Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

Makaronowa sałatka z tuńczykiem



Sałatki makaronowe - koszmar do fotografowania ;) dlatego nawet nie próbowałam sprawić, żeby wyglądała jakoś wyjątkowo apetycznie. Musicie uwierzyć mi na słowo, że w smaku ta sałatka makaronowa z tuńczykiem jest pyszna i na imprezę nadaje się idealnie :)

Swoją drogą, proszę o oklaski dla mojej wybitnej inteligencji! Jak wiadomo najlepszym sposobem odmrażania zamrażalnika jest szturchanie go mocno drewnianą łopatką krusząc lód. W ten sposób fenomenalnie prosto uszkodzimy ścianę zamrażalnika, dziurawiąc ją, wypuszczając cały gaz, olej, wprowadzając wilgoć do agregatora i zacierając go. Oklaski, kurtyna opada, mój portfel jest lżejszy o koszt nowej lodówki, którą musimy specjalnie sprowadzać z Nowego Sącza z pomocą przyjaciół, bo żaden inny sklep jej nie ma a to zabudowa, więc nie możemy kupić żadnej innej.

Dziękuję, dziękuję, na listy od fanów odpowiem w najbliższym czasie. Jak już będę mieć nową lodówkę. Bo od tygodnia jemy głównie pizzę.

Składniki:

250g makaronu świderki, penne lub warkoczyki
1 puszka tuńczyka w sosie własnym, w kawałkach (lub dwie, jeżeli nasza sałatka ma być mocno rybna i sycąca)
1 puszka kukurydzy
3 duże ogórki kiszone
1 czerwona cebula średniej wielkości
Sól, pieprz
3 łyżki majonezu
4 łyżki jogurtu naturalnego (można zastosować sam majonez, jeżeli wolimy bardziej tłusto)
2 łyżeczki ostrej musztardy

Koszt: ok. 9-10zł
Czas wykonania: 20 min

Wykonanie:

Makaron gotujemy w osolonej wodzie, uważając, aby nie był za miękki. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą.

W miseczce mieszamy majonez, jogurt naturalny, musztardę, pieprz i sól do smaku.

Cebulę kroimy bardzo drobniutko, ogórka w grubsze półplasterki, tuńczyka kruszymy w palcach odlewając płyn. Kukurydzę odsączamy, do sałatki zużywamy ok. 3/4 puszki (dla mnie cała to trochę za dużo, wolę czuć więcej tuńczyka :)).

Makaron oblewamy sosem, mieszamy dokładnie, dodajemy pozostałe składniki, mieszamy. Odstawiamy do lodówki na kilka godzin do "przegryzienia". Smacznego!

 

poniedziałek, 22 lipca 2013

Makaron smażony z tofu i warzywami


Tofu z makaronem smażone


Złamałam wczoraj główną zasadę rozsądnego gospodarowania budżetem domowym. Poszłam do sklepu głodna. Tylko po szynkę, bo się akurat skończyła. Wyszłam, jak można się łatwo domyślić, z wieloma potrzebno-niepotrzebnymi produktami których na liście nie było, ale które wpadły mi w oko. Wpadło mi w oko też tofu wędzone, chociaż nie mam bladego pojęcia dlaczego, bo...nigdy wcześniej tofu nie jadłam. A może właśnie dlatego? Cena w dodatku wydała mi się przystępna, bo coś koło 4 złotych, a jakoś zawsze mi się wydawało, że tofu jest droższe...więc wrzuciłam do koszyka, a w zasadzie upchnęłam po rękach - koszyka nie brałam, no bo po co, jak tylko po szynkę idę ;)

Tofu z makaronem smażone


W domu zaczęłam się zastanawiać co z tym tofu zrobić. Opinie krążące o tofu nie zachęcają - niby mdłe i bez smaku. W sumie nie niby, bo to prawda. Zjadłam mały plasterek "na surowo" - faktycznie, smaku toto ma niewiele, coś jak lekki orzechowy posmak (ale może to przez to "wędzenie"), nie  powala. Ale nie zniechęciłam się, zabrałam do marynowania, podsmażania, komponowania i wiecie, wyszło całkiem pyszne. I sycące mniej-więcej jak mięcho.

A najbardziej w szoku byłam, że Połówka, która na dźwięk słowa "tofu" skrzywiła się i oznajmiła "to wiesz, to zrób dwie porcje i najwyżej ty zjesz obie" spałaszowała cały wielki talerz, oblizując się po drodze ;) pierwszy raz przekonał się do tofu, chlip, jestem taka dumna!

W każdym razie - danie polecam na "oswojenie" tofu :)

Tofu z makaronem smażone


Składniki:

Kostka wędzonego tofu, 200g
140g japońskiego makaronu - wstążki
1 czerwona papryka
1 zielona papryka
1/2 pora (twarda, nieliściasta część)
6-8 pieczarek

Sos sojowy
Sezam (3 łyżki)
3 ząbki czosnku
Przyprawa 5 smaków
Curry
Olej ryżowy (lub dowolny inny)

Koszt: 15zł
Czas wykonania: 35min

Tofu z makaronem smażone

Wykonanie:

Tofu kroimy w 1,5 centymetrową kosteczkę, wkładamy do miseczki i dodajemy 1 posiekany ząbek czosnku, łyżkę sosu sojowego i dwie łyżeczki curry, mieszamy dokładnie.

Od pora odkrawamy liście, dzielimy go na pół, kroimy tę jaśniejszą część w cieniutkie plasterki. Oczyszczamy papryki, kroimy na 4 części a następnie w cienkie paseczki. Pieczarki myjemy lub obieramy, odłamujemy nóżki, kapelusze kroimy na ćwiartki. Dwa ząbki czosnku drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju ryżowego, wrzucamy posiekane warzywa, podsmażamy chwilę. Posypujemy całość łyżeczką przyprawy pięciu smaków i łyżeczką curry, skrapiamy obficie sosem sojowym, mieszamy dokładnie. Podlewamy nieco wodą, zmniejszamy ogień, przykrywamy na chwilę.

Makaron gotujemy w osolonej wodzie.

