mi dwa idealne steki. 

Najlepiej wybrać mięso "marmurkowe", które ma w sobie trochę tłuszczu wytapiającego się w trakcie obróbki. Ciężko je dostać, niestety, zazwyczaj mięso w naszych sklepach jest chudsze i nie ma aż tyle tłuszczu. Dobrze przygotowane wciąż będzie pyszne.

Steki zjedliśmy z pieczonymi cząstkami ziemniaków, sałatką z sałaty lodowej i czerwonym, argentyńskim winem Celebro, polecanym do wołowiny. Faktycznie pasowało, ale różowe wino tej firmy pozostaje moim faworytem :) ten wpis kończy testy wina Celebro - https://www.facebook.com/KlubCelebro.

Więcej o przygotowaniu idealnego steku pisałam też tu: stek medium-rare.

stek wołowy antrykot przepis

Składniki:

2 duże kawałki antrykota, odcięte od kości, grubości 1,5-2cm
Przyprawy: pieprz, sól, sproszkowany czosnek
Łyżeczka smalcu
Plaster niebieskiego sera pleśniowego Lazur

Kilka dużych ziemniaków
Mieszanka przyprawy do gyrosa
Dwie łyżki oleju
Sól

Sałata lodowa
Jogurt naturalny (2-3 łyżki)
Pieprz, sól

Czas wykonania: 1h
Koszt: ok. 30zł

Wykonanie:

Ziemniaki obieramy, kroimy w łódeczki, wrzucamy do miski. Zalewamy olejem, dokładnie mieszamy. Posypujemy ok. łyżką przyprawy, solą do smaku. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 180 stopni. Pieczemy ok. 40 minut, aż będą złote i miękkie w środku. Na 5 minut przed tym, jak ziemniaki będą gotowe, zaczynamy szykować steki.

Sałatę rwiemy na kawałki, dodajemy jogurt naturalny, pieprz i sól do smaku, mieszamy, wkładamy do lodówki.

Steki wyjmujemy odpowiednio wcześnie z lodówki, aby miały temperaturę pokojową. Osuszamy je papierowym ręcznikiem. Nacieramy delikatnie z obu stron miękkim smalcem, aby pokryć je cieniutką warstewką tłuszczu. Jeżeli steki są odpowiednio marmurkowe, to nie wymagają dodatkowego natłuszczania.  Nacieramy steki solą, pieprzem i suszonym czosnkiem - ilość zależy od naszych preferencji. Ja dodaję niewiele przypraw bo lubię smak samego mięsa, ale niektórzy nacierają je do tego stopnia, że stek aż zmienia kolor ;)

Nie przejmuję się mitem, że steku nie należy nacierać solą, bo będzie twardy. Moje steki wychodzą odpowiednio miękkie mimo posolenia, dużo bardziej też w ten sposób mi smakują.

Patelnię rozgrzewamy do maksimum, na jakie pozwoli nam nasza kuchenka. Steki kładziemy na patelni, mają mocno skwierczeć, mogą też dymić. Smażymy je ok. 2 minut na każdej stronie, odwracając tylko raz. Jeżeli steki są wyjątkowo grube, to można też podsmażyć ich brzegi, unosząc steki drewnianą łopatką - zazwyczaj tak robię.

Po tym czasie steki wkładamy do piekarnika z ziemniakami. Wyłączamy go, zachowując tylko ciepło, steki układamy na grillowej kratce, pod spód wsuwając najlepiej jeszcze jedną blachę, na skapujący sok. Na stekach układamy plaster sera Lazur. Steki czekają w piekarniku ok. 10-12 minut. Po tym czasie powinny osiągnąć stan medium i być gotowe do jedzenia ;)

antrykot stek wołowy przepis



wtorek, 10 września 2013

Makaron ryżowy z kurczakiem i warzywami


makaron ryżowy kurczak warzywa chińskie


Proste, sycące danie kuchni azjatyckiej z makaronem ryżowym. Makaron ryżowy, kurczak, mieszanka chińskich warzyw - ekspresowy obiad gotowy ;) przez pisanie magisterki mam ostatnio niewiele czasu dla siebie, a tym bardziej niewiele czasu na gotowanie, więc cenię sobie szybkie dania.

makaron ryżowy kurczak warzywa


Składniki (na dwie porcje)

1 pojedyncza pierś z kurczaka
1 paczka mieszanki warzyw chińskich
100g makaronu ryżowego
Sól
Przyprawa pięciu smaków
Curry
Olej ryżowy
Sos sojowy

Koszt: 10zł
Czas wykonania: 20min

Wykonanie:

W garnku gotujemy osoloną wodę. Wrzucamy do niej makaron ryżowy, mieszamy dokładnie, przykrywamy pokrywką, odstawiamy na ok. 5 minut.

Kurczaka kroimy w kostkę, solimy odrobinę, posypujemy przyprawą pięciu smaków i skrapiamy sosem sojowym. Odstawiamy na chwilę.

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, wrzucamy warzywa. Posypujemy przyprawą i skrapiamy odrobinę sosem sojowym. Smażymy kilka minut, często mieszając, aż warzywa zmiękną. Gdy są już gotowe, przekładamy je na talerz.

Znów rozgrzewamy odrobinę oleju, wrzucamy na nią kurczaka. Smażymy kilka minut, przewracając, aż będzie gotowy. Dodajemy warzywa, mieszamy, smażymy chwilkę wszystko razem.

Makaron, gdy zmięknie, odcedzamy, wrzucamy na patelnię, drewnianą łopatką "kroimy" na mniejsze kawałki, mieszamy dokładnie z warzywami i kurczakiem, chwilę smażymy razem. Próbujemy, ewentualnie doprawiamy sosem sojowym do smaku.

Smacznego!


makaron ryżowy przepis

poniedziałek, 2 września 2013

Risotto z brązowego ryżu, z bobem i rukolą


risotto brązowy ryż bób rukola


Kolejny występ gościnny wina Celebro - tym razem jako składnik dania. Bardzo lubię risotto mimo jego czasochłonności, a kiedyś kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością brązowy ryż krótkoziarnisty, który ma wszystkie zalety brązowego ryżu, ale gotuje się szybciej niż jego długoziarnisty odpowiednik i ładnie rozgotowuje w risotto. Jeżeli nie lubicie brązowego ryżu to możecie zastąpić go zwykłym, białym arborio.

Sezon na bób dobiega końca, więc pamiętajcie, żeby zamrozić trochę na zimowe miesiące i korzystajcie, korzystajcie :) ja użyłam bobu w dwóch odsłonach - w całości, w ziarnach, a także pasty z bobu i rukoli, która łączy się z risotto i sprawia, że jest ono jeszcze bardziej kremowe.

Jeżeli chodzi o wino, to tym razem użyłam francuskiego, półwytrawnego, białego wina Celebro (https://www.facebook.com/KlubCelebro). Wytrawności mocno w nim nie czuć - ładnie zbalansowało mi risotto i przyjemnie też piło się je wieczorem oglądając film.

risotto brązowy ryż bób rukola


Składniki na jedną porcję:

2 garście ziaren bobu, ugotowanych i obranych z łupinek
Garść rukoli
Cytryna
Curry
80g brązowego ryżu krótkoziarnistego
600ml bulionu warzywnego
3/4 szklanki białego, półwytrawnego wina
1 średniej wielkości cebula
1 łyżka masła
Biały pieprz, sól
Parmezan do posypania

Koszt: ok. 10zł
Czas wykonania: 1h

Wykonanie:

Ugotowany i wyłuskany z ziarenek bób dzielimy na dwie części. W blenderze mieszamy bób, rukolę, szczyptę soli i ok. łyżeczki soku z cytryny. Posypujemy szczyptą curry. Blendujemy na pastę, odstawiamy.

Na głębokiej patelni rozpuszczamy łyżkę masła. Wrzucamy suchy ryż i na dość niskim ogniu, wciąż mieszając, czekamy, aż ryż się zeszkli i wchłonie masło. Dorzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulkę, smażymy chwilę, aż również się zeszkli. Zalewamy winem i na średnim ogniu mieszamy, aż ryż je wchłonie. Następnie gotujemy risotto wlewając po ok. pół szklanki bulionu, mieszając i czekając, aż ryż ją wchłonie. Wtedy dolewamy kolejną porcję bulionu i tak aż ryż będzie miękki, a risotto półpłynne (zajmie to ok. 30-40 minut). Przed ostatnią porcją bulionu dodajemy do risotto pastę z bobu i rukoli, mieszamy aż do połączenia, próbujemy, dodajemy pieprzu i soli do smaku. Po ostatniej porcji bulionu dodajemy jeszcze całe ziarenka bobu, mieszamy aż do ich podgrzania. Już na talerzu posypujemy parmezanem.

risotto brązowy ryż bób rukola

piątek, 30 sierpnia 2013

Tarta rustykalna z owocami leśnymi


tarta z malinami i jeżynami

tarta z malinami i jeżynami

Tarta rustykalna, zwana też galette, to po prostu kruche, delikatne ciasto, celowo niedbale zawinięte wokół owocowego, sezonowego nadzienia. Urzeka mnie jej wygląd i prostota wykonania - żadnego kombinowania, wciskania w formy, cyzelowania. Ot, zawijamy krawędzie i wkładamy do piekarnika.