Gdy warzywa zmiękną lekko zdejmujemy pokrywkę, zwiększamy ogień, dodajemy dwie łyżki sezamu i podsmażamy je aż do odparowania wody, po czym zdejmujemy z patelni na talerz. Rozgrzewamy dwie łyżki oleju ryżowego i wrzucamy tofu. Smażymy często mieszając/podrzucając, tak, aby tofu zrumieniło się ze wszystkich stron. Pod koniec dodajemy łyżkę sezamu i smażymy jeszcze chwilę, aż sezam się zrumieni. Odkładamy tofu na talerz. Na patelnię wracają warzywa do których dodajemy odcedzony makaron. Całość smażymy razem przez chwilę, aż makaron przejdzie przyprawami i aromatem warzyw, pod koniec dodajemy tofu (można też już nie podsmażać tofu jeżeli nie wystygło i po prostu ułożyć je na górze makaronu). Smacznego!

piątek, 10 maja 2013

Penne z awokado i ze szczypiorkiem

penne awokado szczypiorek



Najlepsza Połówka dokonała ostatnio życiowej decyzji (z moją bardzo niewielką pomocą) - kupił mianowicie meble na balkon. Odkąd ostra zima przeszła w gorące lato (wiosna zgubiła się gdzieś po drodze) słońce przygrzewa tak, że aż żal siedzieć w pomieszczeniu. A że balkon mamy duży, to i miejsce było - stolik i dwa krzesełka zmieściły się elegancko. Teraz możemy jeść na słońcu leniwe, wspólne śniadania, a czasami ja mogę jeść leniwe, samotne obiady.

Samotne, bo Połówek wychodzi do pracy późno, i późno wraca - jemy więc razem śniadania, jeżeli ja się zwlekę z łóżka, i kolacje, kiedy on już wróci. Obiady jem zazwyczaj sama, co, wbrew pozorom, bardzo mi pasuje. W ten sposób mogę sobie upichcić rzeczy, których on nigdy by nie tknął, bo awokado uważa prawdopodobnie za jakiegoś rodzaju broń biologiczną, ostatecznie roślinę pokojową.

I tak, bez wyrzutów sumienia, siedzę sobie z nogami na krawędzi balkonu i zajadam się makaronem, wystawiając twarz do słońca. Sielanka. I słychać tylko agitacje marudnego sąsiada z dołu, któremu nigdy nic nie pasuje, i zaczepia kogo się tylko da, żeby mu tylko o tym powiedzieć.

penne awokado szczypiorek


Składniki (na jedną porcję):

100g makaronu penne (wykorzystałam otrzymane penne rigate od Arrighi)
Pół pęczka szczypiorku
Pół dojrzałego awokado
Twardy, dojrzewający ser - ostatnio zasmakował mi ser "Dziugas" kupiony w Biedronce (!)
Dwie łyżki jogurtu naturalnego
Sól, pieprz

Koszt: 7-8zł
Czas wykonania: 20 min

penne awokado szczypiorek


Wykonanie:

Gotujemy makaron w lekko osolonej wodzie. Awokado obieramy ze skórki, kroimy w kosteczkę, szczypiorek siekamy drobno. Ser kroimy w cieniutkie płatki albo trzemy na tarce - niedużo, do smaku. Ma bardzo wyraźny smak.

Makaron odcedzamy, wrzucamy do michy, dokładamy dwie łyżki jogurtu, pieprz, sól, szczypiorek, mieszamy. Dokładamy awokado, mieszamy, posypujemy aromatycznym serem.

Ot, tyle. Ale jakie dobre!

penne awokado szczypiorek

penne awokado szczypiorek

środa, 13 marca 2013

Casarecce al pangrattato

makaron z bułką tartą


...czyli makaron z chlebem, no. Wymyślna nazwa, trochę mniej wymyślne danie. Ale pyszne, smakowo zaskakujące, banalne do przyrządzenia i sycące :) Przepis wzięty z książki Jamiego Olivera "Każdy może gotować", ale ja wypatrzyłam go na blogu Just Great Food. Makaron z chlebem jest połączeniem...dziwnym. Ale ten chlebek pełni tu dość dziwną funkcję - jakby zasmażki? Przyjemnie chrupie i skrzypi w zębach sprawiając, że makaron ma niesamowicie przyjemną w jedzeniu konsystencję.

Gdy dojrzałam w Biedronce (albo może to był Lidl?) ten makaron wzięłam go z myślą właśnie o tym daniu. Pozostało mi jeszcze zdobyć puszkę anchois, znalazłam ją na szczęście bez trudu w realu. Wiecie, że po raz pierwszy jadłam anchois? Tyle się o tym naczytałam i naoglądałam w amerykańskich serialach (w większości pojawia się motyw pizzy z anchois, którą jedni kochają a reszta nienawidzi ;)) że z poważną obawą otworzyłam puszeczkę. Pachniało rybio, ot. Spróbowałam nieśmiało kawałek, i mile się zaskoczyłam - na początku czujemy przyjemną słoność i umami, a dopiero później intensywny smak wędzonej rybki. Zostaję fanką anchois! 

Wprowadziłam pewne zmiany w przepisie, bo jak ta sierota zorientowałam się, że nie mam tymianku, a już świeżego tymianku to w ogóle. Zastąpiłam go rozmarynem, bo lubię jego zapach. Świeżą papryczkę chili zastąpiłam chili suszonym, bo akurat papryczki nie miałam pod ręką. Nie przepadam za mocno skoncentrowanym pieczeniem, wolę, jak całe danie jest lekko pikantne. Możecie pozostać wierni oryginałowi, albo wypróbować moje połączenie - jak wolicie :)

Składniki (na 1 porcję)

100g makaronu casarecce
2 fileciki anchois
1 ząbek czosnku
1 spora kromka czerstwego chleba
oliwa z oliwek + olej spod filecików
Szczypta chili
Cytryna
Rozmaryn

Czas wykonania: 15 minut
Koszt: 6-7zł

Wykonanie:

Makaron wrzucamy do wrzącej i osolonej wody.

Czerstwy chleb rozdrabniamy siekając go dokładnie nożem lub malakserem. 

Na patelni podgrzewamy ok. pół łyżki oleju spod filetów anchois i pół łyżki oliwy z oliwek. Pokrojony w cieniutkie plasterki czosnek wrzucamy na oliwę i czekamy aż lekko się zesmaży i zacznie pachnieć. Dorzucamy posiekane fileciki anchois i mieszamy chwilę.  Dodajemy okruszki na patelnię i mieszamy dokładnie, aż chleb cały pokryje się oliwą. Dodajemy chili i rozmaryn, mieszamy dokładnie, podsmażając chwilę, aż chleb zrobi się złoty i przejdzie zapachami przypraw. Pod koniec wciskamy ok. 1/4-1/2 soku z cytryny, mieszamy krótko jeszcze chwilę. Odcedzamy makaron i wrzucamy go na patelnię. Całość dokładnie mieszamy i podsmażamy jeszcze chwileczkę, po czym podajemy.


Na marginesie, mam już dość zimy. Wpędza mnie powoli w depresję. Już się cieszyłam, że słoneczko zaczyna wyglądać, rośliny zaczynają mi kiełkować (w tym roku posiałam okrę!), a tu znów śnieg w Krakowie...jak na złość akurat wtedy, kiedy dużo jeżdżę i chodzę...mam dość no! Wiosny mi trzeba! Rano nie mogę się zwlec z łóżka i cały dzień marzę tylko o tym, żeby do niego wrócić...chlip.

piątek, 13 lipca 2012

Makaron z szynką, szparagami i serami



Moja ulubiona seria pt. "coś pysznego z niczego". Typowy makaron z wykorzystaniem tego, co akurat jest w lodówce - wyszedł rewelacyjny!

W makaronie znajdują się dwa rodzaje sera - oscypek (a w zasadzie ser stylizowany na oscypek :)) i ostry ser owczy, o wyraźnym smaku. Polecam wymieszanie dwóch serów - wędzonego i takiego, który będzie wyrazisty, mogą to być wędzona mozzarella czy wędzona gouda, i np. ser pleśniowy jeżeli lubicie, czy też właśnie ser owczy lub kozi. 


Składniki (1 porcja):

2 plastry szynki
2-3 zielone szparagi
Drobno pokrojony ser wędzony
Mniej drobno pokrojony ser o ostrym smaku
Makaron wstążki
Sos czosnkowy złożony z jogurtu naturalnego, ząbka czosnku, pieprzu, odrobiny soli i odrobiny papryki.
Kawalątek masła


Koszt: 5zł
Czas wykonania: 15min


Wykonanie:

Mieszamy wszystkie składniki naszego sosu, drobno siekając lub miażdżąc czosnek.

Szynkę kroimy w długie plastry, szparagi obieramy (jeżeli jest to konieczne), kroimy w 2-3cm kawałki. Ser kroimy. Do gotującej się i osolonej wody wrzucamy makaron - ja użyłam makaronu Udon, dostępnego w alejkach z azjatycką żywnością. Bardzo go lubię i polecam, jest lżejszy niż nasze papardelle.

Na patelni rozpuszczamy odrobinkę masła (pół łyżeczki), roztapiamy. Na tym układamy paseczki szynki i podsmażamy, aż się lekko zrumieni. Dorzucamy szparagi, odrobinkę posypujemy je solą. Podsmażamy chwilę, aż ich boki zaczną brązowieć. Dodajemy sery, mieszamy chwilę energicznie aż ser zacznie być gorący, zestawiamy z palnika.

Makaron przecedzamy na sitku, nie płuczemy zimną wodą, wrzucamy do miseczki. Dodajemy ok. dwóch łyżek sosu, mieszamy. Wrzucamy nasze dodatki i mieszamy ponownie. Smacznego!


czwartek, 3 maja 2012

Wiosenne penne ze szczypiorkiem i camembertem



Wiosnolato, hurra, hurra! Wyrwałam się na tydzień do Egiptu na zasłużony odpoczynek, a jak wróciłam, to zaskoczyła mnie wspaniała pogoda - w sumie taka sama, jak za granicą :) aż chce się rano wstawać z łóżka.

W takie temperatury nie ma się ochoty zbyt długo stać przy garach, więc powstało szybkie danie, które nawet mnie zaskoczyło tym, jakie było pyszne. Dietetyczne to ono może nie jest, ale pogoda i tak nastraja do spacerów i wycieczek rowerowych, więc spalicie ;)

Składniki (na 1 osobę):

80-100g makaronu penne
Pół dużego pęczka świeżego szczypioru
Dwa-trzy plastry sera typu camembert, pokrojonego w mniejsze kawałki
1 łyżka śmietany (lub jogurtu naturalnego)
Sól

Czas wykonania: 15 min
Koszt: 4-5zł

Wykonanie:

Makaron gotujemy w osolonej wodzie, al dente. Po ugotowaniu wrzucamy na sito, odcedzamy szybko, wyrzucamy do miski. Dodajemy łyżkę śmietany, mieszamy dokładnie. Dodajemy posiekany drobno szczypiorek, mieszamy. Układamy na wierzchu camembert szybko, tak, żeby stopił się od gorącego makaronu, i czekamy chwilę, po czym zajadamy się!


Hodujecie coś na swoich parapetach? U mnie bazylia, oregano, papryczki i szczypiorek opanowały kuchnię, ciesząc oko i podniebienie :)



niedziela, 29 stycznia 2012

Makaron wiejski - z kiełbasą i pieczarkami.




Pochwała prostoty. Przyszła zima, więc czas rozgrzać się sycącym, pożywnym daniem - jednocześnie nie aż tak ciężkim jak by się mogło wydawać, ze względu na brak sosu. Makaron jest ekspresowy do zrobienia, składniki ogólnodostępne, a mimo to pyszny i pachnący.


Składniki (dla jednej osoby):

Kawałek dobrej kiełbasy
1 średniej wielkości cebula
4-5 pieczarek
Opcjonalnie: kilka suszonych pomidorów z oleju
100g makaronu
Pieprz, sól

Czas wykonania: 15 minut
Koszt: 5-6zł

Wykonanie:

Kiełbasę kroimy w półplasterki albo ćwiartki. Podsmażamy chwilę na patelni aż tłuszcz się wytopi. Siekamy cebulę w drobną kostkę, dorzucamy, mieszamy podsmażając, aż cebula się przyrumieni. Pieczarki myjemy/oczyszczamy, kroimy kapelusze w ćwiartki a nóżki w plasterki. Dorzucamy na patelnię, smażymy chwilę ciągle mieszając. Można też chwilę poddusić pod przykrywką, jeżeli lubicie bardziej miękkie grzyby. Opcjonalnie: dorzucamy 2-3 posiekane, suszone pomidory z oleju. Podajemy z makaronem ugotowanym do miękkości w osolonej wodzie, doprawiamy jedynie pieprzem i solą do smaku.

poniedziałek, 12 września 2011

Smażony makaron ryżowy z warzywami i karmazynem


Nowe miejsce. Nowe mieszkanie, nowa kuchnia, nowa kuchenka (!). Pierwszy raz w życiu mam kuchenkę gazową i miło się, póki co, zaskakuję. Mam też kuchnię w której jest stół, pawlacz (sic!) i duże okno. Jasna kuchnia! Niemożliwość. Na razie trochę za bardzo zachłysnęłam się chyba możliwościami, ale mam nadzieję, że niebawem uda mi się w pełni wykorzystać oświetlenie którym teraz dysponuję :)

Nieśmiało zaczynam się w tym nowym miejscu rozgaszczać, mam nadzieję, że i kulinarnie zacznę odżywać. Przez stresy związane z przeprowadzką jakoś nie miałam apetytu...jedyne co mi ostatnio wychodzi, to serniki. Ale stopniowo zaczyna się to zmieniać.