Ciasto jest bardzo delikatne w smaku, w trakcie jedzenia robi się z niego taka kruszonka. Jest tylko lekko słodkie, w zasadzie większość słodyczy pochodzi z owoców i ewentualnie z cukru, którym posypiemy krawędzie. W tej wersji jest to wypiek dla osób, które lubią kwaskowatość, a nie słodycz ulepkową - Połówek dosładzał sobie tartę na talerzu, ja zajadałam ciesząc się smakiem malin i jeżyn.

I właśnie - sezon na maliny i jeżyny w moim warzywniaku w pełni, za 5-7zł można kupić półkilogramową kobiałkę, a pewnie na targu jest jeszcze taniej. Zazwyczaj zjadam je prosto z koszyczka, ale ponieważ została mi garść malin o której zapomniałam i już nie były takie jędrne i śliczne, to dokupiłam jeżyny, wymieszałam i tak powstała ta tarta. Nie wiem, czy dla kogoś będzie to zaleta, dla mnie akurat jest, ale tarta ta w smaku jest jak ciastko z McDonalda ;) tylko oczywiście nie ma tego smażonego w głębokim oleju ciasta.

tarta z malinami i jeżynami


Składniki:

Dwie-trzy garście owoców leśnych - u mnie garść malin i dwie garście jeżyn
150g mąki pszennej
100g mąki owsianej (można zastąpić pszenną)
Pół łyżeczki soli
1 łyżka cukru + 3 łyżki cukru do posypania
150g chłodnego masła
Kilka łyżek zimnego mleka

Koszt: ok. 7-8zł
Czas wykonania: 2h

tarta z malinami i jeżynami


Wykonanie:

Masło kroimy w kosteczkę, w blenderze siekamy z nim mąkę, łyżkę cukru i sól, aż przybierze postać mokrego piasku. Jeżeli nie mamy blendera, to siekamy masło drobniej, po czym dość szybko rozcieramy je z mąką, cukrem i solą w dłoniach, do uzyskania pożądanej konsystencji. Dodajemy po łyżce zimnego mleka, szybko zagniatając/blendując, aż ciasto będzie zwartą i elastyczną kulką. Zawijamy ciasto w folię i wkładamy na ok. godzinę do lodówki.

Po tym czasie ciasto wyciągamy, rękami lekko spłaszczamy, na papierze do pieczenia wałkujemy w okrąg mający ok. 20-25cm średnicy. Na środek wykładamy owoce, zawijamy brzegi tarty na owoce. Krawędzie smarujemy mlekiem, posypujemy ok. 1-2 łyżkami cukru. Dodatkową łyżkę cukru wysypujemy na owoce.

Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni, pieczemy ok. 30 minut, aż krawędzie będą przypieczone i zrumienione.

tarta z malinami i jeżynamitarta z malinami i jeżynami tarta z malinami i jeżynami
tarta z malinami i jeżynami

Wpisy biorą udział w jeżynowo-malinowych akcjach na durszlaku i mikserze :)

Jeżyny 2013

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Sushi

jak zrobić sushi w domu


Ja nawet niezbyt lubię sushi. Ale robienie go to świetna okazja żeby się spotkać na babskim wieczorze, spędzić trochę czasu w kuchni a później duuużo czasu zajadając się i plotkując ;) spotkania w wyłącznie damskim gronie są mi potrzebne do zachowania zdrowia psychicznego, więc jestem bardzo szczęśliwa, że odbywam je regularnie i zawsze są świetne. I nawet sushi mi smakowało, bo mogłam sobie je zrobić z takimi składnikami, jak miałam ochotę~

Dodatkowo na tym spotkaniu testowałam wino które dostałam od Celebro (www.facebook.com/KlubCelebro) - hiszpańskie białe wino, które polecane jest do ryb, owoców morza i krewetek (czy krewetki to przypadkiem nie też owoce morza?). Wino jest teoretycznie półwytrawne, ale moim zdaniem smakuje bardziej w stronę słodkiego - wytrawność nie jest w nim mocno wyczuwalna, co bardzo mnie cieszy, bo zdecydowanie wolę wina półsłodkie :) w każdym razie do sushi sprawdziło się świetnie.