Dziś dość szybkie, pyszne danie. Możecie użyć każdej ryby którą lubicie, ale wyjątkowo polecam karmazyna - ma pyszne, zwarte, białe mięso.Makaron ryżowy robi się szybciutko, sam w sobie nie ma wiele smaku, za to rewelacyjnie wchłania aromat tego, co się do niego doda. Do kupienia w większości sklepów które mają półkę z orientalną żywnością.

Porcja na 2 osoby.


Składniki:

- Pół opakowania makaronu ryżowego
- Dwa średnie filety z karmazyna (lub innej ryby)
- Malutka kapusta pekińska
- Średniej wielkości marchewka
- Kilkanaście małych pieczarek
- Biała (lub żółta) papryka
- Przyprawy: sos sojowy, cytryna, przyprawa do kuchni azjatyckiej, czerwona papryka
- Tłuszcz do smażenia (u mnie: olej ryżowy)

Czas wykonania: 25 min
Koszt: ok. 15zł

Wykonanie:

Na początek siekamy pekinkę dość drobno, marchewkę obieramy i kroimy w zapałkę (wąziutko, krótkie paseczki), kroimy paprykę, pieczarki kroimy na połówki lub ćwiartki jeżeli są większe.

Makaron ryżowy zalewamy osolonym wrzątkiem i gotujemy ok. 6-8 minut. Odcedzamy i przelewamy zimną wodą.

Rybę rozmrażamy, odsączamy na papierowym ręczniku, skrapiamy sokiem z cytryny i sosem sojowym. Kroimy na fragmenty, które wygodnie będzie smażyć i odwracać na patelni - ja zazwyczaj kroję filet na ok. 3 części. To tylko kwestia wygody, bo ryba i tak później jest rwana na mniejsze fragmenty. Rozgrzewamy odrobinę tłuszczu (u mnie olej ryżowy). Smażymy rybę przez kilka minut, odwracając ją dwukrotnie, aż mięso stanie się białe i kruche. Zdejmujemy z patelni, odkładamy do miseczki do ostygnięcia.

Na pozostałym tłuszczu podsmażamy najpierw kilka minut marchewkę, wciąż mieszając. Dodajemy paprykę i pieczarki. Smażymy kilka minut. Dodajemy kapustę pekińską. Dodajemy miks przypraw, odrobinę papryki, skrapiamy sosem sojowym i dolewamy ewentualnie odrobinę tłuszczu. Smażymy wszystko przez chwilę, po czym dodajemy makaron ryżowy. Mieszamy dokładnie, smażymy jeszcze chwilę, dodajemy rybę porwaną na mniejsze kawałki. Podajemy w miseczkach, jemy koniecznie pałeczkami ;)

sobota, 9 lipca 2011

Lasagne z sosem pomidorowym






Klasyczna, klasyczna lasagne. Bez udziwnień w stylu sosu beszamelowego, najprostszy i najpyszniejszy przepis. Bardzo lubię w nim dużą ilość pomidorów, w połączeniu z dobrej jakości mięsem mielonym tworzą danie, któremu nie można się oprzeć. Kiedy ktoś mnie jakiś czas temu poprosił o umieszczenie tego przepisu, to tylko czekałam na odpowiednią okazję ;)

Porcja jest duża - spokojnie najedzą się nią 4 głodne osoby. Robiłam w naczyniu żaroodpornym o wielkości 26x17cm , ale można użyć też zwykłej blachy, keksówki, czy co tam mamy pod ręką.

Składniki:

Płaty makaronu lasagne (ja zużyłam 9 sztuk)
500g mięsa mielonego (wybierzcie swoje ulubione - u mnie wołowe, ale wołowo-wieprzowe też się świetnie sprawdzi, również drobiowe dobrej jakości da radę)
300g sera - u mnie 250g mozzarelli + trochę sera wędzonego
Dwie puszki krojonych pomidorów bez skórki
Dwie średnie cebule
Kilka ząbków czosnku
Przyprawy - sól, pieprz, bazylia, oregano, ewentualnie pieprz ziołowy

Czas wykonania: 2h
Koszt: 14-18zł

Wykonanie:

Na początek trzemy cały nasz ser na jakiś talerzyk i odstawiamy do późniejszego użycia.

Następnie na dużej patelni rozgrzewamy odrobinę jakiegoś tłuszczu. Dodajemy posiekaną w dość drobną kostkę cebulę, smażymy kilka minut, aż cebula się zeszkli. Wyrzucamy na nią mięso mielone, rozgniatamy drewnianą łopatką, smażymy ok. 5 minut, po czym zmniejszamy ogień i dusimy kolejne 5-10, aż będzie gotowe. W niewielkim garnku podgrzewamy pomidory z puszki (nie gotujemy), dodajemy trochę soli, solidnie oregano, bazylii, pieprzu (lub pieprzu ziołowego) do smaku. Dodajemy 2-3 ząbki czosnku, posiekane lub zgniecione. Pozwalamy popyrkolić się kilka minut, aż pomidory przejdą smakiem i zapachem przypraw. Dodajemy łyżkę lub dwie startego sera, mieszamy do rozpuszczenia. Dodajemy ok. 4-5 łyżek sosu pomidorowego do mięsa, mieszamy do połączenia, pozwalamy popyrkolić się kilka minut, próbujemy. Dodajemy ewentualną sól, pieprz lub inne przyprawy. Gotowe i smaczne? Dobra, to jedziemy dalej.

Uwaga - mimo napisów na opakowaniach "nie wymaga gotowania" "nie wymaga wstępnej obróbki" i innych kłamliwych zapewnień - nigdy nie pomijam tego kroku. Trzeba naprawdę dużo sosu, żeby makaron sam się w nim ugotował w piekarniku, kompletnie mnie to nie przekonuje, a chrupiący makaron w lasagne to nie jest coś, co tygryski lubią, a już najbardziej - ani trochę. W związku z tym zanim zaczniemy układać nasz makaron w przygotowanym, wysmarowanym masłem naczyniu, każdy płat wsadzamy do garnka z gotującą się wodą na 1 minutę, ma leciutko zmięknąć, ale nie być zupełnie miękki. My robiliśmy to po 3 płaty, tyle, ile na jedną warstwę. Układamy następnie nasze przygotowane składniki w następującej kolejności:

Warstwa makaronu -> 1/4 sosu pomidorowego -> połowa mięsa -> 1/3 sera -> warstwa makaronu -> 1/4 sosu pomidorowego -> pozostała połowa mięsa -> 1/3 sera -> warstwa makaronu -> 1/2 sosu pomidorowego (polewamy obficie, również po bokach) -> 1/3 sera.

Czyli mamy 3x warstwę makaronową, 2x warstwę mięsa, 3x sos, 3x ser ;) zostawiamy więcej sosu na samą górę, bo i tak ten który wylejemy na koniec powinien przejść do samego spodu naszej lasagne.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180-190 stopni przez ok. 20-25 minut, aż ser na górze się rozpuści i lekko przypiecze, a makaron w środku zmięknie. Kroimy i podajemy oczywiście gorącą, więc nie liczcie na to, że uda się przetransportować piękną, zgrabną kosteczkę porcji na talerz. Raczej będzie pyszna demolka ;)

środa, 18 maja 2011

Pesto z awokado


No bo w zasadzie...skoro awokado to prawie sam tłuszcz, no to chyba można uznać, że to pesto? No dobra, może takie trochę naciągane. Nawet bardzo, bo orzechów tu niet (chociaż by pasowały). Ale jest rewelacyjnie kremowe, delikatne w smaku i po prostu pyszne. Jeżeli ktoś ma ochotę na bardziej zdecydowany smak, to może dodać sporo więcej rukoli nadającej ostrego posmaku, lub sera pleśniowego który sprawi, że "pesto" będzie słone i...serowe.U mnie, oczywiście, z tagliatelle. Ten radosny, zielony kolor mnie ujął.

Tak, tę pestkę też będę usiłowała zasadzić. Jestem mistrzynią wymówek. Kupuję awokado, żeby zasadzić pestkę, sadzę pestkę, bo przecież szkoda zmarnować, jak już i tak kupuję awokado...ciamkmniam.

Przy okazji prywata - jakiś czas temu ruszyłam sobie stronę domową, na której można znaleźć linki do galerii z rysunkami i figurkami. Na razie, dość nieintuicyjnie, nowe rzeczy się pojawiają na dole galerii, muszę nad tym popracować ;) W każdym razie, gdyby ktoś miał ochotę pooglądać (albo, na przykład, rzucić we mnie swoimi pieniędzmi, nikomu w końcu nie bronię, to na głodne dzieci pójdzie!), to zapraszam na www.rynn.pl ;). Muszę sobie jakiś banner machnąć...


Składniki:

1/2 dojrzałego awokado
3/4 garści liści rukoli
Kawałek sera pleśniowego (2x3cm, bez szaleństwa ;))
Sól
Makaron

Koszt: 4-5zł
Czas wykonania: 15 min

Wykonanie:

Awokado delikatnie przecinamy na pół, przekręcamy. Jedną połówkę obieramy ze skóry lub wydłubujemy miąższ łyżeczką, wrzucamy do miseczki. Dodajemy rukolę, ser pleśniowy i sporą szczyptę soli. Miksujemy wszystko na gładką masę - najwygodniej blenderem. Makaron gotujemy do ulubionego stanu miękkości w osolonym wrzątku, odcedzamy, nie przelewamy zimną wodą. Dodajemy pesto (powyższe składniki są na jedną porcję), mieszamy, zajadamy się.

czwartek, 5 maja 2011

Spaghetti z awokado i orzechami



Wiem, wiem, zdjęciem to się nie popiszę, ale już bardzo głodna byłam ;) przepis naprędce wymyślony kilka dni temu - miałam diabelną ochotę na awokado, uśmiechało się do mnie w sklepie. I może nie wygląda zbyt apetycznie, ale to jeden z najlepszych makaronów jakie ostatnio zrobiłam. Mouthgasm. A przepis prosty jak funt kudeł.

Składniki:

1 dojrzałe awokado
Garstka orzechów włoskich
Pieprz, sól
100g makaronu

Koszt: 7-8zł (cholernie drogie te orzechy, wiecie?)
Czas wykonania: 15 min

Wykonanie:

Gotujemy makaron w lekko osolonej wodzie. Awokado nacinamy w połowie, do pestki, uważając, żeby jej nie naruszyć za bardzo. Przekręcamy w rękach, "otwieramy". Łyżeczką wydłubujemy miąższ i zgniatamy go widelcem. Ja, dla kremowości, zmiksowałam blenderem. Dodajemy pieprz, sól do smaku (sporo). Orzechy siekamy jakoś absurdalnie drobno. Podprażamy na patelni 2-3 minuty, na średnim ogniu, aż zaczną pachnieć. Uważamy, żeby nie spalić, bo zgorzknieją. Mieszamy pastę z awokado z orzechami. Aldentnięty makaron wyrzucamy na sitko, odsączamy, nie przelewamy zimną wodą. Dodajemy pastę, mieszamy do połączenia (ja to robiłam na patelni, tej od orzechów ;)). Podajemy gorące, oczywiście. Omnomnom~

A co można zrobić z pestką? Pokażę wam jutro ;) Przy okazji szyfonowego ciasta bananowego...

wtorek, 8 lutego 2011

Udon z czarniakiem, sezamem i warzywami.



Dziś trochę azjatycko. Trochę, bo na wschodniej kuchni znam się jak kura na pieprzu, i po prostu czasami składam do kupy to, co wydaje mi się, że będzie smakowało nieźle. I zazwyczaj nawet smakuje ;) Nie wiem ile świętych praw kuchni azjatyckiej złamałam, wolę nie wiedzieć. Dziś kilka różnych smaków i tekstur - słodycz marchewki, chrupkość ostrawej papryki, krucha ryba z mięciutkim, słonym makaronem. Uwierzcie mi na słowo - pyszne. I proste, a jakie wrażenie zrobi jak powiecie, że podajecie dziś na obiad sakana to pasuta x)

A teraz żenujący żart prowadzącego - chociaż to danie jest ze Wschodu, to wymaga trochę zachodu (dohoho). Ale przy dobrej organizacji można się uwinąć w 15 minut ;)

Składniki:

Japoński makaron udon
Kawałek dowolnego, rybiego fileta (150g) - u mnie czarniak, ale gdyby był, to wzięłabym karmazyna.
Warzywa - ćwiartka żółtej papryki, dwie-trzy pieczarki, pół marchewki
Łyżka-dwie ziaren sezamu
Kawałek cytryny
Pieprz, sól, sos sojowy, chili
Dwie łyżki oleju (użyłam ryżowego)

Koszt: 5-6zł
Czas wykonania: realnie - 20, 25 minut.