Przy okazji - polecam patent winogronowy. Żeby nie rozwadniać wina przed imprezą mrozimy w zamrażalniku kiść winogron i wrzucamy je zamiast kostek lodu. Dodatkowo takie winogrona są później pyszne ;))

Od razu mówię, że nie jestem żadną koneserką sushi. Nie lubię wasabi, nori wolę niewyczuwalne, surowa ryba jakoś mnie nie kusi. Podaję więc tylko przepis na maki (składniki w środku, alga na zewnątrz). Robiłyśmy też uramaki (ryż na zewnątrz, glon i składniki w środku) ale nie mam zdjęć, więc się nie podejmuję ;)). No i najprostsze nigiri się pojawiło - kawałek ryżu, na tym kawałek...czegoś. Wędzonego łososia, u nas.

jak zrobić sushi w domu


Składniki:

Ryż do sushi (700g wystarczy na ok. 6-7 głodnych osób)
Ocet ryżowy - 4 łyżki
Cukier - 2 łyżki
Sól - 1 łyżeczka
Płaty nori

Sos sojowy
Wasabi

Dowolne, ulubione składniki. My użyłyśmy:

Łososia wędzonego
Paluszków krabowych
Gotowanych, małych krewetek
Awokado
Szczypioru
Rzodkiewki
Czarnego i białego sezamu
Serka philladelphia

Czas wykonania: masa i jeszcze trochę ;))
Koszt: zależy od kosztu dodatków.

Wykonanie:

Przepis na ryż pochodzi ze strony http://sushiekspert.blogspot.com/2009/09/gotowanie-ryzu.html .

Ryż wsypujemy do garnka, zalewamy zimną wodą. Mieszamy, płucząc ryż, ostrożnie wylewamy wodę. Powtarzamy to dwukrotnie, lub aż woda będzie przejrzysta. Zalewamy ryż wodą tak, aby wody było mniej-więcej dwukrotnie tyle, co ryżu. Dosypujemy soli, przykrywamy. Gotujemy ryż, a gdy się zagotuje - zmniejszamy ogień. Ryż powinien powoli bąbelkować pod pokrywką i wchłaniać wodę. Dusimy go w ten sposób ok. 20 minut, po czym sprawdzamy jego twardość. Powinien być miękki i lekko klejący.

Ryż studzimy, rozkładając go w dużej misce. Polewamy go mieszaniną octu i cukru, radzę zastosować połowę podanej porcji, nasz ryż i tak był mocno kwaśny mimo zmniejszenia ilości mieszaniny ;) Ryż przykrywamy wilgotną szmatką, aby się nie wysuszył, i czekamy aż będzie zupełnie wystudzony (dlatego ryż należy przygotować sporo wcześniej zanim zacznie się robić sushi - nasza gospodyni o to na szczęście zadbała :)).

No i teraz już prościzna. Na bambusowej macie układamy płat nori. Wilgotnymi dłońmi rozkładamy równo cienką warstwę ryżu zostawiając ok. 1cm wolnego brzegu. U dołu układamy szczypiorek i ulubione dodatki, zwijamy mocno pomagając sobie matą (mata powinna dociskać nori, nie nasze ręce). Na końcu zaklejamy "wolny brzeg" i ostrym nożem kroimy sushi na kawałki.

jak zrobić sushi w domu


jak zrobić sushi w domu

jak zrobić sushi w domu


jak zrobić sushi w domu


Możemy też toczyć małe wałeczki z ryżu i nakładać na nie składniki, tworząc nigiri. Najlepiej mniej koślawe niż moje ;))

jak zrobić sushi w domu




jak zrobić sushi w domu


Sushi zajadamy maczając je w sosie sojowym, nakładając na nie odrobinkę wasabi i w całości wkładając do ust. Jeżeli nie potraficie operować pałeczkami to można to robić palcami - nie jest to żadne faux pas. Byle nie widelcem, jak jedna z nas...z obawą przed linczem nie opublikuję zdjęcia :D

Być może wasze sushi, jak nasze, nie będzie idealne. Może będzie miało dziwne połączenia składników, za dużo/za mało zbyt kleistego/sypkiego ryżu, generalnie - nie będzie idealne. Ale frajda z jego własnoręcznego robienia wynagradza wszystko, mnie to sushi smakowało wyjątkowo i chętnie to kiedyś powtórzę :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Malinowe mini pavlovy i Wioska Fantasy po raz drugi




mini pavlova z malinami


Pavlova to bezowy torcik udekorowany kremem (najczęściej z bitej śmietany) i sezonowymi owocami. Został przygotowany dla primabaleriny Anny Pawłowej, więc pewnie z założenia miał być leciutki i delikatny. Chrupiąca z zewnątrz beza w środku jest lekko ciągnąca, owoce mają być wyrazistym kontrastem dla słodkiej podstawy. Takie właśnie są te mini pavlovy z malinami - grzechu warte. Polecam, bo przy przestrzeganiu kilku prostych zasad wcale nie są trudne do wykonania :) przepis pochodzi z niezawodnej Kwestii Smaku.