Wykonanie:

Rybę rozmrażamy (jeżeli mamy mrożoną), odsączamy na ręczniczku. Kroimy na zgrabny filet który zmieści się nam na patelni, skrapiamy sosem sojowym i sokiem z cytryny, odkładamy na chwilę. Kroimy warzywa - paprykę w cienkie paseczki, marchewkę w słupki, kapelusze oczyszczonych pieczarek w ósemki. I teraz tak, jeżeli chcemy brudzić tylko jedną patelnię, to rozgrzewamy na niej łyżkę oleju, po czym wrzucamy warzywa. Solimy, pieprzymy, dodajemy szczyptę chili. Podsmażamy, ciągle mieszając, aż pieczarki się podsmażą, a marchewka i papryka lekko zmiękną (ale mają być wciąż chrupiące). Ja w pewnym momencie podlałam trochę wodą. Gotowe warzywa odkładamy na talerzyk i przykrywamy, żeby nie wystygły. W tym momencie wstawiamy nasz makaron - będzie się gotował ok. 10 minut. Bierzemy się za rybę - znów rozgrzewamy odrobinę oleju na patelni, i smażymy filety. Ja smażę je ok. 3-4 minut z jednej strony, i 1-2 z drugiej. Usmażoną rybkę ściągamy delikatnie z patelni, i odkładamy na jakiś talerz. Wrzucamy na patelnię sezam - patelnia i palnik są gorące po smażeniu ryby, więc zajmie to tylko chwilkę. Mieszamy sezam przez około minutę, aż zacznie brązowieć. W tym czasie nasz makaron powinien być już gotowy - odcedzamy go, przelewamy zimną wodą, nakładamy do miseczki. Mieszamy z sezamem, warzywami, i nakładamy rybę. U mnie na zdjęciu jeden z dwóch filetów, które później rozdrobniłam i też wymieszałam. Dodatkowo - skrapiamy sosem sojowym do smaku (lubię mocno słone potrawy). Wsuwamy pałeczkami albo klasycznie, widelcem ;)

wtorek, 21 grudnia 2010

Spaghetti z czosnkiem i suszonymi pomidorami.




Zgodnie z zasadą, że najprostsze rzeczy smakują najlepiej...nocna rozmowa przypomniała mi, że w lodówce mam dwa słoiki suszonych pomidorów w oleju (nie mam pojęcia czemu dwa...). Do tego jeszcze czosnek, olej orzechowy, i idealny szybki obiad gotowy. Porcja dla jednej osoby.


Składniki:

2-3 suszone pomidory w oleju
Ząbek czosnku
Olej orzechowy (można zastąpić oliwą z oliwek, ale dość mocno zmieni to smak)
1/4 paczki spaghetti

Koszt: 4zł
Czas wykonania: superszybki

Wykonanie:

Wrzucamy makaron do gotującej się, osolonej wody. Wyjmujemy ze słoika pomidory, lekko odsączamy na papierowej ściereczce (niekoniecznie, ale moje były mocno tłuste). Siekamy na drobne kawałki, wrzucamy na patelnię. Siekamy ząbek czosnku, dorzucamy do pomidorów. Podgrzewamy wszystko przez chwilę, aż czosnek zacznie pachnieć. Dodajemy kilka kropel oleju orzechowego (lub oliwy z oliwek), odcedzamy makaron, mieszamy, wsuwamy.

środa, 10 listopada 2010

Penne z pleśniowym beszamelem i ostrymi papryczkami.



Przyznaję, że zdarzały mi się już bardziej apetyczne zdjęcia ;) ale ten makaron najlepszy jest na gorąco, i pachniał tak, że nie chciało mi się już bawić z aparatem...Uwielbiam niebieski ser pleśniowy, i polecam ten przepis każdemu jego miłośnikowi. Makaron powstał w dwóch wariacjach - wersja na zdjęciu ma w sobie jeszcze zielone papryczki faszerowane fetą, których ja zdecydowałam się do swojej porcji nie dodawać ze względu na to, że kawalątek spróbowany przed dodaniem do mojej części sosu prawie wypalił mi przełyk :) ale podobno smak całkiem tu pasuje, więc jeżeli lubicie pikantne potrawy, to skuście się.

I uwaga - w tym przepisie debiut - robimy beszamel :)


Składniki:

200-250g makaronu penne
ok. 80-100g niebieskiego sera pleśniowego o wyrazistym smaku (u mnie - Lazur)
10dkg ulubionej wędzonej szynki
2 łyżki masła
2 łyżki mąki
1,5 szklanki mleka
Pieprz, sól, gałka muszkatołowa
Opcjonalnie - pikantne zielone chili (u mnie gotowiec ze sklepu, kupowany na wagę, faszerowany serem feta)

Koszt: 7-8zł
Czas wykonania: ok. 20-30 minut

Wykonanie:


Najpierw zabieramy się za beszamel. W tym celu w rondelku rozpuszczamy dwie łyżki masła, i wsypujemy powoli mąkę. W trakcie intensywnie mieszamy wszystko trzepaczką-maczugą, żeby nie zrobiły nam się kluchy. Jak tylko tłuszcz i mąka się połączą wlewamy pół szklanki mleka. Mieszamy energicznie do połączenia, wlewamy kolejne pół szklanki. Powoli podgrzewamy - sos zacznie nam gęstnieć. Gdy zgęstnieje nam już dość mocno - wlewamy pozostałe mleko. W tym momencie możemy już wrzucić makaron, a szynkę pokrojoną w kosteczkę na dużą patelnię, żeby się lekko przysmażyła. Znów podgrzewamy sos, i znów czekamy, aż zgęstnieje. Powinien być kremowy, ale wciąż lejący się. W tym momencie dodajemy szczyptę-dwie gałki muszkatołowej, i porządną szczyptę pieprzu. Mieszamy, po czym wkruszamy ser pleśniowy. Podgrzewamy kilka minut, aż ser się rozpuści, i nada beszamelowi smak. Próbujemy, i do smaku doprawiamy gałką lub pieprzem (soli raczej już nie będzie trzeba, lazur sam w sobie jest dość słony). Zostawiamy na palniku na najmniejszym ogniu, albo zestawiamy. Odcedzamy makaron na sitku, wrzucamy na patelnię do pachnącej nam niebiańsko szynki, zalewamy wszystko beszamelem, i mieszamy do połączenia. Jeżeli używamy papryczek - kroimy je i dodajemy. Podajemy mocno gorące, smacznego :)

Jeszcze kilka słów o beszamelu. To fantastyczny sos ze względu na jego wszechstronność. Sam w sobie nie ma rewelacyjnego smaku, ale za to przyjmuje smak wszystkiego, co się do niego doda. Na jego bazie można zrobić sos pomidorowy, sos serowy, sos czosnkowy, i każdy inny który przyjdzie nam do głowy. Szczególnie dobrze nadaje się do zapiekanek - pod wpływem wysokiej temperatury świetnie się ścina, najlepiej smakuje gdy dodamy do niego żółtko i starty ser w dość dużej ilości, np. mozzarellę i goudę dla smaku. W dodatku składniki do niego zazwyczaj znajdują się w każdym domu, i nie są wymyślne. Warto znać na niego przepis :)

czwartek, 30 września 2010

Pełnoziarniste penne z pomidorkami i orzechami.




Mój, całkiem udany, eksperyment kulinarny. Więc puszczam w świat :) w oryginale (i na zdjęciach) ten makaron ma w sobie jeszcze poszatkowane suszone morele. Chociaż są interesujące, to chyba jednak lepiej sobie ten słodki akcent podarować, same pomidory z orzechami będą dużo lepsze. Olej orzechowy można pominąć, albo zastąpić oliwą z oliwek. Ale jeżeli zdecydujemy się na oliwę, to lepiej jej dodać bardzo malutko, bo może mocno zmienić smak.

Składniki:


400g pomidorków koktajlowych, słodkich i dojrzałych
Kilka (6-7) orzechów brazylijskich (http://www.ekozakupy24.pl/var/img/shop/big/caeddc262e101cc416f6d492d4b91bd9.jpg - to takie~)
Olej orzechowy
Przyprawy - pieprz, sól
Pół paczki pełnoziarnistego makaronu penne (można użyć normalnego, oczywiście)

Koszt:
ok. 10zł
Czas wykonania: ok. 30 minut

Wykonanie:

Pomidorki obskubujemy z gałązki, wrzucamy na sito, myjemy. Kroimy je na połówki (jeżeli są naprawdę malutkie) albo na ćwiartki. Wrzucamy na dużą, szeroką patelnię, z odrobiną oleju orzechowego. Dusimy pod przykryciem aż zmiękną i puszczą sok, doprawiamy odrobiną pieprzu i soli. Orzechy siekamy drobno, i na osobnej patelni podprażamy, pamiętając, żeby dość często je mieszać. Mają zacząć pachnieć, ale nie mogą za bardzo zbrązowieć, bo staną się gorzkie - najlepiej co jakiś czas próbować. Podprażone orzechy dodajemy do pomidorków, i jakiś czas jeszcze dusimy, żeby przeszły aromatem. W tym czasie gotujemy makaron, odcedzamy, układamy na talerzach. Nakładamy odpowiednią ilość naszego sosu pomidorowego, i polewamy całość cieniutką strużką oleju orzechowego.

czwartek, 9 września 2010

Tagliatelle z grzybami leśnymi




Z okazji weekendowego wyjścia do lasu - makaron na obiad. Wygląda może niezbyt, ale w smaku jest przepyszny, jeden z moich najbardziej udanych makaronów. Szkoda tylko, że grzybów tak mało, więc raczej go nie powtórzę...(chyba, że uda mi się dostać na targu ;)).


Składniki:

Grzyby leśne (u mnie głównie maślaki i prawdziwki, było ich kilkanaście)
250g makaronu tagliatelle (inny też się nada, oczywiście)
Mały kubek śmietany 18%
Pół kostki grzybowej (niekoniecznie)
Jedna cebula (niewielka)
Przyprawy - pieprz, sól, gałka muszkatołowa
Odrobina masła

Koszt: ok. 5zł, nie licząc grzybów :)
Czas wykonania: ok. pół godziny

Wykonanie:


Grzyby oczyszczamy, kroimy w mniejsze kawałki. Na patelni (duuużej i głębokiej) na maśle szklimy poszatkowaną cebulę, po czym dodajemy grzyby i przykrywamy. Dusimy ok. 10 minut na małym ogniu, aż grzyby zmiękną, i puszczą wodę. Śmietanę wrzucamy do miseczki. Do kubka nalewamy ok. 1/4 wody, i rozpuszczamy kostkę grzybową (woda powinna być ciepła, ale nie gorąca). Następnie do kubka wrzucamy łyżkę śmietany, mieszamy (hartując). Wlewamy miksturę do śmietany, i mieszamy do połączenia. Ja to wszystko robię dlatego, że zawsze mam wrażenie, że sama śmietana wlana na patelnię mi się zważy, i wyjdzie nieapetyczna breja :) w ten sposób się przed tym zabezpieczam. Poza tym moja ukochana śmietana jest odrobinę za gęsta na sos, więc ją tym bulionem grzybowym trochę rozrzedzam.

Wlewamy śmietanę na patelnię, do grzybów. Dosypujemy sporo pieprzu, odrobinę soli, i ok. pół łyżeczki gałki muszkatołowej. Zostawiamy na bardzo małym ogniu, mieszając dość często, i czekając aż zacznie pyrkać. W międzyczasie gotujemy makaron, który odcedzamy na sitku gdy będzie już miękki, i bez przelewania zimną wodą wrzucamy na patelnię, do naszego sosu. Mieszamy, niech makaron ładnie oblepi się sosem i grzybami. Wrzucamy na talerze, wsuwamy. Smacznego :)

piątek, 6 sierpnia 2010

Pełnoziarniste penne ze szpinakiem i kawałkami kurczaka




Dziś pomysł na obiad odrobinę bardziej wymagający niż carbonara, ale niewiele - wymaga po prostu trochę więcej przygotowań. Ale to wciąż przepis na makaron, więc jest szybki w przygotowaniu i smaczny. Tak naprawdę, to można równie dobrze pominąć kurczaka, ale jeżeli ma się głodnego mięsożercę w domu, to trzeba go jakoś zapchać ;) Napisałabym, że przepis zdrowy i dietetyczny, ale trochę bym nakłamała ze względu na śmietanę...Porcja na dwie osoby.