Składniki:

170ml białek (4 białek z jajek o rozmiarze L)
250g cukru (zwykły cukier, nie cukier-puder)
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka octu ryżowego lub białego winnego

250ml kremówki 30%, bardzo dobrze schłodzonej
1 łyżka cukru

250g świeżych malin

Koszt: 13-15zł
Czas wykonania: kilka godzin

Wykonanie:

Oddzielamy białka od żółtek, uważając, żeby białko nie zostało zabrudzone żółtkiem. Odstawiamy białka aż będą miały temperaturę pokojową. W mikserze ubijamy białka aż będą ubite, ale nie zupełnie na sztywno - po dziabnięciu ich łyżeczką tworzące się kształty powinny powoli się zaginać. Wciąż miksując dodajemy po łyżce cukru, dokładnie ubijając za każdym razem, aż cukier zostanie wchłonięty. Bardzo ważne jest, żeby się z tym nie spieszyć, bo białka mogą nam siąść i zrobić się płynne. Pod sam koniec dodajemy mąkę i ocet, miksujemy jeszcze przez chwilę. Na tym etapie beza powinna być bardzo gęsta, bardzo słodka i dawać się formować łyżką.

Szykujemy dwie blachy i wykładamy je papierem do pieczenia. Łyżką nakładamy 6-8 równych porcji bezy. Ja zrobiłam 6 pavlov i nieco małych bezików, bo i ja i Połówek je uwielbiamy :)

Bezy wkładamy do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i pieczemy 30 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni, uchylamy drzwiczki do piekarnika i suszymy od 2 do 3 godzin. Im dłużej wysuszymy bezę tym bardziej sucha w środku będzie. Ja lubię kiedy się mocno ciągnie, więc suszyłam ok. 2 godzin, chociaż widuję przepisy, gdzie zaleca się minimum 3 (jak na KS).

Do miski wlewamy mocno schłodzoną śmietankę i miksujemy na wysokich obrotach aż sgęstnieje. Dodajemy cukier i miksujemy jeszcze chwilę. Dekorujemy nią wystudzone pavlovy, nakładamy owoców. I można jeść :)

 Z innych wieści - wróciłam z mojego drugiego pobytu w Wiosce Fantasy.  Obawiałam się wyjazdu tam na Fornost, ze względu na kiepskie warunki sanitarne jakie panowały tam ostatnim razem. Okazało się, że ekipa wioski super się sprężyła po ostatnim razie, wybudowali toalety, podciągnęli prąd, wybudowali prysznice, i przebywanie tam przez 10 dni nie było żadną uciążliwością. Byłam strasznie mile zaskoczona! Mam nadzieję, że za rok konwent znów odbędzie się tam :) 

A w Przemyślu jadłam pyszne tosty z gorgonzolą i szpinakiem w restauracji Libera. Za cenę w menu (bodajże 11 czy 12zł) spodziewałam się zwykłych tostów z tostera, a dostałam przepyszne grzanki z sałatką z prażonymi pestkami dyni i słonecznika. Zamawialiśmy też naleśniki które były równie pyszne - cieniutkie, z dużą ilością nutelli i świeżych owoców. Połówek zamówił naleśniki czekoladowe z bitą śmietaną i wiśniami, też się zajadał. Polecam - za 2x tosty, 2x naleśniki i 2x napój (jakieś smoothie i lemoniada truskawkowa) zapłaciliśmy...nieco ponad 50zł. A objedliśmy się jak bąki i to pysznym jedzeniem.

mini pavlova z malinami

 Dobre towarzystwo to podstawa ;)

mini pavlova z malinami

Rzeczone tosty i sałatka.


A w tle tosty z salami, oliwkami i suszonymi pomidorami.

Na samym konwencie też było super. Po raz pierwszy tak dobrze bawiłam się odgrywając przez trzy dni swoją postać - Szamanko-wiedźmo-zielarkę, która mimo niepokojącego wyglądu nie miała żadnych złych questów i w sumie była pomagierem MGów. Garść zdjęć z tego larpa i innych, konwentowych, poniżej :)











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...