Składniki:

Pół paczki makaronu penne (pełnoziarnistego lub zwykłego)
Paczka mrożonego szpinaku
Pierś z kurczaka - ok. 300g
Śmietana 12%, dwie łyżki
Czosnek - 3 ząbki
Przyprawy (dość istotne): gałka muszkatołowa, pieprz, sól, imbir, dowolna przyprawa do kurczaka (ja użyłam przyprawy do kurczaka po prowansalsku)
Pół szklanki bulionu warzywnego (zrobiłam z połowy kostki bulionowej)

Koszt: 10-12zł
Czas przygotowania: krótki, ok. 20-25 minut

Wykonanie

Kurczaka kroimy w dość drobną kostkę, posypujemy odrobiną pieprzu, soli, mielonego imbiru, gałki muszkatołowej i przyprawy do kurczaka. Mieszamy dokładnie, po czym dorzucamy pokrojony ząbek czosnku, i odstawiamy.

Szpinak wrzucamy na dużą patelnię, rozdrabniamy na jak najmniejsze kawałki (na tyle, na ile nam pozwala stopień jego zamrożenia), dusimy, aż zmięknie i zupełnie się rozmrozi. Sypiemy od serca gałki muszkatołowej, pieprzu, soli, i dwa posiekane (lub wyciśnięte przez praskę) ząbki czosnku. Mieszamy, i pozwalamy mu trochę popyrkolić. Po tym czasie zalewamy szpinak bulionem i mieszamy. Do kubka wrzucamy dwie łyżki śmietany, dodajemy do niej odrobinę (ok. pół łyżki) szpinaku, mieszamy. W ten sposób hartujemy śmietanę, żeby nam się nie zważyła. Dodajemy jeszcze odrobinę szpinaku, mieszamy, po czym wlewamy śmietanę na patelnię, i mieszamy aż do połączenia. Sos jest w zasadzie gotowy, możemy go zostawić na bardzo małym ogniu, żeby wszystko się ładnie przegryzło.

Wrzucamy makaron do gotowania, zgodnie z przepisem na opakowaniu, i bierzemy się za kurczaka. Obsypujemy go delikatnie odrobiną mąki, i wrzucamy na patelnię, na rozgrzaną oliwę.Smażymy tak długo, aż będzie gotowy (duh). Odcedzamy makaron, przelewamy odrobiną zimnej wody, wykładamy na talerze. Nakładamy sosu szpinakowego (solidną porcję) a na górze układamy kurczaka. Smacznego :)

wtorek, 3 sierpnia 2010

Spaghetti Carbonara




Klasyka. Przepyszna i łatwa do zrobienia, warto dodać. Nie jest to danie na dietę, ale jak coś smakuje tak dobrze, to kto by się tym przejmował...Porcja na dwie osoby.


Składniki:

100-150g boczku wędzonego
Mały kubeczek śmietany 22%
Dwa jajka (żółtka)
Gałka muszkatołowa, pieprz
Parmezan
Ząbek czosnku
Spaghetti, ok. pół paczki


Koszt: 8zł
Czas wykonania: ekspresowe, ok. 10 minut.

Wykonanie:

Wrzucamy makaron do gotowania zgodnie z przepisem na opakowaniu. Kroimy boczek w drobną kostkę, wrzucamy na patelnię, zesmażamy na dużej, głębokiej patelni. Pod koniec dodajemy posiekany drobno czosnek. Zestawiamy patelnię z ognia. Do miseczki wlewamy śmietanę, wbijamy tam dwa żółtka (białka wyrzucamy, lub wbijamy do kubeczka i robimy z nich bezy, albo omlet, czy co tam jeszcze innego ;) ). Trzepaczką roztrzepujemy śmietanę z żółtkami. Sypiemy sporo gałki (tak z łyżeczkę), dopieprzamy, wrzucamy łyżkę startego parmezanu, roztrzepujemy. Gdy makaron będzie gotowy odcedzamy go, ale nie przelewamy zimną wodą (!). Wrzucamy go szybko na patelnię, do boczku i czosnku, zalewamy sosem. Mieszamy porządnie, przez parę minut, aż sos zgęstnieje - jeżeli patelnia nam ostygła mocno, to możemy na chwilę włączyć pod nią gaz/prąd, na najniższą możliwą wartość. Sos ma lekko zgęstnieć, ale się nie ściąć. Wykładamy na talerze, posypujemy dodatkową porcją parmezanu, i smacznego :)

środa, 28 lipca 2010

Spaghetti z tuńczykiem




Odmiana od tradycyjnego bolognese, smaczna i sycąca.Wybaczcie zdjęcie, późno było ;)


Składniki:

Dwie puszki tuńczyka w sosie własnym, w kawałkach.
Kartonik/puszka pomidorów krojonych
Spora cebula
Oregano, bazylia, czosnek, sól, pieprz
Parmezan
Pół paczki spaghetti
Jeżeli lubimy - czarne oliwki.

Koszt: ok. 12zł
Czas wykonania: Szybciutkie, maksymalnie pół godzinki.

Wykonanie:

Kroimy cebulę w kostkę, wrzucamy na rozgrzaną i lekko naoliwioną patelnię, czekamy aż się zeszkli. Po tym czasie dodajemy osączonego z zalewy tuńczyka, wrzucamy go na patelnię, rozdrabniamy łopatką, puszkę dajemy do wylizania przeszczęśliwemu kotu. Smażymy tuńczyka z cebulą chwilę, po czym zalewamy pomidorami. Dorzucamy sporo oregano i bazylii (tak po łyżeczce każdego), pieprzymy, mieszamy. Ja w tym momencie wrzucam czubatą łyżkę parmezanu, bo bardzo lubię ten smak w sosie. Czekamy, aż wszystko się zagrzeje i zacznie bulgotać, i próbujemy. W razie potrzeby doprawiamy. Sos zostawiamy na najmniejszym ogniu, żeby jeszcze trochę popyrkał i przeszedł przyprawami, a my gotujemy makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu. Gdy jest gotowy odcedzamy, nakładamy na talerze, nakładamy szczodrze sosu, posypujemy parmezanem. Można dodać pokrojone czarne oliwki. W zasadzie możemy je też dać do sosu razem z pomidorami, ale ja akurat nie przepadam, więc sobie darowałam ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...